Miesięczne archiwum: Kwiecień 2015

Nowa powieść duetu Cichowlas & Radecki

Nowa powieść Roberta Cichowlasa i Łukasza Radeckiego “Miasteczko”

miasteczko

“Nękany twórczą niemocą pisarz Marcin Lanowicz postanawia wraz z żoną odpocząć w małym miasteczku na Mazurach. Morwany początkowo spełniają ich oczekiwania – domki wypoczynkowe znajdują się w samym środku lasu, w pobliżu pięknych jezior.

Z czasem jednak okazuje się, że mieszkańcy miasteczka są  niezwykle dziwni, niespokojni, a niektórzy z nich wyglądają na ciężko chorych. Szczególnie intrygujące są trzy jasnowłose kobiety,o nieproporcjonalnie długich nogach.

Wkrótce potem okazuje się, że zarówno mieszkańcy Morwan, jak i blondwłose kobiety nie są tym, za kogo się podają, a mała wieś, nazywana przez wszystkich “miasteczkiem”, nie istnieje na żadnej mapie…

Słowiańskie demony, pradawne koszmary i zbrodnie niedalekiej przeszłości. Wszystko to splata się w upiornym miasteczku, łącząc klasyczną grozę z brutalnym horrorem, aż do zaskakującego finału.”

Swoim skromnym patronatem publikację wydawnictwa Viedograf objęła Biblia Horroru.

Już nie mogę się doczekać aż książka wpadnie w moje zachłanne łapki!

Czy czujesz się samotna?

APT/ Apartament (2006)

apt

W niefortunnym apartamentowcu “Fortune” co wieczór o godzinie 21:56 gasną światła, a nazajutrz okazuje się, że ktoś z mieszkańców pożegnał się z życiem. To co było brane za falę samobójstw, wkrótce nabiera kryminalnego znaczenia.

Światkiem niepokojących wydarzeń jest ‘sąsiadka z naprzeciwka’, mieszkająca w podobny apartamentowcu, typowym dla przedmieść Seulu i w zasadzie każdego dużej metropolii, Se-jin Oh.

Kobieta mieszaka samotnie i skupia się na karierze zawodowej. Gdy pewnego wieczora wraca do domu w metrze napotyka płaczącą kobitę w czerwieni. Se-jin ją ignoruje wtedy ta podchodzi do krawędzi peronu i zadaje bohaterce pytanie: Czy nie czujesz się samotna? Jest to pytanie wielkiej wagi dla całego scenariusza horroru, nie tylko dlatego, że w chwile po tym jak padło, kobieta w czerwieni popełni samobójstwo.

Koreańskie kino grozy ze wszystkich azjatyckich straszaków ma się chyba najlepiej. W Japońskich filmach meczą powtarzające się motywy, a Tajlandczycy i Filipińczycy chcą być bardziej amerykańcy.

Korea po za scenami grozy zawsze stawia na ciekawy scenariusz i zaskakujące rozwiązania fabularne, tu najbardziej oczywistym przykładem będzie “Opowieść o dwóch siostrach”.

“APT” film twórców takich historii jak “Schody życzeń”, czy “Dzwonek śmierci” toczy się w sterylnym betonowy klocu, w którym tłoczą się anonimowe postaci obcych sobie ludzi. Jednym z nich jest nasza Se-jin, która po traumatycznym zdarzeniu w metrze zaczyna baczniej przyglądać się swojemu otoczeniu, a może pytanie kobiety w czerwieni dało jej do myślenia? Może zrozumiała, że czuje się samotna?

apt

Se-jin nawiązuje znajomość z mieszkająca w bloku na przeciwko Yu -yeon, przykutą do wózka inwalidzkiego nastolatką, która niedawno straciła w wypadku rodziców. Teraz dziewczyną opiekują się jej sąsiedzi.

W otoczeniu Yu-yeon dzieją się niepokojące rzeczy. Jej sąsiedzi zaczynają ginąć. Po tym, jak o 21:56 zgasną światła mamy jak w banku, że ktoś wymeldował się z życia. Se-jin boi się, że jakiś rodzaj klątwy ciąży na budynku i może dosięgnąć jej znajomą. Ale czy ktoś jeszcze jest w stanie pomóc Yu-yeon? W apartamencie zagnieździło się coś złego i w zasadzie tylko jeden z mieszkańców może wyjaśnić co tak na prawdę się tam dzieje i co jest tego przyczyną.

apt

Pamiętam, że gdy pierwszy raz obejrzałam “APT” zrobił na mnie bardzo dobre wrażenie. Rozwiązania fabularne, złożoność całej zagadki mile mnie zaskoczyła, a przygnębiający wydźwięk tej historii spotęgował wrażenia.

Po za tajemnicą do rozwikłania (pewnie zdarzą się wśród Was tacy, którzy na przypał- rympał strzelą i strzelą celnie, co tu się wydarzyło) mamy dużo wrażeń wizualnych. Zmontowanych bardzo przyzwoicie i wpisujących się w klimat azjatyckiego kina grozy, ale nie wyróżniających się jakoś szczególnie. Mamy też całkiem dobre aktorstwo i tu największą uciechę sprawia Yu -yeon, tajemnicza, delikatna i taka… wzruszająca.

Choć film raczej ne przekona osób negujących walory skośnych horrorów i oczywistym jest, że wśród koreańskich filmów znajdzie się wilee ciekawszych produkcji to ja “APT” oceniam na plus.

Moja ocena:

Straszność:6

Klimat:8

Fabuła:7

Napięcie:7

Zaskoczenie:7

Zabawa:7

Aktorstwo:7

Walory techniczne:6

Oryginalność:5

To coś:7

67/100

W skali brutalności:1/10

Może sen przyjdzie

Chasing Sleep/ Czekając na sen (2000)

czekając na sen

Ed Saxon to mężczyzna w średnim wieku przezywający osobistą tragedię. Pewnego dnia jego żona, Eva, nie wraca do domu po pracy. Mąż cierpliwie czeka z przygotowaną kolacją, jednak żona nie zjawia się. Ani tego, ani żadnego z następnych wieczorów.

Z pomocą przychodzi ekipa detektywów, którym udaje się znaleźć samochód Evy, porzucony blisko domu jej znajomego z pracy. Nic ponad to. Mijają kolejne dni. Ed coraz silniej pogrąża się w depresji. Nie może spać i nawet połykane garściami leki nasenne nie pomagają. Zaczyna mu odbijać.

Michael Walker debiutował tym filmem w pełnym metrażu. Zarówno pomysł jak i wykonanie to w całości jego projekt. Do współpracy udało mu się namówić docenianego i nagradzanego aktora Jeff’a Danielsa, który wciela się w główną rolę.

“Czekając na sen” określany jest mianem horroru, jednak ja poprzestałabym raczej na thrillerze. Nie uświadczymy tu jakiś mrożących krew w żyłach scen, brutalności, czy zjawisk, którym należałoby przypisać paranormalny rodowód. Mamy za to obraz rozbitego psychicznie faceta, który nie może spać.

czekając na sen

Wszystkie filmowe wydarzenia rozgrywają się w domu bohatera. Tu Ed’a odwiedzają policjanci, psychiatra z grupy wsparcia i napalona studentka. Śledzimy kolejne dni jego egzystencji, która coraz silniej przybiera obraz szaleńczej matni, z której bohater nie jest w stanie się wyrwać. Nawet nie próbuje. Jedyne czego pragnie, to zasnąć i nie myśleć.

Zamiast tego zapijane alkoholem leki przynoszą mu halucynacje, jak pełzający na podłodze palec, czy wycieczki ‘na drugą stronę ściny’.

czekając na sen

Nasz bohater nie odróżnia już prawdy od fikcji. Często urywa mu się film i nie wie co robił przez pół dnia. Na tej małej przestrzeni rozgrywa się cały dramat i szaleństwo.

Głównym tematem scenariusza jest obraz rozpadu psychiki głównego bohatera, ale mamy przecież jeszcze tajemnicze znikniecie jego żony. Domyślacie się co się z nią stało???

“Czekając na sen” nie przypadnie do gustu wszystkim widzom. Na pewno znudzi tych, których nie bawi często bardzo niejasny obraz szaleństwa bohatera. Twórca bardzo się w tym kierunku postarał. Jeśli jego bohater nie wie co tak na prawdę się dzieje, to widz też ma nie wiedzieć.

Ograniczona przestrzeń, niewielka ilość bohaterów, czy wolne tempo akcji może niektórych znudzić.

Film bywa porównywany do “Wstrętu” Polańskiego, ale nie ubliżając Walkerowi – to nie ta liga. Są oczywiście silnie zbliżone punkty, ale podobnie można by go porównać do “Opętania” Żuławskiego, czy “Zaginionej dziewczyny“. Jak się człowiek uprze to znajdzie podobieństwo.

Film zasługuje na uwagę, na pewno się wyróżnia, bo unika oczywistości i zamiast podążać za widzem, to zmusza go do podążania za sobą, nie licząc się tym, czy człowiek ogarnie co się dzieje, czy nie.

Mamy tu sporo dobrze zrobionych scen z użyciem efektów specjalnych i teatr skupiony na jednym aktorze. Mnie się podoba, ale czy ktoś podzieli entuzjazm, nie wiem.

Moja ocena:

Straszność:4

Fabuła:7

Klimat:7

Napięcie:7

Zabawa:7

Zaskoczenie:6

Aktorstwo:7

Walory techniczne:8

To coś:7

Oryginalność:6

66/100

W skali brutalności:1/10

Gotyk po amerykańsku

American Gothic/ Amerykański gotyk (1988)

ameriacan gothic

grupa znajomych wyrusza wynajętym samolotem na wakacje. Niestety awaria po drodze zmusza ich do wylądowania na małej wyspie. Bohaterzy znajdują schronienie na farmie u bodajże jedynych mieszkańców tego odciętego od świata miejsca.

Gospodarze każący się tytułować ‘mamą’ i ‘tatą’ są dość specyficzni. Żyją jakby nadal były lata ’30 i nie mają pojęcia o wynalazkach techniki, czy wydarzeniach na świecie. Jedyne co ich interesuje to religia i rodzina, a jeśli o rodzinie mowa…

‘Mama’ i ‘tata’ mają dzieci. Pociechy dobiegają już do pięćdziesiątki, ale psychicznie dalej tkwią na etapie dzieciństwa. Zdecydowanie nie jest to normalna rodzina i jak się okaże, jest nie tylko dziwna, ale i niebezpieczna.

“American Gothic” to jeden ze znanych, ale raczej mało dostępnych filmów grozy lat ’80. Reprezentuje kino klasy B. Fabuła opiera się na modnym motywie ‘turyści kontra wiejscy sodomici’, jak to było w przypadku chociażby “Teksańskiej masakry piłą mechaniczną”, z którą ten film często jest porównywany.

Reżyserem obrazu jest John Hough twórca takich horrorów jak “Legenda piekielnego domu“, czy “Twins o evil”.

Nie da się ukryć, że kino grozy, szczególnie to klasy B często posiłkuje się satyrą społeczną. Tu pod ostrzał padło purytańskie środowisko amerykańskich farmerów. Obraz ich egzystencji zdominowanej przez określone wartości został tu stosownie przejaskrawiony – chociaż… kto wie?;)

Twórca użył w tytule  i plakacie promującym film, najsłynniejszego, albo jednego z najsłynniejszych amerykańskich obrazów, namalowanego w latach ’30 ubiegłego wieku portretu małżeństwa farmerów na tle neogotyckiego domu, znanego właśnie jako “American Gothic”. Obraz był wielokrotnie wykorzystywany w amerykańskiej popkulturze, często był parodiowany. O ile dobrze pamiętam to pojawia się nawet w wejściówce do serialu “Gotowe na wszytko”.

ameriacan gothic

John Hough stworzył film oparty na konwencji slashera. Protagoniści, stosownie skrojeni wg. reguł doboru bohaterów pozytywnych w takich filmach trafią na odludzie. Znajdują schronienie na farmie i obiecana im zostaje pomoc. Ale jak to bywa w horrorach, w rzeczywistości trafiają z deszczu pod rynnę.

Już zachowanie pary farmerów jest niepokojące, ale wkrótce na arenę wkroczą także ich dzieci. Pierwsza będzie córuchna. Wielkie babsko przyodziane w sukienunie a la pastereczka. Pociecha utrzymuje, że wkrótce skończy lat 8.

ameriacan gothic

O ile budzące konsternacje zjawisko można było zrzucić na karb niedorozwoju umysłowego to znalezisko z pokoju ‘dziewczynki’ budzi już znaczny niepokój. W kołysce umieszczonej w pokoju Fanny znajdują się bowiem dobrze już zasuszone zwłoki noworodka. Jak się wkrótce okaże dziecko to urodziło się w wyniku kazirodczej relacji z bratem. A propo brata: W raz z pojawieniem się kolejnego dziecka farmerów przychodzi czas na pierwsza ofiarę. Pociechy ‘mamy’ i ‘taty’ lubią się bawić, a wiadomo, żeby się dobrze bawić trzeba kogoś zabić, na co mają z resztą przyzwolenie oddanych rodziców.

ameriacan gothic

Tak więc, przez cały film będziemy śledzić stopniowo pogarszającą się sytuacje grupy bohaterów, eliminowanych kolejno pośród okrzyków radosnej zabawy. Muszę przyznać, że akcje są tu dobrze popieprzone…

Film jako całość, mnie osobiście bardzo skojarzył się z “Domem tysiąca trupów” Rob’a Zombie’ego. Jak wiadomo ten twórca bardzo silnie inspirował się i nawiązywał do starego kina grozy, więc podejrzewam, że mógł też zaczerpnąć co niego z “Amerykańskiego gotyku”.

Film jest specyficzny, uraduje fanów starego kina, szczególnie tego ocierającego się o groteskę i czarną komedię. Rozmiłowani w takowym klimacie czym prędzej powinni się zapoznać.

Moja ocena:

Straszność:5

Fabuła:8

Klimat:7

Napięcie:6

Zaskoczenie:4

Zabawa:8

Walory techniczne:7

Aktorstwo:8

To coś:8

Oryginalność:6

67/100

W skali brutalności:2/10

Znalezione, nie kradzione

Finders Keepers (2014)

finders keepers

W wyniku separacji z mężem, Alyson wraz z małą córka, Clarie przeprowadza się do nowego domu. Dom ma oczywiście swoją historię, która wcale nie jest urocza. Kilka lat temu z rąk chłopca zginęła tam rodzina. Ta tragedia pozostawiła po sobie ślad w postaci ponurego nastroju panującego w domu i zabawki rzeczonego chłopca, upiornej, starej lalki, która teraz wejdzie w posiadanie Clarie.

finders keepers

“Finders Keepers” to produkcja twórców wytwórni Asylum. Nie wiedziałam o tym,gdy zabierałam się za oglądanie. Być może wówczas w ogóle bym się za ten film nie wzięła.

Na tapecie po raz kolejny mamy wątek nawiedzonej lalki. Który to już raz? Mniejsza o to….Faktem jest, że twórcy postanowili wykorzystać to, co od schyłku 2013, czyli od premiery “Obecności” na powrót cieszy się ogromnym powodzeniem. Ostatni taki bum na lalki, miał chyba miejsce w okresie premiery “Laleczki Chucky”.

Film co prawda nie kalkuje fabuły jednego konkretnego obrazu, dajmy na to “Annabelle”, raczej konsoliduje elementy wielu produkcji z wątkiem złej lalki. Mamy więc trochę “Ukochanej laleczki”, trochę “Laleczki Chucky” , “Dolls“, etc.

Upiorna lala wpada w ręce małej dziewczynki, która bardzo źle znosi rozstanie rodziców. Nie ufa już żadnemu z nich, a swoimi trudnymi emocjami dzieli się z lalką.

finders keepers

Lala o świdrujących czarnych oczyskach jakby opętuje dziecko. Wpływa na jej zachowanie. Nie obejdzie się też bez samodzielnych akcji jakie inicjuje lalka. Plusem jest to, że nie widzimy jak bezpośrednio atakuje. Zobaczymy natomiast ofiary, które próbują skryć się przed czymś niewidzialnym, ale zagrażającym im, a później efekt spotkania z owym zagorzenie, czyli np. upadek z okna.

Lalka eliminuje wszystkich, którzy mogą zagrozić jej więzi z dziewczynką. To, że prędzej, czy później przyjdzie czas na rodziców jest oczywisty.

Mamy tu też pomysł powolnej transformacji dziewczynki w …lalkę. Clarie zaczyna ubierać się w stroje podobne do swojej laki, co więcej gdy więź zaciska się cokolwiek co przydarza się lalce, spotyka też Clarie, np. kiedy matka próbuje szarpać lalkę to u jej córki pojawiają się siniaki. Gdzieś z tyłu głowy kołacze mi się myśl, że ten pomysł też już gdzieś się pojawił.

finders keepers

Nie mamy tu wielu efektów, w zasadzie nie ma ich wcale, bo też po prawdzie nie są potrzebne. Da się bez nich obejść i twórcy się obchodzą. Aktorstwo niestety jest już bardzo ‘ciężkie’.

W roli Alyson zobaczy aktorkę typowo komediową, moim zdaniem, która z powodzeniem wcieliła się rolę nowej partnerki Malcolma Jonnsona w parodii “Dom bardzo nawiedzony 2“.

Nie miała tu trudnej roli, ale i tak nie podołała. Miałam wrażenie, że wydobycie jakiegokolwiek grymasu z twarzy sprawia jej ogromny problem. Mała Clarie radzi sobie zdecydowanie lepiej, choć nie powiem, naturalnością też nie grzeszy.

finders keepers

Finalnie mamy film bardzo średni, odbijający w stronę słabego. Wykorzystuje stare motywy, odgrzewa wątki, całym sobą krzyczy “znalezione, nie kradzione“.

Moja ocena:

Straszność:3

Fabuła:5

Klimat:5

Napięcie:5

Zaskoczenie:4

Zabawa:6

Walory techniczne:6

Aktorstwo:4

Oryginalność:3

To coś:4

45/100

W skali brutalności:1/10