O tym, jak zabijają złe decyzje

Zabij mnie, tato – Stefan Darda

darda

Na nową powieść Stefana Dardy przyszło mi trochę poczekać, ale już jest i posiada bardzo intrygujący tytuł. Okładka głosi też, że nie będzie to horror lecz thriller. To znaczy, że nie będzie strzyg, zmór i upiorów? Ano nie. Będzie całkowicie nieparanormanly morderca i jego zwyczajnie ludzkie ofiary.

Akcja powieści toczy się w nieistniejącym mieście powiatowym Ryków, nieopodal enigmatycznego Miasta Wojewódzkiego.

Jej narratorem jest Zdzisław Mokryna, postać doskonale wpisująca się w schemat charakterologicznych bohaterów powieści Stefana Dardy. Jest to człowiek już nie młody, o silnym charakterze, którego poznajemy w przełomowym momencie jego życia. Zdziszek właśnie przeprowadził się  Miasta Wojewódzkiego gdzie pracował jako policjant by zamieszkać w niewielkim Rykowie i jako ochroniarz w fabryce okien móc cieszyć się spokojem ducha. Tu, mimo wcześniejszych postanowień nie wchodzenia w bliskie relacje z ludźmi, poznaje trochę młodszego od siebie Kamila Szykowiaka,  z którym połączy go ‘przyjaźń od pierwszego wejrzenia’.

Kiedy Zdzisław już  zadomowi się w Rykowie i zacznie cieszyć spokojną egzystencją, która jak się okazało nie musi oznaczać izolacji, dochodzi do tragedii.

Jak wie każdy kto zapoznał się z wcześniejszą twórczością Dardy i zna jego narracyjne zwyczaje, owa tragedia nie przypada w udziale głównemu bohaterowi, lecz komuś mu bliskiemu. Dwie najmłodsze córki Kamila Szykowika zostają uprowadzone w biały dzień. Zdziszek będzie musiał wykorzystać swojego policyjnego nosa do odnalezienia dziewczynek zanim będzie za późno.

Brzmi to jak klasyczny kryminał, czyż nie? Może tak brzmieć, ale do końca klasyczny to on nie jest. Szczęśliwie. Już na początku lektury zaczęłam się niepokoić, że Darda całkowicie zarzuci swój styl na rzecz mainstreamowych wątków, które w moich oczach działają na minus każdej książki, czy filmu.

Już jego poprzednia publikacja, tj. zbiór opowiadań wskazywał, że powoli oddala się od zjawiska paranormalnych i pisze historie bardziej przyziemne – jeśli chodzi o odbiór czytelników było różnie, choć ostatecznie autor otrzymał jedno z największych wyróżnień polskiej literatury grozy, czyli statuetkę Demona Ruchu, którą otrzymują laureaci nagrody imienia mojego ulubieńca Stefana Gabińskiego. Jeśli chodzi o mnie byłam zachwycona i cieszyłam się, że Darda niejako powiększa spectrum swoich pisarskich zainteresować. Być może dlatego, że brak strzyg i wiosek zawieszonych w czasowej próżni nie czyni jego utworów mniej tajemniczymi i przygnębiającymi w swojej wymowie.

Chyba lubię się podołować, bo nie toleruję happy endów i w “Zabij mnie tato” Darda zadbał bym miała czym się poumartwiać.

Całą dramatyczną historię śledzimy jakby z tylnych rzędów. Nie wiemy jak tak na dobrą sprawę przebiegało policyjne śledztwo, sprawce poznajemy już na finiszu, podobnie jak przeżycia samych ofiar.

Jest to opowieść pisana z perspektywy bliskich tych, których spotyka nieszczęscie. Nasz czołowy bohater, Zdziszek, jest bardzo zżyty z uprowadzonymi dziewczynkami to też przeżycia mu towarzyszące cechują się dużą intensywnością, lecz ze względu na to iż jest wujkiem, nie ojcem, czy matką nie popadamy przy tym w przesadę i to właśnie jego perspektywa okazuje się najbardziej klarowna. Daję więc pochwałę za narrację.

Kreacje bohaterów, jeśli już przy bohaterach jesteśmy, stanowią ciekawy przekrój charakterów. Nie mamy tu ludzi kryształowych, każdemu zdarza się podjąć zła decyzję, co jeszcze mocniej napędza dramatyzm późniejszych wydarzeń. Mamy chociażby małolatę, która nie dopilnowała sióstr, która ściągnęła na swoja rodzinę falę podejrzeń o przemoc domową tylko po to by zaznaczyć swój bunt trzynastolatki. Mamy ojca trapionego przez poczucie winy za historie z przed lat, kiedy to wedle swego przekonania przyczynił się do śmierci swojego kolegi. Tu mogę zdradzić, że jest to najbardziej interesujący i jednocześni mroczny element całej powieści i robi piorunujące wrażenie. Później ten sam ojciec dostaje od życia kolejnego kopa, gdy dwie dwie jego córeczki przepadły bez śladu. O postawie matki zaginionych chyba nie powinnam wspominać, wiec powiem tylko że stanowi ona apogeum frustracji i bezsilności. Nie myślcie, że wszytko skoczy się szczęśliwie.

Nowa powieść Dardy jest więc bardzo mocno osadzona w realiach zwykłego życia, w którym zdarzają się nieprzewidziane sytuacje. To co stworzył autor mogło zdarzyć się wszędzie i tak naprawdę każdemu. I pewnie się zdarzyło, albo zdarzy. Dzieci znikają bez śladu, a ich rodzice wyrywają sobie włosy z głowy z powodu poczucia winy i bezradności. Na wolności grasuje masa świrów i jak wskazał Darda jest to wina systemu.

Powieść powstała w roku 2015, czyli ledwie w dwa lata po zamieszaniu jakie wywołało zakończenie wyroku kilku morderców, którzy dzięki amnestii z przed lat, dostali prawo cieszenia się wolnością już teraz, zamiast gryźć ziemie, czy odsiadywać dożywocie.

Darda pokazał też podejście mediów i ich użytkowników do tragedii jakich doświadczają inni ludzie. Jego bohater ze zgrozą odkrywa, że człowiek odpowiedzialny za uprowadzenie i śmierć dzieci ma swój fanpage na facebooku jak celebryta, co też z palca nie jest wyssane, bo podobnych zaszczytów doczekał się pan Trynkiewicz morderca dzieci również objęty amnestią.

Darda nie zrobił więc nic ponad to jak tylko przedstawił najprawdopodobniejszy scenariusz konsekwencji złych decyzji.

Podobało mi się, że nie zostawił swojej historii samej sobie lecz zaprezentował czytelnikowi dalsza perspektywę, kilku lat do przodu, pokazując jak życie toczy się dalej. Przynajmniej życie tych, którzy przeżyli.

Myślę, że największa siłą tej powieści jest jej wiarygodność. Czyli spokojnie mogą sięgać po nią Ci, którzy kręcili nosem na fantastycznie opowieści rodem ze słowiańskich legend. Tu spotkają twarde realia rzeczywistości.

Mimo iż jestem zadowolona z lektury liczę, że Stefan Darda nie zarzuci całkowici tego, co dało początek jego pisarskiej karierze, czyli opowieściom niesamowitym. Czekam więc na kolejny “Dom na Wyrębach“, czy “Czarny Wygon”, choć powieścią w stylu “Zabij mnie tato” też z całą pewnością nie pogardzę.

Moja ocena: 7/10

Za książkę dziękuję wydawnictwu Videograf:


http://www.videograf.pl/ksiazka.php?id=586

3 komentarze nt. “O tym, jak zabijają złe decyzje

  1. Gość: Run!!!, 31.135.205.*

    Hej mam do ciebie prosbe. Napisz recenzje filmu Cybernatural-Unfriended. Bardzo zainteresowal mnie ten film i po jego obejrzeniu mialem pozytywne opinie co do niego. Bardzo ciekawa forma filmu. Polecam i czekam na odpowiedz.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Publikując komentarz akceptujesz Politykę prywatności.