Danny, który nadal lści

Doktor Sen – Stephen King

doktor sen recenzja

Przyznam, że sporym zaskoczeniem dla mnie był fakt, że Stephen King podjął się napisania modnego w świecie horroru seqela, czyli kontynuacji. Zdarzyło mu się to tylko raz, chyba, że wziąć pod uwagę cykl “Mroczna wieża”. A tu taka niespodzianka, bo po 36 latach po raz kolejny spotykamy starego bohatera jednej z najbardziej cenionych powieści mistrza grozy Stephena Kinga, Dannego Torrence’a.

Chłopca, który lśnił i który przeżył koszmar w hotelu Overlook/ Panorama. Chłopca, którego chciał zabić własny ojciec i zmory zamieszkujące nawiedzony hotel. Autor przyznał, że motorem napędowym do napisania kontynuacji losów tego bohatera były pytania czytelników:Hej, nie wie Pan co się stało z tym dzieciakiem z “Lśnienia”?

Chyba wiedział, bo na stronicach powieści “Doktor sen” wymalował bardzo wiarygodną wersję jego losów, mam tu na myśli szczególnie wątki obyczajowe.

Danny dorastał wraz z matką. Nadal lśnił i bał się. Bał się duchów z hotelu, które nie chciały mu odpuścić, bał się, że pójdzie w ślady ojca.

Horror bazuje na lękach. Nie dziwne więc, że wszystkie obawy naszego bohatera się spełniły.

Dorosły Danny chla na umór i robi wszystkie te rzeczy, które spokojnie można zamknąć w zbiorze znaczeń słowa DNO. Duchy też się pojawiają, i te z przeszłości i nowe. Danny nadal wyczuwa śmierć i zagrożenie. Jednak w jego życiu pojawiają się osoby, które wyciągną do niego pomocną dłoń. W tym także tacy, którzy lśnią.

Dan także będzie niósł innym pomoc. Jako sanitariusz w hispicjum dzięki swojej mocy i pomocy, ku mej wielkiej ucieszę, kota Azziego, będzie ułatwiał umierającym przejście na drugą stronę. Opisy takich scen mogą wycisnąć łezkę z czytelnika.

W powieści doświadczymy także brawurowego pojedynku dobra ze złem- tak to najprościej można określić.

Grupa ludzi-nieludzi podróżuje po Ameryce i zabija dzieci, które lśnią. Tylko osoby o podobnym im mocom mogą ich skutecznie pokonać. Danny wiedziony poczuciem misji, a także wyrzutami sumienia za pewne zdarzenie z przeszłości podejmie rękawice.

Cieszę się, ze ta kontynuacja powstała i cieszę się, że dopiero po tylu latach. Sam King przyznał, że pisząc “Lśnienie” nie był w najlepszej ‘kondycji’ jeśli chodzi o kwestie popijania.  Teraz po 36 latach, kiedy pisarz jak twierdzi dzielnie trzyma się abstynencji  wiarygodnie przedstawił nam dalsze losy Dannego, który pił i który przestał pić. Ta postać przez te długie lata bardzo w nim ‘dojrzała’, że tak ujmę.

Długi okres przerwy pomiędzy pisaniem obu powieści wpłynął też na ich klimat. “Doktor sen” jest zdecydowanie mniej mroczny, ale nadal jest horrorem, z tego autor się nie wycofał.

Chłopiec, który zrodził się lata temu w jego wyobraźni ‘lśni’ dalej i to jest najważniejsze.


Moja ocena: 7/10

Recenzja bierze udział w wyzwaniu Klasyka horroru

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Publikując komentarz akceptujesz Politykę prywatności.