Archiwum autora: ilsa333

Szukaj mnie

Oczami Aleksandry – Natasha Bell

Alexandra Southwood zostaje uznana za zaginioną z chwilą gdy nie wraca do domu. Nikt nie wie, co spotkało kobietę po wyjściu z pracy na Uniwersytecie. Nie wie tego kochający mąż, ani dwie córeczki. Nie wiedzą tego policjanci prowadzący śledztwo. I oczywiście nie wie tego czytelnik.

O książce Natashy Bell słyszałam w większości mało pochlebne opinie i co chcę Wam zdradzić na samym początku, nie jestem skłonna ich podzielić.

Natasha Bell z pewnością nie napisała książki typowej, próżno tu szukać demonicznego literackiego portretu oprawcy pojedynkującego się z bystrym detektywem. Tu narrację przejmuje bohaterka, zaginiona bohaterka, która  – co zaznacza na wstępie – może tylko domniemać co dzieje się z jej bliskimi pod jej nieobecność. Chyba każdy zastanawiał się jakby wyglądałby świat bez nich, świat z którego znikasz bez śladu. Czy kochający mąż byłby dalej kochający? Jak wyglądałoby nasze życie we wspomnieniach najbliższych przyjaciół. Czy jest szansa, że ktokolwiek trafi na nasz trop?

Biorąc pod uwagę finalne rozwiązanie zagadki zniknięcia Aleksandry, autorka podjęła się tu zadania karkołomnego, z którego w mojej ocenie wybrnęła zwycięsko. Tak, bardzo spodobał mi się zamysł, ale w żaden sposób nie mogę Wam go zdradzić. Historia jest mętna, a subiektywność narracji pozwoliła jej na zapędzenie czytelnika, tam gdzie autorka chciała.

Mimo, że dość wcześnie w mojej głowie pojawił się właściwy trop – dotyczący przynajmniej  3/4 zagadki – to nie odbieram tego jako słaby punkt, czy potknięcie ze strony Bell. Myślę, że tak właśnie miało się stać. Ciężko trawie opowieści, których autor nadmiernie przywiązuje wagę do zaskoczenia czytelnika i celowo nie daje mu najmniejszych szans na zdobycie choć szczątkowych informacji. Dużo większą sztuką, w mojej ocenie, jest takie rozegranie partii by mimo wskazówek, mimo forów, jakie otrzymuje czytelnik autor dalej angażował go w rozgrywkę i kontrolował sytuację.

W przypadku “Oczami Aleksandry” dostajemy nie tylko tajemnicę do odkrycia. Musimy poznać główną bohaterkę, jej pokręconą dwoistą naturę, jej pełne sprzeczności dążenia. To właśnie jest główny temat książki. Kluczem do polubienia jej jest więc nie tylko radocha spowodowana zaskoczeniem fabułą, ale też swego rodzaju wejście w buty tytułowej Aleksandry i współodczuwanie z nią. Jeśli jej postać będzie zbyt przegięta jak na Wasze standardy nie ma szans byście zaangażowali się w jej opowieść. A Aleksandra może wydać się przegięta 😉 Jest artystką w pełnym tego słowa rozumieniu, dużo mówi o swoim pojmowaniu sztuki i nie chodzi tu bynajmniej o malarstwo pejzażowe a o performance oscylujący na granicy dobrego obyczaju. Jako że żywo interesuję się tematem, w moim przypadku to, co inny czytelnik uzna za smętne pierdzielenie było czymś w rodzaju dyskusji z pokrewną duszą:)  Jeśli chodzi o moją ocenę to zdecydowanie trafiona zatopiona.

Moja ocena: 8/10

Dziękuję wydawnictwu Czarna Owca

Dzieci zapomniane

Yaga. Koshmar tyomnogo lesa/ Baba Jaga (2020)

Jedenastoletni Egor wychowuje się bez mamy za to z surowym ojcem i jego młodą żoną Julią. Wraz z pojawieniem się na świecie przyrodniej siostry w domu chłopca pojawia się nowa niania. Egor instynktownie wyczuwa, że stanowi ona zagrożenie nie tylko dla jego maleńkiej siostry, ale także dla niego. Złe zamiary tajemniczej kobiety nie ograniczają się jednak do rodziny chłopca. Zagrożone są wszystkie dzieci w okolicy.

Wielokrotnie namawiałam Was do odłożenia na bok uprzedzeń i zapoznania się z rosyjskim kinem grozy. Swego czasu miałam sporo szczęścia i trafiałam na naprawdę godne uwagi produkcje wschodnie. Obecnie, im więcej takowych filmów do nas dociera, tym częściej trafiam na średniawki, czy nawet niewypały. “Babę Jagę” umieszczę gdzieś pomiędzy nimi z przechyleniem szali na stronę niewypału.

Jednym z głównych błędów tego filmu jest zdradzenie na samym wstępie, tuż po napisach początkowych, specyfiki działania tytułowej antagonistki. Poznajemy zarówno historię złej wiedzmy/czarownicy jak i jej modus operandi. Fabuła filmu stanowi więc nic innego jak przytoczenie przykładu na poparcie tezy postawionej w legendzie o Babie Jadze.

Drugą bolączką produkcji jest amerykanizacja. Tak, Rosjanie starają się być bardzo hollywoodzcy epatując plastikowymi kadrami, wycackanymi plenerami, nowobogacką rzeczywistością i komputerowymi efektami. Gdyby nie język, nie odczułabym, że mam do czynienia z rosyjskim filmem, bo to produkcja  w bardzo zachodnim stylu. Zupełnie jak w polskich komediach romantycznych, gdzie każdy poszukujący miłości bohater mieszka w apartamentowcu w Warszawie, jada na zbawiksie i jeździ miętowym smartem. Pomyślcie o moim rozczarowaniu, gdy po raz kolejny ostrzyłam sobie zęby na grozę wspartą na legendzie dawnej Rusi, a dostałam happy meal spakowany w domek z kartonu.

Trzeci zarzut, wcale nie musi być zarzutem, jest to bardziej kwestia preferencji aniżeli próbą zrobienia czegoś, czego zrobić się nie potrafi. Otóż “Baba Jaga” to horror bardzo bajkowy, żeby nie rzecz, po dziecięcemu infantylny. Mogę to jakoś uzasadnić, wszak głównym bohaterem jest dziecko i wszystkie prezentowane strachy widzimy jego oczami, ale nie koniecznie musi mi się to podobać, a tym bardziej satysfakcjonować pod względem zapotrzebowania na grozę.  Nie przestraszyłam się, choć parę razy byłam blisko 🙂 Z drugiej strony ciężko żeby było inaczej skoro film naszpikowany jest jump scare’ami.

Z nielicznych plusów mogę wymienić kreację aktorską odtwórcy roli Egora i jego małego wrednego kolegi. Jako jedyni coś tam warsztatowo pokazali, a ich postaci trzymały się kupy na poziomie charakterystyki. Motyw zapomnianych dzieci był całkiem zmyślny, szkoda, że zdradzono go już na wstępie.

Niektóre efekty udały się powiedzmy przyzwoicie, a ujęcia w lesie były poprawne. Najbardziej podobała mi się jednak muzyka- niestety klimatyczny soundtrack w pełni rozbrzmiewa dopiero przy napisach końcowych.

Zachęcać do seansu nie zamierzam, ale jeśli macie ochotę popatrzeć jak rosyjski aktor próbuje wchodzić w rolę Jacka Torance’a rozwalając drzwi dziecięcego pokoju, to zapraszam.

Moja ocena:

Straszność: 1

Fabuła:5

Klimat:4

Napięcie:4

Zabawa:5

Zaskoczenie:3

Walory techniczne: 6

Aktorstwo:6

Oryginalność:4

To coś:3

41/100

W skali brutalności: 1/10

Wyniki konkursu – “Obsesja” Adrian Bednarek

Rozstrzygnięcie konkursu patronackiego

Moi Drodzy Parafianie, konkurs w którym mogliście wygrać nagrody w postaci powieści Adriana Bednarka dobiegł końca. A  ja spieszę do Was z wynikami. Dziękuję za wszystkie zgłoszenia, była ich naprawdę ogromna ilość, ale do brzegu:

  • Zestaw “Inspiracja” plus “Obsesja” podpisane przez autora trafią do: Małgorzaty R. zgłoszenie FB
  • Egzemplarz “Obsesji”  podpisem autora trafi do Justyny W. Zgłoszenie FB
  • Drugi egzemplarz “Obsesji” z podpisem autora trafi do Littlesuzann – zgłoszenie Instagram

Zwycięzcom serdecznie gratuluję, a pozostałym solennie obiecuję, że za chwilę ruszę z nowym konkursem.

Zimne wody

Breaking Surface/ Pod powierzchnią (2020)

Tove i jej starsza siostra Ida postanawiają powrócić do tradycji, którą szczególnie młodsza z sióstr kultywowała wraz z matką. Jest nią nurkowanie w lodowych wodach Norwegi. Kobiety schodzą 30 metrów pod wodę. Tove zostaje uwięziona na dnie i zdana na pomoc siostry, która z każdą minutą zdaje się tracić zimną krew.

 Lubię survivale. Przecież wiecie. Lubię grozę związaną z zimnem i tą ulokowaną na wodzie. W filmie Joachima Hedena dostałam to wszystko, z czego jestem rada.

“Pod powierzchnią” to thriller obfitujący w napięcie jakie może wygenerować tylko zawzięta walka o przetrwanie. Klimat zogniskowany wokół pięknej i niebezpiecznej przyrody szybko wszedł mi pod skórę.

Scenariusz dba by naszym bohaterkom spadały pod nogi kolejne kłody, co podsyca ciekawość i poczucie, że nie ma sytuacji tak trudnej by nie dało się jej jeszcze utrudnić. Momentami balansuje to na granicy wiarygodności, ale coś kosztem czegoś.

Charakterystyki protagonistek jest zbudowana na zasadzie przeciwności. Tove jest spokojna, stanowcza  i sprawia wrażenie zdecydowanie twardszej. To ona zostaje przygnieciona skalnym odłamkiem i uwięziona. To w jaki sposób udaje jej się zachować zimną krew i koordynować działania siostry jest wręcz anormalne, zwłaszcza, że jej  los spoczywa w rękach nerwowej, niepewnej i podatnej na emocje Idy.

Technicznie film porządny. Ładne, dobrze sfilmowane kadry. Warsztat aktorski bez zarzutów, choć też bez zachwytu.

Reasumując film jak najbardziej do obejrzenia.

Moja ocena:

Straszność: 2

Fabuła: 7

Klimat:8

Napięcie:8

Zaskoczenie:6

Zabawa:8

Walory techniczne:8

Aktorstwo:6

Oryginalność: 5

To coś:7

64/100

W skali brutalności:1/10

Konkurs patronacki

KONKURS – “OBSESJA” ADRIAN BEDNAREK

Moi Drodzy, strasznie Was ostatnio rozpieszczam, ale tak się składa, że dziś premierę ma nowa powieść Adriana Bednarka “Obsesja”, mój patronat więc nie może się obejść bez konkursu.   “Obsesja jest  kontynuacją “Inspiracji“, więc jest o co powalczyć;) Ale do brzegu, co dla Was mam?

Nagrody trafią do 3 osób

  • Jeden pakiet “Inspiracja” plus “Obsesja”
  • Po jednym egzemplarzu “Obsesji” dla dwóch osób
  • Wszystkie osobiście podpisane przez autora Adriana Bednarka

Co trzeba zrobić by zgarnąć książki?

Dla użytkowników facebooka:

  • Zlajkować fanpage Biblii Horroru na fb i autora Adriana Bednarka
  • W komentarzu pod postem wyrazić chęć udziału i zaprosić swoich ziomków
  • Udostępnić na swojej tablicy post konkursowy

Dla użytkowników Instagrama

  • Dodać profil Biblii Horroru i autora Adriana Bednarka do obserwowanych
  • W komentarzu pod postem konkursowym wyrazić chęć udziału i zaprosić swoich ziomków
  • Udostępnić post konkursowy w swoim stories

Proste, prawda?

Konkurs trwa od 2 września do 12 września do północy. Rozstrzygnięcie w ciągu 7 dni od zakończenia. Wysyłka nagród sterylnym gołębiem pocztowym prosto od wydawcy.