Miesięczne archiwum: Kwiecień 2013

Muzyka w horrorach part 3

Najlepsza muzyka z horrorów i thrillerów

part 3:

muzyka w horrorach

Pod tytułami, jak poprzednio kryją się linki- zapraszam do słuchania.

 

1. Clint Mansel “Wind chill” z filmu “Mroźny wiatr” z 2007 r.


2.Akira Yamaoka “Promise” z filmu “Silent hill” z 2006 r.


3. Turbonegro “All my friends alre dead” z filmu “hotel zła” z 2006 r.


4. Terry Reid “Sends of memory” z filmu “Bękarty diabła” z 2005 r.


5. Brett Rosenberg “love theme” z filmu “Półmrok” z 2006 r.


6. Jessica Lange “the name game” z serialu “American horror story” sezon 2.


7. Bernard Herman “main theme” z filmu “Psychoza” z 1960 r.


8.Roque Banos “Fragiles” z filmu “Delikatna” z 2005 r.


9. Christopher Young “end credits” z filmu “Sinister” z 2012 r.


10. Ramstein “Engel” z filmu “Kronika opętania” z 2012 r.


No… To już trzecia odsłona mojego małego zestawienia najlepszej (MOIM ZDANIEM) muzyki z horrorów. Pociągnęła bym to jeszcze ale brak mi już pomysłów. Czekam więc na Wasze propozycje!

Poprzednie zestawienia TUTAJ i TUTAJ

Piekło Raimiego

Drag me to hell/ Wrota do piekieł (2009)

wrota do piekieł

Christine Brown to młoda i ambitna pracownic banku, która marzy o awansie na stanowisko menagera. Pewnego dnia przy jej sterylnym biureczku pojawia się stara, zaropiała cyganka, która błaga ją o odroczenie spłaty kredytu. Christine chcąc się wykazać przed szefem odmawia kobiecie, a ta w podzięce rzuca na nią klątwę. Klątwa dojrzewa trzy dni, Christine ma więc niewiele czasu na odwrócenie złej mocy.

wrota do piekieł

“Wrota do piekieł” to jeden z nowszych horrorów cudownego syna gatunku Sama Raimiego.

Jeśli pamiętacie jego “Martwe zło” z lat ’80 to dopatrzycie się w “Wrotach piekieł” wiele elementów typowych dla tego twórcy. Między innymi doskonały balans pomiędzy grozą a groteską. W tym Raimi jest niekwestionowanym mistrzem. Sporo osób zapewne poszczególne sceny uzna za przewrotnie zabawne, ale na pewno nie zabraknie tych, którym te same fragmenty podniosą ciśnienie. Ja jestem zdecydowanie po stronie grozy.

Podobnie jak w “Evil dead” nie zabraknie momentów dość.. obrzydliwych, jak rzyganie komuś do paszczy etc. Takie plastyczne obrazy to również wizytówka reżysera.

wrota do piekieł

W roli głównej Raimi obsadził młodą, zdolną Alison Lohman, którą bardzo lubię, choć nie często ją spotykam na ekranie. Polubiłam ją za rolę w “Białym Oleandrze”.

To, co zasadniczo różni debiut reżyserki Raimiego od jego współczesnego dzieła to nieograniczona możliwość korzystania z dobrodziejstwa efektów specjalnych. Jako twórca “Spidermanów” wprawił się w tej kwestii.

“Wrota do piekieł” są przez to nieco bajkowe, żeby nie rzecz przebajdurzone, ale mnie osobiście wcale to nie przeszkadzało.

Film mocno trzyma w napięciu, ale co byśmy nie pierdolnęli na zawał Raimi sprawnie rozładowuje owo napięcie humorystycznymi i ironicznymi akcentami. Całość jest spójna i to największe osiągnięcie tego reżysera.

Moja ocena:

Straszność:8

Fabuła:8

Klimat:8

Aktorstwo:9

Zdjęcia:7

Zabawa:8

Zaskoczenie:7

Oryginalność:7

To coś:7

Dialogi:7

76/100

Upadły Zombie i zabiedzona Sherii

Lords of Salem/ Wiedźmy z Salem (2012)

lords of salem recenzja

Heidi, ex ćpunka i prezenterka lokalnego radia w Salem wprowadza się do kamienicy w rzeczonym mieście. Do jej miejsca pracy ktoś przysyła winylową płytę z nagraniem niejakich “Władców”. Muzyka jest upiorna, nie tylko niepokoi Heidi, ale także wywołuje u niej dość nieprzyjemne fizyczne dolegliwości. Nagraniem zainteresuje się także stary historyk zajmujący się historią owianego złą sławą miasta Salem. Stary wierzy, że ma to związek z procesami czarownic i klątwą jaką te rzuciły lata temu na miasto.

lords of salem recenzja

Zdębiałam po seansie z “Lords of Salem”…

Nie dlatego, że film jest tak szokujący, odjechany, krwawy i szalony, lecz dlatego, że jest żałośnie słaby. Może nie użyłabym tak mocnych słów, gdyby nie chodziło o najnowszy film Roba Zombiego. Tego Pana stać na więcej. Na milion razy więcej.

lords of salem recenzja

Pamiętam, że oglądając jego dwa poprzednie filmy ,czyli remake “Halloween” i “Halloween 2” byłam lekko rozczarowana, ale obwiniłam za to nie reżysera lecz temat, czyli odgrzewany kotlet. Teraz widzę, że Zombie na prawdę podupadł. Już z mojego  opisu filmu wynika, że historia jest zupełnie nie w jego stylu. Co go podkusiło, żeby brać się za tak oklepany temat jak czarownice z Salem i przedstawić go w do bólu standardowym i przewidywalnym stylu to na prawdę nie wiem…

lords of salem recenzja

Historia jest prosta jak konstrukcja cepa. Wszytko od początku do końca jest jasne i nie ma tu mowy o jakimkolwiek elemencie zaskoczenia. Zombie z resztą chyba nawet nie starał się tu nikogo zadziwić. “Lords of Salem” przypomina taśmowo robione horrory, których fabuła przypomina sto razy powielony schemat i tylko twarze bohaterów stanowią jakąś nowość.

W roli Heidi mamy oczywiście uroczą żonkę Zombiego Sheri. Niestety niegdyś śliczna Baby Firefly wyglądała w tym filmie jak świeżo zdjęta z krzyża. Może ją ogarnęła hollywoodzka moda na odchudzanie, bo jej apetyczne ciałko zastąpiły sterczące kosteczki i nawet takiej małej przyjemności jak podziwianie jej urody został widz pozbawiony.

lords of salem recenzja

Jeśli mam się wysilić i znaleźć jakieś zalety to na pewno będzie to kilka końcowych scen kręconych w teledyskowym stylu, scenografia i muzyka. W filmie pojawiają się tez fragmenty jakiś starych horror’owych produkcji, ale już w zupełnie innym kontekście niż to było w “Domu tysiąca trupów”.

Liczyłam, że Zombie wróci właśnie do takiej estetyki, ale zamiast tego zafundował widzom śmiertelnie poważną i nudną historię bez cienia swojego przewrotnego czarnego humoru i mocnej schizy.

Cóż… przykro mi było na to patrzeć. Upadły Zombie i zabiedzona Sheri. Chyba im zapalę świeczkę na ołtarzu poległych talentów.

Moja ocena:

Straszność:7

Fabuła:5

Klimat:5

Aktorstwo:6

Zabawa:4

Dialogi:6

Zdjęcia:8

Oryginalność:5

To coś:4

Zaskoczenie:4

54/100

Diabeł za kierownicą

The Car/ Samochód (1977)

samochód recenzja

Małe senne miasteczko Santa Ynaz pewnego dnia odwiedza, czy też nawiedza czarna limuzyna. Samochód ostro szaleje na piaszczystych drogach pochłaniając kolejne ofiary, bezradni mieszkańcy muszą wziąć się za bary z nieznanym…

“Samochód” to już klasyka gatunku. Nie sądzę ażeby był to pierwszy horror wykorzystujący motyw morderczego samochodu, ale obok “Christine” na podstawie powieści Stephena Kinaga jest jednym z najbardziej rozpoznawanych.

samochód recenzja

Obraz zdobył dużą popularność w latach ’70 teraz już raczej mało kto go pamięta. A warto o nim pamiętać jeśli przyjrzymy się współczesnym produkcjom, które dalej sukcesywnie ten temat eksploatują. Przykładem może być bardzo żałosny horror klasy B “Furgonetka”, czy całkiem udany australijski “Road Train”.

Elliot Silverstein twórca “The Car” był swego czasu reżyserem “Opowieści z Krypty”- samochód prezentuje bardzo podobną filmową estetykę. Aktorstwo i dialogi wypadają bardzo mało naturalnie, niektóre sceny wręcz śmieszą, ale cóż- taki klimat.

Momentami nie mogłam oprzeć się skojarzeniu z Ptakami” Hitchcocka-nie jestem ich wielką fanką- zachowanie bohaterów do złudzenia przypomina to prezentowane w starszej produkcji. Scena ucieczki z próby parady do złudzenia przypomina mi tę z “Ptaków”, w której dzieci i spółka uciekają przed zgrają ptaków ze szkoły.

samochód recenzja

Na pochwałę zasługuje cała “postać” tytułowego bohatera. Samochód został stworzony specjalnie na potrzeby filmu, wydano na jego konstrukcję sporą sumkę i robi wrażenie.

Seans z z “Samochodem” uważam za udany i na pewno duża w tym rola mojego sentymentu do starych filmów. Fani współczesnych produkcji raczej zachwyceni nie będą.

Moja ocena:

Straszność:7

Fabuła:8

Klimat:9

Aktorstwo:6

Zdjęcia:7

Zabawa:9

Oryginalność:6

To coś:8

Dialogi:5

Zaskoczenie:6

65/100

Mroki wyobraźni

Half light/ Półmrok (2006)

półmrok recenzja

Pisarka kryminałów Rachel Carlson przeprowadza się do urokliwej szkockiej miejscowości. Zamieszkuje w małym domku tuż nad brzegiem morza by szum fal ukoił jej ból po stracie syna i pomógł w dokończeniu kolejnej książki. Zamiast spokojnego kołysania Rachel doświadczy wkrótce gwałtownej nawałnicy niepokojących zdarzeń i omal sztorm ten nie zabierze ją z tego świata…

półmrok recenzja

Demi Moore, która raczej nie jest aktorką horrorową, postanowiła zaprezentować widzom swoją nowiuśką, naciągniętą twarz właśnie w filmie z tego gatunku. Wypada ładnie, zgrabnie i solidnie. Solidny –  to określenie, do którego można by było ograniczyć wszystkie przymiotniki opisujące ten film.

półmrok recenzja

Craig Rosenberg reżyser i scenarzysta zadbał o wszystkie szczegóły. Znana aktorka w roi głównej, świetna nastrojowa muzyka, zdjęcia prezentujące zapierające dech w piersi widoki i fabuła, która jest skrojona z pieczołowita dokładnością, choć może nie jest zbyt… odkrywcza. Co do tych zdjęć też mogłabym się przyczepić, bo trochę poszli na łatwiznę generując komputerowo sporo owych pięknych widoków- co widać i czuć.

Postać Rachel zrobiona jest pod typowy horrorowy standard: żałobnicza mamuśka, która właśnie odstawiła antydepresanty, obdarzona dużą wyobraźnią, która jakby się wydawało obraca się przeciwko niej generując do świata realnego duchy zmarłych osób. Tak, mamy więc nastrojowe ghost story z kilkoma twistami fabularnymi przy końcu. Twistami dość nie jasnymi, bo po seansie miałam kilka wątpliwości. SPOILER: Który Angus zabił męża Rachel? Angus duch czy Angus uzurpator? KONIEC SPOIERA.

półmrok recenzja

Seans na plus, choć nie powiedziałabym, że film zrobił na mnie jakieś ogromne wrażenie.

Moja ocena:

Straszność:6

Fabuła:8

Zaskoczenie:7

Zdjęcia:7

Klimat:7

Aktorstwo:7

Oryginalność:6

To coś:6

Dialogi:6

Zabawa:7

67/100