Przeżyjmy przygodę, której możemy nie przeżyć

In the deep (2016)

in the deep

Siostry Lisa i Kate są na wycieczce w Meksyku. Młodsza z sióstr, przebojowa Kate wpada na pomysł skorzystania z lokalnej atrakcji: nurkowanie w żelaznej klatce wśród rekinów. Strachliwa Lisa w końcu się zgadza.

Już po kilku minutach zabawy zaczynają się problemy. Wciągarka nie wytrzymuje i klatka wraz z dziewczynami opada na dno. Zamiast na pięciu, znajdują się teraz na 47 metrach głębokości. Rekiny żywo się nimi interesują, ale nie jest to największy problem bohaterek.

Po thriller „In the deep” sięgnęłam bez większego przekonania mając w pamięci lekkie rozczarowanie po ostatnim rekinim survivalu „183 metry strachu„. Spodziewałam się czegoś na zbliżonym poziomie. A tu proszę, niespodzianka.

Od obrazów nastawionych na przedstawienie walki człowieka z naturą, oczekuję przede wszystkim emocji – bardzo żywych nie podkręcanych sztucznie przez iście paranormalną logikę wydarzeń. Niestety najczęściej logika nie jest mocną stroną takich scenariuszy przez co trudno o to, by emocje związane z kibicowaniem survivalowcom górowały nad irytacją i zniecierpliwieniem.

in the deep

Tu o dziwo, siedziałam jak na szpilkach i wcale nie miałam ochoty zbluzgać scenarzysty. Faktem jest, że ciąg nieszczęść jakich doświadczają protagonistki jest nad wyraz bogaty, ale ani razu nie czułam się oszukana.

Fabuła jest absolutnie prosta i nawet w pewnym stopniu przewidywalna, nie mniej jednak, potrafi wciągnąć, potrafi utrzymać permanentnie wysoki poziom napięcia.

Praktycznie od chwili gdy Kate i Lisa lądują na dnie emocje mnie nie opuściły. To chyba ta słynna Hitchcockowska zasada: najpierw trzęsienie ziemi, a później napięcie ma tylko rosnąć. Tu się to udało, w moim przypadku przynajmniej. Może miałam dobry dzień, bo przez parę dni odpoczęłam od oglądania filmów grozy wszelkiej maści, a może faktycznie mamy tu coś zaskakująco solidnego?

Filmy, w których mamy do czynienia z uwięzieniem bohaterów przez siły natury są chyba jednymi z moich ulubionych. Jedno niefortunne zdarzenie i jesteśmy w czarnej dupie. Co robić? No, ratować się za wszelką cenę.

Jako osoba skłonna do paniki, co może zaświadczyć każdy kto świadkował mojej histerii na Orlej w Tatrach, bardzo silnie utożsamiałam się z panikującą Lisą i z przyjemnością obserwowałam jej postępy w ogarnięciu się. Tu mamy sporo naciąganych sytuacji, ale szczęśliwie nie widzimy tu przemiany w Larę Craft. Postarano się nawet o ciekawy zwrot akcji.

in the deep

Filmowe zdarzenia są bardzo dynamiczne i praktycznie nie ma tu chwili wytchnienia. Nie chcę Wam zdradzać szczegółów, bo jak zacznę to już poleci.

Wszystko rozgrywa się pod wodą, więc naturalnie możemy powiedzieć tu o klaustrofobicznych nastrojach. Za chwilę nie będzie czym oddychać. No, chyba nie może być już gorzej.

Wizualnie wygląda to dobrze. Jeśli chodzi o rekiny to nie zachowują się jakoś nienormalnie, ale też po prawdzie nie na nich się tu skupiamy. Pojawiają się od czasu do czasu by wzbudzić jeszcze większy popłoch. Działa.

Aktorstwo jest okej, choć Mandy Moore raczej moją faworytka nigdy nie była.

„In the deep” spełnia oczekiwania jakie stawiam tego typu obrazom i jestem zadowolona, że tak skutecznie podniósł mi ciśnienie.

Moja ocena:

Straszność:4

Fabuła:7

Klimat:9

Napięcie:9

Zabawa:8

Zaskoczenie:6

Walory techniczne:7

Aktorstwo:7

Oryginalność:5

To coś:8

70/100

W skali brutalności:2/10

4 komentarze nt. “Przeżyjmy przygodę, której możemy nie przeżyć

  1. ilsa333 Autor wpisu

    Skoro go obejrzałam to jednak istnieje:) Jest do obejrzenia na zalukaj.

    FW to wybitnie kiepskie źródło informacji. To nie jest pierwszy film, którego nie ma w bazie, a może jest pod innym tytułem, kto wie. Na imdb jest w każdym bądz razie.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Publikując komentarz akceptujesz Politykę prywatności.