Miesięczne archiwum: Lipiec 2015

Demon z magla

The Mangler/ Maglownica (1995)

maglownica

Pralnie Blue Ribbon nawiedza fala nieszczęśliwych wypadków. Zaczyna się od makabrycznej śmierci jednej z praczek, która zostaje wciągnięta do maglownicy i ‘wyprasowana’ a jej krwawe szczątki złożone w kosteczkę. Następnie grupa innych pracownic zostaje poparzona przez pare z pompy.

Nic nie zapowiada by na tym miało się skończyć. Miejscowy policjant John Hunton rozpoczyna śledztwo i ze zdziwieniem odrywa, że wszystkiemu jest winna opętana przez demona maglownica.

maglownica

“Maglownica” to horror nakręcony przez Tobiego Hoppera na podstawie opowiadania Stephena Kinga pochodzącego ze zbioru “Nocna zmiana”. W oryginale jest to bardzo krótka i prosta opowieść oparta na groteskowym pomyśle, bez zbędnych udziwnień i wątków pobocznych. Hopper znacznie rozwija fabułę i w jego wydaniu groteska osiąga pozom sufitowy, czyniąc “Maglownicę” jednym z najbardziej rozpoznawalnych reprezentantów kina klasy B.

Początek opowieści to przebudzenie maglownicy. Młoda dziewczyna rani się w rękę, jej krew spływa na maszynę i w ten sposób budzi demona, który domaga się ofiar.

Przychodzi czas na pierwszą makabryczną scenę, czyli śmierć innej pracownicy. Gore jest tu do prawdy godne uwagi.

maglownica

W momencie gdy na arenę wkracza inspektor policji następuje zastój atrakcji. Skupiamy się na okultystycznych wymysłach i nieporadnych próbach bohaterów by powstrzymać nieuniknione.

Po nieco nudnawym rozwinięciu następuje apogeum groteski, czyli finałowa walka z ożywającą maglownicą, która rozwalona na części ściga protagonistów po pralni…

Wiadomo już, że głównym antybohaterem jest opętana maszyna jednak pojawia się też bardziej ludzki czarny charakter w osobie właściciela pralni.

maglownica

W tej roli zobaczymy króla wszelkich horrorowych złoczyńców, czyli Roberta Englunda. Świetnie odnajduje się tej lekko satyrycznej roli. Jego postać to bezwzględny typ, który podpisuje pakt z diabłem w zamian za władzę i bogactwo. To bohater dość ciekawy, także we względu na powierzchowność choć i tak na pierwszym planie jest imponująca maglownica.

Tobe Hopper nie raz i nie dwa w swoich filmach ocierał się o granice groteski i absurdu, jednak to maglownica jest jego szczytowym osiągnięciem jeśli idzie o operowanie estetyką kina klasy B. Na pewno nie jest to mój ulubiony film, ale czasami mam po prostu ochotę obejrzeć coś tak niedorzecznego:)

Moja ocena:

Straszność:5

Fabuła:6

Klimat:7

Napięcie:4

Zabawa:8

Zaskoczenie:4

Walory techniczne:8

Aktorstwo:7

to coś:7

Oryginalność:7

63/100

W skali brutalności:4/10

Piękne miejsce

A Lonely place to die (2011)

a lonely place to die

Pięcioro alpinistów spotyka się w szkockich górach by wspólnie się wspinać. Podczas wyprawy po szlaku jeden z uczestników wycieczki słyszy dochodzący z głębi lasu głos. Jak się okazuje jest to głos dziewczynki, którą ktoś zakopał w skrzyni po środku niczego. Bohaterzy decydują się pomóc małej. Jak wiadomo każdy dobry uczynek zostanie ukarany, dlatego też należy się spodziewać komplikacji związanych z uwolnieniem dziecka.

Jak się za pewne domyślacie, mała Anna nie znająca nawet słowa po angielsku nie trafiła w szkockie góry sama, a tym bardziej nie zakopała się w lesie. Wkrótce w ślad za dzielnymi wybawicielami zaczną podążać porywacze dziecka. Wszystko to rozegra się w pięknej górskiej scenerii.

“A lonely place to die” jest dziełem twórcy o niewielkim aczkolwiek obiecującym dorobku. Reżyser i scenarzysta w jeden osobie zadbał by jego film okazał się survivalem z prawdziwego zdarzenia. W przeciwieństwie do większości obrazów z tego podgatunku nasi bohaterzy pozytywni nie stawiają tu czoła zdegenerowanej  rodzinie mutantów żyjącej z dala od cywilizacji, a zwykłym przestępcom, którzy wybrali niedostępne górskie ostępy na miejsce popełniania przestępstwa.

a lonely place to die

Największą zaletą obrazu jest nieustanne podtrzymywanie napięcia.

Akcja szybko dochodzi do punktu w którym ‘wszytko na dobre się zaczyna’. Alison ie jej przyjaciele znajdują ukrytą w skrzyni pod ziemią dziewczynkę. Wszytko wskazuje na to, że dziecko zostało zabrane z dala od domu, prawdopodobnie z drugiego końca europy. Kto ją tam ukrył i dlaczego? Protagoniści nie mają czasu zastanawiać się na tym, muszą działać.

a lonely place to die

Z uwagi na miejsce  w jakim się znajdują szybkie dotarcie do cywilizacji jest mocno utrudnione, dlatego też ekipa dzieli się na dwie grupy. Dwoje najbardziej doświadczonych wspinaczy pójdzie skrótem, którego nie miałaby szansy pokonać druga grupa, zwłaszcza z wystraszonym dzieckiem na ręku.

Ani jedni ani drudzy nie wiedzą, że już są śledzeni przez dwóch porywaczy, którzy nie mają zamiaru ustąpić. W pewnym momencie zaczną ginąć ludzie. Tylko nielicznym uda się ujść cało.

Twórca nie ustępuje ani na moment, cały czas podgrzewa atmosferę zagrożenia. Z jednej strony trudny teren i zagrożenie płynące z natury z drugiej dwóch uzbrojonych i bezwzględnych typów depczących bohaterom po piętach.

a lonely place to die

Obiektem troski i strapienia dla widza ma być oczywiście dziecko. Mała dziewczynka w białych rajstopkach, którą ktoś uprowadził.

Kontakt z młodą jest utrudniony, ponieważ nie zna angielskiego. Jest jak wystraszone zwierzątko, mała aktorka obsadzona w tej roli poradziła sobie z nią bardzo dobrze. Najważniejszą postacią jest jednak dzielna Alison, w którą wciela się znana w świecie horroru Melissa George. Nie można mieć względem niej żadnych zarzutów.

Film jest po prostu dobry.

Dużą ozdobą są plenery: Lasy, górskie rzeki i strome szczyty potęgują atmosferę zagorzenia i izolacji.

Tempo akcji jest niezwykle szybkie i nie ma tu miejsca na nudnawe zastoje w fabule, czy bzdurne monologi na temat sensu istnienia, jakie niemal zawsze spotkamy w filmach grozy – najczęściej wstawione w najmniej odpowiednich momentach.

Myślę, że to jedne z tych filmów, który spodoba się każdemu. Jest bardzo uniwersalny i mimo iż przez to traci na oryginalności to z pewności zgromadzi sporo zadowolonych z seansu widzów. 

Moja ocena:

Straszność:5

Fabuła:7

Klimat:7

Napięcie:9

Zaskoczenie:5

Zabawa:8

Walory techniczne:7

Aktorstwo:7

Oryginalność:5

to coś:7

67/100

w skali brutalności:2/10

Król horroru – Wasze odpowiedzi, part 4

KRÓL HORRORU – NAJCIEKAWSZE ODPOWIEDZI # 4

“Kto jest królem horroru? Może banalnie, ale Stephen King. 

Ścieżki wytyczył HPL – ale jest ciężki w odbiorze i przez to dość hermetyczny, zresztą kto wie, czy to horror, czy proroctwo. 
Można mówić o Ketchumie – ale on wyciąga z człowieka takie ekstremum, że nie możemy do końca uwierzyć, że jest to możliwe. 
Można by przytoczyć Eda Lee, ale on – mimo że brodzi z upodobaniem we wszelkich płynach ustrojowych i innych obrzydlistwach – traktuje grozę trochę z przymrużeniem oka, wie, że jego czytelnik nie bierze tego śmiertelnie poważnie (bo jak popaprany by wtedy był). 
King natomiast…stawia nas w niby normalnych sytuacjach, które rozwijają się w szalenie i niepokojąco nienormalny sposób. Czasami nawet tej grozy nie ma pozornie, ale za rogiem, pod skórą coś się czai. Klown? Zabójczy samochód? Pisarz, który ma dość? Szalony pociąg w dziwnym świecie? a może człowiek, który posunie się za daleko? Fantazja Mistrza nie zna granic, w końcu sam znalazł się w swojej powieści i wpłynęło to na niego. czytając Mroczną Wieżę miałem momentami wrażenie rodem z paranoi Dicka względem Lema – że ten nie istnieje,ale jest nie agendą rządową, a jakimś fantazmatem, kosmicznym konstruktem który chce opanować nasze umysły. Piękną opowieścią, a przy tym grozą i horrorem, który nie epatuje obrzydzeniem, ale sadza nas na krześle elektrycznym dreszczy i niepokoju. Chcemy takiego wyroku.”

Paw
stephen king

“Nie będę bardzo odkrywcza, jeśli powiem, że Stephen King.
Od dziecka uwielbiam wszelkie horrory i książki z dreszczykiem.
Co tydzień czekaliśmy z bratem na Kino nocne w sobotę, kiedy były
dawniej nadawane horrory i kryminały.
Pierwszym filmem Kinga jaki widziałam były Langoriery, nie miałam wtedy
pojęcia, że to film na podstawie Jego opowiadania.
Pierwsza książka to Carrie, potem Misery i zakochałam się w Jego
opowieściach, jego stylu, nieprzewidywalności.
Tylko od Jego książek nie mogę się oderwać i tak mocno przeżywam. Nie 
muszę nawet oglądać ekranizacji, przy czytaniu wszystko jest tak żywe,
jakbym oglądała film.
Czytałam też Mastertona, Koontza, Ketchuma, ale to Stephen King jest dla
mnie Królem Horroru:)”


Katarzyna


Horror romantyczny

I Will follow you into the dark/

Pójdę za Tobą w ciemność (2012)

pójdę za tobą w ciemnośc

Sophia i Sam spotykają się pewnego dnia i zakochują w sobie.  Dziewczyna często odwiedza chłopaka w jego mieszkaniu. Legenda głosi, że kamienica, w przeszłości służąca jako szpital jest nawiedzona. Na ostatnim pietrze gnieżdżą się niespokojne duchy tych, którzy konali w męczarniach. Teraz, od czasu do czasu ktoś, kto zwróci ich uwagę dołącza do nich, czy tego chce czy nie, znikając bezpowrotnie. Pewnego ranka Sam znika.

Czerwona lampka zapaliła mi się w głowie już w momencie, gdy zobaczyłam dość zaskakuje połączenie gatunkowe, do którego został przyporządkowany ten tytuł: horror, melodramat.

Jako że lubi eksperymenty postanowiłam film obejrzeć pomimo pewnych obaw. Pomijając tę dziwną hybrydę gatunków, mój niepokój wzbudziła Misha Burton w obsadzie. Ostatni horror z jej udziałem, jaki miałam okazję obejrzeć, był tak gniotliwy, że bardziej się już nie dało. Do tej pory mam w pamięci ducha napierdalającego głową w balkonowego okno, czy chlastającego się w kuchennym zlewie. Misha, strasznie podupadła, nie da się ukryć. W “Pójdę za tobą w ciemność” również nie pokazuje dobrego warsztatu, ale wypada lepiej.

Przynależność do gatunku melodramat jest niestety bardzo widoczna. Ckliwych momentów, w których nasza zakochana para przechodzi miłosne uniesienia patrząc sobie głęboko w oczy i trzymając się za rąsie nie zabraknie, ale nie jest to tak kompletnie bezcelowe jak w klasycznych horrorach. Tu ta cała romantyczna sraka była potrzebna by uzasadnić całą akcję horrorową. I mimo iż można było oszczędzić wodzowi te ciężkie kilogramy patosu, którym jesteśmy obrzucani w niemal każdym zdaniu, istnieje tu logiczne uzasadnienie.

pójdę za tobą w ciemnośc

Sophia w krótkim czasie straciła oboje rodziców, co odbiło się na jej kondycji psychicznej i ją sama ‘przybliżyło’ do śmierci. Teraz kiedy okazuje się, że może stracić jeszcze jedną ukochaną osobę, wskoczy za nią w ognień, pójdzie za nią w ciemność. Widać iż twórca, reżyser i scenarzysta w jednej osobie, czerpał znacznie większą satysfakcje z pochylania się nad warstwą melodramatyczną traktując tym samym nieco po macoszemu to, co w horrorze powinno być horrorem.

pójdę za tobą w ciemnośc

Efekt jest taki, że jest to bardziej film sentymentalny niż straszny. Od początku do końca. Nic tylko przywiązać se kamień do szyi (najlepiej z napisem LOVE) i skoczyć z budynku – tak można podsumować działania bohaterów.

Czy ten film komuś się spodoba? O tak, jestem pewna. Z gruntu jest skierowany do osób lubujących się w historiach miłosnych z elementami fantastyki. Popularność “Zmierzchu” i tworów ‘zmierzchopodobnych’ dowodzi temu, że takich widzów nie brakuje.

Moja ocena:

Straszność:3

Fabuła:6

Klimat:5

Napięcie:5

Zabawa:5

Zaskoczenie:6

Aktorstwo:5

Walory techniczne:6

Oryginalność:4

To coś:4

49/100

W skali brutalności:0/10

Odbicie strachu

W ciemnym zwierciadle – Joseph Sheridan Le Fanu

w ciemnym zwierciadle

Odkąd miałam przyjemność obejrzeć film “Moth diaries” (luźno nawiązujący do “Carmilli”) i później polską filmową adaptację “Carmilli po głowie chodziła mi wersja literacka tej historii.

Zbierałam się zbierałam… aż wkrótce po premierze “Styrii“, czyli kolejnej filmowej wariacji na temat dzieła Le Fanu, wydawnictwo Zysk i S-ka dało swoim czytelniom szansę na poznanie klasyki horroru gotyckiego wydając zbiór “W ciemnym zwierciadle”.

Wydanie jest naprawdę godne uwagi, zarówno od strony techniczno estetycznej (intrygująca okładka, twarda oprawa)  jak i od strony zawartości, bowiem pozycja nie ogranicza się do “Carmilii”, zawiera jeszcze cztery inne opowiadania. Całość liczy sobie 546 stron, a cena jest bardzo przystępna (cztery dychy).

“W Ciemnym zwierciadle” to pięć opowieści zgromadzonych w aktach niejakiego doktora Martina Hesseliusa parającego się sprawami psychiki i metafizyki.

Każda z opowieści opatrzona jest krótkim prologiem uzasadniającym zamieszczenie jej w zbiorze, a także konkluzję, czyli lekkie podsumowanie.

Pierwsze opowiadanie “Zielona Herbata” traktuje o przypadku księdza, wielebnego Jenningsa, którego prześladuje wizja złośliwej małpy, która pojawia się nie stąd ni zowąd w rożnych miejscach, jakby podążając za duchownym. Doprowadza go do prawdziwego kryzysu wiary bowiem małpa ma na celu odciągnięcie mężczyzny od modlitwy i wpędzenia go w paranoje, co zresztą jej się udaje.

Drugie opowiadanie traktuje o urzędniku Sądu, “Sędzim Harbottle”, którego wyrzuty sumienia związane z pewną sprawą, w której wydał niesprawiedliwy wyrok doprowadzają do choroby psychicznej i śmierci.

Pewnego dnia Sędzia otrzymuje list zawiadamiający go o procesie toczącym się przeciw niemu od tamtej pory prześladuje go wizja szubienicy.

“Prześladowca” to ostanie opowiadanie z ‘serii nawiedzony, czy chory psychicznie’. Wszystkie wspomniane wyżej opowiadania osobiście interpretowałam jako przypadki chorób psychicznych, ale Le Fanu nie stawia sprawy tak dosłownie. Podobnie jak Grabiński zostawia podejmuje tematy psychologiczne mieszając je z ze strefą paranormalną.

W ten sposób tworzy niesamowity nastrój tajemnicy, niedomówienia i grozy oczywiście. “Prześladowca” to historia kapitana, którego prześladuje karzeł. Dziwnie wyglądający mężczyzna podąża w ślad za swoją ofiarą nie pozwalając zaznać jej spokoju u boku ukochanej.

Co ciekawe, w przeciwieństwie do małpy z “Zielonej herbaty” widzą go także inni bohaterzy, jednak tylko główny bohater widzi w tym groźbę pozbawienia życia.

Najdłuższe z opowiadań “Pokój w Gospodzie Le Dragon Volant” to niejaka zmiana tematu. Bliżej mu do kryminału niż opowieści grozy, choć zawiera ono elementy i jednego i drugiego gatunku. Opowiada o młodym angliku, który zakochuje się w pięknej hrabinie w czasie wycieczki do Francji. Chcąc uchronić ukochaną przed życiem z mężem tyranem pakuje się w nie lada kłopoty.

To opowiadanie bardzo się wyróżnia. Nie tylko swoją złożonością, ale także nowatorskością. Skojarzyło mi się ze stylem Wilkie’ego Collinsa (kumpla Dickensa). Wprowadza ono postać famme fatale i intrygę iście kryminalną, okraszoną dużą porcją romantyzmu w stylu Poego.

I najlepsze na koniec.

“Carmille” z premedytacją umieszczono na końcu zbioru. Wreszcie miałam okazje poznać tę historię w takiej wersji, w jakiej stworzył ją szalony Le Fanu.

Pierwsza kobieta wampiryczna to nie jakaś Belka, lecz słowiański demon gnieżdżący się na terenach Węgier. Polska adaptacja filmowa tej historii jest jej najbliższa z pośród tych, które widziałam do tej pory.

Wszytko zaczyna się do feralnego wypadku pod posiadłością w Styrii, gdzie mieszka angielski hrabia wraz ze swoja jedynaczką, Laurą. Całą historię poznajemy z jej perspektywy. To ona jest narratorką. Wspomina koszmarny sen, który przyśnił jej się jako dziecku, i który spełnia się w momencie, gdy próg jej domu przekracza Carmilla.

Dziewczęta nawiązują dziwna, podszytą erotyzmem więź, która kończy się dla Laury chorobą. Pojawia się tu także watek innej ofiary Carmilli, córki przyjaciela Ojca Laury, który to demaskuje wampira w finale. Świętna, nastrojowa opowieść. Przypadła mi do gustu chyba jeszcze bardziej niż “Dracula” Brama Stockera.

Le Fanu na pewno jeszcze nie raz u mnie zagości. Chętnie poznałabym bliżej inne jego działa czy jakąś dobrze spisaną biografię, bo pisarz wydaje mi się postacią szalenie intrygującą. Podobnie jak Poe, czy Grabiński nie skończył zbyt dobrze. Przez całe życie cierpiał na poważne zaburzenia lękowe. Dręczony wizjami zamarł na atak serca w wieku 59 lat, przez całe życie dzieląc się swoim strachem z czytelnikami.

le fanu


Moja ocena:10/10


Za książkę dziękuję wydawnictwu Zysk i s-ka

http://www.zysk.com.pl/zapowiedzi