Miesięczne archiwum: Grudzień 2017

Jezioro bożków

Neverlake (2013)

neverlake

Nastoletnia Jenny przerywa naukę w Nowym Jorku by spędzić trochę czasu z ojcem mieszkającym w Toskanii. Niestety ojciec pochłonięty praca naukową nad etruskim rzemiosłem nie poświęca jej zbyt wiele uwagi.

W czasie samotnej przechadzki nad słynne jezioro bożków, leżące nieopodal posiadłości ojca dziewczyna spotyka niewidomą mieszkankę pobliskiego sierocińca. Wkrótce Jenny zaprzyjaźnia się z mieszkającymi tam dziećmi i regularnie je odwiedza. Pewnej nocy to właśnie oni wyjawiają jej tajemnice dotyczącą kultu jeziora bożków.

neverlake

Przyznam się bez bicia, że przy pierwszym podejściu do tego filmu – jakiś tydzień temu – wyłączyłam go po dziesięciu, może piętnastu minutach. To co mnie odstraszyło zapewne jest tez przyczyną małej popularności filmu wśród widzów. Tak się jednak złożyło, że jakaś dobra dusza zachęciła mnie do seansu umieszczając komentarz z tytułem na blogu. W związku z tym uatrakcyjniłam sobie prasowanie ponownie włączając film;) Obejrzałam do końca i nie tylko dlatego, że w porównaniu z moją nienawidzoną domową czynnością nawet kiepski film jest dobry. Otóż okazało się, że mimo dużych niedostatków realizacyjnych “Neverlake” naprawdę jest filmem wartym uwagi.

W pierwszym kontakcie obraz wypada kanciasto. W aktorstwo odtwórców najważniejszych ról wkrada się nienaturalna sztywność – mam tu szczególnie na myśli ojca i córkę – ale postarałam to sobie wytłumaczyć. Ostatecznie nasza Jenny przybywa do domu ojca, którego prawie nie zna, ciężko w takiej sytuacji czuć się swobodnie i vive versa. Ostatecznie ograniczona ekspresja tatusia przełożyła się też na moje odczucia względem jego osoby- jakiś taki podejrzany. Za to pacynkowata Jenny okazała się idealną ofiarą sytuacji. Jak to mówią, nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło.

neverlake

Twórcom filmu daleko do hollywoodzkich potentatów kina, budżecik lichy, więc trzeba się więcej nakombinować. Zamiast plastikowych efektów dostajemy rozmyte mary i chałupniczo majstrowane cuda, które tworzą bardzo specyficzny świat przedstawiony tej historii.

neverlake

Byłoby to jednak na nic gdyby nie sama historia, unurzana w mistycznej mgle starożytnych etruskich legend. Jednakowoż cała fabuła filmu, jej główna oś to nie tylko wątki mityczne. Tu twórcy zaserwowali nieoczekiwanie sprawną intrygę – nie powiem, że odkrywczą, bo mieliśmy już do czynienia z  podobnymi sprawami, ale nie ukrywam, że nie spodziewałam się zastać tu tego rodzaju kwiatków.

Reasumując, biję się w pierś za uprzedzenia, bo film dobry, choć zapewne nie spełni oczekiwań większości, jak to niskobudżetówki.

Moja ocena:

Straszność: 3

Fabuła:7

Klimat:8

Napięcie:6

Zaskoczenie:7

Zabawa:7

Walory techniczne:6

Aktorstwo:5

Oryginalność:6

To coś:7

62/100

W skali brutalności:1/10

Rzeźnicy

 Bluebeard/ Sinobrody (2017)

sinobrody


 Seung-hoon jest lekarzem zatrudnionym w małej klinice. W pracy wykonuje głównie badania gastroskopii. W czasie jednego z nich, uśpiony pacjent zaczyna zdradzać szczegóły pewnego zdarzenia, konkretnie opisuje jak pozbyć się zwłok. Seung-hoon jest zdziwiony tym bardziej, że pacjentem jest staruszek z sąsiedztwa.

Mężczyzna zaczyna uważnie przyglądać się staruszkowie i jego rodzinie, szczególnie synowi i wnukowi.

Dawno nie pisałam o żadnym filmie z Korei Południowej, prawda? Dobra, to był kiepski żart. Tak, mam dla Was kolejny świetny południowo -koreański thriller o seryjnym mordercy. Oczywiście stanowi przykład krańcowej przewrotności na poziomie scenariusza.

sinobrody

sinobrody

Jak to bywa zazwyczaj w przypadkach filmów ‘zakręconych’, usianych fabularnymi twistami za wiele Wam zdradzić nie mogę. Jeśli chodzi o największe zalety tej produkcji – po za ogólnym pomysłem – zaliczyłabym do nich klimat. Szybko wprowadzi Was w poczucie zagrożenia. W pewnym momencie już dźwięk dzwonka do drzwi głównego bohatera- bardzo irytujący – uruchamiał we mnie przekonanie że zaraz coś się wydarzy. Oczywiście metaliczna kolorystyka zdjęć z miejsca kojarzyła mi się z nożami, tasakami i innymi szeroko tu eksponowanymi narzędziami zbrodni. Uprzedzam, nie jest to film wybitnie brutalny. Bardziej liczy się tu tajemnica, którą musimy odkryć. Z tym odkrywaniem zdeczka się zejdzie. Wprawni oglądacze tego typu zwichrowanych historii może coś wyczują, ale nie mogę powiedzieć, że jest przewidywalnie. Przekonało mnie tez aktorstwo, generalnie już przywykłam do stylu w jakim grają aktorzy z Korei Południowej. Jestem całkowicie za i liczę, że podzielicie mój entuzjazm.

Moja ocena:

Straszność:3

Fabuła:8

Klimat:8

Napięcie:8

Zabawa:9

Zaskoczenie:8

Walory techniczne:9

Aktorstwo:8

Oryginalność:7

To coś:8

76/100

W skali brutalności: 2/10

Damy ze spalonego dworu

Zawsze mieszkałyśmy w zamku – Shirley Jackson

zawsze mieszkałyśmy w zamku

Constance i Mericat, dwie młode kobiety mieszkają w okazałej posiadłości na przedmieściach wraz ze schorowanym wujem, który jako jedyny ich bliski krewny ocalał z pewnej popołudniowej herbatki doprawionej arszenikiem. Posiadłość Blackwoodów jest omijana z daleka i tylko najbardziej wścibskie damy nie baczące na konwenanse mają odwagę przekroczyć jej próg. Pewnego dnia w posiadłości zjawia się kuzyn, Charles zwiastun kolejnych nieszczęść.

Shirley Jackson jest mi znana jedynie z ekranizacji jej powieści “Nawiedzony“. Miałam wielką ochotę zapoznać się z pierwowzorem filmu. Tak trafiłam na … “Zawsze mieszkałyśmy na zamku”. Nie jest to co prawda “Nawiedzony”, ale ogromnie się cieszę, że trafiłam na tę książkę i za jej pośrednictwem mogłam zgłębić tajniki stylu pisarki, jej niezwykłego stylu.

Jej twórczość jest porównywana z szeregiem różnych autorów, w tym ze Stephenem Kingiem. Mnie po lekturze “Zawsze mieszkałyśmy na zamku” nasunęło się skojarzenie jedynie z Daphne Du Maurier. Skojarzenie bardzo przyjemne, głównie z tytułem “Rebeka”.

“Zawsze mieszkałyśmy na zamku” to powieść z pogranicza nastrojowego horroru i thrillera psychologicznego. Nastrój opowieści przenosi nas w czasy pikników i proszonych herbatek i konwenansów. Nie wiem w zasadzie w jakim czasie rozgrywa się akcja powieści, bo w posiadłości Blackwoodów czas się zatrzymał.

Ta przed laty szanowana familia doświadczyła tragedii. Znaczna jej część zmarła w wyniku masowego mordu truciciela, a o ten czyn oskarżona została starsza z sióstr, Constance. Mimo, że została uniewinniona to zdarzenie położyło się cieniem na przyszłości rodziny.

Siostry żyją w całkowite izolacji. Constance stara się wszystkim dobrze pokierować dbając o młodszą, mocno walniętą Mariicat, marzącą o przeprowadzce na księżyc i o wuja unieruchomionego przez chorobę – najpewniej powikłania po zatruciu arszenikiem – który w chwilach lepszego samopoczucia stara się przełożyć rodzinną tajemnicę na książkę swego autorstwa. Jest też kot, jak w każdym porządnym mrocznym domostwie. Nieoczekiwanie w ich życiu pojawia się kuzyn Charles żywo zainteresowany rodowym majątkiem.

Klimat powieści jest tak niesamowity, że pochłania bez reszty. Tajemnica rodu może się wydać na wskroś mało tajemnicza, bo w moi przypadku dość szybko obstawiłam właściwego konia w tym wyścigu.

Nie zmniejsza to jednak siły jej oddziaływania. Autorka bardzo dba by czytelnik nawet wobec oczywistości, doświadczył solidnego mętliku w głowie. Przede wszystkim nie jest to naiwna opowieść z na siłę upychanymi twistami fabularnymi. Dla mnie rewelacja.

Moja ocena:9/10

Będzie tylko gorzej

Doch/ Córka (2012)

doch

W małym prowincjonalnym miasteczku żyje dorastająca dziewczyna, Inna mieszkając wraz z młodszym bratem  i owdowiałym ojcem. Jej matka odeszła z tego świata samobójczą śmiercią. Inna czuje się bardzo samotna, do póki nie pozna nowej koleżanki, Maszy. Kiedy dziewczyny cieszą się urokami młodości tuż obok seryjny zabójca pozbawia życia nastolatki.

Nie ma  zbyt wielu okazji by poznawać rosyjskie kino. Obecnie nie dociera do nas zbyt wiele filmów z tego kraju, a trafić na horror jest już niebywale trudno. Do tej pory, jeśli nie myli mnie pamięć widziałam cztery rosyjskie straszaki: Rewelacyjną “Yulenke”, świetne III“, niezłe “Martwe córki” i kompletnie nieudany “Fobos”. “Córka” nie koniecznie mieści się w gatunku grozy, jednak porusza tematykę seryjnych zabójstw, więc pozwolę sobie Wam ją przedstawić.

“Córka” to obraz w sam raz na pogłębienie sezonowego przygnębienia. Ukazuje nam ponure plenery w których żyją ponurzy ludzie. Bieda solidnie klepie ich po plecach, toteż warto mieć na podorędziu jakiś eliksir szczęśliwości, żeby przetrawić cienką zupkę.

córka

W tej ogólnej beznadziei żyje Inna i jej bliscy. Matka postanowiła wymeldować się z życia, choć jej córka woli wierzyć w nieszczęśliwy wypadek. W końcu znajduje sobie rozrywkową koleżankę, która uatrakcyjnia ich żywot, do chwili gdy… No właśnie, seryjny morderca. Postać którą poznamy ale nie od razu.

Typ niezbyt interesujący, ale w takim padole beznadziei ciężko nawet o ciekawego zbrodniarza. Paradoksalnie ów antybohater wcale nie działa na niekorzyść filmu, bowiem stanowi on jedynie przedsionek, przejście z przedpiekla do piekła właściwego. Jakkolwiek to brzmi. Celowo pomijam tu konkrety licząc, że sami sięgniecie po ten film.

córka

Film technicznie bardzo udany. stanowi odmianę dla wypieszczonych scenografii i aktorek o idealnie ułożonych włosach. Brudny i brzydki to film, daleki od tego do czego zdążyliśmy przywyknąć dzięki mainstreamowym produkcjom z zachodu. Wart uwagi.

Moja ocena:

Straszność:2

Fabuła:7

Klimat:8

Napięcie:6

Zabawa:7

Zaskoczenie:6

Walory techniczne:8

Aktorstwo:8

Oryginalność:7

To coś:7

66/100

W sali brutalności:1/10

Wszytko w swoim czasie

Dark -Sezon 1 (2017)

dark

Jest rok 2019. W małym niemieckim miasteczku położonym w cieniu elektrowni atomowej, Vinden bez śladu znika nastolatek. Grupa jego znajomych udaje się więc do jego niegdysiejszej kryjówki by przechwycić towar, którym chłopak handlował. Kiedy kręcą się tam dochodzi do czegoś na kształt wstrząsu. Małolaty rozbiegają się, nie zauważając, że młodszy brat jednego z nich znika.

W Vinden jest więc już doje zaginionych dzieci. Ale to nie koniec. Takie zdarzenia miały tu miejsce niejednokrotnie na przestrzeni ostatnich 66 lat. Ludzie znikali i pojawiali się ze zdziwieniem odkrywając, że są w zupełni innej rzeczywistości.

dark

“Dark” to niemiecki serial wyprodukowany dla Netflixa. Ktoś bardzo chciał by widzowie zobaczyli w nim podobieństwo do “Strager things“, bo w sieci aż roi się od pokątnych informacji głoszących jakoby “Dark” stanowiło odpowiedź na amerykański serial. Muszę tą pogłoskę oprotestować.

“Dark” to serial z zupełnie innej beczki, oryginalny, dużo bardziej złożony fabularnie. Że pojawiają się tu wątki typu ‘małe miasteczko’ i ‘sekretne przejścia’ zbieżne z wątkami “Stranger Things” nie znaczy, że twórca serialu bazował na amerykańskim pomyśle i zaproponował wtórny produkt.

dark

Powiem to, “Dark” podobał mi się bardziej niż “Stranger thins”.”Dark” stanowi  Swoistą kompilacje, kina sci fi, kina obyczajowego, thrillera i horroru. Przyniósł mi nie mały zawrót głowy jeśli chodzi o fabularne zawirowania i przeplatanie wątków. Mamy tu bowiem trzy rzeczywistości istniejące na przestrzeni 66 lat. Całe gro bohaterów których losy splatają się, przenikają. Wszytko inteligentnie złożone do kupy, może stanowić wyzwanie dla widza, który przedwcześnie chciałby wszytko widzieć.

dark

Nie mam wielkiego rozeznania w kinie niemieckim, ale “Dark” zaskoczył mnie poziomem wykonania. Jego tytuł spokojnie możne znaleźć odzwierciedlenie w klimacie osiągniętym dzięki misternemu i precyzyjnemu dobraniu kolorystyki, scenografii, plenerów i oczywiście muzyki. Ścieżka dźwiękowa zasługuje na osobne wyróżnienie. Wychodzi z tego rasowy dreszczowiec, który ma wiele do zaoferowania.

Przed nami jeszcze sezon drugi. Czekam na niego niecierpliwie.

Moja ocena:

Straszność:3

Fabuła:9

Klimat:10

Napięcie:8

Zaskoczenie9

Zabawa:10

Walory techniczne:10

Aktorstwo:9

Oryginalność:9

To coś:10

87/100

W skali brutalności:2/10