To nie jest magia

Magic/ Magia (1978)

Charles ‚Corky’ Withers jest aspirującym iluzjonistą. Niestety mimo wytężnej pracy na swoim warsztatem jego pierwszy poważny występ kończy się fiaskiem. Za radą swojego mentora ‚Merlina’ postanawia uatrakcyjnić swoje występy.

Odpowiedzią na potrzeby publiczności okazuje się zaangażowanie do show kukiełki. Teraz Corky jest już nie tylko magikiem, ale i brzuchomówcą. Agent Corky’ego wróży mu wielką karierę jednak ten postanawia skryć się w miejscu, gdzie spędził dzieciństwo by tylko z lalką o imieniu Fat’s dzielić swoją tajemnicę.

Legenda głosi, że to właśnie film Richarda Attenborought’a pt. „Magia” zainspirowała Metallice do stworzenia kawałka „Sad but true”. Z uwagi na to, że Kirk jest wielkim fanem filmowych horrorów wcale mnie to nie dziwi.

Scenariusz filmu bazuje na nudnawej – zdaniem wielu -powieści Williama Goldmana. Czy nudnawa, czy nie, apetyt na zrealizowanie filmowej wersji powieści miał podobno sam Spielberg, ale Attenborought go ubiegł.

„Magia” jest też uważa na prekursora „Laleczki Chucky”, ale spokojnie, to historia w zupełnie innym tonie.

Nie jest to produkcja zbyt rozrywkowa. To miejscami ciężkawy horror psychologiczny, w którym stracha ma napędzić nie tyle demoniczne oblicze lalki, co obłęd głównego bohatera.

A w głównego bohatera wciela się nikt inny a młodziutki jak szczypiorek na wiosnę Anthnhy Hopkins. Tak młodego Lectera to jeszcze nie widziałam;)

W roli Corky’ego wypada przepysznie. Jego charyzma jest tu jeszcze nieśmiała, ale już daje o sobie znać. Hopkins bez trudu dźwiga cały ciężar dramaturgii tkwiący w tej opowieści.

Film jest pozbawiony większej gwałtowności, przynajmniej do póki nie znajdziemy się w odpowiednim punkcie. Nie mamy tu więc wielu atrakcji chyba, że będzie nią dla Was samo baczne przyglądanie się przesłankom szaleństwa.

Przedmiotem całej sprawy jest relacja naszego bohatera ze swoim drugim ja. Nieśmiertelny motyw doktora Jekylla i mr. Hyde’a. Pojawiają się bohaterowie poboczni, jak sympatia z dzieciństwa kipiąca infantylnością i niczego nie świadoma, oraz Ci którzy próbują interweniować by wyciągnąć Corky’ego z paszczy szaleństwa.

Film ma bardzo przyjemnie nieprzyjemny klimat i ogląda się go bardzo dobrze. Pytanie tylko czy ton ten opowieści trafi w potrzeby temperamentu danego widza. Z tym, to już może być różnie, ale ja klasykę zawsze polecam, bo warto znać.

Moja ocena:

Straszność:2

Fabuła:7

Klimat:8

Napięcie:6

Zabawa:7

Zaskoczenie:6

Walory techniczne:8

Aktorstwo:9

Oryginalność:7

To coś:7

67/100

W skali brutalności:1/10

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Publikując komentarz akceptujesz Politykę prywatności.