Miesięczne archiwum: Lipiec 2012

Opowieść o tym, jak spieprzyć dobry temat

Charnobyl diaries/Czarnobyl- Reaktor strachu (2012)

czarnobyl

Dziękuje opatrzności, że nie dałam się na TO zaciągnąć do kina. Obejrzałam w domu, z rosnącą trwoga patrząc na to, co wyprawia się na ekranie. Bynajmniej nie było to przerażenie typowe dla widza oglądającego horror…

Oglądając trailery wysnułam podejrzenie, iż będziemy mieli do czynienia z czymś poniekąd spokrewnionym z filmem “Wzgórza mają oczy”.

W tym się nie pomyliłam. Jednak spodziewałam się ,iż tak jak zapowiadał creepy lektor z trailera ODKRYJĘ TAJEMNICE CZARNOBYLA.

czarnobyl

Nic nie odkryłam, nadal nie wiem dlaczego reaktor pierdolnął, co dokładnie było na rzeczy z władzami ZSRR itp… Twórcy nie wysilili swojej wyobraźni, ani nie pobudzili mojej.

Popatrzyłam za to na grupę przygłupich amerykańskich turystów, wyznających sobie płomienne uczucia w “strasznych momentach”, wędrująca ranę na nodze jednego kolesia i co chyba było najgorsze… byłam świadkiem najbardziej żenującego zakończenia w historii horrorów typu paradokument.

Które oczywiście nic nie wyjaśniło, nie zaskoczyło, nie wzruszyło. Nic. Wszytko być miało, ale się zesrało:)

czarnobyl

Amerykanie podchwycili dobry temat, ale  nie wiedzieli co z nim zrobić. Nakręcili paradokument, bo to teraz taaakie na topie, gdzieś po drodze zgubili scenariusz i zapewne sami w ten chwytliwy temat się nie zagłębili. Bo po co?

Kocham amerykańska ignorancję, nic tylko konsumować, bez zastanowienia. Na niektórych wątkach filmowych powinno widnieć oznaczenie “NIE dla amerykańskich twórców”.

Ciekawa jestem jak nasi wschodni sąsiedzi podeszli by do takiego tematu…

Moja ocena:

Straszność:3

Fabuła:4

aktorstwo:4

Zdjęcia:5

dialogi: 4

zabawa:4

“To coś”:3

Oryginalność: 4

Zaskoczenie:2

klimat:6

39/100

Prawdziwe życie manekina

Pin/Manekin (1988)

pin

 

“Pin” jest produkcją kanadyjską. Filmową adaptacją powieści Andrew Neiderman’a, której polskiego wydania niestety (albo jak zwykle) nie udało mi się znaleźć.

Opowiada o dwójce dzieci, Leonie i Ursuli. Dzieciaki są wychowywane w bardzo “sterylnych” warunkach. Posągowi rodzicie niezbyt wylewnie okazują dzieciom uczucia. Tatuś do porozumiewania się z nimi (jest brzuchomówcom) posługując się manekinem mężczyzny, który stoi w jego gabinecie lekarskim .

W roli ojca rodziny widzimy świetnego jak zawsze Terrego O’Quinna (“Ojczym”).

Ursula i Leon są zafascynowani manekinem, który objaśnia im świat i odpowiada na wszystkie pytania.

pin

 

Z biegiem lat Ursula wyrasta z fascynacji Pinem, ale nie Leon. Leon już jako mężczyzna zrobi wszystko, żeby Pin nadal był ich przyjacielem. Żeby tworzyli szczęśliwą, popieprzoną rodzinkę.

pin

Nie cofa się przed eliminacją wrogów Pina.

Film Sterna doskonale pokazuje obraz osoby chorej psychicznie. Leon z wiekiem popada w coraz większą paranoję. Odtwórca jego roli David Hewlett udźwignął ciężar odpowiedzialności za swoją kreację.Podobnie jest z partnerującą mu Cynthią Preston w roli zatroskanej i przerażonej siostry.

Z wielka ochotą przeczytałabym powieść na podstawie, której powstał film, tak więc: ktokolwiek widział, ktokolwiek wie?

Moja ocena:

Straszność:3

Zabawa:7

Fabuła:9

Oryginalność:10

Zaskoczenie:8

Aktorstwo:7

dialogi:7

Zdjęcia:7

“To coś”:8

zaskoczenie:7

72/100

Nie otwieraj drzwi

The skeleton key/Klucz do koszmaru (2005)

klucz do koszmaru

Pamiętam, że oglądałam ten film po raz pierwszy tego samego wieczoru, co “Dom 1000 trupów”. “Klucz do koszmaru” zrobił na mnie piorunujące wrażenie, a horror Rob’a Zombiego dokończył sprawę.

Oglądałam go później jeszcze wiele razy i mimo, że nadal go lubię, zaczęłam w nim dostrzegać co raz więcej wad. I właśnie dla odmiany od wad zacznę. To, co najgorszego może przydarzyć się tego typu filmowi to podążanie za schematami. I  z tym mamy do czynienia w “Kluczu…”

klucz do koszmaru

Główna bohaterka, bardzo ładna i sympatyczna Caroline- w tej roli Kat Hudson postanawia spełnić się zawodowo oraz odpokutować za pewne błędy młodości pracując jako opiekunka/pielęgniarka osób starszych. Zatrudnia się u Violet, starszej Pani mieszkającej w imponującym domu na obrzeżach Nowego Orleanu. (Nie wiem, czy wspomniałam o tym przy okazji “Wywiadu z wampirem”, ale uwielbiam klimat tego miejsca.)

Caroline ma opiekować się jej mężem Benem.

Od samego początku coś nie gra. Starsza Pani jest podejrzana, dom skrywa tajemnice, a sam Ben zdaje się nie być tylko zwykłym schorowanym staruszkiem…

klucz do koszmaru

I tu zaczyna się schematyczność, którą tak pięknie piętnował Wes Craven w “Krzykach” .

Carolina z wielkim zapałem pcha się w kłopoty zdając sobie sprawę, że grozi jej niebezpieczeństwo. Za scenariusz filmu odpowiada Ehren Kruger, który w  “Kręgu” zaprezentował widzowi tą samą odmianę uroczej głupoty. Mimo iż mamy Caroline za skończona idiotek i zapewne nie jeden z nas udzielił by jej reprymendy, dalej śledzimy jej maluczkie poczynania, co więcej kibicujemy jej wytrwale i martwimy się o to, że źle skończy. Czyli wady filmu są jednocześnie uniwersalnymi sprawdzonymi motywami jakimi posługują się twórcy horrorów. Zaś sprawność z jaką je wykorzystano i połączono daje na prawdę dobry efekt.

klucz do koszmaru

Warto też przyjrzeć się obsadzie aktorskiej, tu uwagę zwraca szczególnie rola Violet. Ale i sparaliżowany Ben, mogący grać jedynie twarzą jak i nasza mała ofiara, Caroline świetnie dają radę.

Cała oprawa filmu wydaje się być doskonale przemyślana. Świetna bluesowa muzyka oddająca klimat Nowego Orleanu. Doskonałe zdjęcia prezentujące niesamowity i bardzo specyficzny urok tego miejsca. Generalnie sam fakt wybrania bagnistych terenów Nowego Orleanu na miejsce akcji jest pomysłem wyśmienitym. (Przy okazji może ktoś wie jak nazywają się te- jak mi się wydaje- typowe Nowo Orleandzkie wielkie drzewa przypominające nieco płaczące wierzby?)

Moja ocena:

Straszność: 4

Zabawa:8

Fabuła:8

Zdjęcia: 9

Aktorstwo:8

Dialogi:7

Klimat:9

“To coś”: 8

Oryginalność:6

Zaskoczenie:7

74/100

Nie jesteś sama

Gothika (2003)

gothika

Młoda i przez niektórych zapewne uznana za atrakcyjną pani doktor psychiatrii pewnego budzi się “nie po tej stronie biurka, po której zwykła się znajdować”.

Miranda, która pracuje z kryminalistami zostaje oskarżona o niezwykle brutalne morderstwo dokonane na jej własnym mężu. Ma potężne luki w pamięci. Wie, że przed domniemanym morderstwem w drodze do domu spotkała na moście półnagą roztrzęsioną dziewczynę. Teraz gdy Miranda siedzi zamknięta i próbuje ogarnąć ostanie wydarzenia dziewczyna znowu się pojawia. Ewidentnie czegoś od niej chce.

gothika

Mściwe duchy to podręcznikowy element amerykańskiego kina grozy. Zmieniają się tylko powody z jakich owe duchy pragną zemsty. Kluczową sprawą jest jak zwykle poznanie tożsamości ducha. W przypadku “Gothiki” mamy tu sprawnie wpleciony wątek kryminalny. Miranda sama będąca w raczej opłakanym położeniu musi zmierzyć się z tym co spotkało biedna zjawę. Niespodzianka spotka ją spora.

Nie jestem fanką Halle Bary, którą mamy w roli Mirandy mimo iż jest ona bez wątpienia dobrą i solidną aktorką. W tej roli chciałabym widzieć jednak kogoś innego.

Zastanawiałam się swego czasu skąd tytuł filmu” “Gothika”. Myślę, że jest to ukłon w stronę klasycznych gotyckich utworów. Nie wiele jednak “Gothika” ma z nimi wspólnego. Jest to na całej lin dzieło współczesne. Wykorzystano w niej masę efektów cyfrowych, dzieje się w czasach obecnych i nawet retrospekcje nie sięgają w jakąś szczególnie daleką przeszłość.

Po za scenariuszem, może i prostym, może i nieszczególnie oryginalnym podobała mi się cała oprawa filmu. Dobra muzyka i zdjęcia utrzymane w bardzo ciemnej tonacji. “Gothika” dzięki temu straszy widza sugestywnym klimatem.

gothika

gothika

I wszystko było by pięknie gdyby nie moja niewyjaśniona antypatia do głównej bohaterki, czy też może odtwórczyni jej roli… Na pocieszenie dostałam co prawda Penelope Cruz, którą dla odmiany uwielbiam.

Moja ocena:

Straszność:5

Zabawa: 8

Klimat: 9

Oryginalność: 5

“To coś”: 8

Fabuła:8

Aktorstwo:6

Zdjęcia: 8

Zaskoczenie: 7

Dialogi: 6

70/100

Oblicze wampiryzmu według Anne Rice

Interview with the vampire/ Wywiad z wampirem (1994)

wywiad z wampirem

Ekranizacja powieści Anne Rice jest już wręcz dziełem kultowym. Reżyserem obrazu jest Neil Jordan, zaś za scenariusz odpowiadała autorka powieści.

W dobie wypaczonej wizji wampiryzmu z jaką mamy do czynienia w sadze “Zmierzch” warto pamiętać jak wyglądał wampiryzm literaturze zanim zmierzch ogarnął świat.

“Wywiad z wampirem” to jeden z moich ulubionych filmów. Ale nie dlatego, że jest straszny… Bo nie jest. Jest po prostu…piękny:)

Opowiada historię “narodzin” wampira Louisa. Młodzieńca, który po śmierci ukochanej robi wszystko by zejść z tego świata. Zamiast śmierci dostaje nieśmiertelność, gdy spotyka na swojej drodze Lestata.

Relacja między tymi dwiema wampirami jest bardzo skomplikowana. Mamy tu podtekst seksualny, ale i coś więcej. Lestat jest bowiem ogarnięty pragnieniem posiadania drugiej osoby. Louis, młody wampir, którego ktoś musi wprowadzić w ten mroczny świat jest łatwą ofiarą.

Louis szuka odpowiedzi na dręczące go pytania ad. swojego pochodzenia, jednocześnie starając się za wszelka cenę być bardziej ludzki niż Lestat. Nie uważa wampiryzmu za coś wyjątkowego i wspaniałego. 

wywiad z wampirem

W większości horrorów ot tej tematyce wampiry są po prostu jednoznacznie złe. Są mordercami, piekielnikami i nie interesuje ich nic z wyjątkiem żłopania krwi. Anne Rice przedstawia nam sugestywny świat wampira, który nie tylko ma swojej zasady, ale także potrafi kochać tak jak ludzie. A nawet mocniej.

“Wywiad z wampirem” to bardzo ludzki obraz wampiryzmu. W końcu każdy wampir był kiedyś człowiekiem, więc czemu pod wpływem ukąszenia i głód krwi miałby zmienić się o 180 stopni?

wywiad z wampirem

Wywiad z wampirem to historia o wielkich namiętnościach, dokonywaniu wyborów moralnych, przeciwstawianiu się z góry ustalonym zasadom i okrutnej samotności, która jest wieczna i nieśmiertelna.

Szkoda, że profani tacy jak Susan Mayer dopuścili się i wciąż dopuszczają wypaczenia tej mistrzowskiej wizji.

Doskonałe zdjęcia i scenografia doskonale oddają nastrój epoki “młodości” Louisa. Godne uwagi są także kreacje bohaterów filmu. Melancholijny Pitt, narcystyczny Cruise,i niesforna Dunst.

Moja ocena:

Straszność:2

Fabuła:8

Klimat:9

Zdjęcia:9

Zaskoczenie:4

Zabawa:8

Dialogi:7

Oryginalność:7

To coś:8

Aktorstwo:8

70/100