Miesięczne archiwum: Sierpień 2013

She hated her own life

In her skin/ W jej skórze (2009)

w jej skórze recenzja

Pewnego wieczoru, po zajęciach z tańca 15 letnia Rachel Barber nie wraca do domu. Jej rodzice szaleją z niepokoju.  Z powodu opieszałości policji sami muszą podjąć działania, które pomogą odnaleźć ich córkę. – Sam początek filmu skupia się na staraniach rodziców. Na szczęście fabuła filmu szybko przechodzi do meritum i zamiast kolejnej ckliwej historii o poszukiwaniach zaginionej córy mamy do czynienia z pięknie, aczkolwiek nie do końca perfekcyjnie wyłożonym portretem psychologicznym sprawczyni uprowadzenia dziewczyny. Mogę Wam chyba coś  zdradzić w tym temacie, bo “W jej skórze” nie jest thrillerem obfitującym z jakieś zabójcze zwroty akcji. Po nitce do kłębka ekspresowo poznajemy tożsamość zabójczyni i przebieg całego feralnego zajścia- to jest właśnie główna oś fabuły.

“W jej skórze” to obraz oparty na autentycznej historii, która wydarzyła się w Australii, bodajże w latach ’90. Historia morderstwa Rachel została również opowiedziana w książce “Perfect Victim”, napisaną przy współpracy z matką ofiary. Niestety nie słyszałam, żeby została wydana po polsku.

w jej skórze recenzja

W filmie poznajemy Rachel jako młodą, śliczna i utalentowaną nastolatkę. Jej koleżanka z sąsiedztwa stanowi jej dokładne przeciwieństwo. Caroline, mogłaby wydawać się zwykłą zakompleksioną siksą, ale w jej głowie potrzeba społecznej aprobaty urosła do rangi psychotycznej obsesji.

w jej skórze recenzja

Za wzór i wcielenie niedoścignionej doskonałości Caroline postrzega Rachel.

Obserwujemy początki zaburzenia Caroline, jego zaawansowany obraz aż w końcu eskalację, w której poprzez brutalne morderstwo Caroline w swojej głowie staje się Rachel.

w jej skórze recenzja

Nie poznajemy tu dalszych losów zabójczyni jednak z lektury wcześniej wspomnianej książki dowiadujemy się, że Caroline poniekąd osiągnęła swój cel także w rzeczywistości: Żmudny proces sądowy i stres z nim związany sprawił, że schudła, a rozgłos jaki dało jej morderstwo nastolatki przysporzył jej wielu sympatyków, wśród więźniarek czuje się jak królowa, a więzienny system dał jej upragnioną stabilność;)

“W jej skórze” nie przypomina dokumentu mimo iż obrazuje autentyczne wydarzenia. Jest w nim jakiś mroczny, artystyczny duch, który nieco gryzie się z brutalnością tej historii.

Obsada aktorska nie powala, choć dwie główne postaci kobiece spisały się całkiem dobrze. Muzyka filmowa jest wręcz idealna. Oto próbka:

Całość jak najbardziej godna uwagi.


Moja ocena:

Straszność:5

Napięcie:6

Fabuła:8

Klimat:7

Zabawa:9

Walory techniczne:8

Oryginalność:8

To coś:9

Zaskoczenie:4

Aktorstwo:7

71/100

W skali brutalności:2/10

A dlaczego nie?

You’re next/ Następny jesteś Ty (2011)

następny jesteś ty

Rzęsiste brawa, achy i ochy wszelkiej maści na temat produkcji Adama Wingarda rozbrzmiewają już od miesiąca, mimo iż do polskich kin film ma dopiero wejść 6 września. Bardzo sugestywna i skuteczna w większości przypadków reklama głosiła, że będziemy mieć do czynienia z filmem: niesztampowym, podejmującym walkę ze schematami jakimi jesteśmy od lat karmieni, inteligentnym i strasznym. Podeszłam do tego z przymrużeniem oka, skutkiem czego wyszłam z seansu bardziej zadowolona niż się spodziewałam.

Rodzina Davisonów spotyka się w rezydencji na odludziu, aby celebrować trzydziestą piątą rocznicę ślubu Aubrey i Paula. Przybywają ich trzej synowe z partnerkami i córka z partnerem. Z tego grona na pierwszy plan szybko wyłania się Erin narzeczona Crispiana. Po mniej więcej dziesięciu minutach wiemy, że oto przed nami stoi final girl.

W czasie rodzinnej kolacji dochodzi do kilku niesmacznych scysji. Wtedy przez okno w jadalni wpadają pierwsze strzały raniące pierwsze ofiary. Ktoś próbuje uśmiercić rodzinę Davisonów.

następny jesteś ty

“Następny jesteś Ty” to klasyczny przykład thrillera z podgatunku home invasion. Grupa bezwzględnych morderców atakuje bohaterów w ich domu, tak jak to było w “Nieznajomych”, “Funny games”, czy “Ils“.

Włamywacze są niezwykle brutalni. Machają siekierami, maczetami, strzelają do ofiar z kuszy. Takie nieco staromodne środki zagłady nasuwają skojarzenie ze starszymi przedstawicielami horrorów typu slasher.

Scenografia, czyli pokaźnych rozmiarów dom urządzony w stylu Tudoriańskim również może kojarzyć się posuniętymi już w latach produkcjami- Dla kontrastu mamy takie filmy jak “Noc oczyszczenie“, czy “Napaść“.

Nie mamy tu do czynienia z żadnymi technicznymi nowinkami. Erin, nasza final girl, łapie wszystko co ma pod ręką dla obrony. Jej zachowanie może jednak budzić w widzu wątpliwości. Z jednej strony cieszymy się, że nie mamy do czynienia z kolejną pierdołą, której tylko cudem i fartem udaje się ujść z życiem, ale z drugiej strony jej zagrywki w stylu Lary Craft czy McGywera mogą rozśmieszyć.

następny jesteś ty

A powiem szczerze, że scen mogących wzbudzić w widzu śmiech jest sporo. Dialogi, szczególnie w końcowej części obrazu kojarzą się bardziej z pastiszem niż filmem, który ma przerazić.

Reżyser filmu chciał stworzyć bardziej klasyczny obraz z motywem włamania, jednak scenarzysta zapragnął innowacji, toteż w połowie filmu zastępuje zwrot akcji, nie jest on jednak tak zaskakujący jak chcieli by tego twórcy.

następny jesteś ty

Druga część filmu, kiedy już poznajemy zamiary i przyczyny, przeradza się niejako w film z podgatunku revenge. Kilka scen silnie skojarzyło mi się z “Ostatnim domem po lewej“. Fragment z blenderem jest niewątpliwie… interesujący:)

Klimat obrazu tak jak wspominałam kojarzy się ze starszymi przedstawicielami gatunku. Nie tylko ze względu na scenografię. Rękę do takiego efektu na pewno przyłożyła filmowa muzyka stylizowana na soundtrack ze starego dobrego slashera. Grze aktorskiej nie mam nic do zarzucenia, podobnie jak zdjęciom.

Flm należy oglądać z lekkim przymrużeniem oka mimo iż napięcie budowane jest całkiem na serio, a krwi będzie sporo.

Moja ocena:

Straszność:7

Fabuła:7

Klimat:8

Napięcie:9

Zabawa:8

Walory techniczne:7

Aktorstwo:7

Oryginalność:5

To coś:6

Zaskoczenie:6

70/100

W skali brutalności:7/10

Za zaproszenie na pokaz filmu dziękuję M2 Films:

m2films

Wredna dziewczynka ze studni

The Ring 1-2/ Krąg 1-2 (2002-2005)

krąg i krąg 2 recenzja

krąg i krąg 2 recenzja

Pewnego razu razu w kraju kwitnącej wiśni ukazała się książka. Książka ta opowiadała o straszliwej klątwie rzuconej przez mściwą Sadoko. Reżyserowi Hideo Nakacie tak spodobał się twór Koji Suzuki, że postanowił na jego podstawie nakręcić film w którym połączone zostały dawne ludowe wierzenia o powracających z za grobu zmarłych i technologii osadzając akcje w metropolii.

Tak więc w końcu lat ’90 do Japońskich kin weszła oryginalna wersja “Kręgu”. W 2002 roku Gore Verbinski podchwycił pomysł Azjatów i nakręcił Hollwoodzką wersję “The Ring”. Do polskich kin obydwa filmy weszły jednocześnie.

I tak oto, moi drodzy, rozpoczął się szał na amerykańskie remake azjatyckich filmów grozy. Zaraz za “The ring” i “The ring 2” do kin wszedł remake “Dark water”, rok wcześniej “Klątwa”, następnie jej kontynuacja,dalej “Shutter” i “Nieproszeni goście“. Jest ich pewnie jeszcze więcej.

Wersją oryginalną “The ring” nie byłam zbyt zachwycona toteż dziś będzie o amerykańskiej wersji.

Rachel Keller, młoda dziennikarka i matka Aidana wpada na trop tajemniczej kasety wideo, która według krążących wśród nastolatek opowieści zabija w ciągu 7 dni od jej obejrzenia. Kto by w to uwierzył? Pewnie nikt gdyby nie bardzo dobitne przesłanki, które mówią każdemu kto obejrzy kasetę że śmierć jest już blisko, ma czarne długie włosy i wypełza ze studni.

krąg i krąg 2 recenzja

Rachel wiedziona zawodową ciekawością ogląda krótki, acz treściwy film zarejestrowany na taśmie, co gorsza pokazuje go swojemu ex, ojcowi Aidana a w końcu przez przypadek także mały zostanie widzem pokazu nadawanego ze studni. Kobieta ma tylko 7 dni by wytropić tego kto odpowiada za morderczą kasetę i zapobiec masowej śmierci.

krąg i krąg 2 recenzja

Wieki temu oglądałam po raz pierwszy ten film. Byłam absolutnie przerażona. Po jakiś dziesięciu seansach można się z “The ring” oswoić. Powstało do tej pory wiele innych filmów wywołujących gęsią skórkę jednak do ‘wrednej dziewczynki ze studni’ mam sentyment.

Postać Samary spokojnie można uznać za jedną z ikon czarnych charakterów. Mała dziewczynka, której postać została skonstruowana z niedopowiedzeń i mrożących krew w żyłach zachowań. Jej historia jest równie straszna co smutna. Rachel robi sobie nadzieje, że wygra z Samarą, w końcu jest ona tylko małą nieszczęśliwą dziewczynką, pochówek zapewni spokój jej duszy. “The ring” w pewnym sensie zadał kłam wszystkim ghost story, w których skrzywdzone dusze szukają pomocy u żywych. Ich krzywdzące działania są próbą zwrócenia na siebie uwagi, wołaniem o pomoc. Samara nie chciała pomocy, chciała krzywdzić ludzi. Za życia i po śmierci. I całe szczęście, bo inaczej jej postać straciłaby całą siłę przebicia.

krąg i krąg 2 recenzja

Druga część obrazu to już dzieło Hideo Nakaty, twórcy oryginału. Gore Verbinski, który zapewnił widzom tak sowita porcję grozy został z następnego projektu wykolegowany.

“The ring 2” zaczyna się od pełnej nadziei przeprowadzki Rachel i Aidana do innego miasta. Mieli tam zaznać spokoju jednak okazało się, że kaseta krąży i zabija nadal. Co więcej Samara zmieniła tor działania i teraz nie chodzi jej tylko o mordowanie ludzi, lecz o powrót w ich szeregi.

krąg i krąg 2 recenzja

Pojawia się tu także historia pochodzenia dziwnej dziewczynki. Dość niejasna, dość pogmatwana, ale robiąca niejakie wrażenie.

Zdecydowanie palmę pierwszeństwa oddaje pierwszej części filmu.

krąg i krąg 2 recenzja

W “The ring 2” trochę zabrakło mi klimatu. Niewiele było dobrych, autentycznie przerażających scen. W pierwszej części mamy chociażby scenę z koniem na promie, która bardzo zapadła mi w pamięć, tu mamy stado jeleni atakujących dorodnymi porożami auto naszych bohaterów- słabe.

Jeśli chodzi o zdjęcia, aktorstwo i muzykę to w przypadku obydwu produkcji nie ma się do czego przyczepić, choć przyznam, że pierwsza część wydała mi się bardziej ‘staranna’. Za muzykę odpowiadał jeden z moich najbardziej uwielbianych kompozytorów Hans Zimmer.

Moja ocena:

The Ring/ Krąg:9/10

The Ring/ Krąg 2: 7/10

Wrócisz przed północą

23:59 (2011)

23:59

Jakiś czas temu pisałam tu o “Ghost child“. Tym razem mam dla Was inny, starszy obraz tego reżysera.

Singapurski horror rozgrywa się w wojskowym obozie. Składa się z retrospekcji z lat 80 i historii rozgrywającej się obecnie. Retrospekcja jest tu jednak dominująca. Grupa rekrutów nocą opowiada sobie historię, która wydarzyła się około 30 lat wstecz i skończyła się tragiczną śmiercią dwóch żołnierzy: Ekipa rekrutów wyruszyła na nocny marsz rzez dżungle. Jeden z nich, Tan, ginie w niewyjaśnionych okolicznościach. Winą za to zostaje obarczony dowódca jednak w obozie zaczynają się dziać coraz bardziej podejrzane rzeczy. Rekrutów nawiedza duch żołnierza, który przed laty popełnił tam samobójstwo. W sprawę zdaje się być także zamieszana mieszkająca nieopodal kobieta.

23:59

 “23:59” jest obrazem mocno średnim. Nie do końca spełnia swoja rolę jako horror. Rozgrywa się na potencjalnie wymarzonej dla grozy przestrzeni: wyspa, dżungla, surowy budynek wojskowego obozu.

Bohaterami są młodzi mężczyźni, którym powinna doskwierać izolacja. Nastrój singapurskiego obozu wojskowego przypomina raczej obozik harcerski. Rekruci biegają na swobodzie, co i rusz ktoś znika w dżungli. Dowódca nic nie ogarnia.

23:59

Wygląda to dość słabo i znowu mamy skojarzenie z naiwnym  teen horrorem.

Mamy kilka ciekawszych wątków, niezłe zdjęcia, dość przyjemną muzykę, ale to co najbardziej psuło mi klimat to język jakim posługują się aktorzy. Skośny film powinien być zagrany w skośnym języku, zamiast tego mamy angielszczyznę z tragiczno -komicznym akcentem. Czasami miałam wrażenie, że aktorzy recytują swoje kwestie z kartek.

Całość – może być i nic ponad to.

Moja ocena:

Straszność:6

Fabuła:5

Klimat:6

Napięcie:4

Aktorstwo:4

Zabawa:5

Zaskoczenie:6

Walory techniczne:6

Oryginalność:4

To coś:5

51/100

W skali brutalności:2/10

Godzina duchów

3 A.M. (2012)

3 AM recenzja

Nowy tajlandzki straszak przygotowany został pod formułę 3D. W polskich kinach pewnie go nie zobaczymy, ale czy w związku z tym wiele tracimy?

“3 A.M” czyli trzecia nad ranem składa się z trzech krótkich noweli filmowych bazujących na tym, co Azjaci lubią najbardziej: Czyli bladolice zjawy i upiorna elektronika. Wszystkie filmy łączy rzeczona ‘godzina duchów’.

Pierwszy obraz opowiada o młodej dziewczynie, która pracuje w zakładzie perukarskim swoich rodziców. Dziewczę poświęca się robieniu peruk z naturalnych włosów a tym czasem jej siostrula radośnie swawoli ze znajomymi na tarasie domu. Tejże właśnie nocy do akcji wkracza duch. Of course bladolicy i czarnowłosy. Komuś przydarzy się krzywda.

3 AM recenzja

Drugi obraz opowiada o młodym pielęgniarzu, który porzuca pracę w szpitalu by zając się przygotowywaniem zwłok do pochówku. Pierwsze zlecenie dotyczy niedoszłej pary młodej której tuż przed ślubem przydarzył się wypadek.

To co miało być wypadkiem okazuje się krwawym mordem, a pod wpływem niezwykłej urody panny młodej chłopakowi trochę ‘odbija’. Pojawia się tu wątek nie tylko mściwych duchów, ale i nekrofilii.

3 AM recenzja

Ostatni obraz jest zdecydowanie najsłabszy i szczere, to trochę mi się na nim przysnęło. Akcja rozgrywa się w biurowcu gdzie zło postanawia zaatakować pracowników przy użyciu technologii komputerowej.

3 AM recenzja

W ostatnich latach widać tendencję do tworzenia filmów składających się z kilku krótszych obrazów. Mamy dwie części “VHS“, mamy “Alfabet śmierci“.

Nic w tym jednak nowatorskiego. Bo tego rodzaju pomysł na horror jest stary jak świat, wystarczy przypomnieć sobie “Gabinet grozy dr. Zgrozy” czy Torture garden“.

Tamte obrazy nie zaskakiwały pomysłową treścią. Odwoływały się raczej do tego co już znane i sprawdzone. Tak też jest w przypadku “3 A.M.”- nie ma tu miejsca na niespodzianki.

Moja ocena:

“Peruka”:5/10

“Zwłoki panny młodej”:6/10

“OR+….”: 4/10

5/10

 

W Skali brutalności:3/10

UWAGA: Przez tydzień nie pojawi się  żaden wpis, bo wypuszczam się na wakacje.