Opowiem Wam mój sen

Dead of Night/ U progu tajemnicy (1945)

u progu tajenicy

Architekt Walter Craig na zaproszenie Eliota Foley’a przybywa do domu na prowincji by opracować plan przebudowy budynku. Spotyka tam grupę jego znajomych, którzy akurat przybyli z wizytą. Co ciekawe wszyscy Ci ludzi byli bohaterami snu, który uporczywie dręczy architekta od dłuższego czasu. Gdy mężczyzna zwierza im się z tego faktu Ci jakby dla potwierdzenia jego nadnaturalnego doświadczenia opowiadają o swoich, podobnego rodzaju przeżyciach.

Dawno nie wrzucałam tu żadnego starocia. Urodzaj nowości jakoś na to nie pozwalał, ale szczerze mówiąc już zbrzydły mi te współczesne przeciętniaki i aby móc wreszcie ocenić jakiś film wyżej niż 50punktów nie miałam innego wyjścia jak tylko wrócić do tego, co lubię najbardziej, czyli, czarno-białych straszaków z pierwszej połowy XX wieku.

“U progu tajemnicy” jest utrzymany w popularnej konwencji antologii filmowej. Jest bodaj jednym z pierwszych filmów tego rodzaju. Składa się więc z kilku segmentów, stanowiących osobne historie i scalonych klamrą wątku głównego. W tym przypadku koszmaru sennego naszego architekta.

u progu tajenicy

Walter Craig wyśnił sobie spotkanie w domu Eliota Foley’a. Pamiętał ludzi, których nigdy wcześniej nie spotkał. Strapiony szukał wśród nich potwierdzenia autentyczności swoich dziwnych odczuć. To otworzyło kolejne filmowe wątki, czyli w gruncie rzeczy kolejne segmenty filmu.

Mamy tu sporą gromadę bohaterów z czego każdy, za wyjątkiem jednego, ma do opowiedzenia tajemniczą historię jakiej doświadczył. Napisałam, za wyjątkiem jednego – tym jednym, który nigdy nie odnotował niczego nadnaturalnego w swoim życiorysie jest poważny Pan psychoanalityk, który przez cały film będzie negował doświadczenia bohaterów, ‘sprowadzając ich na ziemię’.

Każda z filmowych nowelek zawartych w filmie ma swojego twórce. Pojawi się więc tu sporo znanych nazwisk, które nie da się ukryć stanowiły klucz do powodzenia tej misji.

Segmentów jest w sumie pięć, plus wątek scalający. Jeśli o mnie chodzi to najbardziej przypadła mi do gustu najprostsza z historii, traktująca o “Przyjęciu bożonarodzeniowym”, w którym uczestniczyła młoda dziewczyna, narratorka opowieści. Historia, jak wspomniałam, jest bardzo prosta i sprowadza się do spotkania z duchem małego chłopca zamordowanego przez krewną.

u progu tajenicy

Drugi równie udany co prosty fabularnie segment opowiada o “Nawiedzonym lustrze”. Pewna młoda małżonka sprezentowała swemu mężowi stare zwierciadło, które tak pechowo się złożyło, było kiedyś w posiadaniu człowiek ogarniętego obłędem. Temat znany i popularny w kinie grozy. I lubiany przeze mnie przeogromnie. Zbieram maniakalnie wszystkie stare lustra po targach starci, ale jak dotąd żadne nie spełniło moich nawiedzonych oczekiwań;)

u progu tajenicy

Ciekawie prezentuje się również “Kierowca karawanu” powstały w oparciu o opowiadanie E. F. Bensona, czy “Golfowa historia” w oparciu o opowiadanie H.G. Wellsa, któremu od dawna obiecuje, że przeczytam coś z jego twórczości.

Najdłuższym z segmentów był chyba ten dotyczący “Lalki brzuchomówcy”, poruszający popularny temat demonicznych lalek, które często mają zgubny wpływ na ich posiadaczy.

u progu tajenicy

Wszystkie historie uważam za jak najbardziej udane, są dość klasycznymi reprezentantami popularnych w dreszczowcach wątków. Wszystkie nakręcone sprawną ręką z dobrym aktorstwem i klimatem specyficznym dla kina tamtych czasów. Dla mnie pozycja jak najbardziej godna polecenia.

Moja ocena:

Straszność:2

Fabuła:8

Klimat:8

Napięcie:6

Zaskoczenie:7

Zabawa:9

Walory techniczne:8

Aktorstwo:8

Oryginalność:6

To coś:8

70/100

W skali brutalności: 0/10

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Publikując komentarz akceptujesz Politykę prywatności.