Przepowiednie

Torture garden (1967)

torture garden recenzja

“Torture garden” to kolejny krewniak “Gabinetu grozy doktora Zgrozy“. Fabuła jest wręcz bliźniaczo podobna do tego co widzieliśmy w wyżej wspomnianym filmie oraz z tym z czym mieliśmy do czynienia w “Domu wampirów“.

“Ogród tortur” mieści się w wesołym miasteczku gdzie spotyka się grupa ciekawskich gości. Właściciel przybytku obiecuje im, za drobną opłatą, mrożące krew w żyłach wrażenia. Za sprawą figury mitologicznej wróżbitki goście podobnie jak miało to miejsce w przypadku “Gabinetu…” mają poznać swoją przyszłość. Dość nieciekawą z resztą.

torture garden recenzja

W tym miejscu fabuła rozdziela się na historie poszczególnych bohaterów. Pierwsza opowieść dotyczy chciwego mężczyzny, który bardzo liczy na spadek po wuju. Nie zdaj sobie jednak sprawy z tego, że za dobrobyt będzie musiał sowicie zapłacić. Pojawia się tu motyw czarów i służeniu diabłu w osobie… kota:)

torture garden recenzja

Druga historia to obraz przyszłości młodej aspirującej aktorki, której marzeniem jest zagrać w filmie u któregoś z najważniejszych hollywoodzkich producentów. I to marzenie okazuje się mieć swoją cenę. Tu zamiast czarów i diabelskiej ingerencji mamy motyw medycznych eksperymentów. Jest to też ciekawa alegoria obrazu ludzi filmu, którzy skromnym widzom mogą się jawić jako “nadludzie”.

Trzecia historia to jeśli mogę to w ten sposób ująć opowiada o tym, że miłość nie ma szansy wygrać z fanatyczną pasją. Czasami pasja ta jest w stanie zabijać.

torture garden recenzja

Ostatnia z historii w pewnym stopniu jest bliska tematyczne swojej poprzedniczce bo znowuż jako bohatera mamy człowieka pasjonata, który z fanatyzmem podchodzi do literackiego dorobku Poego. Oczywiście kończy się to dla niego bardzo nieciekawie. Domknięcie wszystkich wątków jest nieco rozczarowujące, daleko mu do zakończenia z “Gabinetu…”.

Pod względem aktorstwa jest bardzo dobrze. Ponownie mamy do czynienia z obsadą, której filmografie kipią od horrorów. W większości te same twarze widzieliśmy w starszym filmie Francisa, czyli właśnie “Gabinecie…”

Kolejny obraz dla miłośników klasyki:)

Moja ocena:

Straszność: 7

Fabuła:7

Klimat: 9

Aktorstwo:9

Zdjęcia:8

Zaskoczenie:5

Zabawa:7

Oryginalność:6

To coś:7

Dialogi:7

72/100

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Publikując komentarz akceptujesz Politykę prywatności.