Baciu, czemu masz obłęd w oczach?

The Visit/ Wizyta (2015)

wizyta

Dwoje nastolatków, starsza Becca i młodszy Tyler, wybierają się na tygodniową wizytę u dziadków. Dziadków, których nie znają, bo przed piętnastoma laty ich matka pokłóciła się z nimi i opuściła dom i rozpoczęła życie z dala od nich. Teraz jej dorastająca córka chce rozwiązać rodzinny konflikt a drogą ku temu mają być nagrania rozmów z dziadkami, mających przekonać matkę, że jej rodzice już dawno jej wybaczyli.

Dzieciaki przybywają do starszego małżeństwa, jednak okazuje się, że konflikt z matką to nie jedyny problem staruszków. Obydwoje wydają się psychicznie nie zdrowi. Becca i Tyler zamierzają dowiedzieć się jakie problemy trapią ich dziadków.

wizyta

Z filmami M. Night Shyamalana bywa bardzo różnie. Mogą budzić wielki entuzjazm jak “Szósty zmysł“, inne uważane są za średniaki, jak “Znaki“, a inne za kompletne gnioty jak “Ostatni władca wiatru”.

Niektórzy zarzucają reżyserowi, że tak naprawdę nie umie zrobić nic dobrego i jedzie na opinii jaką pozostawił po sobie “Szóstym zmysłem”.

Ja zawsze lubię jego filmy, przynajmniej te obracające się w gatunkach grozy. Uważam, że facet ma swój styl i jest jakiś, a to już dużo, bo byt dużo mamy naśladowców i kopiarzy bez talentu.

Jego najnowszy film to niejaki powrót do korzeni, bo już dłuższy czas facet nie kręcił horrorów, bo zajmował się wysokobudżetowymi hollywoodzkimi papkami, typu wspomniany “Ostatni władca wiatru”.

W “Wizycie” ten twórca po raz pierwszy sięga po konwencje paradokumentu, można by powiedzieć, że ślepo podąża za modą, ale w tej historii akurat taka formuła sprawdza się i jest uzasadniona. Nie odebrałam jej więc jako pójście na łatwiznę.

“Wizyta” to w zasadzie horror z elementami komediowymi. Twórca buduje napięcie, rzuca jakąś groźną wstawkę, a na koniec obraca to w żart.

To ciężki kawałek chleba zrobić coś takiego z umiarem i klasą, tak by nie przesadzić. Z racji tego, ze bohaterami tej opowieści jest para dzieciaków, takie bagatelizowanie zagrożenia, pewien brak rozeznania w sytuacji jest uzasadniony i wypada naturalnie.

Mnie taki chwyt się podobał, zwłaszcza, że to co miało być śmieszne, jak np. pierwsza z brzegu sytuacja z babcią, gdy popierdzielała na czworakach strasząc dzieciaki bawiące się w chowanego była tyle samo zabawna co upiorna. Takich sytuacji związanych z dziadkami jest ogrom.

wizyta

Szaleńcy mogą być przecież w jednej chwili przezabawni i przerażający. Podobał mi ie taki sposób na ukazanie problemów trapiących tę parę staruszków i sposób w jaki odbierały to dzieciaki. Z góry zakładam, że nie wszystkim przypadnie to do gustu, bo nie każdy toleruje takie mieszanki.

Sam pomysł na fabułę nie jest zły, choć twist fabularny jako zastosowano nie jest trudny do przewidzenia. Mogę o nim powiedzieć jedynie tyle, że pojawia się w odpowiednim miejscu w odpowiednim czasie.

Na plus odnotowuje też fakt, że małym bohaterom poświecono sporo uwagi tworząc jakie psychologiczne tło wszystkich wydarzeń. To raczej rzadkość w paradokumentach, bo ich bohaterów odbierałam raczej jako stojaki na kamery, rekwizyty, nie jako element filmu, którym warto się interesować.

wizyta

Największym plusem obrazu jest jednak ten balans między szaleństwem, śmiechem a strachem, to sprawia, ze na tym filmie na prawdę można się dobrze bawić.

Całość oglądało mi się dobrze, mimo oczywistych wad jakie niesie za sobą sposób kręcenia z ręki. Film mi się spodobał, coś chwyciło.

Moja ocena:

Straszność:5

Fabuła:8

Klimat:7

Napięcie:7

Zaskoczenie:6

Zabawa:9

Walory techniczne:6

Aktorstwo:7

Oryginalność:7

To coś:8

70/100

W skali brutalności:1/10

1 komentarz nt. “Baciu, czemu masz obłęd w oczach?

  1. Gość: Koper, *.dynamic.chello.pl

    Byłoby ok, gdyby nie pomysł robienia z tego mockumentary. Mimo tego i tak niestety najlepszy film Szjalamana (czy jak mu tam 😉 ) od dobrych paru(-nastu?) lat. 😛

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Publikując komentarz akceptujesz Politykę prywatności.