O kur…a, mamy ducha!

Find me/ Znajdź mnie (2014)

find me

Młode małżeństwo, Emily i Tim przeprowadzają się w rodzinne strony kobiety. Udaje im się tanio kupić dom na końcu ulicy, na której w dzieciństwie mieszkała Emily.

Już pierwszego dnia młodzi odkrywają, że z domem nie wszytko jest w porządku. Zaczyna się od pękniętej szyby, a kończy na upiornym znalezisku pod podłogą.

“Find me” to taki baaardzo typowy straszak o duchach.

Znany schemat: małżonkowie w nowym domu, który okazuje się być nawiedzony, do tego dochodzą złe wspomnienia z dzieciństwa jednego z małżonków, tajemnicza śmierć i duch, który szuka pomocy u żyjących. Jedyny zwrot akcji, jeśli to określenie nie będzie nadużyciem, następuje w finale.

find me

Film nie rości sobie pretensji do bycia oryginalnym, twórca z pełną świadomością podąża za konwencją, używając przy tym typowych zagrywek, ale robi to z lekkością i wydaje mi się, że chwilami puszcza oko do widza.

Tak jak w chwilach, gdy bohaterzy cytują inne szlagierowe horrory, czy wspominają o duchach, czy nawiedzeniach jako stałym elemencie amerykańskiej popkultury.

To sprawia, że film ogląda się przyjemnie, ale też nie dostarcza on większych wrażeń.

find me

To co ma być straszne, stara się nim być, ale wychodzi to jak wychodzi.

W zasadzie nie ma nad czym bardzo się rozwodzić, bo wszytko zostało już powiedziane. Jeśli macie ochotę na coś lekkiego, to “Find me” będzie jak znalazł.

Moja ocena:

Straszność:5

Fabuła:6

klimat:6

Napięcie:5

Zabawa:6

Aktorstwo:6

Walory techniczne:6

Zaskoczenie:4

Oryginalność:4

To coś:5

53/100

W skali brutalności:1/10

1 komentarz nt. “O kur…a, mamy ducha!

  1. placekziemski

    Ostatnio zbrzydły mi horrory. Co jest, przecież uwielbiałam się bać. Teraz, jak mam sobie fundować po kazdym seansie takie schizy do kwadratu, wolę się z premedytacją zamulać względnym spokojem. Mam wrażenie, że od kiedy w zeszłym roku pojawiła się wogóle jakakolwiek wzmianka o zupełnie prawdopodobnej mozliwości wybuchu wojny, zobaczyłam oczami duszy najpotworniejszy ze wszystkich, bo prawdziwy horror.
    A przedstawiony przez Ciebie film, to rzeczywiście schemat, ale dla mnie ten schemat był i jest tym najulubieńszym, tzn, rodzina wprowadzająca się do nawiedzonego domu. Pozdrawiam pracowitą blogerkę, bo wpisy z tego bloga mam codziennie:)

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Publikując komentarz akceptujesz Politykę prywatności.