Miesięczne archiwum: Kwiecień 2018

Kruk i czarne wrony

Kruk. Szepty słychać po zmroku – Sezon 1 (2018)

kruk

Policjant Adam Kruk zostaje oddelegowany do Białegostoku by zająć się sprawą przemytników papierosów. Gdy przybywa na miejsce okazuje się, że doszło tam do porwania wnuka prominentnego  lokalnego przedsiębiorcy. Powrót w te strony uruchamia całą falę wspomnień. Tym razem Kruk nie zamierza zagłuszać szeptów każących mu dochodzić sprawiedliwości za doznane w dzieciństwie krzywdy.

O “Kruku” wspomniałam już na fanpage bloga kiedy zalecałam Wam zapoznanie się z tym bardzo dobrze zapowiadającym się serialem. Jest to kolejna po “Belfrze” polska produkcja kryminalna wyprodukowana przez Canal +. Po zakończeniu pierwszego i najpewniej ostatniego sezonu mogę Wam powiedzieć, że “Kruk” zjada “Belfra” na śniadanie.

Serialem byłam oczarowana już od pierwszych minut. Świetna wejściówka i wszytko to co następuje później utwierdziło mnie w przekonaniu, że Polacy potrafią podejmować ciężkie tematy i realizować je na światowym poziomie.

kruk

Jedną z najlepszych rzeczy w całej produkcji jest muzyka Bartoza Chajdeckiego. “Kołysanka Kruka” w wykonaniu Południc pozamiatała mi temat. Koniecznie musicie posłuchać. Oczywiście puściłam ją sobie teraz i nie mogę się skupić na dalszym pisaniu:) Doskonale wtapia się w klimat Podlasia, które wręcz uwielbiam.

Druga rzecz, zdjęcia, utrzymane w mglistej metalicznej i zimnej stylistyce budują taki nastrój, że oglądałam je jak piękny surowy pejzaż malarstwa przełomu epoki romantyzmu i pozytywizmu.

kruk

Rzecz najważniejsza to oczywiście sama historia, której pomysłodawcą był Jakub Korolczuk (“Afterlife“). Wciąga od samego początku choć nie powiem bym nie przewidziała jednego z głównych fabularnych twistów. Porusza temat głęboko zakorzenionego żalu zmieniającego się w obsesję i  niedającego żyć. Chyba mogę Wam zdradzić, że chodzi o seksualne nadużycia na dzieciach, bo temat wyłożony zostaje już w pierwszym odcinku.

Intryga zbudowana jest w sposób zgrabny i przemyślany, z pewnością atrakcyjny dla poszukiwaczy tajemnic. Nie ma tu miejsca na banał. Wszytko uatrakcyjniają rozliczne metafory. Weźmy choćby nazwisko naszego bohatera – Kruk – mitologii babilońskiej był on strażnikiem tajemnic.

Ostatnia istotna sprawa to kreacje bohaterów. Tytułowy Kruk od razu wzbudził moją sympatie choć wcielający się w niego Michał Żurawski robił wiele by Adaś jawił się stosownie odpychająco. Szczerze mówiąc nie sądziłam, że jest z niego taki kawał aktora. Jest naprawdę świetny. Moją faworytką wśród bohaterów jest jednak babcia Szeptucha.

kruk

Genialna postać, z miejsca skojarzyła mi się jedna z moich ulubionych literackich postaci “Stara Słaboniową“. Co tu dużo gadać, serial jest naprawdę rewelacyjny, a staram się jednak nie nadużywać tego słowa. Jest przygnębiający, nostalgiczny, miejscami budzi grozę i ma wszelkie szanse by zaintrygować widza. Brawa dla twórców.

Moja ocena:

Straszność:3

Fabuła:9

Klimat:10

Napięcie:8

Zabawa:10

Zaskoczenie:7

Walory techniczne:9

Aktorstwo:9

Oryginalność:8

to coś:10

83/100

W skali brutalności:2/10

Szept muzy

Muse/ Muza (2017)

muse

Samuel Solomon profesor literatury na Dublińskim uniwersytecie i poczytny poeta wdaje się w romans ze swoją studentką. Znajomość kończy się samobójstwem dziewczyny dokonanym w jego domu tuż po miłosnym akcie. Zakochany mężczyzna nie może się po tym otrząsnąć.

W rok po tragedii nawiedzają go koszmary o rytualnym mordzie dokonanym na nieznanej mu kobiecie. Kiedy informacje z mediów potwierdzają, że zabójstwo było faktem nie snem, mężczyzna udaje się na miejsce zbrodni szukając wyjaśnienia swojej proroczej wizji. Na miejscu spotyka młodą kobietę, Rachel, która śniła ten sam sen. W przeciwieństwie do Samuela jest ona bliższa odpowiedzi na temat zdarzenia.

“Muza” jest koprodukcją Hiszpanii, Irlandi, Belgii i Francji. Nakręcona w języku angielskim w pełni wykorzystuje dobrodziejstwo klimatu europejskiego horroru, z dużym naciskiem w stronę hiszpańskich nastrojówek. Reżyserem jest znany z “Rec’a“, czy “Veronicy” Hiszpan Jaume Balagueró wspierany w pracy nad scenariuszem przez Fernando Navarro. Filmowa fabuła zbudowana została na podstawie powieści innego Hiszpana Jose Carlosa Samozy.

muse

Film od początku kładzie nacisk na wzburzenie atmosfery rodem z opowieści Poego. Jest miłość i śmierć. Nie ma nic romantyczniejszego niż młoda martwa dziewczyna i jej nieutulony w żalu kochanek. Oniryczne wizje to też domena romantyków, którzy często mieszali sny z jawą. Powoli wchodzimy w wątki nadnaturalne. Dziwny kult, rytualny mord, kolejna martwa kobieta. Wówczas Samuel spotyka kolejną tajemniczą piękność, która zdaje się pomaga mu w dojściu do prawdy.

muse

Klimat grozy jest obecny przez cały czas, ale taki w stylu hym.. “Wywiadu z wampirem”, coś bliżej mrocznej fantastyki niż typowego horroru bardzo nastawionego na wystraszenie widza.

Aktorstwo na poziomie. Moją szczególna uwagę przykuł Eliot Coran, jakoś tak przypominał mi Rusella w “Pięknym umyśle”:)

Może lekko zaspoileruję, ale w sumie patrząc na tytuł… Tematem przewodnim całej zagadki są muzy. Mityczne istoty dające natchnienie artystom. Film ukazuje mroczną stronę ich działalności, cenę jaką należy zapłacić za twórczą wenę.

muse

Ich historia wypada całkiem zgrabnie, ale z pewnością dużo lepiej prezentowała się w książkowym oryginale, filmowa narracja traci jednak na zbyt szerokim objaśnieniu całej sprawy. Przez to film robi się nieco przegadany, a walory horrorowe na tym tracą.

Jeśli już o walorach horrorowych mowa, nie wszytko przypadło mi tu do gustu. Niektóre sceny były zbyt wybujałe, a ja lubię subtelność w kinie grozy. Sama filmowa intryga jako pomysł wypada całkiem zgrabnie. Trochę kuleje wykonanie, bo jak wspomniałam miejscami mamy zbyt dużo łopatologii.

Moja ocena:

Straszność:2

Fabuła:7

Klimat:7

Napięcie:5

Zabawa:7

Zaskoczenie:6

Walory techniczne:7

Aktorstwo:7

Oryginalność:6

To coś:6

60/100

W skali brutalności:1/10

Nic do ukrycia

Secrets of My Stepdaughter/ Morderca w naszym domu (2017)

morderca w naszym domu

Po tym jak matka siedemnastoletniej Rachel znika bez śladu, najprawdopodobniej niesiona narkotycznym ciągiem dziewczyna zostaje przygarnięta pod dach ojca, który wraz z jej przyrodnią siostrą, Addy i małżonką Cindy tworzą szczęśliwą rodzinę.

Po trzech miesiącach od przeprowadzki Rachel dochodzi do tragedii. Rachel i jej przyjaciółka stają się ofiarami napaści podczas popołudniowej pracy w sklepie. Leslie ginie, Rachel udaje się przeżyć. Policyjne śledztwo sprawia, że Pani Kent zaczyna bliżej przypatrywać się swojej pasierbicy.

morderca w naszym domu

Od czasu do czasu zerkam łaskawym okiem na telewizyjne thrillery. Mają one jedną podstawową zaletę. Tu nawet miejsce zbrodni wygląda jak z katalogu agencji nieruchomości. Nie ważne co się dzieje na ekranie, widz nie jest narażony na zakłócenie przyjemnego nastroju odprężenia, który towarzyszy seansowi. Wszyscy się uśmiechają i mają gładkie włosy. Najgorsze zbrodnie są ugładzone na tyle by ich streszczenie można było serwować wraz z niedzielnym kotletem.

morderca w naszym domu

Tak też jest w przypadku “Mordercy w naszym domu”. Widzicie ten perfidny spoiler w tytule? Nawet jego wersja oryginalna sugeruje moim zdaniem zbyt wiele, ale Polska jak zawsze jest mistrzem. Starania scenarzystów by zamieszać w głowie widzowi słodkim uśmiechem naszej bohaterki spełzną więc prawdopodobnie na niczym i nie jest to wina scenariusza, a właśnie tytułu.

Jeśli chodzi o budowanie głównej filmowej tajemnicy nie jest najgorzej. Duża w tym zasługa aktorki wcielającej się w tytułową rolę. Jak na standardy produkcji dla TV naprawdę daje radę.Co do reszty obsady, zmilczę. Cała ekipa prezentuje się jakby właśnie zeszli z planu zdjęciowego spotów reklamowych. Tatuś mógłby reklamować kremy do wybielania odbytu, mama środki na uspokojenie a córka tampony dla dziewic.

morderca w naszym domu

Trochę się podśmiewam, ale mimo iż walory tej produkcji mogą Wam się wydać cokolwiek wątpliwe, mnie oglądało się ją miło. Ot porównałabym seans z tym thrillerem do spaceru po kwitnącym parku w słoneczny dzień.

Moja ocena:

Straszność:1

Fabuła:6

Klimat:5

Napięcie:5

Zabawa:7

Zaskoczenie:5

Walory techniczne:6

aktorstwo:6

Oryginalność:5

To coś:5

51/100

w skali brutalności:1/10

Drugi wywiad z pisarzem Adrianem Bednarkiem

 Moi Drodzy, jak wiecie w związku z podwójnym wydarzeniem związanym ze wznowieniem “Procesu Diabła” i wydaniem czwartego tomu ‘Diabelskiego cyklu’, czyli “Wyroku Diabła”zorganizowałam dla Was konkurs w którym dwoje szczęśliwców zgarnęło pakiety książek z wydawnictwa Novae Res. Nagrody są już zapewne w drodze a ja mam dla Was wywiad złożony z Waszych konkursowych zgłoszeń – bo jak wiecie zadaniem było wymyślenie pytania do autora Adriana Bednarka. Gdy Adrian wydał swoją debiutancką powieść przepytałam go na tę okoliczność, więc tym razem postanowiłam oddać głos Wam. Oto co z ego wynikło:

bednarek


Julia Sęk: Czy przypomina pan sobie jakiś moment – wspomnienie, wydarzenie bądź miejsce, które to wszystko zapoczątkowało? Które zrodziło tę historię, rozpoczęło całą tą misternie uknutą opowieść o Kubie Sobańskim. 🙂

Adrian: Oj chciałbym pamiętać ten moment… Pamiętam tylko, że długo chodziły mi po głowie myśli o napisaniu książki o seryjnym mordercy. Najwięcej dumałem o tym na basenie bo akurat był to okres kiedy kontuzja nie pozwalała mi biegać więc 4 razy w tygodniu o 7 rano meldowałem się na pływalni. Paradoksalnie chyba złamana kość w stopie miała jakiś wpływ na powstanie myśli o stworzeniu Kuby bo pierwsze próby napisania Pamiętnika Diabła podjąłem wkrótce po jej wyleczeniu 😉

Marcin Zarębski: Na ile utożsamiasz się z głównym bohaterem książki ? Choć wiem że najprawdopodobniej nie dostanę odpowiedzi prawdziwej w 100 % bo to nie miejsce, czas i okoliczności na takie zwierzenia to i tak zadaję to pytanie 

Adrian:  Haha, powiedzmy, że utożsamiam się z Kubą mniej więcej w 30 procentach 😉 

Aga Lenaa: Gdyby twoja seria o diable została zekranizowana i otrzymałbyś propozycję zagrania jednej z ról to wyraziłbyś zgodę? Czy w ogóle chciałbyś a jeśli tak to kogo?

Adrian: Bardzo bym chciał żeby diabelska seria została zekranizowana, ale nie wyobrażam sobie siebie w żadnej z ról. Jestem pisarzem, do gry aktorskiej mnie nie ciągnie. Choć z drugiej strony… Mówię tak bo wiem, że nie mam okazji a gdybym ją miał…? Chyba wolałbym zagrać w czymś innym. Za stary jestem na głównych bohaterów diabelskiej serii. 😉

Ewelina Łukawska: Wiele autorów robi research, by lepiej wczuć się w role swoich bohaterów czy nadać książce autentyczności. Czy Pan też takowych dokonywał? Czy jednak wszystko jest tylko wytworem wyobraźni?  

Adrian: Ja stawiam głównie na wyobraźnię. Wychodzę z założenia, że piszę bajki dla dorosłych, nie prace naukowe 🙂 Nie szykowałem się w jakiś specjalny sposób do napisania Diabełków, research stanowiło głównie samo zainteresowanie tematyką seryjnych morderców bo od lat oglądam o nich filmy, czytam książki i automatycznie przyswajam informacje. Można powiedzieć, że wiedzę o seryjnych mordercach miałem już kilka lat przez napisaniem pierwszego Diabła.

Renata Przybysz: Jakie diabelskie cechy szanowny Autor posiada?

Adrian: Maniakalna upartość w dążeniu do wyznaczonego celu, tworzenie własnych reguł i przestrzeganie tylko ich, fascynacja złą częścią ludzkiej natury i niewinny uśmiech 😉  

Paulina Slodowa: Skąd pomysł, by głównym bohaterem został seryjny morderca? W dodatku wzbudzający niemałą sympatię.

Adrian: Głównym bohaterem został seryjny bo bardzo mnie te postacie interesują, chciałem wkręcić się w taką osobę i w pewien sposób przeżyć to co on przeżywa, poza tym uważałem, że to świetny pomysł na książkę. Osobiście miałem już dosyć klasycznych kryminałów i w swojej twórczości stawiam na przestępców. Oprócz seryjnych morderców czytelnicy będą mieli okazję poznać kolejne postacie z różnych przestępczych „branż”. A jeśli chodzi o wzbudzanie sympatii to akurat wyszło całkowicie przypadkowo. Nie zakładałem,  że czytelnicy w tak dużym stopniu będą sympatyzować z Kubą. Po prostu opisywałem seryjnego mordercę tak jak ja go sobie wyobrażam bez konkretnych oczekiwań.

Marta Ślęzakiewicz: Dlaczego akcja serii dzieje sie akurat w Krakowie? Czy autor ma z Krakowem jakieś szczególne skojarzenia, wspomnienia które pozwoliły na osadzenie akcji w tym mieście?

Adrian: Po pierwsze żadne inne miasto mi tak dobrze mi nie pasowało jak Kraków, który ma  niepowtarzalny klimat bywa piękny, romantyczny a jednocześnie niebezpieczny i zabójczy. Ale kluczowa była chyba moja tęsknota za Krakowem. Spędziłem w tym mieście kilka naprawdę świetnych lat życia i zaczynając pierwszego Diabła naprawdę bardzo za nim tęskniłem. Pisząc mogłem znów trochę tam pomieszkać, niby tylko w głowie ale mnie to wystarczyło.

Weronika Matuszewska: Czy osoba Julii z “Pamiętnika diabła” ma swój pierwowzór w rzeczywistości? Właśnie skończyłam czytać książkę i jest ona moją ulubioną postacią, zaintrygowała mnie – stąd moje pytanie.

Adrian: Częściowo ma, może w 10-15 %, ale pozwoli Pani, że nie rozwinę tego tematu bo chciałbym pozostać w jednym kawałku 🙂 Poza drobną inspiracją Julcia jest całkowitym wytworem mojej wyobraźni. Cieszę się, że jest czytelniczka, która z nią tak sympatyzuje. Przyznam, że ja ją wręcz uwielbiam, zwłaszcza tą jej ewolucję która dokonała się przez lata. Kiedy zaczynałem pierwszego Diabła w życiu bym nie przypuszczał, że wyjdzie z niej taki kawał książkowej bohaterki 🙂

tagumpay: Jestem w trakcie przypominania sobie przygód Kuby Sobańskiego od początku i pytam: Dlaczego tak znakomita fabuła i akcja musi być okraszona dużą ilością zwrotów typu ubrał, np. spodnie, które nie są poprawne, chociaż w innych miejscach jest ok(np. miał na sobie)? To pytanie mnie bardzo nurtuje 😉 

Adrian: Miło mi, że czytelnicy wracają do moich książek. Pamiętnik Diabła to był mój debiut, więc jakieś frycowe trzeba zapłacić 😉 Sam po czasie uważam, że zmieniłbym wiele rzeczy.

monika.dela: Które ze swoich dzieł uważa Pan za największy sukces? Kto wymyśla tytuły? Proszę powiedzieć jak wygląda Pana warsztat pracy, otoczenie podczas tworzenia, co Pan lubi mieć a co Panu przeszkadza?

Adrian: No więc po kolei: Za największy sukces uważam podpisanie umowy z moim obecnym Wydawcą która pozwala mi spokojnie skupić się na pisaniu i gwarantuje publikację oraz promocję. Najgorzej ze swojej pisarskiej przygody wspominam te mozolne poszukiwania wydawcy. A jeśli miałbym wybrać jedno dzieło…? Ciężko bo to jak z dziećmi, trudno wskazać ulubione a jeszcze ciężej się do tego przyznać 😉 Do tej pory wszystkie tytuły są mojego autorstwa. Jeszcze nie zdarzyło się żeby jakiś został zakwestionowany przez Wydawcę.

Otoczenie to zwykle biurko i laptop albo, co ostatnio zdarza mi się coraz częściej, łóżko i laptop na kolanach 😉 Zawsze dookoła pałętają się moje bazgroły, które nazywam notatkami, pisanie zaczynam od espresso i papierosa. To stały, niezmienny rytuał. Przeszkadza mi nieustannie dzwoniący telefon i hałasy, ale nauczyłem się z tym żyć. Błoga cisza zdarza się dość rzadko w ciągu dnia, zazwyczaj tylko w nocy. Często piszę w trakcie pracy a ponieważ mam ten komfort że pracuję w domu przed biurkiem i dzięki temu udaje mi się więcej pisać, staram się nie narzekać tylko wykorzystywać każdą wolną chwilę. Mimo to najlepsze są dni kiedy wiem, że mam czas i spokój do napisania całej sceny, bez wyrzucających z transu przerw.

piotrekG: Lubisz straszyc ludzi? 😉

Adrian: Haha, już nie. Jakiś czas temu przyjechałem bez zapowiedzi do rodziców, otworzyłem dom swoimi kluczami i z premedytacją wystraszyłem tatę kiedy odkurzał z słuchawkami na uszach. Po jego reakcji stwierdziłem, że nie ma nic zabawnego w straszeniu ludzi 😉

ewa: Czy lubisz spaghetti carbonara :)? 

Adrian: Pewnie, ogólnie lubię dania z makaronem 😉

Marcin Tomkowiak: Będąc seryjnym mordercą, kogi i jak byś zabijał?

Adrian: Kogoś kogo nie znam, bo to zmniejsza ryzyko wpadki. Nie wiem kogo, może jakąś fajną dziewczynę? 😉 Jak? Zależy od okoliczności 😉

Manitou: Czy mając do wydania 30zł na powieść z dreszczykiem i bedąc wieloletnim fanem Grahama Mastertona powinienem kupić najnowszą jego książkę, czy też postawić na coś nowego i zaryzykować kupując powieść nie znanego mi jeszcze Adriana Bednarka? 

Adrian: Zdecydowanie zaryzykować i kupić Adriana Bednarka. Choćby dlatego, żeby przekonać się co takiego ma w sobie Kuba Sobański, że przyciąga czytelników, poznać nowego twórcę mrocznej literatury i zacząć wspaniałą przygodę która być może będzie trwała tak długo jak przyjaźń z Mastertonem. Poza tym taki czytelniczy transfer pozwoli nabrać literackiej świeżości i zmienić nieco spojrzenie na thriller 😉

Agnieszka: Ten jeden moment, ta jedna chwila. Pamięta Pan okoliczności w których narodził się pomysł “na diabła”? 

Adrian: Nie pamiętam, choć bardzo chciałbym sobie przypomnieć. Jak odpowiadałem w jednym z wcześniejszych pytań, pomysł narodził się w okresie kiedy leczyłem kontuzję złamanej nogi i dostawałem kręćka z braku możliwości biegania. Organizm totalnie uzależniony od endorfin płatał figle i mózg zaczął coś kminić aż w końcu wykminił sobie Kubę 😉

Karalucha: Może powiem na wyrost, ale chyba każdy z nas ma ochotę kogoś zabić. Czy miał Pan kiedyś taką ochotę i plan jak to zrobić? 

Adrian: Nie należę do wyjątków, też zdarzają się takie momenty, ale raczej pod wpływem chwilowego impulsu, nie do tego stopnia żebym robił już jakieś plany 🙂

Monika: Gdyby Netflix albo HBO wykupiło prawa do ekranizacji „Diabłów…” kogo widziałby Pan na fotelu reżysera, a kogo w obsadzie?  

Adrian: Aż tak dobrze nie siedzę w nazwiskach aktorów i reżyserów Netflixa i HBO żeby się wypowiedzieć. Gdyby doszło do takiej ekranizacji dałbym wolną rękę tym którzy finansowaliby projekt przy doborze pracowników. Zwłaszcza reżysera, choć chciałbym być obecny przy selekcji aktorów i mieć na nich wpływ. Wybierałbym jednak po twarzach i próbach ich umiejętności a nie po nazwiskach.

Ze swojej strony gorąco zachęcam Was do zapoznania się z historią Kuby Sobańskiego a także odwiedzenia fanpage autora

Wyniki konkursu

WYNIKI KONKURSU:

konkurs

Drodzy Państwo, w dniu dzisiejszym do sprzedaży trafiły wznowienie “Procesu diabła” i premiera “Wyroku diabła”, którym patronuję. W związku z tym od paru dni na blogu trwał konkurs w którym mogliście zgarnąć pakiety książek z wydawnictwa Novae Res.

Waszym głównym konkursowym zadaniem było wymyślenie pytania, które stanie się częścią wywiadu z autorem powieści. Zgłoszeń było bardzo dużo więc powstanie z tego piękny, chaotyczny wywiad:) Wybrałam najciekawsze z nich i spośród nich wylosowałam zwycięzców.

Tak więc nagrody trafiają do:

1. Pakiet czterech tomów “Pamiętni…”, “Proces…”, “Spowiedź…” i “Wyrok…”  trafi do Juli Sęk

2. Pakiet składający się z “Procesu diabła” i “Wyroku diabła” trafi do Marcina Zarębskiego

Laureatów proszę o przesłanie wiadomości prywatnej na fanpage bloga lub na mail biblia_horroru@o2.pl z adresem do wysyłki nagród.

Wywiad zostanie opublikowany gdy tylko szanowny autor odpowie na Wasze pytania.