Miesięczne archiwum: Październik 2013

Rozstrzygnięcie konkursu z duchami

Dziś dobiegł końca konkurs z filmowymi duchami.

Waszym zadaniem było prawidłowe rozpoznanie tytułów horrorów i thrillerów na podstawie zdjęć grasujących w nich duchów.

Nie sądziłam, że wybrane przeze mnie filmowe kadry będą tak trudne do rozpoznania. Nikt z Was, niestety, nie podał wszystkich prawidłowych odpowiedzi.

W związku z wcześniejszym ustaleniem nagrody zostały rozlosowane pośród tych osób, które rozpoznały najwięcej duchów.

Dziękuję za bardzo duże zainteresowanie konkursem i gratuluję tym, którym się udało:)

A oto poprawne odpowiedzi:

1. Silent hill

2. 1408

3. Apartament 143

4. Kręgosłup diabła

5. W kleszczach lęku

6. Ciemność

7. Gothika

8. Kołyska

9. Lake Mungo

10. Lśnienie

11. Forget me not

12. Inni

13. Kobieta w czerni

14.Cassadaga

15. Grobowiec Ligei

 

Nagrody ufundowane przez wydawnictwa Oficynka i G+J powędrują do:

Ewy S. (katonna666) za 14 poprawnych odpowiedzi

Wery (vera123) również za 14 poprawnych odpowiedzi

oraz do

Ewekop (Romanov) także za 14 poprawnych odpowiedzi

Halloween again

W ubiegłym roku wybrałam dla Was propozycje kilku filmowych zestawów do obejrzenia w Halloween. W tym zrobię to samo.

Mieliśmy TAM: Horrory azjatyckie, stare ghost story, stare slashery, gore &t torture porn, horrory religijne, filmy o seryjnych mordercach i paradokumenty.


A dziś:

Dla fanów hiszpańskiego kina grozy:

1. Słodkich snów

2. Kręgosłup diabła

3. Inni

 

Dla fanów współczesnych horrorów/ thrillerów nastrojowych

1. Enter nowhere

2. After life

3. Naznaczony

 

Dla fanów bardzo starych filmów:

1. Stary mroczny dom

2. Furman Śmierci

3. Nosferatu (’22)

 

Dla fanów starych zombie movie

1.Noc żywych trupów (’68)

2. Martwy i pogrzebany

3. Miasto żywej śmierci

 

Dla fanów Stephena Kinga:

1.Christine

2.Lunatycy

3. Nocne zło


Happy halloween

Wszystkim życzę udanego Halloween:)

Łapać złodzieja!

Supermarket (2012)

supermarket

Sylwester w supermarkecie. Szef ochrony właśnie dostaje reprymendę od kierownika sklepu za mało skuteczne pilnowanie złodziei. Tymczasem na parkingu małżeństwo zostaje skutecznie pozbawione akumulatora w swoim aucie. Mężczyzna wraca więc na hale żeby nabyć nowy i nie wraca. Chyba ktoś za bardzo wziął sobie do serca gadkę o skutecznym łapaniu złodziei.

Obejrzałam ten film z dwóch powodów:

1. Mama mówiła, że dobry, a ja jestem grzeczna i słucham mamy 🙂

2.Marian Dziędziel w obsadzie.

Do współczesnych polskich filmów podchodzę ostrożnie. Ostatnio przejechałam się na „Sępie”, który mimo iż powstał na bazie niezłego pomysłu ostatecznie okazał się płaski i nijaki. Może przez to, że usilnie naśladował amerykańskie kino sensacyjne, a może przez beznadziejna obsadę.

„Supermarket” to prosty film. Oparty na nieskomplikowanym scenariuszu i rozgrywający się na oszczędnej przestrzeni. Żadnych zaginionych organów, ot zwykła kradzież batona, od której zaczyna się mocna jazda. Siłą nośną fabuły jest konstrukcja postaci. Bohaterzy bardzo się od siebie różnią. Reprezentują różne postawy wobec prawa, wobec życia. Najstarszy z ochroniarzy pragnie rządzić żelazną ręką. Najmłodszy pracownik, jego przybrany syn to naiwny młodzian, który nie był w stanie przewidzieć konsekwencji swojego działania. Co nie dziwi wcale wobec ogromu narastającej wokół sprawy paranoi. Pozostałych dwóch ochroniarzy to kolejno młody ojciec, który traktuje pracę jako zło konieczne i niedoszły wojskowy, który lubi się wyżywać na złodziejaszkach. Jest i nasz nieszczęsny jubiler, który nie zapłacił za baton…

supermarket

Rozgrywające się tu wydarzenia obserwowałam z rosnącym zdziwieniem i niejaką trwogą. W końcu coś takiego mogło się wydarzyć. I to jest najgorsze.

Po za fabułą zaletą filmu jest także dobór obsady. Marian Dziędziel jest świetny jak zawsze. Partnerują mu mało znani aktorzy, żadne tam gwiazdy pudelka. Moją uwagę zwrócił odtwórca roli Himka. Spisał się całkiem dobrze, a nawet jeśli nie, to całkiem dobrze wyglądał 😉

supermarket

supermarket

To całkiem solidny polski thriller, który nie stara się być na siłę światowy, lecz bazuje na tym co można nazwać polskimi realiami.

Moja ocena:

Straszność:5

Fabuła:7

Klimat:6

Napięcie:7

Zaskoczenie:8

Zabawa:7

Oryginalność:7

To coś:6

Walory techniczne:6

Aktorstwo:8

67/100

W skali brutalności:1/10

In hell

Hellraiser/ Wysłannik piekieł (1987)

&

Hellbound: Hellraiser II/ Wysłannik piekieł 2 (1988)

hellraiser recenzja

hellraiser recenzja

Małżeństwo Julia i Larry Cotton wraz z córką Larrego z pierwszego małżeństwa przeprowadzają się do do domu, który odziedziczył mężczyzna. Pewnego dnia Julia odkrywa w piwnicy domu przedziwnego stwora.

hellraiser recenzja

Wygląda on jak obdarty ze skóry kawał mięsa. Kobieta rozpoznaje w nim swojego dawnego kochanka, brata swojego obecnego męża Franka. Teraz musi pomóc mu wrócić do pierwotnej postaci, nie obejdzie się bez krwawych ofiar.

Opowiadanie Clive Bakera, na motywach którego nakręcił swój debiutancki obraz dało początek jednej z najkrwawszych horrorowych serii.

hellraiser recenzja

„Hellraiser” opowiada o ludzkiej pożądliwości, która spycha człowieka na dno piekła. Każdy kto chce odkryć tajemnice drugiej strony musi ułożyć układankę, wtedy małe zdobione pudełko zmienia się w bramę, do świata żywych trafiają piekielne demony zwane Cenobitami, na czele których stoi szlagierowa już postać Pinheada, człowieka z głową nabita gwoździami. Nieszczęśnik, który ich wezwie sam trafia do własnego piekła.

hellraiser recenzja

Pierwsza część serii, skupia się na rodzinie Larrego, na jego żonie Julii, która zaprzedaje duszę i córce Kersti, która próbuje ocalić siebie i ojca.

Sprawa nie kończy się szczególnie szczęśliwie, toteż w drugiej części spotykamy Kerstii, gdy wpada w ręce kolejnego szalonego człowieka, który pragnie odkryć tajemnicę pudełka. Tym razem jest to lekarz, który zamiast leczyć Kerstii chce ją wykorzystać. Znowu pojawi się także ‚urocza’ macocha.

Z tej części dowiemy się znacznie więcej jeśli idzie o rozjaśnienie nieco kwestii fabularnych. Zobaczymy jak wygląda pieczołowicie przygotowane piekło, skąd wzięli się cenobici, z Pinheadem na czele.

hellraiser recenzja

Jest także bardziej odważnie i krwawo, choć ciężko byłoby powiedzieć, że pierwszej części brakowało brutalności.

Clive nie odpowiadał już za reżyserie, ale nadal miał spory wkład w powstanie filmu.

W przypadku obydwu filmów za muzykę odpowiadał Christopher Young toteż wiadomo, że jest niezwykle udana.

Nie wiem czy filmy spodobają się każdemu ze względu na brutalny i psychodeliczny klimat. Nie wszytko jest od razu jasne, z części na część dowiadujemy się więcej. Ja osobiście chyba najbardziej lubię piątą, za którą odpowiadał reżyser „Sinistera„, ale do niej jeszcze dojdziemy w swoim czasie:)

hellraiser recenzja

Moja ocena:

Hellraiser: 8+/10

Hellraiser 2: 8/10

Zabawy z kosmitami

Communion/ Wspólnota (1989)

Wspólnota recenzja

Pisarz Whitley Striber wyjeżdża z rodziną i przyjaciółmi do domu za miastem. W październikową noc budzi go przekonanie, że nie są sami. Dziwna istota weszła do jego domu. Czegoś od niego chce. Mężczyzna stara się o tym zapomnieć, jednak sytuacja powtarza się i co więcej najścia są coraz bardziej inwazyjne. Whitley jest przekonany, że dziwne istoty przeprowadzają na nim eksperymenty.

Wspólnota recenzja

Thriller Sci-fi jest ekranizacją powieści „Wspólnota”, której autor- Whitley Striber jest również twórcą scenariusza.

Nie miałam nigdy zbyt wiele do czynienia z filmami o kosmitach. Po za takimi podstawami jak seria „Alien: nie bardzo orientuje się w temacie. Jest kilka udanych produkcji poruszających ten motyw, jak tegoroczne „Dark Skies„, starsze „Porwani przez obcych”, czy nawet „Czwarty stopień”, z którym „Communion” ma sporo wspólnego.

Whitley po tym jak zaczął walić do obcych z dubeltówki we własnym domu musiał udać się na terapię. Podobnie jak to było w przypadku pacjentów z „Czwartego stopnia” początkowo majaczył o sowie. Dopiero później uświadomił sobie z czym tak na serio miał do czynienia. Fabularnych analogii znajdziemy więcej jednak w ogólnym kształcie obrazy te bardzo się różnią.

wspólnota recenzja

„Wspólnota” jest produkcją dość starą, toteż efekty specjalne nie zadowolą każdego. Wg. ma to swój niepowtarzalny urok. Kosmici są nieco komiksowi, co sprawia, że jest to film o lekkim zabarwieniu komediowym. Zachowanie głównego bohatera momentami graniczy z groteską. Jego wizje, w których spotyka  się z gośćmi z kosmosu są mocno odjechane.

W przeciwieństwie do „Czwartego stopnia” gdzie nic nie jest ukazane, tu mamy jasny choć tak jak wspomniałam pojechany obraz sytuacji.

Christopher Waklen gra wyśmienicie, momentami zastanawiałam się czy czasem nie jest blisko spokrewniony z marsjanami, jego psychojazdy są wręcz kosmiczne. O ile początek filmu może jeszcze wzbudzić grozę to później z minuty na minutę zmierzamy w stronę … hymm… szaleństwa, komedii, parodii? Ciężko mi to określić.

wspólnota

Z tego względu nie wiem czy w pełni zadowoli on fanów kina grozy, czy fanów kosmitów. Dla mnie jest to film na tyle wyjątkowy, że nie mogę powiedzieć, że nie przypadł mi do gustu.


Moja ocena:

Straszność:6

Fabuła:8

Klimat:8

Napięcie:7

Zaskoczenie:5

Zabawa:9

Aktorstwo:9

Walory techniczne:7

Oryginalność:8

To coś:7

75/100

W skali brutalności:0/10

One way ticket

Otoshimono/ Tunel (2006)

tunel recenzja

Licealista Nana podczas pobytu matki w szpitalu opiekuje się młodszą siostrą. Pewnego dnia pozwala jej samej pojechać w odwiedziny do matki. Mała nie wraca do domu. Okazuje się, że na terenie dworca zaginęło znacznie więcej osób, szczególnie dzieci. Wszystkie zniknięcia związane są z osobą zmarłej kobiety. Siostra Nany przed dzień zaginięcia odnajduje bilet, który należał do zmarłej.

tunel recenzja

Jeszcze dziesięć lat temu azjatyckie kino grozy było czymś dość egzotycznym. Jedni byli zachwyceni inni z dezaprobatą kręcili głową jednak każdy musiał przyznać, że stanowiło powiew świeżości na tle zachodnich produkcji. Z czasem powielanie schematów czarnowłosych duchów i ich zemsty zza grobu stało się na tyle popularne, że aż oklepane i około roku 2005 już trudno było znaleźć w skośnych produkcjach coś, co by wykraczało po za wspomniany schemat.

„Tunel” jest klasycznym przykładem na to, że Japończycy zaczynają przynudzać. Nawiedzona kaseta, nawiedzona piosenka, nawiedzony sms, nawiedzone nieodebrane połączenie, nawiedzony komputer, a teraz – nawiedzony bilet do metra.

Kolejny duch grasujący w metropolii, szukający nie wiadomo czego, domagający się tego w niekoniecznie cywilizowany sposób, nękający niczego nieświadomych pasażerów pociągu. Niekiedy do owego nawiedzenia dorabiana jest jakaś dość pokrętna logika i dzięki temu robi się nieco ciekawiej.

tunel recenzja

W przypadku „Tunelu” nie wiadomo o co, tak do końca chodzi. Ktoś umiera i szuka tego co stracił. Kto go zabił, dlaczego, po co itd – nie wiemy. I nie dowiemy się.

Momentami fabuła zwalnia do tego stopnia, że nie uśniemy tylko cudem. Masa scenariuszowych ‚zapchaj dziur”. Smętne cukierkowe wątki, brawurowe poświęcenie dla sprawy i kompletnie nieudane efekty specjalne. Można się przemęczyć z tym filmem, ale nie bardzo wiem po co, skoro ostało się jeszcze sporo dobrych azjatyckich produkcji.

Moja ocena:

Straszność:4

Fabuła:5

Napięcie:3

Klimat:5

Zaskoczenie:4

Zabawa:3

Aktorstwo:5

Walory techniczne:4

Oryginalność:2

To coś:4

39/100

W skal brutalności:2/10

Piętro niżej

The 4th floor/ Czwarte piętro (1999)

Czwarte piętro recenzja

Jane, młoda projektantka wnętrz wprowadza się do nowego mieszkania w kamienicy, które odziedziczyła po swojej zmarłej krewnej. Szybko zauważa, że jej sąsiedzi nie są zwyczajnymi ludźmi. Największy problem stanowi sąsiadka z dołu, która ma bardzo ‚określony’ pogląd na to jak powinno wyglądać sąsiedzkie współżycie. Zaczyna się niewinnie, bo od liścików z ostrzeżeniami, ale starsza Pani szybko się rozkręca.

czwarte piętro recenzja

„Czwarte piętro” to bardzo klasyczny thriller z wątkiem paranoicznego strachu i psychopatycznego prześladowania.

Nie trudno się domyślić, że Jane zostaje ze swoim problemem sama. Nikt nie wierzy w to, że blisko stuletnia babcia, która nie wychodzi z domu jest zdolna do takich manewrów.

czwarte piętro recenzja

Jej sąsiedzi, wielce osobliwe typy albo sprawę bagatelizują zrzucając winę na niepokorną Jane, albo milczą i udają, że nic nie wiedzą.

Ciekawą postacią jest Martha, która w pewnym stopniu rządzi sąsiedztwem. Jej stosunek do Jane jest dość niejednoznaczny. Pozornie sprzyja Jane, ale tak naprawdę nie zamierza jej ułatwiać życia. W tej roli mamy świetną Shelly Duvall, którą możecie pamiętać z „Lśnienia.

czwarte piętro recenzja

Intryguje także samotny i sympatyczny Pan Collins, oraz Locksmith, którego mieszkanie Jane obserwuje ze swojego okna.

czwarte piętro recenzja

Na arenie pojawia się także zaborczy narzeczony Jane, który nie chce wspierać ją w walce z sąsiadami, woli raczej, żeby przeprowadziła się do niego.

Wszyscy aktorzy spisują się wyśmienicie. W roli Jane mamy Julliett Lewis, którą uwielbiam od czasów „Urodzonych morderców”.

Fabuła jest nieźle przemyślana. W swoich czasach być może można by ją uznać za zaskakującą. Jednak obecnie mamy wiele filmów z podobnymi wątkami. Silnie nawiązuje do takich obrazów jak „Okno na podwórze” czy „Lokator”.

Tak czy inaczej warto zobaczyć co się dzieje na „Czwartym piętrze”.

Moja ocena:

Straszność:7

Napięcie: 8

Klimat:9

Fabuła:8

Zaskoczenie:7

Zabawa:8

Aktorstwo:8

Walory techniczne:7

Oryginalność:6

To coś:8

76/100

W skali brutalności:1/10

W świecie duchów

Haunter/ Istnienie (2013)

istnienie recenzja

Zróbcie sobie przysługę i nie czytajcie opisów tego filmu z żadnych FB, playtube, etc, bo zdradzają coś, co mogłoby być fajnym elementem zaskoczenia.

Powinnam w zasadzie napisać dwie recenzję. Wersję dla tych, którzy zostali pokrzywdzeni spoilerem i dla tych, którzy dopiero na ten film trafią nie zamierzają czytać opisu. (Ale mi się nie chce:)

Nastoletnia Lisa mieszka wraz z rodzicami i młodszym bratem w dużym, ładnym domu. Każdego dnia budzą ją te same słowa wykrzyczane do walkie -talkie przez braciszka, ojciec usiłuje naprawić samochód, matka smaży te same naleśniki i za każdym razem pyta ją o plany na urodziny i opieprza za niezrobienie prania. Coś jest ewidentnie nie tak.

Już domyślacie się o co chodzi?

istnienie recenzja

Vincenzo Natali, reżyser obrazu znany jest z takich filmów jak „Cube” czy „Istota”. Tym razem nieco zmienił branżę, bo porzucił Sci-fi i wziął się za mystery horror.

Fabuła filmu, w którym dominującymi wątkami jest tajemniczy morderca i duchy jest pokazana z innej niż ‚zazwyczaj’ perspektywy. To co może być tu elementem zaskczenia nie zostało jednak w pełni wykorzystane, bardzo łatwo jest się domyśleć, o co chodzi nawet jeśli nie czytało się opisu, nie mniej jednak doceniam ten pomysł i jego rozwinięcie.

istnienie recenzja

Zapowiadała się kalka pewnych dość znanych tytułów, a jednak poszedł ostatecznie w inną stronę.

Poza enigmatycznie przeze mnie wspomnianymi ‚znanymi tytułami’ obawiałam się także powtórki z „Domu na końcu ulicy„. Nawet plakat jest dość podobny. Na szczęście obawy się nie potwierdziły. W dużej mirze jest to zasługa odtwórczyni głównej roli, Abigail Brenslin, którą ostatnio mogliście spotkać w „Połączeniu„. Dziewczyna jest fajna i naturalna, nie nadęta jak sławetna zdobywczyni Oscara z wcześniej wspomnianego filmu. Sympatyczna postać może na prawdę dobrze zrobić filmowi:)

istnienie recenzja

Drugim plusem jest owa ‚perspektywa’, przydaje to trochę mrocznej otoczki całości, bo sam film mimo iż ma to ‚co trzeba’ nie jest szczególnie straszny. Starych horrorowych wyjadaczy na pewno nie wypłoszy.

istnienie recenzja

Mogę polecić, ale do kin raczej Was tłumnie zaganiać nie będę.

Moja ocena:

Straszność: 6

Fabuła:8

Napięcie:7

Klimat:8

Walory techniczne:8

Zaskoczenie:6

Zabawa:7

Aktorstwo:7

Oryginalność:7

To coś:7

71/100

To niezbyt normalne

Frontiere(s) (2007)

frontieres recenzja

Jasmine wraz ze swoim ex, bratem i dwoma kumplami próbuje wydostać się z ogarniętego zamieszkami Paryża. Pech chce, że grupa musi się rozdzielić. Jasmine próbuje wraz z exem ratować postrzelonego braciszka, a dwaj pozostali goście uciekają po za granice miasta i w końcu lądują w motelu na odludziu. Nie mają pojęcia co ich tam spotka, zaś Jasmine i jej były chłopak nie mają pojęcia, że przyjdzie im podzielić los kumpli, gdy tylko przestąpią próg przybytku rodziny von Geisler.

frontieres

Francuski obraz Xavier’a Gensa zrobił wokół siebie dużo zamieszania. Przede wszystkim dlatego, że jest dość okrutnym obrazem i nie zamierza się z tym kryć.

Jeśli zaś chodzi o fabułę to twórca również pojechał po całości. Rodzinka kanibali- to już było, to za mało!- stworzył więc rodzinkę nazistowskich kanibali. Nie ma co się śmiać, bo w jakiś sposób ten pomysł zdaje egzamin i podkręca jeszcze bardziej schizę z jaką mamy do czynienia zawsze, gdy na ekranie pojawia się sfora ludojadów z Dupaszewa Dolnego.

frontieres

Bycie zjedzonym to raczej mało fajna perspektywa, ale już chyba lepsze to niż zostać wcielonym do rodzinki jako oblubienica jednego z pożeraczy ludzkiego mięsa. We „Frontiere(s) mamy do czynienia i z jednym i z drugim.

Nie wiem, czy reżyser pragnął stworzyć film z ambicjami, ale śmiem podejrzewać, że nie bez powodu pojawia się w nim wątek zamieszek politycznych w związku ze zwycięstwem jakiegoś skrajnie prawicowego polityka w połączeniu z motywem nazizmu i kanibalizmu.

Tego roztrząsać nie będę ni mniej jednak nasunęła mi się taka myśl, gdy skojarzyłam tego reżysera także z thrillerem „Divide„, który też jakby nie patrzeć porusza wątki polityczne i obrazuje odczłowieczenie.

frontieres

„Frontiere(s)” ogląda się dobrze głównie ze względu na tępo akcji. Nieustanna ucieczka, nieustanna gonitwa. Do tego jeszcze bulwersujący wątek nieletniej małżonki upośledzonego Hansa Geislera i ich uszkodzonego potomstwa.

frontieres

Nie jestem wielką fanką filmów bazujących na torturach, nie mniej jednak francuskie kino grozy najlepiej się w nich sprawdza.

Moja ocena:

Straszność:8

Fabuła:7

Klimat:7

Napięcie:8

Zaskoczenie:5

Zabawa:7

Aktorstwo:8

Walory techniczne:8

Oryginalność:6

To coś:6

70/100

W skali brutalności:7/10