Miesięczne archiwum: Wrzesień 2013

Zajazd pełen duchów

Niewidzialne – Heather Graham

Niewiedzialne książka

Młoda agentka biura szeryfa pewnego dnia otrzymuje tajemniczą ofertę pracy z grupie zadaniowej z ramienia FBI. Wszystko wskazuje na to, że to jej paranormalne zdolności, które sama określa zaledwie intuicją ściągnęły na nią zainteresowanie mężczyzny o nazwisku Crow, odpowiadającego za tenże projekt. W San Antonio w Teksasie poznaje cel swojej przyszłej pracy. Wraz z doświadczonym rangerem, Loganem, również posługującym się zdolnościami parapsychicznymi, ma rozwikłać tajemnicę zniknięć młodych kobiet w okolicach legendarnego Alamo.

Początek tej historii przenosi nas w czasy walk niepodległościowych na terenach Teksasu, praktycznie przeddzień słynnej bitwy pod Alamo. Autorka snuje opowieść o młodej prostytutce Rosie, która zostaje uprowadzona przez mężczyznę chcącego zdobyć legendarny brylant nieszczęsnej księżniczki z rodu Habsburgów, który przypadkowo wpadł w ręce Rose. Ta zamierzchła historia stanowi punkt wyjścia dla współcześnie opisywanych wydarzeń, których bohaterami będą śledczy Kelsey i Logan.

Przyznam, że książka szybko mnie wciągnęła i byłam żywo zainteresowana zarówno historią z przed lat jak i bieżącymi wydarzeniami dotyczącymi zaginięć i morderstw.

Autorka postarała się o stworzenie bardzo sugestywnego obrazu San Antonio ze wszystkimi historycznymi miejscami. Po Alamo przechadza się duch żołnierza. Nad miejscami, w których policja znajduje zwłoki krążą stada kruków, które niekiedy mają znacznie więcej do powiedzenia i zrobienia niż tylko wskazanie miejsca nieszczęścia. Legendarny zajazd w San Antonio przedstawiony jest jako miejsce rozgrywającej się tam tragedii, miejsce biernych nawiedzeń, ale też nadal tętniący życiem relikt historii. Wszytko byłoby naprawdę świetnie gdyby nie… No, właśnie, co?

Styl pisarski Graham nie do końca przypadł mi do gustu, bardziej mi on pasował do  harleqina niż powieści z pogranicza thrillera i sensacji. Dużo było tu zbędnych wstawek i niepotrzebnych rozwodzeń nad mało istotnymi faktami. Co więcej zaobserwowałam duże nagromadzenie powtórzeń określonych zwrotów, niekiedy całych zdań. Zupełnie bezcelowe. Dodatkowo w połowie książki upchnięty został wątek romansowy. Dotyczył on oczywiście pary śledczych.

Sposób przedstawienia pary głównych bohaterów też trochę kulał. Z kobiecej bohaterki autorka zrobiła istotę bez skazy, pozbawionej jakichkolwiek cech charakterystycznych. Wciąż w rozważaniach Logana – a rozważań tych było nieprzytomnie dużo – pojawiały się kwestie, w których podkreślał jej niesamowitą urodę – nie tylko on z resztą – niebywały profesjonalizm i niezwykła empatię. Z miejsca straciła ona na wiarygodności, taki chodzący ideał.

Co się tyczy mężczyzny również oscylował w okolicach doskonałości. Choć zachwytów na jego temat było na szczęście znacznie mniej. Tak czy inaczej trochę trąciło mi to tanim romantyzmem z poczytanek dla osamotnionych kur domowych:)

Nie można tej książki nazwać pełnokrwistym thrillerem, nie mniej jednak porusza on tematy, które bez wątpienia zainteresują fanów literatury grozy. Trzeba tylko przymknąć oko na wymienione tu przeze mnie niedoskonałości.

Moja ocena:

7-/10


Za książkę dziękuję wydawnictwu G+J:

gj książki

 

Dwa oblicza

The Dark Mirror/ Mroczne zwierciadło (1946)

mroczne zwierciadlo recenzja

Pewnej nocy dochodzi do zamordowania lubianego lekarza doktora Peralta. Policjanci dowiadują się iż jako ostatnia w okolicy mieszkania zamordowanego była widziana Terry Collins, młoda piękna niewiasta pracująca jako sprzedawczyni przy stoisku z gazetami w szpitalu, w którym również pracował doktor Peralta. Porucznik Stevenson i jego współpracownicy chcą oskarżyć o morderstwo urodziwą kobietę jednak wtedy wychodzi na jaw tajemnica, która uniemożliwia aresztowanie podejrzanej.

mroczne zwierciadlo recenzja

“Mroczne zwierciadło” to wspaniały reprezentant mojej ulubionej estetyki filmowej mianowicie obraz noir. Jak na takowy film przystało jego główna bohaterką jest urodziwa femme fatale. Terry to kobieta inteligentna przebiegła i pozbawiona sumienia. Porucznik Stevenson za wszelką cenę chce ją wsadzić na krzesło elektryczne, ale wtedy okazuje się, że tak naprawdę nie wiadomo kogo widzieli świadkowie pod domem zamordowanego, bowiem Terry ma swoją idealną kopię, siostrę bliźniaczkę, delikatną Ruth. Z pomocą przychodzi mu lekarz psychiatra zajmujący się badaniami nad bliźniętami.

Thriller “Mroczne zwierciadło” powinien spodobać się fanom “Co się zdarzyło Baby Jane“.

Znowuż mamy tu opowieść o siostrzanej rywalizacji, chorobliwej zaborczości i chorobie psychicznej. Co prawda brakuje tu duetu Crawford- Davis, mamy za to Olivię Havilland w podwójnej roli. Fani starego kina pamiętają ją chociażby z roli mdłej Melanie z “Przeminęło z wiatrem”. Tu w roli Terry/Ruth pokazuje zupełnie inne oblicze.

mroczne zwierciadlo recenzja

Ciekawą postacią filmową jest doktor Scott Elliott odważnie balansujący pomiędzy dwiema siostrami z czego każda może okazać się psychopatyczną zabójczynią.

mroczne zwierciadlo recenzja

Najważniejsze w tym wszystkim są jednak siostry. Pozornie identyczne bliźniaczki w rzeczywistości zupełnie inne. Tytułowe mroczne zwierciadło daje mam obraz odwrócony, to też  ‘po drugiej stronie lustra’ mamy obraz skrajnie przeciwny.Symboliczne są tu też plamy atramentowe, które choć są idealnie symetryczne to każdy może zobaczyć po obydwu ich krańcach coś zupełnie innego.

mroczne zwierciadlo recenzja

Filmy noir słyną z obrazowania takiej dwoistości natury ludzkiej. Nie lubią moralizowania za to lubią rzucać widzowi pod nos wyraźne kontrasty.

Obraz Sidomaka to film jak najbardziej zasługujący na oklaski. Dobrze zrealizowany, pomysłowy i przemyślany. Oczywiście nie spodoba się osobom stawiającym na prostą rozrywkę z dużą ilością fajniackich efektów. Raczej propozycja dla niestrudzonych fanów klasyki.

Moja ocena:

Straszność:6

Napięcie:8

Klimat:10

Fabuła:9

Zabawa:9

Aktorstwo:10

Walory techniczne:9

Zaskoczenie:7

Oryginalność:8

To coś:10

86/100


W skali brutalności:0/10

Alicja, postrach zombie

Alicja w krainie zombie – Gena Showalker

alicja w krainie zombie

“Alicja w krainie zombie” to pierwsza część dłuższej sagi p.t. “Kroniki białego królika”.

Dość długa, ładnie wydana książka opowiada historię nastoletniej Alicji. Dziewczyna wiedzie prawie całkiem zwyczajny żywot. Prawie, bo jej ojciec jest szalonym alkoholikiem, który widuje potwory i w związku z tym nie pozwala swojej rodzinie wychodzić z domu po zmroku. W dniu urodzin córki łamie swoją żelazną zasadę i wraz z rodziną udaje się na wieczorny recital w szkole. Wszyscy z wyjątkiem Alicji giną w wypadku samochodowym. Od tamtej pory Alicja również zaczyna widywać potwory znajome jej z opowieści ojca.

Gena Showalker to kolejna niemłoda już autorka, która z pełnym zaangażowaniem wchodzi w śwat nastolatek by tworzyć opowieści z gatunku paranormal romans. Tak, takich jak “Zmierzch” i sto innych powstałych na fali mody na romanse międzygatunkowe książek.

Mimo iż pod względem warsztatu literackiego radzi sobie o niebo lepiej niż Mayer to porównań z jej naiwną historyjką nie uniknie. Niestety pisarka powiela schemat: młoda naiwna, piękna acz zakomopleksiona poznaje młodego, doświadczonego, pięknego i mrocznego. Historia romansu Cole’a i Alicji to w zasadzie ksero tego co mieliśmy w pierwszej części “Zmierzchu”. Dziewczyna przyciąga do siebie chłopaka, bo ma w sobie coś czego on nie rozumie. W tle czai się zło, z którym walczy dzielny młodzieniec. Zatrzymajmy się na chwile przy młodzieńcu: Banalne piękną blond włosej Alicji jest niczym przy zjawiskowej urodzie Cole’a. Przyznam, że nie byłam wstanie wyobrazić sobie faceta o ‘pięknych fiołkowych oczach’. Nieustanie przed oczami stawała mi Liz Taylor w stroju Kleopatry, jedyna znana mi posiadaczka fiołkowych oczu. Utrudniało mi to nieco wczuwanie się w zachwyty Alicji. A może jestem już za stara na takie ekscesy?

alicja w krainie zombie

Jeśli chodzi o nawiązania do “Alicji w krainie czarów” to jest ich jak na lekarstwo. Można je znaleźć w tytułach rozdziałów i imionach poszczególnych bohaterów, czy ich charakterystykach.

Co do Zombie, to nie można powiedzieć, że zombie to zombie. Nawet wampiry w “Zmierzchu” były bardziej wampiryczne. Doceniam twórczą inwencję autorki w stworzeniu tak… oryginalnego obrazu żywych trupów, ale nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że cała sprawa jest dość … przekombinowana. Zombie z krainy Alicji są bardziej złymi duchami, gryzą i zarażają. Walczyć z nimi można jedynie pod postacią duchową…  tu rozpoczyna się ostra schiza, której nie będę Wam szczegółowo przedstawiać.

Zdecydowanie nie jest to dzieło skierowane do fanów “Nocy żywych trupów“. Fanów “Alicji w krainie czarów” też raczej nie zadowoli. Pozostaje wielomilionowa rzesza miłośników paranormalnych romansów w świecie małolatów. Ci bez wątpienia będą zachwyceni.

Książkę czytało się dobrze, o ile większość postaci wydała mi się totalnie odrealniona to bardzo polubiłam Kat, przyjaciółkę Alicji, może dlatego, że Kot z “Alicji w krainie czarów” również był moim faworytem. 

Ciężko mi się uczciwie ustosunkować do dzieła Geny, bo jestem jak najbardziej po za grupą docelową.

Za książkę dziękuję wydawnictwu Mira:

mira

Moja ocena:4+/10

Dawno nie było Hitchcocka

Wyznaję/ I confess (1953)

wyznaję recenzja

Z uwagi na to, że dawno nie było tu nic o mistrzu suspensu dziś ‘odsmażę’ kolejny z jego bardzo udanych filmów.

“Wyznaję” zostało oparte na sztuce teatralnej Paula Anthelme.

Historia rozpoczyna się od tytułowego wyznania: Niemiecki imigrant pracujący i mieszkający na parafii w Quebec pewnej nocy spowiada się młodemu księdzu Loganowi z grzechu zabójstwa. Obydwaj mężczyźni znają ofiarę. Ksiądz namawia morderce do przyznania się do winy ten jednak po namyśle postanawia udawać, że nic się nie stało.

wyznaję recenzja

Ksiądz musi milczeć zobowiązany tajemnicą spowiedzi nawet gdy w wyniku typowej hitchcock’owskiej intrygi podejrzenia padają na niego samego.

Jak większość filmów tego reżysera “Wyznaję” oparło się próbie czasu. Porusza kwestie nadal aktualne: Słuszność kary śmierci, granica zasięgu religijnych dogmatów, które jak pokazuje film często stają ponad prawem, moralność i amoralność członków kościoła.

wyznaje recenzja

Wszytko to i jeszcze więcej mamy podane na tacy w tym thrillerze.

Obdarzony jest także typowymi dla swojego twórcy przymiotami: Zagmatwana intryga, inteligentne dialogi, suspens i of course piękna blondynka garsonce w głównej roli kobiecej.

Aktorsko najbardziej wyróżnia się Otto Hasse w roli mordercy. Brawurowo wcielił się w rolę człowieka zdesperowanego, szalonego, złego.

wyznaje

Reszta obsady w mniejszym lub większym stopniu stara się dotrzymać Niemcowi kroku.

“Wyznaję” z całego repertuaru Hitchcocka jest filmem dość zapomnianym nie mniej warto go obejrzeć.

Moja ocena:

Straszność:5

Fabuła:8

Klimat:7

Napięcie:8

Zabawa:8

Zaskoczenie:6

Walory techniczne:8

Oryginalność:9

To coś:8

Aktorstwo:8

75/100

W skali brutalności:0/10

Słowackie zło

Zło/ Zlo (2012)

zlo recenzja

Troje ambitnych przyjaciół zajmuje się kręceniem dokumentów o duchach, które następie upubliczniają w sieci. Nic by ich bardziej nie uszczęśliwiło niż zlecenie od kogoś, kto faktycznie miał do czynienia z duchami i nie szuka tylko reklamy dla swojego upadającego hoteliku. Pewnego dnia niejaki Bartosz, zaprasza ich do swojego domu. Facet jest bardzo tajemniczy, nie wiedzieć czemu liczy, że trzech młodych chłopaczków może coś zaradzić na jego paranormalne problemy.

“Zło” to kolejny reprezentant topowej konwencji paradokumentu. Twórcami filmu są Słowacy. Nie jest to film wysoko budżetowy, raczej na wpół amatorski.

Większość filmowej akcji rozgrywa się w upiornym domu Bartosza. Wystrój robi całkiem niezłe wrażenie. Dewocjonalia w każdym możliwym koncie, okna pozabijane deskami, zniszczone sprzęty, ciemność.

Aktorstwo całkiem przyzwoite, dialogi, zdjęcia także, jednak tym czego temu filmowi zabrakło jest pomysł.

Ile można kręcić tych paradokumentów o nawiedzonych domach? Apartament taki, apartament śmaki, a w każdym dokładnie to samo. Duchy, opętania przez demony, zło czające się za  drzwiami.

Słowackie “Zło” nie różni się poziomem od większości tego typu horrorów produkowanych obecnie taśmowo bez większego pomyślunku.

Jest w nim kilka niezłych scen, klimat gdzieś kiełkuje, ale nie należy spodziewać się po nim niczego nowego w temacie.

Moja ocena:

Straszność: 5

Fabuła:5

Napięcie:4

Klimat:6

Zaskoczenie:5

Zabawa:5

Walory techniczne:6

Aktorstwo:5

Oryginalność:3

To coś:4

49/100

W skali brutalności:3/10