Miesięczne archiwum: Luty 2014

Pociąg z organami

Train/ Rzeźnia na szynach (2008)

train rzeźnia na szynach

Drużyna amerykańskich zapaśników i zapaśniczek przybywa do Europy na zawody sportowe. W jakimś zapomnianym przez boga kraju trafiają do pociągu, w którym spotka ich mord i wszelaka rzeźnia.

Taki opis chyba w zupełności wystarczy, bo Moi drodzy, „Train” nie jest filmem szczególnie skomplikowanym. Nie znaczy to oczywiście, że amator mocnej jatki nie znajdzie tu satysfakcjonujących motywów.

Główni bohaterzy to średnio rozgarnięci amerykanie, którzy padają ofiarą grupy wschodnich zbirów, specjalizujących się w handlu żywym towarem. Gdyby nie motyw organów i przeszczepów film można by uznać za kalkę serii „Hostel”.

train rzeźnia na szynach

W „Rzeźni na szynach” scenarzyści postarali się jednak własne uzasadnienie brutalności oprawców. Ciekawą sprawą jest, to że mimo iż przyczyny są zupełnie inne to zachowania antybohaterów są niemal identyczne. Osobiście uważam, że wyrwany gołymi (brudnymi) łapami organ miałby raczej marne szanse na przyjęcie u nowego właściciela co jest bezsprzecznie najpoważniejszym błędem logicznym w fabule obrazu. Innych podobnych jemu ‚kwiatków’ w fabule nie zabraknie.

train rzeźnia na szynach

Film jest w zasadzie jedną długą sekwencją brutalnych scen przemocy, gwałtu i kolejnych prób ocalania swoich cennych części ciała przez bohaterów.

train rzeźnia na szynach

Wszechobecny bród, smród i rzeźnickie zapędy prezentowane z dużą pieczołowitością doskonale wpisują się w konwencje torture porn,  jednak jako całość obraz nie wnosi nic nowego.

Jeśli macie ochotę na mało ambitną, ale od strony wizualnej dobrze zrobioną makabreskę to „Train” jest niezłym wyborem.

Moja ocena:

Straszność: 8

Fabuła:5

Klimat:6

Napięcie:6

Zabawa:6

Walory techniczne:7

Aktorstwo:6

Oryginalność:3

To coś:5

Zaskoczenie:3

55/100

W skali brutalności:6/10

Sztuka umierania po włosku

Suspiria/ Odgłosy (1977)

suspiria

Susan Bannion urodziwa amerykanka przybywa do Freiburga, aby podjąć naukę w prestiżowej szkole baletowej. Już w wieczór swojego przybycia jest świadkiem osobliwego zdarzenia z udziałem jednej z uczennic. Nazajutrz okazuje się, że dziewczyna, którą spotkała Susan została w makabryczny sposób zamordowana. Szkoła z internatem okazuje się miejscem o wiele bardziej niezwykłym niż mogła się spodziewać.

suspiria

„Suspira” to włoski klasyk. Każdy kto uważa się za fana horroru musi, po prostu musi go poznać.

Dario Argento to nie zwykły reżyser horroru rozmiłowany w makabresce. To wirtuoz grozy, który w swoich obrazach tworzy niesamowity klimat. Coś czego w zasadzie nie da się powtórzyć.

Na temat fabuły nie ma co się bardzo rozwodzić, bo jest dosyć prosta i mnie osobiście nie porwała. Siłą filmów Włocha jest artystyczna forma, a sama treść jest pretekstem do jej zaprezentowania.

O ile chociażby w „Phenomenie” scenariusz jest bardziej złożony i posiada sporo ciekawych wątków to tu, w przypadku „Suspirii” sprawa jest dużo prostsza, co nie znaczy, że zamierzam Wam zdradzić, co dzieje się słynnej szkole baletowej.

suspiria

„Suspirie” ogląda się dla wrażeń estetycznych. Mam tu na myśli obraz. Bardzo intensywna, jaskrawa, nasycona kolorystyka zdjęć. Ujęcia kręcone z góry, zbliżenia na bladolice baletnice i upiorne twarze grona pedagogicznego. Sceny morderstw, odrealnione, fantastyczne i zupełnie nieprawdopodobne. Umieranie u Argento jest najwyższym poziomem sztuki.

suspiria

suspiria

Scenografia zbliżona jest tej, którą widziałam w starym niemieckim kinie ekspresjonistycznym, lecz asymetrie zastąpiono tu przepychem w kolorze pasteli, coś jak w ręcznie robionych domkach dla lalek jakie widujemy w horrorach. Z tym, że tu cały obiekt jest takim domkiem.

Aktorstwo nie odznacza się tu szczególnie wysokim poziomem. Bohaterki są ekspresyjnie ograniczone, bardziej stawia się tu na ukazanie ich delikatności w konfrontacji z demonicznością. Postaci kruchych baletnic pasują do tego jak ulał.

suspiria

I wreszcie, muzyka. Absolutny majstersztyk. Obawiam się, że gdyby nie ona, film nie robiłby nawet w połowie takiego wrażenia. Faceci z Goblin za każdym razem kiedy brali się za muzykę do filmów Argento odwalali wspaniałą robotę, ale chyba właśnie w „Suspirii” pokazali najwyższą klasę.

Nawet jeśli fabuła wyda Wam się nudna, nawet jeśli nie lubicie jaskrawej, gęstej krwi to warto obejrzeć „Suspirie” dla samej muzyki, by zobaczyć idealne synchro pomiędzy klimatem obrazu, a dźwiękami muzyki.

Moja ocena:

Straszność:8

Fabuła:6

Klimat:10

Napięcie:6

Zaskoczenie:5

Zabawa:8

Walory techniczne:10

Aktorstwo:7

Oryginalność:9

To coś:9

78/100

W skali brutalności:5/10

Uległość

Compliance/ Siła perswazji (2012)

siła perswazji

Nastoletnia kelnerka z fast food’a zostaje posądzona o kradzież pieniędzy z torebki klientki. Detektyw Daniels kontaktuje się telefonicznie z jej przełożoną, Sandrą i aby nie robić młodej problemów proponuje, aby ta sama wyciągnęła od niej przyznanie się do winy i odnalazła skradzione pieniądze. Wszystkie niewiarygodne wydarzenia rozegrają się na kilku metrach kwadratowych zaplecza knajpy.

siła perswazji

Wcale nie ciągnęło mnie do tego filmu, ale jakoś tak wyszło, że w końcu go obejrzałam. Cóż… sama nie wiem, jak podsumować to, co zobaczyłam. Na usta ciśnie mi się dość banalne stwierdzenie, że ludzka głupota nie zna granic – ot co.

Obraz oparty jest na prawdziwych wydarzeniach, które miały miejsce w stanach zjednoczonych. O czym traktuje? O młodej dziewczynie, która aby uniknąć kłopotów z policją godzi się na rzeczy, na jakie jak mniemałam przed seansem nie zgodziłby się nikt.

Osobiście średnio orientuję się w warunkach w jakich przychodzi pracować ludziom zatrudnionym w sieciówkach z żarciem, ale jeśli choć pięćdziesiąt procent z tego, co widziałam ma szansę się tam wydarzyć to chyba lepszym rozwiązaniem jest obóz pracy.

Becky, zostaje obdarta z godności, co gorsza za własnym przyzwoleniem. Dlaczego? Bo się boi. Boi się procedur policyjnych, których nie zna. Boi się narazić szefowej i być może, co trudno mi przyjąć do wiadomości w jakiś sposób jest nauczona przedkładać szacunek do pracy nad szacunek do siebie. Witamy w świecie!

siła perswazji

Drugą nie mniej bulwersującą postacią jest jej przełożona. Łasa na pochwały, zakompleksiona, nie pewna siebie i niestety- bezdennie głupia Sandra.

Czego doświadczy dziewczyna z rąk swojej szefowej i innych uwikłanych w to ludzi przemilczę. Dość powiedzieć, że wszystko dzieje się na telefoniczne polecenie policjanta.

siła perswazji

Zastanawiam się jak to możliwe, że tylko jeden koleś zorientował się, że coś jest nie tak. Czy naprawdę ludzie aż tak boją się władz? Aż tak są podatni na siłę perswazji, że gotowi są na wszystko, tylko dlatego, że ktoś po drugiej stronie telefonu im to sugeruje?

Skojarzyło mi się to z eksperymentem psychologicznym z rażeniem prądem, który dobitnie udowodnił fakt, że człowiek jest jak pies spuszczony ze smyczy jeśli ktoś- autorytet- każe mu coś zrobić i zwalnia go z odpowiedzialności za to biorąc wszytko na siebie, to człowiek taki nie ma żadnych hamulców.

Ach ta potrzeba aprobaty społecznej, powinni ją wpisać do DSM jako nowy rodzaj zaburzenia osobowości, a nie traktować jako przydatną cechę – szczególnie pieszczotliwie badaną w czasie testów dla przyszłych pracowników.

Film jest dołujący i wkurwiający. Obserwując rozgrywające się na ekranie wydarzenia trudno nie zakląć i nie krzyknąć. Ciężko mi było znaleźć usprawiedliwienie dla tego co zobaczyłam.

siła perswazji

Tylko się nie przeraźcie, bo film nie jest brutalny. Nawet określenie thriller średnio do niego pasuje. Jest męczący emocjonalnie. I to bardzo. Ale polecam, bo czegoś takiego chyba nie widzieliście;)

Moja ocena:

Straszność:5

Fabuła:9

Napięcie:10

Klimat:5

Zabawa:9

Walory techniczne:6

Aktorstwo:6

Zaskoczenie:5

Oryginalność:8

To coś:8

71/100

W skali brutalności:1/10

Sex, drugs, rock and roll

Plush (2013)

plush

Hayley wokalistka zespołu rockowego Push właśnie straciła ukochanego brata. To wraz z nim założyła kapelę i ciężko będzie znaleźć kogoś na jego miejsce. O dziwo na horyzoncie pojawia się przystojny gitarzysta Enzo, który dostaje angaż do zespołu… i do łóżka Hayley. Byłoby romantycznie, gdyby nie fakt, że młodziutka piosenkarka jest już żoną i matką, a jej nowy przydupas ma niepokojące odpały.

plush

„Plush” to taki thriller dla nastolatek. Są w nim odjazdowe szmatki, mocne makijaże, przystojni chłopcy, dobra muzyka, dragi i dużo seksu.

Takie było moje pierwsze skojarzenie po seansie. Nie ma co się dziwić, bo reżyserka obrazu ma na koncie właśnie takie nastkowe filmidła. Nie chce nikogo odstraszyć, ale to ona nakręciła „Zmierzch”:). Pocieszę Was, że nie zaangażowała do roli Hayley Belki, lecz Emilly Browing. Emilly wypada jak zazwyczaj ładnie i efektownie, ale ta rola w przeciwieństwie do chociażby „Sleepng beauty” nie wymagała od niej wiele więcej po za ładnym, chudym ciałkiem.

plush

Scenariusz filmu opiera się na intrydze, dość niskich lotów, łatwej do rozgryzienia i przewidywalnej w skutkach. Oczywiście wszystkie podejrzenia zogniskowane są wokół postaci Enzo. Nie jest on porywającym antybohaterem, jego przeszłość mogłaby być dobrym punktem zaczepienia w filmie, jednak ograniczona została do szybkich migawek i półsłówek.

Ot, taki trochę niegrzeczny filmik aspirujący do roli thrillera. Można obejrzeć, ale szczerze mówiąc nie ma w nim nic szczególnie ciekawego.

Moja ocena:

Straszność:3

Fabuła:6

klimat:6

Napięcie:5

Zabawa:7

Aktorstwo:7

Oryginalność:6

To coś:5

Zaskoczenie:5

Walory techniczne:8

58/100

W skali brutalności:1/10

Stary temat, nowy demon

The Rite/ Rytuał (2011)

rytuał

Michael Kovak szuka swojej drogi w życiu. Nie wie jeszcze, w którym kierunku będzie ona przebiegać, jednak pewien jest, że będzie jak najdalsza od rodzinnego interesu- zakładu pogrzebowego. Wybiera seminarium duchowne, jednak zamierza wycofać się z kapłaństwa. Wtedy do akcji wkracza jego mentor i wysyła go do Rzymu, by zapoznał się z problematyka rytuału egzorcyzmów. Tam poznaje ekscentrycznego duchownego, księdza Lucasa, wprawnego egzorcystę.

rytuał

Bardzo lubię ten film. I na pewno nie dlatego, że wnosi coś nowego w tematykę horroru religijnego i opętań przez demony.

Pierwszym niezaprzeczalnie mocnym argumentem na jego korzyść jest rola Anthony’ego Hopkinsa. Uwielbiam go w każdej roli w jaką się wciela. Myślę, że nawet gdyby miał grać ofiarę seryjnego zabójcy w podrzędnym slasherze zostałby najlepszą final girl w historii:)

Anthony w roli księdza Lucasa jest jak zawsze… precyzyjny. Miałam w nim zobaczyć księdza/ szarlatana i go zobaczyłam. Często aktorzy, którzy mają na koncie tak charakterystyczne role, jak Hopkins w „Milczeniu owiec” już zawsze pozostają tą jedną postacią. Na szczęście nie on.

rytuał

Osoby odpowiadające z charakteryzacje i efekty trochę dały ciała ‚ozdabiając’ księdza Lucasa.

Lekki SPOILER: Serio, on by świetnie zagrał opętanie samą mimiką twarzy nie trzeba było uprawiać takiej groteki. Wierzę w niego, szkoda, ze twórcy tej wiary w sobie nie mieli.KONIEC SPOILERA

Efekty to chyba jedyny zarzut jaki mam dla tego filmu. Nic innego póki co nie przychodzi mi do głowy.

rytuał

Wracam do plusów:

Klimat filmu, może nie jest genialny, ale dla mnie całkowicie zadowalający. Kanciapa księdza jest dość upiorna, a na rzymskich ulicach czuć zimny oddech boga.

Sposób w jaki twórcy podeszli do tematu egzorcyzmów nie jest szczególnie odkrywczy, ale przynajmniej główny głos oddano demonom, które zazwyczaj mają ciekawsze rzeczy do powiedzenia niż recytacja katechizmu. Mamy tu też postać demona, którego wcześniej nie ‚angażowano’ w horrorach, a to też miła odmiana.

Nie mamy tu do czynienia tylko i wyłącznie z wątkami religijnymi, nasi księża ‚romansują z ateizmem’ i szczególnie Michael ma bardzo ludzkie problemy. Niestety dość nachalnie rżnięte z „Egzorcysty„. Z resztą, bodźmy szczerzy, jest sporo analogii pomiędzy scenariuszami obydwu obrazów.

Jeśli o scenariuszu mowa to jego autor Michael Petroni zdążył zaskarbić sobie mogą sympatię już wcześniej. Jest dobry w pisaniu scenariuszy na bazie książek. Ostatnimi czasy mile zaskoczył mnie „Złodziejką książek”, wcześniej nie najgorzej przedstawił „Królową potępionych. Scenariusz „Rytuału” powstał w oparciu o „Obrzęd. Tajemnice współczesnych egzorcyzmów” Matt’a Baglio – konieczne muszę się zapoznać.

Szwedzki reżyser filmu zasłynął głównie dramatem „Zło”, ale w świecie horroru znany jest z „1408„.

Polecam jeśli jeszcze nie widzieliście.

Moja ocena:

Straszność:8

Fabuła:8

Klimat:8

Napięcie:8

Aktorstwo:10

Zabawa:9

Zaskoczenie:6

Oryginalności:6

To coś:8

Walory techniczne:8

79/100

W skali brutalności:1/10

Znowu winda

Blackout/ Winda (2008)

winda

Troje ludzi zostaje uwięzionych w windzie. Mijają godziny a pomoc nie nadchodzi. Tymczasem z każdy z bohaterów ma coś bardzo pilnego do załatwienia. Gdy ważą  się ich losy jednej z osób zaczyna poważnie odbijać.

winda

Mimo iż obraz Meksykańskiego reżysera został przyjęty zdecydowanie mniej entuzjastycznie niż opisywany niedawno „Diabeł ja stawiam właśnie na niego.

Bohaterzy zamknięci w windzie trafili tam przez złośliwość losu. Każdy jeden powinien być w tym momencie gdzie indziej. Oczywiście ‚niezałatwione sprawy’ będą miały swoje konsekwencje, dla każdego z nich inne. W miarę rozwoju fabuły, dzięki retrospekcjom poznajemy ich bliżej.

winda

Poznajemy zwykłe ludzie sprawy, dramaty, ale także zbrodnie. Dużo jest w tym prostej psychologii nie mniej jednak ta opowieść wydała mi się bardziej interesująca niż „Devil”, czy „Elevator„.

winda

O ile historia jest w miarę dobra, to film nie miażdży, ani klimatem ani sposobem realizacji scenariusza. Aktorstwo jest przeciętne a zdjęcia przyzwoite. Mimo iż w porównaniu ze wspomnianymi przeze mnie obrazami w moich oczach wypadł lepiej to do grona gorąco polecanych nie ma szansy trafić.

Moja ocena:

Straszność:7

Fabuła:7

Klimat:7

Napięcie:7

Zaskoczenie:7

Zabawa:7

Walory techniczne:7

Oryginalność:5

To coś:7

Aktorstwo:6

67/100

W skali brutalności:4/10

Nie ma w Tobie życia

After life/ Życie po życiu (2009)

afterlife

Anna ma kochającego chłopaka, dobrą pracę, jest zdrowa, ładna i… chronicznie nieszczęśliwa. Łykając antydepresanty jak mentosy i awanturując się z chłopakiem kompletnie skołowana powoduje wypadek samochodowy. Budzi się w zakładzie pogrzebowym Eliota Deacona. Mężczyzna oznajmia jej, że nie żyje i teraz przez najbliższe trzy dni będzie przygotowywana do pochówku.

afterlife

Wstępnym założeniem filmu Agnieszki Wójtowicz – Vosloo jest filozoficzna rozwaga nad tym, jak wygląda przejście ‚na drugą stronę’ człowieka, który zmarł. Jednak w toku filmu widz zaczyna zastanawiać coś zupełnie innego.

Konstrukcja fabuły sprawia, że dość szybko zaczynamy mieć wątpliwości względem postaci przedsiębiorcy pogrzebowego. Facet twierdzi, że posiada zdolność porozumiewania się ze zmarłymi, ale może w rzeczywistości jest psychopatą, który grzebie ludzi żywcem?

Film jest na tyle dobrze zrobiony, że wątpliwości te towarzyszą nam niemal do samego końca. Każdy widz zapewne będzie miał swoją wersję na to jak faktycznie wygląda położenie Anny, jednak scenariusz dba o to, by zwątpił w to co myśli.

Nawet kiedy już zyskujemy pewność film nadal trzyma w napięciu, bo ‚co teraz?!’ (Choć przyznam, że zyskanie pewności jest raczej sprawą wyboru interpretacji niż ostatecznego rozwiązana fabularnego).

Jest w tym duża zasługa postaci Eliota wykreowanej przez Liana Neesona. To jego postawa najbardziej daje do myślenia. Co tak naprawdę widzi Eliot? Pustkę i brak życia w żyjących, czy minione życie w martwych?

afterlife

Anna, w którą wciela się Christina Rici nie budzi aż takiego zainteresowania. Nie jest to wina aktorki tylko raczej postaci, której główna cechą jest bierność. Pogrążona w depresji Anna szybko się poddaje i jej początkowe ‚rozczarowanie’ faktem bycia martwą szybko ustępuje odrętwieniu. Nawet gdy podejmuje jakieś działanie szybko rezygnuje, tak jakby w pewnym stopniu bycie martwą było dla niej dobrym rozwiązaniem.

afterlife

„After life” to jeden z tych thrillerów, który nie boi się przeintelektualizowania.

„Umieramy po to, żeby życie nabrało większej wagi” (…) „Wy ludzie myślicie, że skoro oddychacie i sracie to żyjecie. Kurczowo trzymacie się swojego życia jakby było coś warte”

Zmusza nas do namysłu jednocześnie nie zapominając typowych przymiotach thrillera, jak fabularne twisty, nastrój tajemnicy etc. Jest bardzo wyważony pod względem klimatu, spokojny a jednocześnie trzyma w napięciu.

Duże brawa dla naszej rodaczki, która napisała dobry scenariusz, zorganizowała dobrą obsadę i nakręciła film, który wyróżnia się na tle innych produkcji.

Moja ocena:

Straszność:7

Fabuła:9

Klimat:9

Napięcie:9

Zaskoczenie:8

Zabawa:9

Walory techniczne:8

Oryginalność:9

To coś:9

Aktorstwo:8

85/100

W skali brutalności:0/10

Zauroczona i szalona

Crush/ Zauroczenie (1993)

crush

Dziennikarz Nick wynajmuje domek gościnny u rodziny Forresterów. Jego uwagę zwraca ich czternastoletnia córka, Adrian. Dziewczyna jest nad wiek ‚rozwinięta’ zarówno fizycznie jak i intelektualnie. Facet zaprzyjaźnia się z podlotkiem, jednak z jej strony chodzi o coś więcej.

crush

„Crush” to jeden z moich ulubionych filmów. Podobnie jak „Trujący bluszcz porusza wątek zdeprawowanej gówniary, która niszczy życie ‚obiektu’ swego zainteresowania.

Oglądając „Zauroczenie” nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że film bardzo stara się naśladować historię z „Lolity”, oczywiście nie ma co tych dwóch opowieści porównywać, bo poziom jest ‚nieporównywalny’:), ale niektóre z  filmowych scen łudząco przypominają opisane przez autora książki.

crush

Autor scenariusza i reżyser obrazu Alan Shapiro, w swoim obrazie użył autentycznej historii, która mu się przydarzyła. Kręcąc film napytał sobie biedy i został pozwany przez Darian/ Adrian, to też w wersji dvd filmu zmieniono jej imię, w wersji tv nadal Darian jest Darian.

W „Crush” nie ma nic strasznego, czy ‚gorszącego’. Piętnastoletnia Alicia Silversone wygląda bardzo niewinnie w porównaniu z Drew w „Trującym bluszczu”.

crush

Stara się uwodzić Nicka, później, wzgardzona, postanawia go zniszczyć i o tym traktuje ten film.

Jego poetyka jest nieco ‚płytka’, nie mniej jednak wykreowana przez Alicie smarkula jest dość interesującą antybohaterką. Może zaimponować swoją determinacją i przebiegłością mimo często prezentowanych dziecięcych zagrywek.

Osobiście mam do tego obrazu sentyment, więc będę go jak najbardziej polecać.

Moja ocena:

Straszność:5

Fabuła:9

Klimat:8

Napięcie:8

Zabawa:9

Walory techniczne:7

Aktorstwo:9

Oryginalność:6

To coś:9

Zaskoczenie:6

76/100

W skali brutalności:1/10

Rzeźnik w Nowym Jorku

The Midnight Meat Train/ Nocny pociąg z mięsem (2008)

 nocny pociąg z mięsem

Leon Kauffman to fotograf szukający w ohydzie metropolii artystycznego natchnienia. Aby mieć szanse na własną wystawę i tym samym rozwój kariery musi nauczyć się przekraczać pewne granice. Postanawia ryzykować być zrobić dobre zdjęcia w dobrych momentach.

Poświęcenie dla sztuki zaprowadzi go wprost do podziemi nowojorskiego metra, gdzie nie tylko będzie miał szansę na ‚przyłapanie na gorącym uczynku’ zbirów dobierających się do ładnej dziewczyny, ale też napotka kogoś o wiele bardziej niezwykłego niż pospolici bandyci.

nocny pociąg z mięsem

Uwagę Leona zwraca rzeźnik podróżujący zawsze tym samym nocnym pociągiem. Śledząc go odkrywa, że Mahogany morduje samotnych pasażerów pociągu a ich zwłoki oprawia niczym mięso.

nocny pociąg z mięsem
nocny pociąg z mięsem

„Nocny pociąg z mięsem” w reżyserii Kitamury jest adaptacją opowiadania Clive’a Barker’a. Z jego prozą w ogóle nie miałam do czynienia, natomiast jego filmowa seria „Hellraiser” dała mi jakieś pojęcie w estetyce jaką się posługuje.

„Nocny pociąg z mięsem” to reprezentant współczesnego kina gore. Pełno jest w nim scen sprowadzających człowieka do roli płata mięsa, które się dziabie, rąbie, ćwiartuje.
Przyznam, że nie do końca podobały mi się ujęcia prezentujące masakry w metrze. Japoński reżyser nadmiernie korzysta z dobrodziejstwa komputera. Sztuczność efektów niejako komponuje się z urbanistycznym klimatem filmu, nie mniej jednak nie jest to to, co mnie porywa.

nocny pociąg z mięsem

Dużo mocniejszą stroną filmu była dla mnie jego warstwa psychologiczna. Obraz obsesji jaka ogarnia młodego mężczyznę, gdy po raz pierwszy spotyka rzeźnika i postanawia najpierw uczynić z niego modela do swoich fotografii, a później odkryć tajemnicę tego, co facet wyprawia w nocnym pociągu.

Metro można uznać za symbol metropolii. Z kolei metropolia jest tu prezentowana jako miejsce, gdzie człowiek zostaje obdarty ze swojego człowieczeństwa. W pogoni za karierą, tak jak Leon, szybko zapomina o tym, co było dla niego ważne. Można więc rzec, że rzeźnik robi to samo co wszyscy: niszczy by konsumować.

nocny pociąg z mięsem

Finał filmu przenosi nas z żelaznej rzeczywistości metropolii do świata paranormalnego. Okazuje się, że powierzchowny brud miasta to jeszcze nic w porównaniu z tym, co kryją podziemne korytarze.
Ogólnie seans z „Nocnym pociągiem…” uważam za zadowalający choć nie jest to typ horroru w jakim gustuję.

Moja ocena:
Straszność: 8
Fabuła:7
Napięcie:6
Klimat:6
Zabawa:7
Walory techniczne:6
Oryginalność:7
To coś:7
Aktorstwo:7
Zaskoczenie:7
68/100

W skali brutalności:5/10

Diabeł tkwi w windzie

Devil/ Diabeł (2010)

diabeł

Diabeł to historia opowiedziana przez światka niezwykłych wydarzeń do jakich doszło w biurowcu jednej z amerykańskich metropolii.

Narrator historii snuje opowieść o diable, który przychodzi na ziemie i krążąc wśród jej mieszkańców wybiera osoby o nieczystym sumieniu by sprowadzić je prosto do piekła.

Diabeł jest przebiegły i nie zdradza swojej tożsamości.

Pewnego dnia pięć osób, dwie kobiety i trzech mężczyzn, zostaje uwięzionych w zepsutej windzie. Żadne starania w celu naprawienia mechanizmu nie odnoszą skutku, a wśród biurowych więźniów robi się coraz bardziej gorąco. W końcu pojawia się także pierwsza ofiara śmiertelna.

diabeł

Ludziom w pozostawionym w izolacji, nie mogącym uzyskać pomocy z zewnątrz, zazwyczaj zaczyna odbijać. Tym razem jest nie inaczej.

diabeł

Jednak to coś więcej niż objawy klaustrofobii. Być wraz z naszymi bohaterami w windzie znajduje się ktoś jeszcze? A może zło ukrywa się pod postacią jednego z ludzi i to właśnie ta osoba odpowiada za serię tragicznych wydarzeń? Tego nie dowiemy się aż do końca seansu.

„Diabeł” to coś pomiędzy filmem bazującym na miejskiej legendzie, a przypowieścią z religijną puentą. Jest to też całkiem zgrabnie zrobiony horror, choć gatunek thriller bardziej by mi tu pasował.

Nie jestem wielką fanką tego obrazu, a obejrzałam go ponownie tylko dlatego, że akurat nie miałam lepszego pomysłu.

Nie jest to zły film, ale osobiście spodziewałam się bardziej złowieszczego i przede wszystkim, klaustrofobicznego klimatu.

diabeł

Początek jest bardzo dobry, ale dalej robi się już trochę nudnawo. Przynajmniej ja to tak odczułam. Do końca nie wiem co o nim sądzić, bo grupa ludzi w zamkniętych w małym pomieszczeniu, trupy i wzajemne obwinianie się, to nic nowego, ale z drugiej strony wplecenie w fabułę postaci diabła i cała ta religijna otoczka to już bardziej świeże posunięcie.

Nie jest to mistrzostwo, ani pod względem samego pomysłu, ani pod względem wykonania, ale spokojnie można obejrzeć.

Moja ocena:

Straszność: 7

Fabuła:7

Napięcie:6

Klimat:6

Zaskoczenie:7

Zabawa:7

Walory techniczne:7

Aktorstwo:6

Oryginalność:6

To coś:7

66/100

W skali brutalności: 2/10