Ostatnie takie lato

Letnia noc – Dan Simmons

Ameryka, lata ’60 XX wieku. W małym miasteczku Elm Haven w Illinois  sześcioro chłopców z niecierpliwością czeka na rozpoczęcie wakacji. Ostatniego dnia szkolnej nauki w Old Central znika jeden z uczniów. Dorośli nie wiążą sprawy z mrocznym gmachem starej szkoły, jednak dziecięca intuicja podpowiada grupie naszych bohaterów, że stało się tam coś strasznego i nadnaturalnego. Następujące po sobie wydarzenia sprawiają, że długo wyczekiwane lato stanie się dla młodych mieszkańców Elm Haven istnym koszmarem.

Dan Simmons, autor powieści, nie wiem na ile jest Wam znany, ale ze swojej skromnej strony mogę za niego poręczyć. Jedna z nielicznych wydanych w Polsce powieści pisarza, “Drood” na tyle skradła moje serce, że zdeklasowała w moich oczach wszystkie współczesne amerykańskie powieści grozy. Była dla mnie objawieniem, choć brnęłam przez nią z mozołem. Dan Simmons nie jest człowiekiem zwięzłym i większość jego twórczości stanowią opasłe tomiska. Nie inaczej jest w przypadku “Letniej nocy”, a jest to dopiero pierwsza część cyklu. Polscy czytelnicy jeszcze poczekają sobie na pozostałe powieści, a podejrzewam, że jest na co.

“Letnia noc” to powieść sentymentalna. Oczywiście nadal stanowi przykład pełnokrwistego horroru, nie mniej jednak w ogromnym stopniu jest też sentymentalną podróżą do krainy dzieciństwa autora. Podobnie jak młodzi bohaterzy “Letniej nocy” dorastał w Illinois, uczęszczał do starej szkoły, którą wyburzono, zaś grupa opisanych tu dzieciaków ma pierwowzory w jego własnych przyjaciołach z dzieciństwa.

Już od pierwszych stronic książka silnie skojarzyła mi się z jednym z moich ulubionych utworów Kinga, opowiadaniem “Ciało”. Niektórzy czytelnicy wskazują podobieństwo do “To”, a jeszcze inni utrzymują, że “Letnia noc” zainspirowała twórców serialu “Stranger things”. Powieść jest na tyle wielowątkowa, że takich skojarzeń można by znaleźć nieskończenie dużo.

Simmons bardzo silny nacisk kładzie na zaprezentowanie wątków obyczajowych, dramatycznych. Pieczołowicie kreśli społeczne tło, oddają charakter tamtych czasów i miejsc. Bohaterzy, grupa przyjaciół, ich rodziny i inne przewijające się tu postaci stanowią żywy organizm. Nie ma tu nudy i niedociągnięć.

Osobiście najbardziej polubiłam Dune’a SPOILER: i to moment jego śmierci przeżyłam najmocniej KONIEC SPOILERA, ale nie ma tu bohatera, który w jakiś sposób nie przykułby uwagi, nie zaciekawił.

Groza wkrada się na karty powieści powoli, choć z pierwszym dziwnym zdarzeniem mamy do czynienia dość szybko. Parada dziwnych zdarzeń, mocnych punktów i wątków (np. Trupowóz) rośnie z każdą chwilą.

Chyba tylko bardzo odporny czytelnik mógłby powiedzieć, że opisane tu historie nie budzą emocji. Ja, do tej pory pozostaje pod urokiem tej powieści, i choć “Drood” nadal jest dla mnie numerem jeden, “Letnia noc” jest dla niego poważnym konkurentem. Słowem zakończenia, mogę Wam powiedzieć – i nie będzie to stwierdzenie na wyrost – że Simmons jest jednym  nielicznych pisarzy, których warsztat i wyobraźnia tak mi imponuje.

Moja ocena:9/10

Za książkę dziękuję Wydawnictwu Zysk i s-ka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Publikując komentarz akceptujesz Politykę prywatności.