Miesięczne archiwum: Lipiec 2015

Miała matka syna…

Ich seh, Ich seh/ Widzę, widzę (2014)

widzę widzę

Jedenastoletni Elias spędza całe dnie ze swoim bratem bliźniakiem, Lucasem. Mieszkają w wielkim domu otoczonym lasem wraz z matką, która po rekonwalescencji w szpitalu wraca do swoich synów. Jej zachowanie budzi podejrzenia w Eliasie, a Lucas przekonuje go, że kobieta z twarzą owinięta bandażami nie jest ich matką. W czterech ścianach eleganckiego domu rozegra się pojedynek pomiędzy matką, a dziećmi.

Gdzie były te filmy kiedy robiłam ranking najlepszych produkcji z 2014, się pytam?

Nigdy nie miałam do czynienia z Austriackim kinem grozy, o ile dobrze pamiętam, a to pierwsze spotkanie było bardzo owocne, mimo iż całej filmowej zagadki, wielkiego suprise z finału, domyśliłam się w pierwszych pięciu minutach filmu.

Nie dlatego żem tak lotna, film bardzo silnie skojarzył mi się z mało znaną produkcją z lat ’70 “Odmieniec” i z miejsca wyszłam z założenia, że intryga będzie opierać się na tym samym schemacie. To nie jest jedyne skojarzenie, ale innych tytułów nie wymienię, bo są zbyt znane i z automatu zepsułabym niespodziankę tym, którzy mają szanse na obejrzenie filmu w niewiedzy.

Co więc tak mocno spodobało mi się w tym obrazie jeśli nie element zaskoczenia? Ano wszytko:)

Z miejsca w oczy rzuca się artystyczne podejście twórców do swojego projektu. Dołożyli wszelkich starań, aby wszystko się ze sobą zgrywało. W obrazie dominuje biel. Może to jakaś alegoria do niewinności, a może przypadek, ale wygląda to bardzo ‘sterylnie’.

widzę widzę

Filmowe tło nie jest upchane jakimiś niepotrzebnymi elementami, mamy tylko trzech aktorów na pustej scenie- ja przynajmniej tak to odebrałam. Wszytko skupia się więc na nich. Tu potrzeba było solidnie dopracowanego scenariusza i jeszcze lepszego aktorstwa. Nie wiem, czy występujący tu odtwórcy trzech głównych ról mają jakiś dorobek aktorski na koncie, ale chce wierzyć, że nie bo wszyscy wypadają niespotykanie ‘świeżo’ i naturalnie.

Tak jak wspomniałam, głównej zagadki domyśliłam się ekspresowo, ale nie znaczy to, że twórcy nie włożyli starań w to by widza wyprowadzić w pole. Starali się, ja sama momentami miałam wątpliwości i chciałam zarzucić swoją tezę.

Fabuła skupia się na relacji między matką a synami. A w zasadzie z jednym synem, bo z drugim z jakiś przyczyn nie chce gadać. To tym bardziej podkręca podejrzenia chłopców. I podejrzenia widza.

Nie bardzo wiemy, jak ta historia się zaczęła. Jesteśmy jakby w jej środku. Gdzie jest ojciec dzieciaków? Dlaczego matka była w szpitalu? Czemu tak negatywnie zachowuje się wobec swoich synów? Wszytko powoli się wyjaśnia, choć na wystawienie kawy na ławę musicie poczekać do finału.

W miedzy czasie będzie na co popatrzeć, bo matka, którą twórcy starają się postawić w roli oprawcy wkrótce staje się ofiarą. Przywiązana do łóżka próbuje przekonać synów, że jest tym za kogo się podaje.

widzę widzę

widzę widzę

Finał przyniesie nie tylko niespodziankę dla tych, którzy nie zwąchali pisma nosem, ale też popis bardziej brutalny w formie. Cały film pokazuje przemoc psychiczną, ale tam gdzie przemoc psychiczna prędzej czy później dochodzi do przemocy fizycznej i to też będziecie mieli okazję zobaczyć.

Lubię taki minimalizm w formie, zwłaszcza jeśli przepych i efekty ustępują miejsca na rzecz treści. “Widzę, widzę” zdecydowanie nie należy do kategorii filmów o niczym. Można się tu doszukać drugiego dna jeśli tylko zepnie się szare komórki. Dodatkowo sprawnie gra na emocjach, spełniając swoją rolę jako kino grozy, może nie horror, ale thriller z pewnością.

Moja ocena:

Straszność:5

Fabuła:7

Klimat:8

Napięcie:8

Zaskoczenie:5

Zabawa:7

Walory techniczne:8

Aktorstwo:9

to coś:7

Oryginalność:6

70/100

W skali brutalności: 3/10

Jak ryjówki

 Musarañas (2014)

musaranas

Montse cierpi na poważną agorafobię. Od lat nie wychodzi z domu, gdzie prowadzi skromną szwalnie. Mieszka wraz z siostrą, którą wychowywała od momentu śmierci matki wraz z ojcem do chwili, gdy ten zaginął w wojenne zawierusze.

Agorafobia to nie jedyny problem jaki trapi starą pannę. Wyraźnie bolesne przejścia z przeszłości wpędziły ją w religijny fanatyzm, który odbija się na jej relacjach z otoczeniem, szczególnie z młodszą siostrą.

Pewnego dnia na klatce schodowej kamienicy, gdzie mieszkają kobiety dochodzi do wypadku. Ich sąsiad, przystojny Carlos spada ze schodów, łamie nogę i traci przytomność. Montse zaciąga go do swojego domu by się nim zaopiekować. Opieka szybko przeradza się w coś więcej, niestety nie będzie miło, ani romantycznie.

“Musaranas” to debiut trojga Hiszpanów. Dla fanów horrorów z tych okolic nie powinno być zaskoczeniem, że jest to debiut bardzo udany.

Film łączy w sobie elementy dramatu psychologicznego, thrillera i horroru. Z każdego z tych gatunków biorąc co najlepsze.

Akcja osadzona jest w Hiszpanii w latach ’50. Stąd dużą uwagę poświecono stylizacji scenografii, kostiumom i ogólnej charakteryzacji. Efekt jest bardzo dobry.

W rolę Montse wciela się urodziwa hiszpańska aktorka, którą pamiętam z filmu “Apartament” należącego do cyklu “Filmy, które nie dadzą ci zasnąć”.

Już w przeszłości pokazała dobry warsztat jednak rola Montse wymagała znacznie większego wysiłku włożonego w odegranie warstwy dramatycznej.

musaranas

To na złożonej psychologii postaci zbudowany jest cały filmowy pomysł.Mimo iż przyczyny choroby Montse nie są jakimś novum to sposób w jaki zostały wykorzystane do nakręcenia spirali szaleństwa całkowicie rozgrzesza z przewidywalności.

Nasz bohaterka pokazuje szaleństwo już od pierwszych scen, gdzie widzimy jak katuje swoją siostrę za to iż ta wybrała się na przechadzkę z kolegą. To bardzo szybka i efektowna akcja choć cały obraz szaleństwa składa się raczej z drobnych przesłanek tworzących przerażającą całość niż z takich szybkich eskalacji.

Jak wspomniałam w domu Montse pojawia się mężczyzna. Jakimś cudem rozbudza w tej zimnej jak głaz kobiecie nieznane jej dotąd uczucia. Ta sytuacja przypomniała mi nieco scenariusz “Wstrętu” gdzie główna bohaterka podobnie jak Montse popada w obłęd, boi się wyjść z domu i odczuwa wręcz paraliżujący lęk przed rodzajem męskim. Mimo to jeden samiec zwraca jej uwagę co doprowadza do wewnętrznej walki i pogłębienia się psychozy. Tak jak u Montse.

musaranas

Ta bohaterka mając w swoim domu, w swoim łóżku przystojnego, rannego mężczyznę chce go zachować dla siebie. Początkowa nieufność przeradza się w drapieżną pożądliwość. Tu mamy akcje rodem z “Misery, ale nie tej filmowej, raczej lajtowej, lecz tej książkowej.

W tym wszystkim mamy jeszcze jej młodziutką, niewinną siostrę. Chyba największą ofiarę. Jej zachowanie w finałowych scenach może nie być do końca zrozumiałe dla widza jednak , cóż, taka wizja.

musaranas

Tak przechodząc płynnie od dramatu przez thriller trafiamy do świata horroru. Finałowe sceny to nieoczekiwany popis gore. Twórcy nie popadają jednak w skrajności i dbają o podtrzymanie warstwy dramatycznej dzięki czemu bezgłowe zwłoki i nogi przyszyte do łóżka robią jeszcze większe wrażenie, bo tak jakby nie przystają do tej opowieści.

Kino nieoczekiwanie solidne jak na debiut.

Twórcy niby nie pokazują tu nic nowego, bo motywy wykorzystane w filmie pojawiały się już wcześniej, zarówno na ekranie jak i horrorach powieściowych, ale mimo wszytko ogląda się to z rosnącą trwogą i zdziwieniem. Do tego jest jeszcze ciekawy klimat, czemu przysłużyła się dbałość o szczegóły i bardzo emocjonalną grę aktorską.

Moja ocena:

Straszność:6

Fabuła:7

Klimat:8

Napięcie:7

Zaskoczenie:5

Zabawa:8

Walory techniczne:9

Aktorstwo:8

To coś:7

Oryginalność:6

71/100

W skali brutalności:3/10

Krol horroru – Wasze odpowiedzi, part 3

KRÓL HORRORU – NAJCIEKAWSZE ODPOWIEDZI

# PART3

“Moim zdaniem królem horroru nie może być nikt inny jak Tobin Bell. Jest to niezwykle utalentowany 72 letni aktor .Swoją karierę zawodową zaczął w 1972 ,grając niewiele znaczące role. Dopiero w 1995 roku wcielił się w role inteligentnego seryjnego zabójcy William’a Lucian Morrano ,który prowadzi morderczą grę między agentem FBI Shelby Younger oraz policjantem Cole`m Greysonem .Już w tej produkcji filmowej odkrywa przed widzami swoją mroczną stronę. Udowadniając nam ,że świetnie odnajduje się w tematyce horroru. Film ten stanowił zaledwie zapowiedź jego ‘tryunfu’ w tym gatunku. Serią produkcji z jego udziałem w roli głównej okazała się
być „Piła” ,którą zapoczątkował świetny reżyser James Wan w 2004 roku. Bell wcielił się tam wpsychopatycznego geniusza nazywanego “Jigsaw”. który jest bardzo inteligentny a jego zbrodnie są swego rodzaju zagadkami.Jigsaw, mistrz makabry i autor napawających przerażeniem, skomplikowanych gierw każdej serii powraca z nowymi tajemniczymi ‘zagadkami’ dla swoich ofiar.
Nic w tym dziwnego,że „Piła” zyskała wiele fanów, nie tylko ze względu dopracowanej fabuły,makabrycznym krwawym sceną lecz także świetną grą aktorską głównego bohatera ,który zdaje się być idealnym kandydatem do tej roli. Choć ma jak wspomniałam 72 lata to wcale nie wychodzi z formy lecz przeciwnie ,to właśnie jego wygląd wzbudza u widza tajemniczość , strach lęk czy nawet grozę. Grane przez niego filmy stają się być intrygujące. Inspirują w pewien sposób nowych reżyserów filmów grozy czy też kreują jego następców.
Podsumowując , według mnie osobą ,która zapoczątkowała kino horroru i grozy jest
Tobin Bell.
Uważam ,że posiada niezwykłe umiejętności aktorskie , osobowość oraz ‘duszę’ artysty. Jego wygląd głos ,który przyprawia mnie o dreszcze i ciarki powodują ,że tak bardzo uosabia KRÓLA tego gatunku jakim jest Horror.”

tobin bell

Marta

Eksperyment więzienny

Das Experiment/ Eksperyment (2001) vs

The Experiment/ Eksperyment (2010)

eksperyment

eksperyment

Dwa filmy opowiadające praktycznie tę samą historię.

Pierwsi byli Niemcy. Oliver Hirschbiegel w dwutysięcznym pierwszym roku stworzył, podstawie głośnej książki, “Black box,” film inspirowany prawdziwymi wydarzeniami. Wydarzeniami mającymi miejsce za oceanem w latach 70. Amerykańscy twórcy zazdrośnie patrzyli na sukces filmu, który sprawił iż Hollywood zwróciło uwagę na twórce “Komisarza Rexa” i po kilku latach pracował on już przy kasowych produkcjach w USA.  Swoim zwykłym zwyczajem wykupili prawa do filmu i nakręcili swoja wersję.

Dziś porównam obydwie produkcje. 

Fabuła jest w zasadzie jedna i ta sama: Grupa śmiałków połakomiła się na udział w eksperymencie psychologicznym za godziwe wynagrodzenie. Miał on trwać 14 dni, a sprawa polegała na symulowaniu życia więziennego i obserwacji zachowań społecznych w dwóch sytuacjach: gdy badany jest więźniem pozbawionym praw obywatelskich, wtrąconym za kraty i zdanym na łaskę władz, oraz gdy badany jest strażnikiem więziennym z praktycznie nieograniczoną władza nad podopiecznymi. Po przeprowadzeniu wstępnych badań śmiałkowie zostali przydzieli do grup więźniów lub strażników.

eksperyment

W obydwu filmach skupiamy się na głównym bohaterze. W wersji niemieckiej jest on dziennikarzem, który bierze udział w eksperymencie by zdobyć materiał do reportażu.

Nie od dziś wiadomo, że eksperymenty na ludziach budzą dużą krytykę społeczeństwa.Dlatego też zazwyczaj wieści o badaniach nie ogłasza się wszem wobec, raczej werbuje się ochotników wśród studentów ‘za punty’ do egzaminu. Mało kto porywa się też na badania wychodzące po za obręb laboratorium gdzie najłatwiej manipulować zmiennymi i kontrolować metodologię. Jednak nie zawsze.

Niektórzy ryzykują dla nauki i to właśnie te eksperymenty przynoszą najciekawsze wyniki i oburzają społeczeństwo. Chyba każdy słyszał o słynnym eksperymencie Milgrama z ‘rażeniem prądem’ mającym badać wpływy autorytetów na jednostkę. To były lata ’60 ,a naukowca ‘zainspirowały zbrodnie wojenne’, a raczej zachowanie ludzi wobec autorytetów nakazującym im łamanie praw człowieka. Wyniki były ‘porażające’: Zawieście na moment koncepcje winy i kary, powiedzcie człowiekowi, że ‘może’, a w większości przypadków bezrefleksyjnie uczyni krzywdę drugiemu człowiekowi żeby się przypodobać, żeby wypełnić swoją role.

W przeszło dziesięć lat później inny psycholog, Philip Zimbardo, autor wielu interesujących publikacji z dziedziny psychologi społecznej, analizujących ciemną stronę ludzkiej natury podjął się eksperymentu bardzo podobnego. Tu też skupił się na pełnieniu ról społecznych. Wybrał  za cel sprawdzenie do czego zdolni są ludzie by wypełnić narzuconą rolę. Jak wtłoczenie w daną funkcję społeczna zmienia człowieka.

eksperyment

Wybrał badanych, którzy nie mieli kryminalnej przeszłości, nie wykazywali skłonności do agresji i przydzielił im zadania. W piwnicy uniwersytetu stworzono więzienie i wtrącono tam ludzi. Pieczę nad nimi sprawowali reprezentanci drugiej grupy badawczej, strażnicy. Eksperyment przerwano w połowie. Reszta to już historia.

W pierwszej wersji filmu, jak wspomniałam, skupiamy się na postaci reportera, który niemal od początku trwania eksperymentu, od chwili, gdy został utytułowany więźniem numer 77 dążył do buntu. Wydaje mi się, że początkowo robił to by uatrakcyjnić zebrany materiał, żeby więcej ‘się działo’, jednak z czasem przyjął on role obrońcy praw więźniów, przerażonego tym do czego zaczął zmierzać eksperyment.

remake, w którym główną postacią jest były opiekun DPS od początku mamy do czynienia z człowiekiem hołdującym zasadom humanizmu. W główna rolę, więźnia 77 wciela się tu mój ulubieniec, Adrien Brody. Moim zdaniem wypada on na ekranie lepiej niż jego niemiecki odpowiednik, ale warsztatowo obydwaj panowie są okej.

eksperyment

Charakterystyczni są też przedstawiciele straży więziennej. Niemiecka produkcja postawiła na sportretowanie ich tylko i wyłącznie w warunkach eksperymentu. Nie wiemy jak wyglądało codzienne życie najgorszego z klawiszy i jego przybocznych. Chyba amerykanie wyczuli w tym miejscu potencjał i postanowili poświęcić trochę taśmy tej kwestii:

W Eksperymencie z 2010 najgorszym klawiszem okazuje się człowiek najbardziej niepozorny. Facet w średnim wieku, lubiący oglądać czarno białe melodramaty, całkowicie podporządkowany mamusi, z którą mieszka. Jego przemiana z sympatycznego i nieśmiałego Murzynka w rozwścieczonego ‘Czarnucha’ któremu staje w momencie, gdy dopuszcza się przemocy jest imponująca i najlepiej ukazuje wyniki eksperymentu. Władza, która nagle na niego spada powoduje odbicie palmy, po prostu. Klawisz zostaje utytułowany Kapitanem przez innych strażników po tym jak zaimponował im metodykom postępowania z więźniami. A wszytko dzięki własnym doświadczeniom w byciu ofiarą. Nikt nie będzie lepszym oprawcą niż ktoś, kto wcześniej był ofiarą. Facet wykorzystał dokładnie to czego sam doświadczył w życiu: upokorzenie.

eksperyment

Ciekawym typkiem jest też rozrywkowy młodzian, którego początkowo wytypowałam na największego skurwiela. Jego głównym celem jest zamaskowanie własnych homoseksualnych skłonności, co nie znaczy, że nie próbuje się po cichu wyżyć angażując w to podległych.

W wersji oryginalnej nie pojawia się wątek seksualnej przemocy, a  miała ona miejsce w Stanford. Ciekawostka dla fanów “Wikingów”:  tle jako klawisz przemyka też ‘Ragnar Lodbrok’, jako postać z dalszego planu 😉

Każdy z filmów w znaczącym stopniu odbiega od prawdziwej historii, ale wcale nie mam o to pretensji. Jeśli miałbym powiedzieć, który z filmów bardziej sprawę przejaskrawia to postawiłabym na wersje niemiecką. To co dzieje się w finale jest już całkowitym apogeum, może trochę do przesady, ale nie mnie oceniać. Zarówno w jednym jak i w drugim filmie będą ofiary w ludziach. W eksperymencie Zimbardo nikt nie zginął.

Polecam obydwa filmy, bo jakoś znacząco nie odbiegają od siebie poziomem. Amerykanie starają się być bardziej klarowni natomiast Niemcy efektowni. Co kto lubi. Dla mnie obydwie wersje są interesujące.

Filmy poruszają bardzo ważny temat. Robią to w sposób dosadny i bezkompromisowy. Pokazują jak niewiele czasem potrzeba by z człowieka zrobić bydle. Mam tu na myśli zarówno więźniów, jak i strażników.

Ktoś komu przydzielono daną rolę potrafi w nią wejść bardzo szybko i nie zawsze chce z niej rezygnować. Okrzyk Klawisza z wersji amerykańskiej “To wszytko co mamy nie możecie nam tego zabrać” dosadnie pokazuje jak władza zmienia człowieka. Jak bardzo się w niej rozsmakowuje i nawet jeśli jest tylko iluzją to będzie się jej trzymał pazurami.

eksperyment

Co się tyczy więźniów niektórym bardzo łatwo jest odebrać godność. Szybko poddają się roli byleby przetrwać. Rezygnują z praw. Inni będą walczyć i gotowi będą się poświęcić w imię zasad. Sposób w jaki ukazuje to film, którykolwiek z nich,  mocno wali w głowę, więc musicie się przygotować na sporą dozę brutalności.

Moja ocena:

Eksperyment (2001):7/10

Eksperyment (2010):8/10

Król horroru – Wasze odpowiedzi, part 2

KRÓL HORRORU – NAJCIEKAWSZE ODPOWIEDZI

# Part 2

Czyli kolejna porcja Waszych odpowiedzi w sprawie króla horroru:

 

“Dlaczego króla, a nie królową miałyby mieć horrory?

Feministycznie niech będzie trochę – na tron Elżbieta Batory.
Z pozoru fajna, wyluzowana, rzec można, że spoko babka, 
lecz razu pewnego, na tafli zwierciadła odbiła się ,,kurza łapka,,
Więc dawaj, w te pędy do kosmetyczki, znanej w okręgu Doroty,
bo dziś kurza łapka, jutro sieć zmarszczek i widmo okropnej brzydoty.
Dorotka, wiadomo, w tych czasach na topie każdy doradca być musi
Kardashian pomogło, wiec poleciła ”lifting vampirzy” Elusi.:)
Dlaczego wybrałam akurat Elżbietę? Z dwóch powodów – po pierwsze,jej historia jest tragiczna,ponieważ najpewniej została w całą akcję z kąpielami we krwi wrobiona przez ludzi rządnych korzyści materialnych. I to już jest straszne, dla kobiety, która przed oszczerstwami wysoko sytuowanych osób nie potrafiła się obronić. Powód drugi -jej mroczna  legenda, bazująca na odwiecznym babskim lęku przed starością, brzydotą, przemijaniem. W oparciu o prozaiczny tak na prawdę powód powstała  mroczna opowieść, która przetrwała wieki.  Bo dla kobiety zmarszczki mogą być prawdziwym horrorem:)

Kinga też lubię, ale on mało wie o tym co tak naprawdę przeraża kobiety;)”

elżbieta bathory

Pati