Archiwum autora: ilsa333

Oskar ma w sobie to coś, czyli rozmowa o “Inspiracji”

Wywiad z Adrianem Bednarkiem

Adrian Bednarek, dobrze znany Wam z diabelskiej serii o młodym mordercy Kubie Sobańskim, czy doskonale przyjętego przez czytelników “Pasażera na gapę” opowie Wam o swojej nowej powieści. Moją recenzję “Inspiracji” możecie przeczytać TU

Biblia Horroru: Spotykamy się ponownie przy okazji premiery Twojej nowej książki. Ostatni raz oficjalnie rozmawialiśmy kiedy wydawałeś ostatnim tom serii z diabłem. Może to symboliczne, że spotykamy się ponownie właśnie w chwili gdy przedstawiasz swoim czytelnikom nową serię?

Adrian Bednarek: Rzeczywiście jakoś tak się złożyło, że nie rozmawialiśmy oficjalnie o moich jednoczęściówkach. Nie wiem czy można tą sytuację nazwać symboliczną ale pokazuje, że jeśli chodzi o Bednarka bardziej przyciągają Cię serie niż pojedyncze historie. 

B.H: Nie zapytam jakie zmiany w Twoim życiu zaprowadziło wydanie siedmiu książek i premiera ósmej, zapytam inaczej. Jak zmieniłeś się Ty sam? Twój sposób myślenia o życiu, o pisaniu i wszystkim co towarzyszy publikacjom? Rozpoznałbyś teraz w sobie tego chłopaka, który publikował pierwsze rozdziały swojej debiutanckiej książki na wattpad?

A.B: Od tamtej pory (7 lat) bardzo się zmieniłem. Stałem się dojrzalszy, chyba spokojniejszy, zostałem tatą co też zmienia spojrzenie na świat.  Jeśli chodzi o sprawy czysto pisarskie, teraz moja wiedza jest nieporównywalnie większa. Kiedyś chciałem tylko pisać i myślałem że reszta „sama się zrobi”. Już wiem, że jest inaczej. Poznałem redakcję, proces wydawniczy, realia rynkowe. Nabrałem sporo doświadczeń, wiem jakie popełniałem błędy, wiem na co zwracać uwagę podczas poprawek choć i tak cały czas się uczę. Na szczęście pisarski świat bardzo mi się podoba, jest marzeniem nad którym pracuję od lat więc ta nauka też jest przyjemna. Najfajniejszą zmianą jest to, że nie trzeba już szukać wydawcy i żyć nadzieją, że ktoś mnie wyda, tylko można spokojnie planować kolejne publikacje i zastanawiać się która powieść będzie następna.  A chłopaka, który publikował swoje debiuty na Wattpadzie rozpoznaję każdego dnia gdy siadam do pisania. Kiedy piszę książkę odpływam do świata wyobraźni i po prostu się bawię. Samo pisanie jest czystą frajdą i to jedno nie zmieniło się od lat.

B.H: Twój bohater Oskar Blajer, którego poznajemy na kartach powieści „Inspiracja” jest aspirującym pisarzem. Publikuje właśnie na wattpad i to właśnie tam opublikowałeś „Inspirację”, wiedząc, że i tak wkrótce ukaże się nakładem NR. Co sądzisz o takiej formie dzielenia się ze światem swoją twórczością?

A.B: Uważam, że taka forma jest świetną przygodą i weryfikuje umiejętności aspirującego pisarza. Właśnie na Wattpadzie pisałem „na bieżąco” choćby Pamiętnik i Proces Diabła. To było niesamowite doświadczenie. Pierwsi czytelnicy, pierwsze opinie i to niezwykłe uczucie kiedy wiedziałem, że czytający naprawdę wkręcają się w opowiadaną historię… Publikowanie na Wattpadzie mobilizowało mnie do regularnego pisania a świadomość, że jestem „czytany” dodawała sił w czasach kiedy nikt nie chciał mnie wydać. Myślę, że Wattpad a konkretnie czytelnicy Wattpada odegrali dużą rolę przy budowaniu mojej pisarskiej kariery. Ich obecność dodawała pewności siebie i wiary, że w końcu się uda. „Inspirację” zdecydowałem się publikować na bieżąco bo… stęskniłem się za Wattpadowym klimatem. Mój Wydawca nie miał nic przeciwko więc mogłem jeszcze raz przeżyć podobne emocje co kilka lat temu.

B.H: Wiem, że „Inspiracja” to dopiero początek serii, swego rodzaju preludium dla historii Oskara Blajera. Część druga „Obsesja” jest już gotowa do druku, a trzecia część „Fascynacja” przechodzi ostatnie szlify redakcyjne. W każdej z nich poznajemy też Oskara w nieco innej odsłonie. Ten bohater mocno ewoluuje. W przeciwieństwie do Kuby Sobańskiego, którego poznaliśmy już jako mordercę u szczytu formy by dalej śledzić jego powolny upadek. To są bohaterzy podobni i zupełnie różni. Jesteś gotowy by zmierzyć się z porównaniami obu serii?

A.B: Zdaję sobie sprawę, że porównania do Kuby są nieuniknione ale pierwszy raz będę się musiał z nimi mierzyć więc tak naprawdę nie wiem jak zareaguję. Sam jestem tego ciekaw. Oskar według mnie to zupełnie inny bohater, z innymi problemami, zmieniający się w sposób który mnie zaskakiwał. Nazwałbym go jednym wielkim zaskoczeniem. Wierzę, że czytelnicy odbiorą go podobnie.

B.H: Od czasu Kuby Sobańskiego, żadnemu ze swoich bohaterów/bohaterek nie zdecydowałeś się poświęcić serii. Nie poznaliśmy dalszych losów Wiktora, Maćka, Magdy, Ewy ani Poli. Dlaczego akurat Oskar zaskarbił sobie Twoją uwagę na dłużej?

A.B: Początkowo „Inspiracja” to też miała być jednorazowa przygoda. Kolejny thriller w moim repertuarze, ale kończąc pierwszą część poczułem, że Oskar ma w sobie to „coś”, jego dalsze losy układały się w głowie niemal z automatu. Długo zastanawiałem się którym z moich bohaterów dać szansę na dalsze przygody. Ciągle wychodziło mi, że ich historia powinna zamknąć się w jednym tomie. Czekałem aż pojawi się ktoś odpowiedni i w końcu się pojawił 🙂 Inna sprawa, że pisanie tej trylogii to totalne ryzyko. Nie wiem jak czytelnicy odbiorą „Inspirację”, nie wiem czy wkręcą się w „Obsesję” a jednak potrzeba przeżycia dalszych losów Oskara Blajera była na tyle silna, że postanowiłem zaryzykować. Całe szczęście mój Wydawca też lubi ryzykować 🙂

B.H: Samo napisanie książki to nic, trzeba jeszcze przygotować ją do wydania. Jak znosisz proces redakcyjny i kolejne korekty tekstu? Pojawiają się chwile w których już nie możesz patrzeć na własną książkę?;)

AB: Z procesem redakcyjnym jest różnie. Samą redakcję bardzo lubię. Mam świetną redaktorkę i dopieszczanie moich książek to tak naprawdę zabawa jak podczas pisania. Nie lubię za to poprawiać tekstu przed wysłaniem do redakcji. Tym zawsze jestem zmęczony. Chwile w których nie mogłem patrzeć na swoje książki pojawiły się tylko raz, w styczniu tego roku. To był istny maraton. Poprawianie „Ona” mojego erotyko thrillera, egzemplarz sygnalny „Inspiracji”, egzemplarz sygnalny „Obsesji”, redakcja „Ona”. Cały styczeń czytałem tylko Bednarka i to po 8-11 godzin dziennie. Miałem serdecznie dosyć, ale uważam że praca przyniosła efekt i czytelnicy dostaną naprawdę dobre książki.

B.H: Sytuacja pandemii mocno pokrzyżowała Twoje plany związane z publikacją „Inspiracji”. Majowy termin premiery na Targach Książki w Warszawie został odwołany i tak naprawdę do ostatniej chwili nie wiedzieliśmy kiedy „Inspiracja” się ukaże. Jak poradziłeś sobie z tą niepewnością, którą z resztą dzieliłeś z wieloma innymi autorami?

A.B: Sytuacja pandemii całkowicie pokrzyżowała plany. Nie tylko samej publikacji ale przede wszystkim te dotyczące działań marketingowych. O dziwo znosiłem to nie najgorzej. Owszem, bolało, że cała kampania reklamowa idzie do kosza ale bardzo pomogła mi świadomość, że mój Wydawca chce działać i szuka najlepszych rozwiązań dla publikacji w tym niepewnym okresie. Ja mając w miarę spokojną głowę wykorzystałem ten czas na napisanie „Fascynacji” i domknięcie trylogii 😉

B.H: W ciągu ostatnich lat, w toku kolejnych publikacji trochę poznałeś pisarskie środowisko. Udało Ci się nawiązać znajomości z innymi pisarzami? Masz jakiś kumpli od pióra z którymi wymieniasz myśli? Czy raczej jesteś samotnikiem?

A.B: Troszkę poznałem, zwłaszcza na ostatnich Targach Książki i podczas poznańskiej Grandy. Udało mi się nawiązać kilka znajomości, ale bardziej oficjalnych niż mocno koleżeńskich. Stałych kumpli od pióra nie mam. Uwagi wymieniam z tą samą grupą ludzi która towarzyszy mi od czasów debiutu i z moim wydawcą.

B.H: Jakie są Twoje oczekiwania wobec publikacji serii z Oskarem Blajerem? Uważasz, że ten niesforny chłopak zyska jeszcze większą popularność niż dotychczasowi barwni bohaterzy?

A.B: Ja zawsze zakładam, że moja nowa książka będzie bestsellerem. To podejście nie zmieniło się od czasu debiutu, nie zmienia się nadal mimo, że wydajemy „Inspirację” w specyficznych warunkach. Oczywiście liczę na sukces. Gdybym myślał inaczej, przestałbym pisać.

Dzięki, Adrian!

Koreańskie opętanie po amerykańsku

00 MHz/ Częstotliwość opętania (2020)

Grupa studentów postanawia wybrać się do owianego złą sławą opuszczonego domu by wywołać ducha zmarłej samobójczą śmiercią kobiety. Wszystko przyjmuje formę eksperymentu, który zamierzają zrelacjonować.

Przystępując do seansu z filmem widziałam tylko wyjątkowo kiepsko brzmiący tytuł. Później ujrzałam napisy, ni mniej ni więcej wskazujące na Azję jako kolebkę tej produkcji. Oho, może być ciekawie. Gdy zorientowałam się, że mam do czynienia z filmem made in Korea Południowa byłam już pewna, że będzie świetnie. Bo jak może być inaczej? Przecież, jak dotąd nie widziałam żadnego Południowo koreańskiego filmu, który by mi się nie spodobał.

“Częstotliwość opętania” udowodniła mi jednak, że w gloryfikowanej przeze mnie  Korei Południowej też kręci się filmy klasy B… Nie wierzyłam własnym oczom. Ten film jest zły.

Scenariusz stanowi kalkę innych mało udanych udanych produkcji Hollywoodzkich. Jest infantylnie, bzdurnie, naiwnie. Pod względem technicznym też mielizna, aktorsko bieda. Nie mam w zasadzie nic więcej do dodania.

Co mnie drażniło polski dystrybutor postanowił użyć anglosaskich imion i lektor zamiast zwracać się do bohaterki: So- hee krzyczy Beky 0_O. I po co to? Pierwszy raz spotkałam się z takim zabiegiem. Efekt jest pokraczny. Nie wiem czy film ma w ogóle jakieś widoczne zalety? Może to, że przy odrobinie dobrej woli możecie się pośmiać? Scena okładania bohaterki suchymi gałęziami celem wypędzenia demona była dość komiczna.

Mimo, że Koreańczycy robią tak wspaniałe kino musiał trafić się głup zapatrzony w Amerykę. Biorąc pod uwagę poziom do jakiego przywykłam w przypadku Korei jest gorzej niż źle. Paździerz.

Moja ocena:

Straszność: 1

Fabuła: 4

Klimat:4

Napięcie:3

Zabawa:3

Zaskoczenie:3

Walory techniczne:4

Aktorstwo:5

Oryginalność:3

To coś:3

30/100

W skali brutalności:1/10

Kryminał okultystyczny

Głową w dół – Michał Gacek

Kraków, lata ’30 XX wieku. Czterech dandysów lubujących się w intelektualnych dysputach w czasie mocno zakrapianych imprez, postanawia rozwiązać zagadkę pewnej znanej medium. Żydówka Oksana przybywa do Krakowa na ich zaproszenie, co zbiega się w czasie z pojawieniem się w mieście mordercy. Korzystając z mocno niestandardowych sposobów bohaterzy wkraczają w świat kryminalnej intrygi.

Kryminały retro, czyli historie detektywistyczne osadzone w dawnych czasach cieszą się sporym powodzeniem wśród czytelników. Myślę, że jedną z ich głównych zalet jest odejście od często przejaskrawianych technologicznych sztuczek na rzecz walorów ludzkiego umysłu, który jest tu głównym narzędziem w prowadzonym dochodzeniu. Autorzy tego rodzaju powieści nie mogą pobiec na skróty, a ich bohaterzy nie znajdują wsparcia w technologii. Nie inaczej dzieje się w powieści “Głową w dół”.

Drugą zaletą retro kryminałów, którą w ogromnym stopniu reprezentuje ta powieść jest możliwość nieco sentymentalnej podróży w przeszłość. Czytając chcemy poznać to z czym nie mamy do czynienia w szarej codzienności. Nikt z nas współczesnych nie miał okazji przechadzać się po Krakowskich uliczkach w okresie międzywojennym. Tło w powieści Gacka jest bardzo dopracowane i nie chodzi mi tu nawet o warstwę czysto opisową. Z każdego fragmentu tej książki boje duch minionych czasów.

Bohaterzy Gacka to bohaterzy bardzo specyficzni. Ich sylwetki mogą się Wam wydać abstrakcyjne, ale bez wątpienia są to osoby, które przykują Waszą uwagę. Poznajemy ich przysłuchując się toczonym przez nich rozmowom, żarliwym dyskusjom nad kieliszkiem. Alkohol odgrywa u z resztą nie małą rolę;)

Nasi dandysi są przejęci misterium okultyzmu, interesuje ich spirytyzm i wszystko co z nim związane. To właśnie te kwestie zajmują ich najbardziej, bardziej niż krakowska denatka, przez co miłośnicy czystego gatunkowo kryminału mogą się poczuć zawiedzeni.

No cóż, w przeciwieństwie do mnie. Mnie ten miszmasz trendów i gatunków bardzo się spodobał. Uczynił książkę oryginalną. Nie odnotowałam żadnych technicznych potknięć, które psułyby mi lekturę. Jestem zadowolona.

Moja ocena: 7/10

Dziękuję wydawnictwu IX

Utopione coś

Sea Fever/ W otchłani lęku (2019)

Siobhan celem pozyskania materiałów do pracy doktorskiej udaje się w rejs kutrem rybackim wraz z jego załogą. Zebrani na pokładzie mężczyźni kierowani przesądami dotyczącymi koloru włosów kobiety nie są, delikatnie mówiąc, entuzjastami jej obecności na łodzi.

Wkrótce, gdy tylko kuter znajdzie się na głębszych wodach ich złe przeczucia znajdą pierwsze potwierdzenie. Okazuje się bowiem, że dziwny morski organizm przyczepił się do ich łodzi i stanowi zagrożenie dla ich życia.

“W otchłani lęku”, koprodukcję Irlandii, Belgii, Szwecji, USA i Wielkiej Brytanii można zaliczyć do reprezentantów horrorów sci-fi pokroju “Coś“, czy “Głębi strachu”. Jest to debiut reżyserski stworzony na podstawie autorskiego scenariusza pochodzącej z Irlandii twórczyni.

Kobieta za sterami łajby znanej też pod tytułem “Sea Fever” radzi sobie jak wytrawny wilk morski, zostawiając daleko za sobą chociażby wysoko budżetową “Głębie strachu”.

Cała historia stanowi zderzenie naukowego sposobu pojmowania świata jaki reprezentuje rudowłosa doktorantka z wielopokoleniowymi tradycjami i prostotą rybaków. Siobhen nie kryje zdziwienia, gdy okazuje się, ze jeden z rybaków jest człowiekiem solidnie wykształconym, mogącym wykonywać jej zdaniem bardziej ambitną pracę. Rybacy z kolei łypią na nią spod oka, bo niepisany morski kodeks źle postrzega obecność na statku kobiet, a co dopiero rudych, dając tym samym wyraz zupełnie nie logicznemu uprzedzeniu.

Akcja właściwa rozpoczyna się z chwilą gdy do kadłuba łodzi przyczepia się … coś. Nazwijmy to coś, bo to zawsze jest coś;) Jak na Coś przystało jest to organizm pasożytniczy i tylko kwestią czasu jest gdy wyjdzie na jaw jak poważne mogą być konsekwencję zetknięcia się nim człowieka.

Oryginalny tytuł, w którym znajdziecie słowo ‘gorączka’ nie pozostawia złudzeń, że będziemy tu mieli do czynienia ze zjawiskiem chorobotwórczym. I tak też się dzieje.

Opozycja między stanowiskiem Siobhen, a towarzyszącymi jej mężczyznami będzie się wzmagać, co zaowocuje dobrą porcją napięcia w odbiorze tej historii. Osobiście jestem z niej bardzo zadowolona, bo choć może nie epatuje ona przymiotami typowymi dla kina sci-fi : efektów tu naprawdę niewiele to radzi sobie z tematem bardzo dobrze przenosząc środek ciężkości na warstwę psychologiczną.

Znajdziecie więc tu sporo właściwości thrillera, zbudowanego na fundamencie fantastyki naukowej i doprawionej body horrorem. Dla mnie bardzo bardzo ciekawe połączenie. Biorąc pod uwagę, że mamy do czynienia z debiutem tym bardziej warto docenić wszelkie walory tej produkcji.

Moja ocena:

Straszność: 2

Fabuła: 7

Klimat: 8

Napięcie:7

Zaskoczenie:5

Zabawa:7

Walory techniczne:7

Aktorstwo:7

Oryginalność: 6

To coś:6

62/100

W skali brutalności: 1/10

Konkurs patronacki z “Inspiracją”

Szukasz Inspiracji…?

Moi Drodzy, ma dziś dla Was coś specjalnego. Konkurs patronacki, w którym do zgarnięcia są CZTERY egzemplarze najnowszej powieści Adriana Bednarka OSOBIŚCIE PODPISANE przez  autora.

Warunki udziału są bardzo proste:

Dla użytkowników facebooka:

1. Polubienie na facebooku fanpage Biblii Horroru oraz fanpage Adriana Bednarka

2. Udostępnienie informacji o konkursie na swojej tablicy z hasztgiem #szukaminspiracji

3. Zaproszenie swoich ziomków do udziału w konkursie

4. Napisanie w komentarzu pod postem konkursowym, którego z bohaterów/bohaterek dotychczas wydanych powieści Adriana lubisz najbardziej (jeśli dotychczas nie miałeś okazji poznać żadnego z nich, napisz to)

Dla użytkowników instagrama:

1. Obserwowanie na instagramie profilu Biblii Horroru praz profilu Adriana Bednarka

2. Udostępnienie na swoim stories informacji o konkursie i oznaczcie w nim Biblię Horroru i hasztag #szukaminspiracji

3. Zaproście swoich ziomków do udziału w konkursie

4. Napiszcie w komentarzu pod postem konkursowym, którego z bohaterów/bohaterek dotychczas wydanych powieści Adriana lubicie najbardziej. (jeśli dotychczas nie miałeś okazji poznać żadnego z nich, napisz to)

  • Konkurs trwa od 2 czerwca 2020 do 15 czerwca 2020.
  • Rozstrzygnięcie konkursu do 3 dni od zakończenia
  • Organizatorem konkursu jest blog Biblia Horroru
  • Sponsorem nagród jest wydawnictwo Novae Res
  • Wysyłka nagród sterylnym gołębiem pocztowym z wydawnictwa
  • Nagrody trafią do 4 osób
  • Linki do Insagrama i facebooka znajdziecie w panelu bocznym strony

Zapraszam do zabawy:)Mam nadzieję, że znajdziecie swoją inspirację;)