W muzeum grozy

Muzeum dusz czyśćcowych. Opowieści niesamowite. – Stefan Grabiński

muzum dusz czyśćcowych

Stefan Grabiński to najlepszy polski pisarz horrorów. Koniec recenzji.

Spokojnie mogłabym do tego ograniczyć cały wpis poświęcony tej publikacji, bo do prawdy brakuje mi słów by wyrazić mój zachwyt twórczością Grabińskiego.

Odkryłam go przypadkiem, bo nie do wiary, ale jest to pisarz zapomniany. Na facebooku nie ma nawet polskiego fanpage. Za to od lat ’90 jest bardzo popularny za oceanem.

Wszytko zaczęło się od polskiego miniserialu z czasów PRL “Opowieści niezwykłe“. Tam wyniuchałam “Ślepy tor” najlepszą opowieść grozy ever jaką dane mi było poznać. Do tamtej pory. musiałam poznać jej pomysłodawce. wyobraźcie sobie moje zdziwienie, gdy okazał się nim polski pisarz początku XX wieku. Tak trafiłam na zbiór “Demon ruchu“. I przepadłam.

Wydawnictwo Vesper, które ma w zwyczaju odgrzebywać nierzadko zapomnianą klasykę horroru zafundowało swoim czytelnikom wznowienie opowiadań Grabińskiego.

Wydanie, jak zwykle u nich przepiękne, uzupełnione ilustracjami, w twardej oprawie…

muzum dusz czyśćcowych

Jako że moje pierwsze spotkanie z Grabińskim miało miejsce już jakiś czas temu z ochotą odświeżyłam sobie zawartość zbioru. A muszę Wam zdradzić, że “Muzeum dusz czyśćcowych’ ma wszytko co u Grabińskiego najlepsze.

Nie znałam do tej pory zbioru “Na wzgórzu róż”, a właśnie dwa opowiadania z niego otwierają wydanie.

“W willi nad morzem” to gotowy scenariusz na film dla Hitchcocka. Nieco skojarzył mi się z twórczością Daphne du Maurier. To świetne połączenie wątku psychologicznego – a wiadomo, że jeśli idzie o Grabińskiego można powiedzieć nawet psychoanalitycznego i kryminalnego.

“Po stycznej” to już metafizyka, ale też z odrobiną Freuda. Swoją drogą, Grabiński jak na człowieka żarliwie religijnego miał niesamowicie otwarty umysł.

Następny w kolejności jest zbiór “Demon ruchu”, najpopularniejszy, zarówno za życia Grabińskiego – jeśli w ogóle o jakiejś sławie może być mowa – jak i teraz, długo po jego śmierci. Te opowiadania klasyfikuje się jako ‘horror kolejowy’.

Ich motywem przewodnim jest umiłowana przez Grabińskiego kolej. Jej bohaterami są kolejarze, zaś miejscem akcji pociągi, stacje i stróżówki. Po raz kolejny moi faworyci w postaci “Ślepego toru”, “Fałszywego alarmu”, czyli “Głuchej przestrzeni” spisali się na medal, a Grabiński przypomniał mi, że horror to nie gatunek dla przygłupów lubiących emanowanie tanią groteską, a szansa na poruszenie bardzo istotnych tematów w niemal poetyckiej formie.

“Szalony pątnik”,To zbiór najbardziej psychodeliczny, psychologiczny, freudowski. Tu znaleźli się faworyci z rodzaju “Szarego pokoju”, czy “Problematu Czelawy”, czyli groza skryta w ludzkim umyśle. Po raz pierwszy miałam tu z styczność z “Osadą dymów”, opowiadaniem bardzo w stylu Lovecrafta, osadzonego za oceanem w kulturze Indian i poszukiwaczy złota.

“Księga ognia” to pochwała grozy żywiołu. Tu miejsce kolejarzy zastępują strażacy i kominiarze. Opowieści gawędziarskie przyjmujące postać przypowieści snutych przez prostych ludzi hołdującym ciężkiej pracy i gloryfikującej swój fach. “Czerwona Magda” nadal wymiata, a “Pożarowisko” jest świetną lokalizacją na dom marzeń;) Do tego też zbioru należy opowiadanie tytułowe publikacji, mianowicie “Muzeum dusz czyśćcowych” i choć uważam je za średnie biorąc pod uwagę inne utwory pisarza, to stanowi piękny tytuł koronujący całą jego twórczość. Bo kim innym są jego bohaterowie jak nie umęczonymi duszami cierpiącymi w życiowym czyśćcu?;)

“Niesamowita opowieść” to pierwsze wejście Grabińskiego w sferę erotyki i miłości jako takiej. Zbiór pełen demonicznych femme fatale, jak Sara Braga. I to właśnie tu poznacie nieszczęsnego Szamote…

Wydanie zamykają, znowuż dwa, opowiadania z ostatniego wydanego przez Grabińskiego zbioru “Namiętność”. Dwa opowiadania których nie znałam. Mianowicie “Przypadek”, czyli historia romansu w zaciszu pociągowego przedziału ze stosownie krwawym i przewrotnym zakończeniem, oraz “Projekcje” drugie z kolei opowiadanie, które przywiodło mi na myśl Lovecrafta. Swoją drogą obydwaj tworzyli w tym samym czasie. Czyżby połączyła ich jakaś mesmeryczna nić porozumienia;)?

muzum dusz czyśćcowych

Zachwycona jestem bez mała i co tu kryć piękne “Muzeum dusz czyśćcowych zajmie honorowe miejsce w mojej biblioteczce. Będę się na nie gapić i żarliwie modlić by ten brzydki świat wydał kiedyś jeszcze kogoś kto choć trochę dorówna Grabińskiemu.

Moja ocena:10/10

Za książkę dziękuję wydawnictwu Vesper

vesper

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Publikując komentarz akceptujesz Politykę prywatności.