Miesięczne archiwum: Październik 2012

Halloween

Drogie Panie i Pawiany dziś moje ulubione święto. Z tej okazji życzę wszystkim mocnych horrorowych wrażeń. Tym, którzy wybierają się na halloweenowe party, życzę wyśmienitej zabawy i  dużo wody święconej – bez kaca następnego dnia;) zaś tym, którzy decydują się na wieczór filmowy w temacie halloween, życzę straaaasznie udanego seansu.

W TV pojawiło się kilka ciekawych propozycji. Dziś do wyboru do koloru, głównie na kanałach kodowanych: “Egzorcyzmy Emily Rose”, “Mgła”, “Wywiad z wampirem”, “Dentysta”, “Zombieland”, “Krzyk'” i kilka innych bardzo popularnych pozycji z gatunku. Dla tych, których nie zadowala ta opcja zostaje DVD, or Playtube:) Zawsze możecie wybrać coś z mojej listy, większość recenzowanych przezemnie filmów jest dostępna w necie.

Mogę od siebie zaproponować kilka wypróbowanych pakietów na halloween. Dla każdego coś miłego:

 

Dla fanów  (starego) kina klimacie ghost story:

1.Dom zagubionych dusz/they

2.Kobieta w czerni (’89)

3.Przestraszmy Jessike na śmierć

 

Dla fanów azjatyckiego kina grozy:

1. Las śmierci

2. Wizje

3. Suicide club

 

Dla fanów starych slasherów:

1.Uśpiony obóz

2.Podpalenie

3.Koszmar z ulicy wiązów

 

Dla fanów horrorów religijnych

1. Demon historia prawdziwa

2. Diabelska plansza

3. Dziecko Rosemary

 

Dla fanów seriall killers

1. Sweeny tood

2. Teksańska masakra piłą mechaniczną

3. Ujrzałem diabła

 

Dla fanów paradokumentów

1. W pogoni za złem

2.Lake Mungo

3.Taśmy z Poughkeepsie

 

Dla wielbicieli goretorture porn:

1. Eden Lake

2.Najście

3.Ostatni dom po lewej (remake)


happy halloween


Po staremu

Spalovač mrtvol/Palacz zwłok (1969)

palacz zwłok

Po seansie z rekinem musiałam się czym prędzej intelektualnie reanimować, więc ażeby mieć pewność, że trafię na coś wartościowego, poczęłam poszukiwania pośród filmów czarno-białych. Tak oto trafiłam na bardzo oryginalny twór:

“Palacz zwłok” jest obrazem, który zawdzięczamy naszym czeskim sąsiadom. Przyznam, że chyba nigdy nie oglądałam czeskiego filmu z gatunku horror, albo przynajmniej nie oglądałam takiego, który zapadłby mi w pamięć. “Palacza zwłok” z pewnością zapamiętam…

Oglądałam go w gorączce, co za pewne jeszcze bardziej przysłużyło się temu ze idealnie wkręciłam się w schizę głównego bohatera:)

palacz zwłok

Owym bohaterem jest tytułowy palacz zwłok.

“Z prochu powstałeś, w proch się obrócisz”, Karl czuje się wyjątkowy jako wykonawca tych boskich słów. Pracuje w krematorium, gdzie dokonuje cudu obracania w proch człowieczych szczątków w ciągu 75 minut. Nie każdy dopatrzy się w tym boskiej misji i posłannictwa z nieba. Nie każdy. Bo nie każdy jest chorym psychicznie psychopatą, jak Karl. Ale nie wyprzedzajmy wypadków.

Naszego bohatera poznamy najpierw jako oddanego rodzinie i of course pracy bogobojnego i perfekcyjnego w każdym calu mężczyznę, na którego twarzy zawsze widać pogodny uśmiech, płynący, zapewne z poczucia spełnionego obowiązku. O tak, Karl bardzo poważnie traktuje swoje obowiązki.

palacz zwłok

W tej produkcji jego postać stała się w pewnym sensie pretekstem do poruszenia kwestii wpływu ideologii na jednostkę. Karl zachęcony przez faszystowskich propagandzistów, niemal siłą woli zmienia krew w swoich żyłach na aryjską. Jak typowy paranoik, wierzy w to co wymyśli sobie poprzedniego dnia.

Tak oto wciela doktrynę faszyzmu w swoje życie nie bacząc na ofiary. Tylko się nie bójcie, nie jest to film polityczny, mimo iż kwestia ta odgrywa rolę w prezentowanych wydarzeniach: Problem holocaustu przewija się zarówno na poziomie dosłownym – donoszenie, morderstwa – jak i na poziomie metafory – piece krematoryjne, wielkie projekty i plany Karla.

Jako dobrze przystosowany psychopata Karl znajduje uzasadnienie dla swoich czynów, z pomocą przychodzi ideologia faszyzmu okraszona dobrze rozwiniętą paranoją. Nawet książkę traktującą o Tybecie i reinkarnacji potrafił przełożyć sobie, tak by pasowała do poglądów, które obecnie przyjął.Że już nie wspomnę o “ostatecznym rozwiązaniu” jakie zapodał swojej rodzinie:)

palacz zwłok

W obrazie spotkamy się z taką nawałnica symboliki, że czasem trudno jest się w tym odnaleźć. Nie mówię, że to źle, po prostu momentami czułam się głupia i nierozgarnięta próbując ogarnąć, co może się kryć za postacią czarnowłosej dziewczyny, którą Karl widuje w różnych okolicznościach, albo co oznacza całująca się para zakochanych siedząca na nagrobku, czy też groteskowa para małżeńska: wiecznie rozhisteryzowana czymś kobieta i mąż wciąż pokrzykujący na nią, że jest wariatką. Postaci te przewijają się przez cały film i rękę dam sobie uciąć, że jest w tym jakiś głębsze znaczenie. Oczywiście mam jakieś swoje podejrzenia, ale nie chce uprawiać wodolejstwa. Skupię się więc na tym co wiem.

Wiem, że film jest arcydziełem pod względem formy. Ujęcia są perfekcyjnie zrobione, ostre, mocne, dokładne. Każde zbliżenie kamery, było jednocześnie zbliżeniem się do szaleństwa.

palacz zwłok

palacz zwłok

Autentycznie czułam się zagrożona w momentach, kiedy kamera nazbyt zbliżała się do twarzy Karla i zawężała bezpieczną przestrzeń.

Wszystko to, zrobione w tak przemyślany i dokładny sposób, że nie zmieniałbym ani jednego ujęcia.

Moja ocena:

Straszność: 5

Fabuła:9

Klimat: 9

Aktorstwo:10

Zdjęcia:10

Zaskoczenie:8

Zabawa:8

Dialogi:8

To “coś”:10

Oryginalność:10

87/100

W dupie żółwia

Bait/ W szczękach rekina (2012)

w szczękach rekinaw dupie żółwia

Przekorny tytuł mojego wpisu doskonale obrazuje moje oczekiwania wobec tego filmu. Doskonale wiadomo dlaczego takie filmy się sprzedają. Choćby i nazwać go “w dupie żółwia” i tak część społeczeństwa poleci na niego podniecona, bo chce zobaczyć śmierć w 3D. Nie będę kryć pogardy zarówno do tych, którzy takie filmy robią jak i do tych którzy ten biznes napędzają chodząc na ten badziew do kin.

Znowu z przekory,  zacznę od plusów – nie będzie ich dużo:)

W większości filmów z rodzaju animal atack scenarzyści nie zastanawiają się długo nad tym jak wprowadzić do gry potworka. Co tam, niech sobie rekin żyje w jeziorze, albo jeszcze lepiej w bagnie. Będzie tak swojsko, spotęgujemy nastrój zagrożenia umieszczając stwora w środowisku pełnym ludzi. A po co zaprzątać sobie głowę jakimś logicznym związkiem przyczynowo skutkowym. Jest rekin i koniec. Albo lecą w taka fantastykę jak w przypadku Piranii 3D, gdzie okazuje się, że mamy do czynienia nie ze zwykła piranią, lecz pradziadkiem piranią….  Tu twórcy nie dość, że poszli dalej, bo bagno/ jezioro/rzeczkę zastąpili uwaga: centrum handlowym, to jeszcze udało im się wykombinować jak dorzucić tam rekina w sposób niebanalny, ale też nie tak kosmicznie pojechany.

w szczękach rekinaw dupie żółwia

Szkoda, że tej pomysłowości zabrakło im w dalszej części scenariusza… Bo od momentu, gdy jesteśmy – chyba mogę to zdradzić – świadkami, jak wielkie fale tsunami zmieniają centrum handlowe w basen dla rekinów – jest już tylko banalnie i smutno.

Grupka bohaterów, walczących o przetrwanie przy okazji wyrzuca z siebie całe mnóstwo traum  z przeszłości- wszytko to typowe, wręcz podręcznikowe.

Jeśli chodzi o napięcie, to tu też jest problem. Za mało było logiki w działaniu bohaterów żeby widz był w stanie im kibicować. Zamiast tego wyda z siebie tylko przeciągłe:co za idiotaaaa…

w szczękach rekinaw dupie żółwia

Dużo jest błędów logicznych. Przykład: rekin bez problemu zgniata bok samochodu i narusza szybę, ale uderzając głową o koszyk na zakupy nawet go o milimetr nie przygnie.

Sceny śmierci naszych bohaterów również nie są zadowalające. Chyba każdy kto oglądał film Spielberga “Szczęki” pamięta “taniec z rekinem”, kiedy to żarłacz chwyta swoją ofiarę, nadgryza i wykonuje z nią kilka “piruetów”/ “obrotów” z wodzie.

Tu rekin od razu niemal łyka w całości, w najlepszym wypadku zostawi głowę…Już nawet nie będę się czepiać, że takie rekiny, tak działające istniały w czasach prehistorycznych, nazywały się megalodony i dawno wyginęły, tutaj klasyczny żarłacz biały mimo iż wcale nie taki ogromny łyka z powodzeniem niemal w całości kilka ofiar pod rząd i jest nadal głodny.

Jeśli już chcieli stworzyć postać rekina, który atakuje ludzi, bo lubi, nie po to by się nażreć jak to w przypadku żarłacza białego, mogli wykorzystać rekina tygrysiego, który jest dużo bardziej agresywny. Ale to już dywagacje nie stosowne do poziomu obrazu.

Cóż jeszcze dodać? Film był dokładnie tym czego się spodziewałam, choć muszę przyznać, że dodatkowo zawiodły mnie efekty specjalne. Zarówno sceny zalania miasta przez fale jak i postać rekina były wykonane w żałosnej graficznie jakości. 

w szczękach rekinaw dupie żółwia

Moja ocena:

Straszność:2

Fabuła:4

Aktorstwo:4

Dialogi:4

Zabawa:4

Oryginalność:4

Zaskoczenie:3

To “coś”:3

Zdjęcia:4

Klimat:3

35/100

Mocne cięcie

Excision [2012]

excision

Obrzydził mi trochę wczorajszą kolację ten film. Ale to nawet dobrze:) Po co jeść, jak można nie jeść:)

Na plakacie widzimy główną bohaterkę (sprawczynie mojego zniesmaczenia) wystylizowaną chyba na hrabinę Bathory. Podobnie jak owa słynna władczyni posądzana, nie słusznie z resztą, o wampiryzm, bohaterka tego filmu niezdrowo fascynuje się krwią.

excision

Pauline to ostro porąbana osiemnastolatka. Mieszka sobie wraz z rodzicami – apodyktyczną matką i wypłoszonym ojcem – oraz chorą na mukowiscydozę siostrą, w jednym z amerykańskich miasteczek. Z początku wydaje się, że jest po prostu… oryginalna. Trochę pryszczata, trochę niedomyta, wyalienowana społecznie, ale za to bystra.

Zaskoczyło mnie, gdy w Pauline dopatrzyłam się słodkiej aktoreczki znanej z seriali o nastolatkach i komedii o licealnych miłostkach. Podważyło to trochę moją nieprzychylną takim osobom teorie, iż aktorki to żadne, ale słowo “sex” wymawiają z manierą czyniącą z nich bożyszcze nastolatków.

Tak czy inaczej, postać Pauline jest wyjątkowa.

Przez większą część filmu zastanawiałam się czemu nazwany został horrorem. Czy w roku pańskim 2012 za szczyt makabry uznaje się sex w czasie miesiączki?

Pauline z początku daje wyraz swoim fascynacjom w sposób raczej nie groźny, choć może nie aprobowany społecznie:)

Jednakże, jej postawa, jej zachowanie w codziennym życiu, a szczególnie przeplatające fabułę sceny prezentujące jej fantazje, że tak ujmę seksualno -chirurgiczne, dają widzowi znak, że zmierza to wszystko w niebezpiecznym kierunku.

excision

Jeśli przyjrzymy się działalności  poszczególnych psychopatów dostrzeżemy jakieś pozornie mało znaczące zdarzenie będące katalizatorem, bodźcem warunkującym taką, a nie inną rekcję. W przypadku Pauline wydaj mi się, iż były to słowa ojca. Ojca, który zazwyczaj się nie odzywał, lecz tym razem, w tym momencie zabrał głos, by powiedzieć córce, że jej marzenia o byciu chirurgiem, jej przekonanie o niebywałym talencie w tej dziedzinie, to urojenia.

Zapewne ten film będzie miał tyle samo zwolenników co przeciwników. Bo tak jak pisałam, może obrzydzić. Jest w nim sporo bardzo intensywnych scen gore, graniczących z groteską. Fantazje Pauline przypominają trochę estetykę z teledysków Lady Gagi.

excision

Trudno w dzisiejszych czasach o zszokowanie widza. Mnie ten film z deka zszokował, ale wcale nie owymi “scenami” lecz raczej konstrukcją postaci Pauline, która patrzy w kamerę w ten sposób, że wydaj mi się równie niebezpieczna co Michael Mayers albo Hannibal Lecter. Duże brawa dla aktorki, która jest mega przekonująca w swoim szaleństwie.

Martin Scorsese powiedział w jednym z wywiadów, że dobry reżyser nie mówi aktorowi, co ma powiedzieć, albo co ma robić lecz, co ma myśleć.

To, co mogła sobie myśleć Pauline w momentach, w których robiła, czy mówiła pewne rzeczy, budzi dużo większy niepokój niż to co widzimy i słyszymy…

excision

Moja ocena:

Straszność: 4

Fabuła:8

Klimat:7

Aktorstwo:10

Zaskoczenie:7

Zdjęcia:9

Oryginalność:9

To “coś”:7

Dialogi:8

Zabawa:7

76/100

O Willow Wally…

The Innocent’s/ W kleszczach lęku [1961]

w kleszczach lęku

Kolejny film będący niewątpliwą gratką dla zwolenników staroci. Jest to bodajże pierwsza ekranizacją noweli Henrego Jamesa –  najnowszą, z 2009 roku,  recenzowałam wcześniej.

Nie będzie pewnie dla nikogo niespodzianką jeśli stwierdzę iż starsza produkcja podobała mi się bardziej:)

Film jest czarno-biały, tak jak lubię. Scenografia jest dopieczona po teatralnemu. Obraz zaczyna się świetną muzyką Georgesa Aurica. Piosenka “O Willow Wally” przewija się przez cały film, spajając fabułę i potęgując nastrój gnieżdżącej się gdzieś w wielkim domu tajemnicy, dodaje też historii tragicznego wydźwięku. Film jest kategoryzowany jako horror/dramat, więc oczywistym wydaje się, że pod płaszczyzną grozy kryć będzie się jakaś ludzka tragedia.

Postaci tragicznych w filmie jest co nie miara. Pierwszym pokrzywdzonym jest główna bohaterka- bogobojna guwernantka, córka pastora, której nadrzędnym i jedynym chyba celem w życiu jest wypełnienie swojej zawodowej misji, mianowicie troszczenie się o powierzone jej opiece dzieci. Kobieta jest pełna sprzeczności i to właśnie na tych sprzecznościach i niedomówienia zbudowana jest jej postać, a nawet cała fabuła filmu.

w kleszczach lęku

W ekranizacji z 2009 roku jej samotność i tragizm jest przedstawiony, moim zdaniem, zbyt dosłownie. W ekranizacji z 1961 roku nie jest wspomniane o jej platonicznej miłości do szefa, która w produkcji z 2009 roku jest ukazywana jako bezpośrednia przyczyna rozgrywających się tragicznych wydarzeń. Tu guwernantka jawi się bardziej jako kobieta, która gorąco wierzy w to, co jej zadaniem jest opętaniem – dzieci są opętane przez dusze zamarłych mieszkańców domu, ex guwernantki i jakiegoś parobka, czy innego lokaja- zaś w ekranizacji z 2009 roku postać guwernantki to biedna niedopchnięta dziewuszka, która nie może znaleźć ujścia dla swoich kobiecych potrzeb.

Oczywiście i w tej produkcji pojawiają się sceny, które mogą nasuwać teorię, iż kobieta nadmiernie erotyzuje rozgrywające się wydarzenia i postawy dzieci, ale więcej jest w tym obłędu niż zwykłych “błędnie wyciągniętych wniosków”. Cel, czyli wprowadzenie widza w dezorientacje- co jest urojeniem a co faktem- został w pełni osiągnięty właśnie w starszej produkcji.

w kleszczach lęku

Dużo w tym zasługi aktorki, Deborah Kerr, ale przede wszystkim scenariusza, który jest po prostu “bogatszy” Bogatszy zarówno w sceny grozy, jak pojawianie się duchów, jak i w elementy świadczące o chorobie nieszczęsnej kobiety.

w kleszczach lęku

Tragicznymi postaciami są również Flora i Miles. Tu również ukłon w stronę starszej produkcji, która lepiej i głębiej wniknęła w samotność sierot w wielkim domu. Kreacje aktorskie dzieci Flory i Milesa są równie dobre w obydwu produkcjach, choć i tu większe brawa należą się starszej produkcji, która dała młodym aktorom większe pole do popisu.

Kolejną tragedią jest to co spotkało parę kochanków, których dusze nie mogą zaznać spokoju. Nie zagłębiamy się w ich historię, tak jak to zrobiono w produkcji z 2009 roku, co przysłużyło się tajemniczości owych zjaw, które podobnie jak w typowo gotyckich horrorach unoszą się milcząco nad ziemią.

Wszytko to jednoznacznie świadczy o tym iż palma pierwszeństwa należy się “Innocents” z 1961 roku. Jak widać polscy dystrybutorzy zostali przy tytule noweli “w kleszczach lęku” zaś anglojęzyczni twórcy przechrzcili historię szczęśliwie na “Niewiniątka” co bardzo mi się podoba.

Dobry horror z dużą dawką dramatu. Ostatecznie o tym co jest w filmie  prawdą a co fikcją, widz musi zdecydować sam.

Moja ocena:

Straszność:3

Fabuła:10

Klimat:10

Aktorstwo:10

Dialogi:9

Zdjęcia:9

Zabawa:9

Zaskoczenie:7

To “coś”:10

Oryginalność:9

86/100