Noc cudów

Próba sił – T. S. Tomson

Małe miasteczko Tensas w Luizjanie w przeddzień świąt Bożego Narodzenia mierzy się z zimą stulecia. Rose, niepełnosprawną staruszkę nawiedzają koszmarne sny, jej sąsiad niespodziewanie popełnia samobójstwo, a na wnuczkę napada wataha wilków. Nikt z mieszkańców nie wie, że do miasta zbliża się coś jeszcze, coś z czym wybrani będą zmuszeni zmierzyć się podejmując największą w swoim życiu próbę sił.

“To noc interesów szanowny Panie, noc interesów”

Ilekroć na polskiej scenie wydawniczej pojawia się pisarz, który podejmuje tematykę grozy machina promocji uporczywie zapewnia czytelników, że oto będą tu mieli do czynienia z polskim Stephenem Kingiem.

Ilu już takich polskich Kingów przeczytałam, nie zliczę, ale zapewnić Was mogę, że żaden z nich nawet w 30% nie zbliżył się do stylu mistrza z za oceanu. Nie twierdzę, ze powinni, ale po prostu nie odmiennie bawią mnie takie porównania z dupy. Jeśli więc teraz powiem Wam, że pojawił się u nas autor, który faktycznie pełnymi garściami czerpie z Kinga i odtwarza klimat jego powieści, to dacie mi wiarę? Pewnie nie, ale liczę, że przynajmniej zwróciłam Waszą uwagę.

Pod pseudonimem T.S. Tomson kryje się polak. Dlaczego pisze pod zagranicznym pseudonimem, dlaczego umieścił akcję powieści za oceanem, możecie dowiedzieć się z lektury wywiadu z nim. W każdym razie autor na tyle przesiąkł Kingiem, że w swojej książce mówi jego głosem, może niebrzmi to oryginalnie, ale myślę, że miłośnikom Stephena przypadnie to do gustu.

Mamy tu podobnie gawędziarski styl opowieści. Właśnie te fragmenty poświęcone przywoływanym historiom z przeszłości poszczególnych bohaterów uważam za najbardziej udane. A gdzie dobra historia, tam i ciekawy bohater. Tych tu nie zabraknie, a moją faworytką jest Rose. Rose i jej koszmary to najintensywniejsze horrorwe motywy w powieści. Bardzo żywe, wbijające się w głowę.

“Próba sił” jest przebogata w wątki, dlatego znajdziecie tu wiele niepozornych wstawek, które może nie odgrywają kluczowej roli w życiu głównych bohaterów, ale dla czytelnika będą przepysznym smaczkiem. Tu mam szczególnie na myśli wątek latarni zwanej migotką, czy pewnego amatora dzieci. Swoją drogą, spotkanie tego człowieka z pewnym wyjątkowym chłopcem uważam za najmocniejszy i najlepszy fragment dialogowy w książce. Jeśli już jesteśmy przy dialogach, muszę być uczciwa, bo to Tomsonowi zbytnio nie poszło – za wyjątkiem rozmowy pedofila z chłopcem – to była miazga.  Autor dużo lepiej radzi sobie z mową zależną, gdzie może spuścić ze smyczy swoją tendencję do rozbudowanych form językowych. Myślę, że trochę pokonała go tu ilość bohaterów, bo każda kolejna postać to swoisty styl wypowiedzi, konieczność przystosowania języka do postaci, podtrzymanie dynamiki rozmowy etc. Ciężka to sprawa kiedy do Tensas ściągają ludzie z różnych warstw społecznych o kompletnie różnych charakterach;)

Jeśli chodzi o temat przewodni książki podobał mi się. Mamy tu poniekąd watek religijny, ale tylko poniekąd. Tomson nie przegiął i nie jest zbyt biblijnie jak na mój prób tolerancji. Podobał mi się finał tej rozgrywki.

Najmocniejszym elementem książki jest chyba jej klimat. Zimny i mroczny, tak jak tygryski lubią najbardziej. Wiem, że w powieści są błędy nie wyłapane na etapie korekty, ale cóż, taka wola wydawcy by korektę robić po swojemu. A kto by się tam szczególnie pochylał nad debiutantem;) Dlatego ja na błędy litościwie oko przymykam, bo w kontekście całościowego potencjału książki nie są tak istotne.

A potencjał jest. I w pomyśle i w wykonaniu. Jak na debiut styl i język też wygląda wręcz podejrzanie dojrzale. King chyba byłby dumny z takiego wychowanka;) Powiem Wam jeszcze, że autor nadal pisze i pisze bardzo ciekawe rzeczy, więc być może “Próba sił” jest tylko próbą sił?

Moja ocena: 7+/10

Za książkę dziękuję autorowi i wydawnictwu Novae Res

*Książka objęta patronatem Biblii Horroru

1 komentarz nt. “Noc cudów

  1. Fabienka

    Hmmm… klimaty zawarte w książce uwielbiam , pewnie przeczytam ja wkrótce:) Jednak z opisu powieści nasuwa mi sie Sztorm Stulecia:)sama pisze od pewnego czasu i wiem, ze powinno się dawac szanse nowym autorom. Brzmi bardzo ciekawie:) dzieki za rekomendacje:)

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Publikując komentarz akceptujesz Politykę prywatności.