Miesięczne archiwum: Luty 2018

Zagrajmy w grę

 The Midnight Man (2016)

midnight

Alex postanawia zamieszkać ze swoją babcią po tym jak jej stan zdrowia pogorszył się. Dziewczyna wraca w tym celu do domu rodzinnego, którego przeszłość naznaczona została nie tylko samobójczą śmiercią matki Alex, ale i pewnym zdarzeniem mającym miejsce w latach pięćdziesiątych, gdy babka Alex była małą dziewczynką. Przeszukując strych domu Alex wraz ze swoim kolegą Milesem znajdują starą grę i przeglądając ją rzucają wyzwanie niejakiemu Midnight Manowi.

“Midnight Man” to kolejny teen horror z potworem w tytule, mogący wystraszyć tylko tych, którzy na prawdę nie potrzebują wiele. Prosty fabularnie, średni w wykonaniu i przeciętny w aktorstwie, pewnikiem zaraz zginie w tłumie. Sama prawie go przeoczyłam.

Jego twórca zasłynął jedynie niepotrzebnym remakeŚmiertelnej gorączki“, obsada zaś zjadła już ostanie zęby na horrorowych produkcjach. Tak, moi drodzy, w roli babci Alex zobaczymy Lin Shaye, najbardziej zakręconą staruszkę z horrorów, towarzyszy jej ładna i byle jaka Gabrielle Haugh – jej licha filmografia składa się tylko z filmów grozy, natomiast filmografia odtwórcy roli jej chłopaka z samych seriali. Jakimś dziwnym trafem znalazł się tm też Robert Englund, dla przyjaciół Freddy Krueger.

midnight

Ta wesoła ekipa przeprowadzi Was przez seans bez większych zgrzytów, choć nie sądzę by ktokolwiek z widzów zaangażował się w tą historię bardziej niż w popatrywanie na talerz z parówką obracający się w mikrofali.

Użyto tu sporo efektów, o czym przekonacie się już w pierwszych minutach filmu składających się na prolog historii właściwej. Niektóre z nich wypadają dobrze inne tylko znośnie.

Największym minusem produkcji jest żelazna logika teen horroru która rządzi wszystkimi filmowymi wydarzeniami i dając nam szansy choćby podejrzewać bohaterów o myślenie.

midnight

Pomysł wyjściowy jak wspomniałam, kolejny potworek, którego ktoś wywołał z mrocznej strony i wpadł w kłopoty. Nie radzę oczekiwać od tego filmu czegokolwiek, co może skutkować rozczarowaniem.

Moja ocena:

Straszność:2

Fabuła:6

Klimat:7

Napięcie:5

Zabawa:5

Zaskoczenie:4

Walory techniczne:6

Aktorstwo:7

Oryginalność:4

To coś:5

51/100

W skali brutalności:1/10

Chłopiec, który zniknął

 Ég Man Þig/ Pamiętam cię (2017)

pamietam cie

W małym nadmorskim miasteczku na Islandii starsza kobieta popełnia samobójstwo, wieszając się w koście i bezczeszcząc jego wnętrze. Sprawą interesuje się między innymi miejscowy psychiatra Freyer. Śmierć kobiety wydaje się wiązać z pewnym zaginięciem sprzed lat.

Szwedzi mają Camille Lackberg, Norwedzy Jo Nosebo, a Islandczycy Yrse Sigurðardóttir  Oczywiście kryminały skandynawskie to znacznie więcej znanych nazwisk, ale te nasuwaj mi się jako pierwsze kiedy myślę zarówno o literaturze jak i jej ekranizacjach.

Filmowy thriller “Pamiętam Cię” powstał w oparciu o powieść ostatniej z wymienionych, islandzkiej pisarki Yrsy Sigurðardóttir. Miałam do czynienia z jej twórczości, nawet mam jedną z jej książek, w dość słabym tłumaczeniu, nie mniej jednak pomysły autorki uważam za bardzo udane. Nie mam wątpliwości, że stanowią dobry materiał na filmowy scenariusz. “Pamiętam Cię” zdaje się to doskonale potwierdzać.

pamietam cie

Wątkiem głównym jest śledztwo w sprawie samobójstwa sędziwej mieszkanki małego miasteczka. Śmierć kobiety to jednak tylko wierzchołek góry lodowej. Okazuje się, że od dłuższego czasu byli uczniowie jednej klasy giną w wypadkach, z czego niektóre z nich budzą poważne podejrzenia. Sprawą interesuję się psychiatra, który przed paroma laty stracił jedynego syna, który zginął bez śladu. Tymczasem jeden z domów przy plaży wynajmuje trójka młodych ludzi, którzy doświadczają czegoś co może mieć związek z serią śmierci.

pamietam cie

Bardzo ucieszył mnie fakt, że udało mi się trafić na obraz właśnie islandzkiej produkcji. Nie często takowe do nas trafiają, więc obstawiałam, że będzie to ciekawa odmiana. I tak też było. Film ma zimny, surowy, klimat. Islandzki chłód przenika do kości, a każdy kadr zdaje się to podkreślać. Plenery są bajeczne, więc jest na co popatrzeć. Historia jest złożona, teraźniejszość miesza się z przeszłością, dawno pogrzebane sprawy wracają. Film nie jest typowym kryminałem z brawurowo rozegranym śledztwem. Do głosu dochodzą elementy, które można interpretować jako nadprzyrodzone, czy też takie posiadające duży ciężar psychologiczny.

Moja ocena:

Straszność:2

Fabuła:7

Klimat:8

Napięcie:7

Zaskoczenie:6

Zabawa:7

Walory techniczne:8

Aktorstwo:8

Oryginalność:6

To coś:6

65/100

W skali brutalności:1/10

Zaraza

[Rec] (2007)

rec

Reporterka Angela wraz ze swoim kamerzystą Pablem zamierzają nakręcić materiał o pracy strażaków. W tym celu zamierzają towarzyszyć im w trakcie pracy, nie unikając obecności przy niebezpiecznych zadaniach tej grupy zawodowej. Po krótkim obchodzie remizy wraz ze swoim bohaterami wyruszają na pierwszą akcję. Zgłoszenie przychodzi z jednej z madryckich kamienic, gdzie starsza kobieta swoim zachowaniem zaalarmowała sąsiadów. Angela i Pablo przybywając na miejsce nie zdają sobie sprawy, że trafili w miejsce rozpoczynającej się epidemii.

Stary, dobry “Rec”, w końcu przyszedł czas bym odświeżyła go po latach i być może spojrzała na niego łaskawszym okiem niż w czasie pierwszego i jedynego jak dotąd seansu. Muszę, przyznać, że nie chciałam iść do grobu głosząc jak mantrę że nie przepadam za “Rec’em”, z powodu konwencji w jakiej został nakręcony. Ostatecznie tylko krowa nie zmienia poglądów, a ja przez ostatnie lata dałam szansę wielu filmowym paradokumentom. Niektóre z nich paradoksalnie okazały się godne uwagi, a ja przywykłam nieco do oczopląsu jaki fundowali mi operatorzy.

Niesłabnąca popularność horrorów kręconych z ręki zmusiła mnie do przywyknięcia do tej niewygodnej dla oka formy, cóż poradzić, coś oglądać trzeba. Stwierdziłam więc, że po przejściu solidnej porcji ofert od ‘pijanych strachem kamerzystów’ wrócę do “Rec’a” i sprawdzę, czy tym razem zauważę w nim coś poza latająca kamerą.

rec

Muszę przyznać, że pozytywne nastawienie zrobiło robotę. Starałam się nie zwracać tak mocno uwagi na to co mnie wkurzało i skupić się na tym co pochwalić mogę. A co mogę pochwalić?

Przede wszystkim dynamizm akcji. Tak na prawdę nie mamy tu przestojów. W fragmentach, w których akcja mogła by ‘umrzeć’, kamera zostaje wyłączona z tego, czy innego powodu i powraca w pełni kolejnej akcji. Niekiedy tracimy wizję w momentach napięcia, by powrócić z jeszcze większym przytupem. Takie chwyty trzymają przed ekranem dość skutecznie.

Jak wspomniałam dzieje się dużo. W ofercie mamy ataki trawionych przez chorobę ludzi, zmieniających się w coś na kształt zombie, którzy nie patyczkują się z bardziej wrażliwym widzem. Ekspozycja okropności jest szeroka. Wszystko dzięki prostej, ale konkretnej charakteryzacji.

rec

Duży plus daje za lokalizację. Dość ponura kamienica z wąskimi korytarzami to miejsce w jakim nikt nie chce się znaleźć. Nasi bohaterzy są zmuszeni tu pozostać, a pozyskanie pomocy z zewnątrz okazuje się wysoce kłopotliwe. Cała obsada wygląda na naturszczyków, nikt nie stosuje wielkich popisów aktorskich.

rec

Przewodnikiem w tej historii jest młodziutka reporterka Angela, która pewnie co poniektórych wkurzy. Nie mniej jednak jestem w stanie zaakceptować taki a nie inny pomysł na postać.

Reasumując, mój powrót do “Rec’a” okazał się mniej bolesny niż zakładałam, a to już bardzo dużo.

Moja ocena:

Straszność: 4

Fabuła:7

klimat:8

Napięcie:7

Zabawa:6

Zaskoczenie:5

Walory techniczne:5

Aktorstwo:6

Oryginalność:6

To coś:6

60/100

W skali brutalności:3/10

Niegroźny dziwak

Creep/ Dziwak (2014) & Creep 2/ Dziwak 2 (2017)

creep creep


Szukający zarobku Aron podejmuje się osobliwego zlecenia od niejakiego Josefa. Zleceniodawca poszukuje wideo operatora, który nakręciłby o nim film. Obraz ma dokładnie rejestrować każdy element egzystencji Josefa nie pomijając sytuacji intymnych i jeszcze bardziej intymnych wyznań. W czasie realizacji owego projektu Aron przekonany jest, że ma do czynienia z niegroźnym dziwakiem, jednak z czasem zachowanie Josefa wzbudza w nim coraz większy niepokój.

Przyznam, że sporo mi zeszło nim uczciwie zasiadłam do seansu z “Dziwakiem”. Oglądając go jakieś dwa, może trzy lata temu przerwałam i myślałam, ze już do niego nie wrócę. Tytuł pozostał mi jednak gdzieś z tyłu głowy i postanowiłam do niego wrócić z okazji premiery drugiej części.

creep

Obydwa filmy są dziełem tego samego duetu Brice & Duplass. Obydwaj panowie już w trakcie realizacji pierwszego filmu założyli, że będzie on częścią trylogii. Czeka nas zatem jeszcze “Dziwak 3”. Co ciekawe cały projekt jest dziełem firmy dwuosobowej, wszytko co widzicie to reżyser (Brice) wcielający się w rolę Arona i odpowiadający za prowadzenie kamery- całkiem stabilne jak na kręcenie ‘z ręki’ i Duplass, który wraz z Bice’m stworzył scenariusz oraz wcielił się, trzeba to powiedzieć – brawurowo, w postać tytułowego Dziwaka. W części drugiej do obsady dołącza Desiree Akhavan, w roli Sary, czyli następczyni Arona.

Jak już zdążyłam wspomnieć w pierwszej odsłonie “Dziwaka” poznajemy go dzięki bystremu oku kamery Arona. Chłopak chce sobie dorobić,a tu jakiś bogaty frajer oferuje mu niezłą kasę za to, że ten zarejestruje jego osobliwe wynurzenia, sfilmuje jak kąpie się w wannie i popierdala w przebraniu wilka. Aron nie docenia szaleństwa drzemiącego w Josefie.

creep

Zapewne Wy, bystrzy widzowie, zwialibyście gdzie pieprz rośnie przy pierwszych sygnałach o zagrożeniu. Aron tego nie robi. Dlaczego? Można to zrzucić na jego naiwność i pazerność, ale przyjrzyjmy się przez chwile Josefowi.

creep

Jest to postać tak doskonale przedstawiona, że trudno ocenić, gdzie kończy się niegroźny ekscentryk, a gdzie zaczyna niebezpieczny stalker. Można powiedzieć, że jest wariatem idealnym, nie krzyczącym ‘napoleonem’, który prędziutko zasiliłby pule pacjentów szpitala psychiatrycznego, lecz człowiekiem, który oddaje się swojemu szaleństwu z pełnym przemyśleniem.

Brzmi kuriozalnie, ale takim właśnie kuriozum jest tytułowy Dziwak. Jego postać przesądza o sile produkcji –  jest jej siłą. Jest to bodaj jeden z nielicznych filmów, gdzie skupiamy się na antybohaterze, jego postać jest pod stałą ekspozycją, a mimo to ciężko jest powiedzieć o nim coś więcej ponad to, że jest dziwny. Historia jego spotkania z Aronem to jednocześnie fabuła pierwszej części “Dziwaka”.

O czym jest część druga? Tu poznajemy Sarę, prowadzącą kanał na Youtube poświęcony… internetowym dziwakom. Niestety nie przynosi on oczekiwanej popularności toteż Sara stwierdza, że nie znalazła dotąd nikogo wystarczająco dziwnego. Wtedy trafia na Josefa. Dziwak zleca Sarze to samo co jej poprzednikowi, Aronowi, ale jego kreacja to już zupełnie inna historia. Josef przedstawia się bowiem jako… seryjny morderca w depresji. Chce nastraszyć Sarę, to pewne, ale jak ma to uczynić, skoro dziewczyna nie traktuje poważnie jego wyznań?

creep

Jeśli mam być całkiem uczciwa dostrzegam fakt, że dwójka została zagrożona pewną wtórnością i w pewien sposób nie udało się jej wywinąć. Sara, nie całkiem mnie przekonała do siebie, ale szczęśliwie bohater tytułowy nadal jest w formie. Postać Josefa niby ta sama, a ‘wariactwo dnia’ już inne. Nadal ciężko stwierdzić kim ten gościu jest więc, mamy furtkę na część następną. Czy obejrzę? Pewnie tak, a tymczasem wszystkim polującym na osobliwości zalecam seans z dwoma pierwszymi odsłonami “Dziwaka”.

Moja ocena:

Dziwak:7/10

Dziwak 2: 6/10

Brzydkie czyny Pięknego Władka

Ach śpij kochanie (2017)

ach spij kochanie

Kraków lata ’50  ubiegłego wieku. Młody komisarz milicji pozbawiony przychylności przełożonych rozpoczyna śledztwo, którego przedmiotem jest udowodnienie tezy o seryjnym mordercy, który miałby odpowiadać za serię kilkudziesięciu zaginięć jakie miały miejsce w Krakowie począwszy od lat ’40.

“Ach śpij kochanie” to kolejny Polski film, traktujący o seryjnym zabójcy. Krzysztof Lang poszedł więc w ślad twórców “Jestem mordercą“, “Amoku” czy “Czerwonego pająka” i wygrzebał zapomnianą przez wielu biografię Władysława Mazurkiewicza.

ach spij kochanie

Facet był jednym z pierwszych schwytanych zabójców cyklicznych w Polsce, bo swoją działalność zaczął jeszcze w czasie II wojny światowej. Piękny Władek, bo tak nazywano go w środowisku nim jego oblicze zeszpecono oskarżeniami o sześc zabójstw, nie zabijał dla samej radości zabijania. Nie interesowały go też zwłoki ofiar, ani rozgłos.

Elegancki morderca, bo taki przydomek otrzymał zabijał dla pieniędzy. Był niezwykle zaradnym człowiekiem, z szerokimi kontaktami, który bardzo lubił życie na poziomie jednak nie bardzo utożsamiał się z klasą robotniczą. Swoje ofiary przyciągał propozycjami inwestycji, okradał i zabijał. Sprawa wyszła na jaw gdy odkryto zwłoki zakopane w wynajmowanym przez niego garażu w Krakowie.

ach spij kochanie

W filmie “Ach śpij kochanie” w rolę antybohatera wciela się Andrzej Chyra. Zdradzam ten fakt bez ogródek, bo i twórcy nie czaili się ze zdemaskowaniem sprawcy całego zamieszania. Chyra w swej roli wypada nieźle aczkolwiek nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że troch zabrakło mu pomysłu na kreację Pięknego Władka. Wyszło z tego takie połączenie Cassanovy z Hannibalem Lecterem,a to wysoce odtwórcze.

ach spij kochanie

Partneruje mu znana mi jedynie z portali plotkarskich Katarzyna Warnke, która gra naśladując femme fatale z filmów noir z falą blond grzywki kusząco opadającej na karpie usta. Gdzieś pod nogami plącze się, w teorii, głównym bohater, w przypadku, którego brak aktorskiej charyzmy odtwórcy roli pogrzebał wszelkie znaczenie postaci.  Jest jeszcze Linda, po Lindowsku pyszałkowaty i łachudrowaty oraz wulgarny Grabowski, któremu brakuje tylko mocnego fulla w ręce by można było jego postać  nazwać Ferdynandem Kiepskim.

Pierwsza partia filmu, czyli poszukiwania nieuchwytnego Władzia, to opowieść o zepsuciu systemu na podstawie historii kryminalnej.  Część druga, czyli Władzio schwytany, to już zagrywka w stylu “Jestem mordercą”, czyli próba stworzenia bardzo ambiwalentnej relacji pomiędzy zabójcą, a milicjantem. Ciekawi mnie też kwestia rzuconego od niechcenia hasła: Seryjny zabójca – w Polsce w latach ’50, podczas gdy wszystkie znaki na niebie i ziemi mówią o narodzinach tego określenia za oceanem w latach ’70.

Nie wszystko się w tym filmie udało. Mogę powiedzieć, nawet, że więcej się nie udało niż udało, ale nie mogę być bezlitosna i powiedzieć, że film jest całkiem kiepski. Nie jest, przede wszystkim dlatego, że historia Eleganckiego Mordercy sama w sobie jest ciekawa i chociażby ze względu na to warto ten film zobaczyć.

Moja ocena:

Straszność:1

Fabuła:7

Klimat:7

Napięcie:5

Zabawa:6

Zaskoczenie:4

Walory techniczne:7

Aktorstwo:6

Oryginalność:6

To coś:5

54/100

W skali brutalności:1/10