Powieść gotycka

Kobieta w czerni – Susan Hill

susan hill kobieta w czerni recenzja

Akcja “Kobiety w czerni” rozpoczyna się w połowie XX wieku kiedy to dojrzały już mężczyzna Artur Kipps w czasie świątecznej kolacji z rodziną zaczyna  powracać myślami do  swojej młodości kiedy to pewne zdarzenie doprowadziło go na skraj obłędu. Postanawia spisać te wspomnienia. Historia ta to właśnie właściwa fabuła “Kobiety w czerni”.

Pierwsza połowa XX wieku, młody notariusz Artur Kipps zostaje wysłany przez zwierzchnika do odległego zakątka Anglii, gdzie ma zając się sprawą zmarłej Pani Drablow.

Podróżuje z mglistego Londynu do jeszcze bardziej mglistego Crythin Gifford, gdzie pokonując drogę Dziewięciu Topielców trafia w końcu do posiadłości Drablow o romantycznej nazwie Węgorzowe Moczary.

Małe miasteczko na północy wita go z dużą rezerwą. Wszyscy zdają się zatajać przez młodzieńcem istotne informacje na temat Pani Drablow i jej spuścizny.

Stopniowo gdy Artur coraz bardziej zagłębia się w tajemnice domu z optymistycznego młodziana przemienia się w przerażonego człowieka na skraju obłędu.

W posiadłości Drablow straszy. Duch młodej kobiety w żałobnym stroju snuje się po pokojach i okolicznym cmentarzu. Z moczar przy domu dobiegają go odgłosy rozgrywającej się tam niegdyś tragedii, a w opuszczonym pokoju dziecięcym wciąż znajduje ślady czyjejś bytności.

Opowieść epatuje klimatem grozy w najbardziej klasycznym, aczkolwiek mało odkrywczym stylu. Klimat  stara się przywoływać na myśl takie powieści jak “Kobieta w bieli“, czy “Wichrowe wzgórza”. Styl i język w najwyższym stopniu poprawne, ale niestety tylko poprawne. Mimo iż powieść posiadała wszystkie podręcznikowe wręcz elementy powiesi gotyckiej- Stary dom, bagna, mgła, opuszczony cmentarz, duchy materializujące się zarówno wizualnie jak i przy pomocy ‘stuków’ i puków’ – to jednak nie porwała mnie tak jak oczekiwałam.

Szczerze powiedziawszy większą grozę czułam czytając wcześniej wspomniane “Wichrowe wzgórza” mimo iż kategoryzowane są jako romans czy melodramat, a nie opowieść w stylu horroru.

Jeśli chodzi o porównania z filmowymi adaptacjami to ani ta z lat 80 ani ta z ubiegłego roku nie trzyma się ściśle fabuły powieści.

Tak więc, książkę czytało się bardzo przyjemnie, ale nie przeraziła mnie, nie uwiodła gotyckim klimatem w takim stopniu jakiego się spodziewałam.

susan hill kobieta w czerni recenzja


Moja ocena: 7/10

Recenzja bierze udział w wyzwaniu Klasyka horroru

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Publikując komentarz akceptujesz Politykę prywatności.