Miesięczne archiwum: Grudzień 2012

Suicideroom

Chatroom/Pokój na czacie (2010)

chatroom recenzja

Na wstępie muszę coś wyjaśnić, bo znowu mamy kwas na plakacie, Polscy dystrybutorzy najwyraźniej chcieli kogoś mile połechtać. “Światowa odpowiedz na “Salę samobójców”… Żadna tam odpowiedz na żadną salę. “Chatroom” powstał w 2010, “Sala samobójców” w 2011. Co tu jest odpowiedzią na co, nasuwa się dość szybko.

Brytyjska produkcja Hideo Nakaty, reżysera “Dark water” i “Ringu” opowiada o piątce nastolatków którzy spotykają się pewnego dnia w wirtualnym świecie czatu. Przywódcą tego stada, a także założycielem chatowego pokoju jest William. Charyzmatyczny, wygadany, bez wątpienia bystry. Od razu nasuwa się pytanie, o to czemu ktoś obdarzony tak zacnymi przymiotami musi szukać przyjaźni w sieci. Szybko zorientujemy się że coś jest z nim nie teges. Tymczasem jego czatowym przyjaciołom:ślicznej Ewie, zahukanej Emily, Jimowi i Mo zajmie to sporo czasu.

chatroom recenzja

Film jest zrobiony w fajny nowatorski sposób. Ale bez takich dziwnych akcji z grafiką komputerową jakie mogliśmy oglądać w okrzyczanej “Sali samobójców”. Świat czatu przedstawiony jest jako budynek z niezliczona ilością pokoi w których spotykają się ludzie. Mimo iż “ciałem” wszyscy siedzą na dupach przy komputerach widzimy ich jednocześnie w równie realnych odsłonach przebywających w czatowych pokojach. Rozmawiają ze sobą twarzą w twarz, dotykają się, całują. Taka forma prezentowania świata wirtualnego unaocznia nam jak silnie może on wydawać się realny. Bardziej realny niż życie “po za” czatem.

chatroom recenzja

Film przyczynił się do burzy na portalach filmowych. Ma tyle samo przeciwników co zwolenników. Niektórzy zarzucają mu nudę i jestem w stanie to zrozumieć, ale nie znaczy to, że się z tym zgodzę. (Jak dla mnie film o niebo lepszy od sali samobójców, która moim zdaniem znowu była filmem o niczym, gładkim ślizgiem po schematach: bogaty chłopak-rozwydrzony chłopak-emo chłopak- gej- emo- samobójca)

Najciekawszą postacią z pośród dzieciaków na czacie jest bez wątpienia William, jego fascynacje, jego cele trącą psychopatią, ale nie jest tak jednoznacznie zły- osobiście byłam w stanie mu współczuć (szkoda, że on nie był w stanie współczuć komukolwiek:)

SPOILER: Zastanawiając się nad jego motywacją przyszło mi do głowy, że odnajdywał spełnienie w obserwowaniu czyjejś samobójczej śmierci ponieważ sam nie miał odwagi tego zrobić, choć bardzo chciał. KONIEC SPOILERA.

Każdy z bohaterów drugoplanowych też ma swoją bardziej lub mniej ciekawa historię do opowiedzenia i mnie to wciągnęło. Film jest jakimś powalającym arcydziełem, ale spełnia swoją rolę w obydwu gatunkach do których jest przyporządkowany dramat i thriller. I na pewno nie można mu odmówić oryginalności:)

Moja ocena:

Straszność/Napięcie: 7

Fabuła:7

Klimat:6

Zabawa:8

Aktorstwo:10

Zdjęcia:9

Dialogi:7

Zaskoczenie:6

Oryginalność:8

To “coś”:7

75/100

Horrory z 2012

Małe podsumowanie obejrzanych przeze mnie produkcji z gatunku horror, thriller, które ukazały się w mijającym roku 2012.


Abraham Lincoln łowca wampirów

abraham lincoln łowca wampirów

Jednoznacznie i bezapelacyjnie dostaje tytuł największej pomyłki jaką udało się komukolwiek wyprodukować w 2012. Nadziana efektami absurdalna historia prezydenta Stanów Zjednoczonych, jako łowcy wampirów. Dwa metry mułu. Pełna recenzja.


Apartament 143/Emergo

apartament 143

Film bardzo wtórny. Kolejny hiszpański horror utrzymany w konwencji paradokumentu. Znowu mamy do czynienia z wątkiem opętania. Jestem pełna podziwu jak w jednej produkcji udało im się połączyć wszystkie do tej pory spotykane w horrorach motywy związane z opętaniem. Niestety jako całość mało strawne i średnio straszne. Pełna recenzja.


ATM/Bankomat

bankomat

Slasher, w którym ofiary uwięzione przy bankomacie, muszą stawić czoła zakapturzonemu świrowi. W swoim podgatunku wypada całkiem przyzwoicie, aczkolwiek odkryciem roku na moim blogu nazwany nie zostanie:) Pełna recenzja.


Barricade

barricade

Post depresyjny horror o tatusiu i dwójce dzieci, których nieznane siły gnębią w odizolowanym domku letniskowym pośród zimowego krajobrazu. Film średniawy, duży plus za klaustrofobiczny klimat, gigantyczny minus za zakończenie. Raczej nie zaskoczy, ale obejrzeć bez obaw można. Pełna recenzja.


Czarnobyl- reaktor strachu.

czarnobyl rektor strachu

Po za Lincolnem walczącym z wampirami największa tegoroczna porażka. Kolejny paradokument maskujący kompletny brak pomysłu na fabułę “skakaniem kamery”. Zmarnowany potencjał czarnobylskiej Zony przez ignorancje amerykańskich twórców. Pełna recenzja.


Dictado.

dictado

Hiszpańska produkcja. Pomysłowa i klimatyczna.Porusza temat grzechów dzieciństwa i ich wpływu na dorosłe życie. Pełna recenzja.


Dom w głębi lasu

dom w głębi lasu

Nieudaczna próba pastiszu horror’owych klasyków. Oczekiwania wobec filmu nie przesłoniły mi  realnego poglądu na to co film oferuje. zdecydowanie nie dla mnie ta bajka. Wielu osobom się podoba wiec warto się zapoznać chociażby po to by mieć o nim jakieś zdanie. Pełna recenzja.


Excision

excision

Zdecydowanie najoryginalniejszy twór ostatnich czasów. Kierowany szczególnie do fanów gore choć sądzę, że każdy kto lubi niekonwencjonalne podejście do gatunku doceni ten film. Ciekawy powiew świeżości na arenie grozy. Pełna recenzja.


Furgonetka

creep van

Film nie przyznaje się do tego, że bliżej mu do komedii niż horroru i w dodatku takiej średnio zabawnej. Żałosny- omijać szerokim łukiem. Pełna recenzja.


House at the end of the Street

house at the end of the street recenzja

Świeżo po seansie mogę spokojnie stwierdzić, że twórcy minęli się z powołaniem, radziła bym wziąć się za kino familijne bynajmniej puki nie wyhodują jaj. Pełna recenzja.


Internat

internat

Co prawda premiera światowa była już w 2011, ale do Polski przypełznął dopiero w październiku tego roku. Mój tegoroczny faworyt – Wampiry gotyk i szkoła dla dziewcząt wszytko to zapewnia intrygujący klimat i wciągającą fabułę. Oczywiście nie dla wszystkich, na FB ie osiągnął nawet czwórki więc- co kto lubi. Pełna recenzja.


Kobieta w czerni

kobieta w czerni

Remake produkcji TV z lat osiemdziesiątych. Daleko mu do klimatu pierwowzoru jednak jak na współczesna produkcje próbującą poprawić to czego poprawiać się nie powinno wypada całkiem dobrze. Na tle innych współczesnych ghost story wypada wręcz świetnie. Pełna recenzja.


Kronika opętania

kronika opętania recenzja

Od nadmiaru filmów o opętaniu przyjdzie nam się w końcu porzygać:) Produkcja bardziej na plus niż na minus choć moje oczekiwania wobec filmu były znacznie większe. Pełna recenzja.


Na krawędzi

na krawędzi

Ciekawy duński thriller trzymający w napięciu i obfitujący w wiele zwrotów akcji. Nie prezentujący jednak niczego oryginalnego, niknie w tłumie. Pełna recenzja.


Prometeusz

prometeusz

Byłam nim pozytywnie zaskoczona. Obok efektów które w kinie Sci fi są niestety nieodłączne udało się twórcą pokazać ciekawą fabułę. Podobało mi się przesłanie “Prometeusza”. Pełna recenzja.


Rec 3 geneza

rec 3

Miejmy nadzieję ostania część nielubianej przeze mnie serii. Zrezygnowano w niej z trzęsącej się kamery-chwała im za to, niestety zrezygnowano też ze straszenia na rzecz osobliwej groteski. Cienizna. Pełna recenzja.


Sinster

sinister

Najbardziej udany twór tego roku. Dobry klimatyczny horror. Na prawdę udaje mu się straszyć, a to niespotykane ostatnio w gatunku:) Pełna recenzja.


Tall man 

the tall man

Najciekawszy z pośród tegoroczny thrillerów. Nie zapowiadał niczego nadzwyczajnego jednak brawurowy zwrot akcji przyczynił się do jego sukcesu w moich oczach.Pełna recenzja.


Thale

thale

Norweskiej produkcji bliżej to tworu z pogranicza fantasty i dramatu niż thrillera. Ciekawy pomysłowy, jeśli ktoś lubi baśniowe klimaty na pewno film mu się spodoba. Pełna recenzja.


Zjawa/ The Apparition

zjawa

Oparty na ogranych schematach i żywcem wyciągniętych z innych horrorów motywach film nie oferuje nic ciekawego.Pełna recenzja.


The Barrens

the barrens recenzja

Oparty na motywach z legendy horror który zwrócił moją uwagę ciekawym nastrojem, jak na produkcja nisko budżetowa wypada interesująco. Warto zerknąć. Pełna recenzja.


The Frozen 

the frozen recenzja

Średniak, survival horror próbujący uwieść niepokojącym zimowym klimatem z raczej średnim efektem. Pełna recenzja.


The Pact

the pact

Chyba najbardziej niepokojący horror tego roku. Nie osiągnął w mojej skali ocen jakiegoś oszołamiającego wyniku, ale przypadł mi do gustu dość mocno. Pełna recenzja.


The Road

the road

Mocno pogmatwany film produkcji filipińskiej.Oceniam go średnio choć nad jego straszno- smutna historią można się zadumać. Pełna recenzja.


V/H/S

vhs recenzja

Kolejna próba zrobienia czegoś oryginalnego w gatunku, która zakończyła się raczej średnim efektem. Dużo trzęsącej się kamery, kilka ciekawych elementów, ale całość- marna. Pełna recenzja.


W szczękach rekina

w szczękach rekinaw dupie żółwia

Produkcja oparta na zdjęciach w 3D, skupiając się raczej na efektownym prezentowaniu tragicznych zgonów niż na fabule czy klimacie. Raczej nie polecę. Pełna recenzja.


Demony

demony

Hiszpański paradokumnet o opętaniu. Tak słaby, że nie mogę zabrać się za jego pełna recenzję.


Resident evil 5

resident evil 5

Już przy czwartej części serii można było zaobserwować chylenie się ku upadkowi filmów z pod szyldu RE. Piata część okazał się jeszcze większą porażką. Pełna recenzja.

 

Nie ma czego się bać

House at the end of the Street (2012)

house at the end of the street recenzja

Nastoletnia Elissa wraz z matką wprowadza się do nowo wynajętego domu na obrzeżach miasta. Za najbliższego sąsiada kobiety mają samotnego Ryana, który jako jedyny z pośród członków swojej rodziny przeżył masakrę jaką zafundowała im wykolejona siostrzyczka. Nie trudno się domyślić iż zbuntowana Elissa postanowi przełamać tabu i mocno zaprzyjaźnia się z chłopakiem, a także spróbuje rozwikłać tajemnicę zniknięcia morderczej siostruli Ryana, Carrie Ann.

house at the end of the street recenzja

Film głównie reklamowany jest nazwiskiem scenarzysty “Domu snów”, które to miało zagwarantować widzowi pełen napięcia mroczny horror z niezliczonymi zwrotami akcji. Drugim “znakiem firmowym” miała być pyzata buzia Jennifer Lawrence, którą z nieznanych mi przyczyn sporo osób posądza o urodę i talent aktorski. Wyczytałam na WP, że Jen zgodziła się zagrać w tej produkcji żeby przełamać swój lęk przed horrorami. No cóż, z przykrością muszę przyznać, że twórcy filmu szczególnie zatroszczyli się, żeby odtwórczyni głównej roli nie miała czego się wystraszyć:)

Krótko mówiąc film jest błędem. Zlepkiem największych błędów jakie popełniają twórcy gatunku horror.  W filmie występują wszystkie standardowe zagrywki a fabuła to przeskoki z jednego schematu w drugi.W takim układzie nie ma szansy na klimat, pomimo niezłej muzyki, ciekawych zdjęć.

Wszystko co w filmie mogło wywołać jakieś szczątkowe oznaki lęku zostało wyeliminowane, wygładzone i zastąpione wystandaryzowanymi do poziomu przeciętnego amerykańskiego  teen horroru zamiennikami. Morderstwa- pokazane tak żeby czasem nie urazić wrażliwszego widza, aspekt psychologiczny stłamszony przez poprawność.

W efekcie obrazowi jest bliżej do filmu obyczajowego o dramatach dorastania niż horroru. Nie wiem, czy tylko ja to w ten sposób odebrałam, ale najbardziej przerażające były chore zagrywki matki Elissy stojącej na straży cnoty córki.

house at the end of the street recenzja

Bardzo boleję nad tym, że twórcy, którzy tak boją się wypuszczenia na rynek filmu, który mógłby wzbudzić jakieś niestandardowe emocje biorą się za robienie horrorów. Pytam: po co? Jest tyle innych gatunków, w których można po prostu “siedzieć i pieprzyć o niczym”, niczego nie pokazując i nikogo nie strasząc.

Za jakąś szczątkową zaletę obrazu można uznać aktorstwo Maxa Thieriota, który jako jedyny miał jakiś potencjał i gorąco wierzę, że gdyby nie beznadziejny scenariusz i usilne “kastrowanie” wszelkiego potencjału, mógłby postacią Ryana sporo zwojować.

Podsumowując, jeżeli ktoś ma ochotę obejrzeć jakiś horror, ale się boi, to proponuję seans z “House at the end of the Street”.

Moja ocena:

Straszność:3

Fabuła:5

Klimat:4

Aktorstwo:7

Zabawa:5

Zaskoczenie:5

Oryginalność:4

Dialogi:4

Zdjęcia:7

To coś:3

47/100

Zimna suka

The Frozen (2012)

the frozen recenzja

Kolejny horror na śniegu, na który miałam spory apetyt, jest produkcją o raczej skromnym budżecie. Żadnych efektów, mało krwi, troje bohaterów na krzyż- jednym słowem minimalistyczna produkcja, która miała szanse na uwiedzenie mnie klimatem.

Emma i Mike wybierają się na zimowy kemping. Emma ma bardzo mocno określony stosunek do nocowania w namiocie na śniegu. (Wcale jej się nie dziwie, co za pomysł w ogóle:P) Jednak chcąc okazać odrobinę dobrej woli godzi się na wszystko co proponuje Mike w swojej romantycznej wizji. Dobrej woli nie starcza jej już na wykrzesanie z siebie ciepłego słowa dla biednego faceta, bo praktycznie od początku wyprawy jedzie mu bezlitośnie, cały czas szuka okazji do kłótni i nawet jej milczenie wydaje się być potępiające . Nieznośne babsko może bardzo silnie działa na nerwy widzowi. Powodów do zwady nie brakuje szczególnie  od momentu, gdy młodzi ulegają wypadkowi na skuterze śnieżnym, który miał ich dowieść do zimowej alkowy. Teraz ich uwaga skupia się na próbach przetrwania w mroźniej dziczy. Co prawda pada dość rozsądny pomysł powrotu do samochodu porzuconego parę mil wcześniej jednak do zrealizowania pomysłu nigdy nie dochodzi.

the frozen recenzja

Emma dopatruje się ratunku w osobie jakiegoś zbłąkanego wędrowca, który co jakiś czas pojawia się w ich okolicy by po chwili wyparować. Nocą z namiotu, który jakoś udaje im się rozbić znika Mike i oto wredne babsko zostaje samo. Obserwujemy jej małe surwiwalowe sukcesy jak zapalenie zapałki, czy upolowanie batonika w lodówce turystycznej. Robi się coraz bardziej nieciekawie… Z letargu w jaki można popaść obserwując poczynania Emmy wyrywają nas jej dość ciekawe senne wizje, które są zdecydowanie najmocniejszym punktem filmu. Zbłąkany wędrowiec oczywiście powraca, gdy Emma jest już sama…

the frozen recenzja

Mimo surwiwalowej tematyki filmowi bliżej jest do thrillera niż horroru, bowiem bardziej przerażające ma być to czego nie widzimy niż to co jest pokazane. Zakończenie filmu można uznać za zaskakujące, choć takie rozwiązanie pojawiało się już w kilku filmach, które miałam okazję obejrzeć, więc z czymś mega odkrywczym nie będziemy mieć do czynienia ani na wstępie filmu, ani w trakcie, ani na końcu. Ot średnia produkcja. Ode mnie jak zwykle plus za zimowe tło.

Moja ocena:

Straszność: 7

Klimat:7

Fabuła:6

aktorstwo:6

Dialogi:4

Zabawa:5

Zdjęcia:6

Zaskoczenie:8

Oryginalność:5

To coś:6

60/100