Diaboliny

Les Diabloliques/ Widmo (1955)

les diaboliques

Dwie kobiety, żona, Christina i kochanka, Nicole sprzymierzają się przeciwko jednemu mężczyźnie. Z pierwszą łączy go sakrament małżeństwa z drugą miłosne igraszki na boku. Kobiety pracują razem jako nauczycielki w szkole, której właścicielką jest Christina i jej niegodziwy mąż.

les diaboliques

Internat dla chłopców staje się miejscem intrygi skromnej brunetki i wyzwolonej blondynki. Obydwie chcą tego samego, by Michel zniknął z ich życia.

Kochanka wcale nie jest traktowana wiele lepiej niż żona więc po pewnym czasie zaczyna się z nią solidaryzować. Sytuacja Christiny jest jeszcze gorsza. Głęboka wiara, tej ex zakonnicy, nie dopuszcza możliwości rozwodu. Do tego dochodzą jeszcze poważne problemy zdrowotne. Nicole przekonuje ją, że niegodziwiec małżonek chce ją wykończyć i na pewno to zrobi, jeśli ona nie zrobi tego pierwsza.

Sprytniejsza z kobiet, kochanka, opracowuje plan morderstwa w najdrobniejszych szczegółach i angażuje w niego Christine.

les diaboliques

Nie wiem, czemu ale uwaliło mi się w głowie, że jest to obraz Hitchcocka. Cały seans oglądałam go z tym właśnie przekonaniem.

Tylko czemu jest po francusku?

Język filmu jest w zasadzie jedynym odstępstwem od estetyki Alfreda. Jest intryga, bardziej złożona niż początkowo mogłoby się wydawać, są piękne panie, w tym oczywiście jedna jasnowłosa. Jest mężczyzna w stroju gentlemana, który gentlemanem wcale nie jest, zamiast prysznica mamy wannę i oczywiście plan zbrodni.

Z filmami mistrza Hitchcocka francuski obraz łączy również klimat. Film jest czarno biały, nieustannie towarzyszy nam suspens. Dialogi są inteligentne, a aktorstwo na najwyższym poziomie.

Fabuła filmu opiera się na wprowadzaniu w życie wcześniej wspomnianej intrygi mającej na celu pozbawienie życia Michela.

les diaboliques

Charakterystyka tego pana sprawia, że od razu zaczynamy kibicować dzielnym kobietkom, bez mrugnięcia okiem przyznając im rację.

Blond włosa Nicole jest oczywiście bardziej barwną postacią. Wystrojona na współczesną modę, z krótkimi włosami i fajem w wciśniętym w wymalowane usta. Zaczynając pracę w szkole wdaje się w romans z szefem jednak, gdy poznaje go bliżej zmienia co do niego zdanie. Zbliża się też do jego małżonki, która stanowi jej zupełne przeciwieństwo. Jest bardziej wykształcona, skromna i gorliwie religijna. Nosi się jakby utknęła na dziewiętnastowiecznej pensji dla panien i zupełnie nie radzi sobie z facetem, który nią pomiata jak ścierą.

Aż serce rośnie jak się patrzy na taka inicjatywę ze strony dam:) Razem przeciwko podłemu przedstawicielowi męskiego gatunku.

Duża część filmowej fabuły poświęcona jest dylematom kobiet. Nicole za wszelką cenę chce przekonać Chrisinę do swojego planu. Ta z kolei na przemian chcę z miejsca udusić podłego gada, by za chwilę próbować go ratować. Nicole obawia się, czy aby plan się powiedzie, bo jej partnerka w zbrodni jest chwiejna emocjonalnie i nie bardzo można na nią liczyć.

les diaboliques

Wszystko jednak zmierza w dobrym kierunku – czyli w stronę wanny:) Nie będę Wam zdradzać szczegółów, by nie odbierać przyjemności z seansu, dość powiedzieć, że pojawią się pewne komplikacje. Tu znowu mamy zamieszanie w stylu hitchcock’owskich dreszczowców, a na koniec finał, dość niejednoznaczny.

Bardzo dobry i dobrze zrobiony film. Francuscy twórcy zrobili kawał dobrej roboty.

les diaboliques

Zanim zasiadłam do seansu z “Les Diaboliques” miałam okazję obejrzeć jego remake z lat dziewięćdziesiątych. Bardzo udaną produkcje made in USA z Isabelle Adjani i Sharon Stone. Jeśli nie jesteście fanami czarno białych obrazów, proponuję zapoznać się z remake, historia w zasadzie ta sama, ale we współczesnej oprawie – dla każdego coś miłego. Chyba nie muszę dodawać, że osobiście obstaje za oryginałem:)

Moja ocena:

Straszność:5

Fabuła:9

Klimat:9

Napięcie:8

Zabawa:8

Walory techniczne:8

Zaskoczenie:7

Aktorstwo:8

Oryginalność:7

To coś:8

77/100

W skali brutalności:1/10

4 komentarze nt. “Diaboliny

  1. Gość: Koper, *.dynamic.chello.pl

    Dobry film, aczkolwiek dziś jakiegoś wielkiego wrażenia raczej nie wywołuje (przynajmniej na mnie). Z czarno-białych francuskich dreszczowców bardziej urzekł(y) mnie “Oczy bez twarzy”.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Publikując komentarz akceptujesz Politykę prywatności.