O owieczce co utonęła w walijskich odmętach

The dark/ życie za śmierć (2005)

the dark

Głównym zamysłem filmu jest pokazanie, że wszytko ma swoje drugie dno. Oczywiście polscy dystrybutorzy jak zwykle obawiali się że polska rzesza widzów nie załapie o co chodzi, nie da rady pojąć treści więc na dzień dobry powiedzieli nam o co chodzi. Jak ja ich za to kocham…

Jak po zacnym polskim tytule można się domyślić, dojdzie tu do pojedynku, w którym tylko jedna osoba może przeżyć. Do owej potyczki dojdzie w pięknej Wali gdzie mieszka ojciec Sary i mąż Adele. Relacje między matką a córką są delikatnie mówiąc napięte, więc kiedy dochodzi do tragedii matka zrobi wszystko by zadość uczynić córce.

the dark

the dark

W filmie nie zabraknie tajemnic do rozwikłania.Walijskie legendy posłużą widzowi za przewodnika.

the dark

the dark

Będzie mroczno i bardzo nastrojowo. Jednak mniej skupionemu widzowi fabuła może się wydać nie spójna, gdyż dużo tutaj zamieszania.

Moja ocena:

Straszność:4

Fabuła:8

Klimat:9

Oryginalność:5

„To coś”:8

Zdjęcia:9

aktorstwo:7

Dialogi:8

Zabawa:7

Zaskoczenie:7

66/100

Mistrz Polański i jego szatańskie dziecko

Rosemary baby/Dziecko Rosemary (1968)

dziecko rosemary

Roman Polański bez wątpienia tym filmem dokonał przełomu. Ugruntował też na dobre swoja pozycję niesamowitego reżysera. „Dziecko Rosemary” to film, który każdy powinien obejrzeć i każdy powinien się nim zachwycić.

Rok ’68 to czasy przed „Egzorcystą” czy „Omenem”, czyli innymi głośnymi horrorami poruszającymi wątki religijne. Jest to epoka przed nalotem krwawych slasherów. To jest po prostu początek.

dziecko rosemary

Historia Rosemary Woodhouse to horror idealny. Miałam nieprzyjemność oglądać wiele prób powielenia jej i każda kończyła się fiaskiem (np. film  „Błogosławiona”). Genialnego zamysłu jednak  nie da się tak łatwo podważyć… 

Rosemary i jej mąż aktorzyna Guy wprowadzają się do mieszkania w kamienicy, której właścicielami są ekscentryczni staruszkowie, państwo Castevet. Ich role zapadły mi w pamięć na tyle, że teraz myśląc o „groźnych” wyznawcach kultu szatana od razu wizualizuje sobie tą aktorską parę.

dziecko rosemary

Rosemary to niewinne dziewczę, które mąż i reszta szatańskiej gromady wykorzystują jako inkubator dla bestii. Roman Polański często używał absurdu dla ubarwienia tej historii. Groteską trąciło uzasadnienia przez Guy’a faktu, że sprzedał żonkę satanistom, także moment, w którym Rosemary poucza starą Minnie jak kołysać małe diablątko.

Rola Mii Farrow była taką sensacją w tamtych czasach, że do dziś kojarzona jest jako „opiekunka” antychrysta. Dowodem może być jej angaż do roli Pani Baylock w niekoniecznie udanym remak’u „Omena” z 2006 roku.

dziecko rosemary

Poza doskonałą obsadą mistrz Polański zaprosił do współpracy Krzysztofa Komede, który stworzył diabelską kołysankę nuconą przez Mię Farrow, która stała się głównym tematem filmu. Polański lata później równie dobrze rozprawił się z motywem szatana w „Dziewiątych wrotach.”

Bardzo ciekawa jestem pierwowzoru, czyli książki Iry Levina…

Moja ocena:

Straszność:6

Klimat:10

Fabuła:10

Zabawa:10

Zdjęcia:10

Dialogi:10

Aktorstwo:10!

„To coś”:10

Oryginalność:10

Zaskoczenie:10

94/100

Spatkobiercy Blair witch

Paranormal Activity (2007-2011)

paranormal activity

Steven Spielberg, cudowne dziecko Hollywood’u, niczym król Midas, czego się nie dotknie – zmienia się w złoto…  Zbieg okoliczności chciał, że „dotknął” się zepchniętej do magazynu Paramontu  pół amatorskiej produkcji „Paranormal activity”. Film trafił do dystrybucji i zarobił miliony.

Jak to się stało?

paranormal activity

Seria „Paranormal activity” jest fenomenem na skalę światową, niektórzy już krzyczą, że mamy do czynienia z arcydziełem. Ja bym się tak nie zapędzała, jednak muszę przyznać, że mamy tu do czynienia z jednym z najstraszniejszych filmem ostatnich lat. „Paranormal…” przeraża. Ale nie w kinie, z popcornem i colą w łapce. Z resztą pierwsza odsłona serii nigdy nie trafiła do kinowej dystrybucji.

Pamiętam dobrze okoliczności w jakich go obejrzałam. Wynajęte mieszkanie na zadupiu Warszawy, prąd wiecznie nie działał, więc laptopa ładowałam u sąsiadów. Pewnej nocy obejrzałam, na szczęście nie sama, „Paranormal…” pod osłoną zimowej nocy.

paranormal activity

Początek nie budził mojego entuzjazmu. Jakaś przygruba Katie, jej infantylny chłoptaś i ładny dom w San Diego.  Gdzie tu groza??  Historia jest prosta jak drut, jednak obudowano ją takim kontekstem i pozornie prostą oprawą iż naprawdę robi ogromne wrażenie. Trzeba jej tylko dać się rozkręcić. Groza budowana jest powoli, ale jak już zaczynamy zbliżać się do punktu kulminacyjnego jest naprawdę strasznie. Kolejna noc zawsze jest zwiastunem kolejnych paranormalnych wydarzeń. Nie przepadam za paradokumentami, drażni mnie pseudo amatorska kamera i wszytko co z nią się wiąże. W przypadku tego obrazu pokonałam swoją niechęć.

paranormal activity2

Druga część, nie jest ani o stopień słabsza od jedynki. Co więcej poznajmy przyczyny wydarzeń z domu Katie. Jest wiele mocnych momentów i dobrze poprowadzonych wątków. Sprawa rozgrywa się przed wydarzeniami z pierwszej części więc mamy tu do czynienia z czymś w rodzaju beginingu.

Poznajemy tu rodzinę Kristy, siostry Katie, która ma poważny problem z dzikim lokatorem w swoim domu. Podobnie jak w przypadku jedynki, mamy tu amatorskie nagrania z różnych części domu gdzie widzimy coś niewytłumaczalnego. Jak wspomniałam nie uważam by dwójka ustępowałam w czymś jedynce, może jedynie wtórnością, bo wiadomo, że z pewnym zagraniami typowymi dla „P.A” zdążyliśmy się oswoić dzięki pierwszemu seansowi.

paranormal activity3

Trójka niestety pogrążyła całą serię. Muszę to przyznać z przykrością bo spodziewałam się czegoś naprawdę dobrego… Niestety twórcom wyczerpał się zapał do dalszego wikłania tej historii, więc zmienili tor myślenia a przez to całkowicie zaprzeczyli temu o czym była mowa w dwóch pierwszych częściach. W takich sytuacjach mam zawsze wrażenie, że twórcy mają widzów za idiotów z demencją, którzy z chęcią przyklasną na ignorowanie tego na czym de facto budują swoją pracę.

Mamy tu beginig beginingu. Wracamy do lat ’80 kiedy Katie z jedynki i jej siostra z dwójki są małymi dziewczynkami i po raz pierwszy spotykają niesławnego ‚Tobyego’ emanacje demonicznej siły.

Wszytko fajnie się rozwija aż do pierwszych ‚modyfikacji’ przeszłości dziewcząt, która to była przedstawiana w pierwszych dwóch ‚odcinkach’. Zmiany te wcale nie wychodzą historii na zdrowie, bo jej znaczna prostota zostaje tu pchnięta wręcz w banał. Banalne rozwiązania bywają bezpieczne, ale co jeśli jednak widz nie ma demencji?

paranormal activity

SPOILER: W jedynce jest mowa o tym że Katie i Kristy, były nawiedzane przez demona w dzieciństwie, aż do pożaru domu, w którym na szczęście ani one ani ich rodzice nie ucierpiały. Trójka całkowicie zaprzecza tej historii. Owszem, mamy dwie dziewczynki, ale mieszkają one z matka  i jej nowym facetem, nawet nie nazywają go ojcem, przez afery z demonem wynoszą się do babci, która okazuje się jakąś czarownicą, mordują matkę i jej faceta a  mała Katie zmienia się w demona… O co chodzi…? KONIEC SPOILERA.

Nie cierpię jak twórcy filmowych serii przeczą sami sobie.

paranormal activity

Do kin „niebawem” wejdzie czwarta odsłona serii, bardzo jestem ciekawa jak wybrną z trójki. Osobiści radziła bym przyczepić się pazurami drugiej części i pociągnąć wątek Huntera i Katie, wymazać z pamięci to co zrobili w trójce. Jak będzie to się okaże. Ja niestety straciłam zapał do „P.A” i nie sądzę, żeby twórcom udało się go przywrócić

Moja ocena:

Paranormal Activity:8

Paranormal Activity2:8

Paranormal Activity 3: 4

Nim ogarnie cię mrok

Darkness/Ciemność (2002)

darkness

Film anglojęzyczny, jednak wpływ Hiszpanów jest bardzo  w nim widoczny. Produkcje międzynarodowe mają to do siebie, że – o ile nastąpi dobre porozumienie, to każdy ma szanse dodać od siebie coś ciekawego.

„Darkness” to historia amerykańskiej rodzinki, która postanawia przeprowadzić się do Hiszpanii.

Rodzinka jest dość problematyczna, bo tatuś choruje na dość zagadkowe schorzenie, które powoduje między innymi ataki furii. Nie zraża to jednak hardej mamuśki, która wydaje się niczym nie przejmować. Ani dziwnym zachowaniem teścia, ani coraz częstszymi atakami męża, ani nawet fizycznymi obrażeniami jakich od momentu przeprowadzki doznaje jej mały synek.

darkness

darkness

darkness

Córeczka ( w tej roli Anna Paqin, do której miałam wielki sentyment od czasów „Fortepianu”) trochę zdziwaczała. Większość scen z jej udziałem to snucie się po domu z ponura miną, branie kąpieli, albo suszenie włosów. Ta rola ewidentnie nie miała potencjału.

Dużym plusem jest historia domu, w którym owa rodzinka mieszka. Mamy tutaj fajny element zaskoczenia.

Największym atutem jest nastrój w jaki wprowadza nas film. Wszystko kręci się wokół ciemności i faktycznie, oglądając ten horror mamy wrażenie, że ta ciemność przekrada się do nas. To zasługa dobrego montażu, ciekawych ujęć i tła opowieści.Wiele filmowych scen mocno zapada w pamięć.

darkness

„Ciemność” jest z pewnością jednym z lepszych horrorów nastrojowych. Wykorzystuje jednocześnie banalny i niezwykle trafny lęk – lęk przed ciemnością. Z pomocą scenariusza i dobrej realizacji udaje się ten właśnie motyw podkręcić do miary lęku mającego uzasadnienie.

Moja ocena:

Straszność:5

Klimat:9

Fabuła:7

Dialogi:6

Zabawa: 7

Zdjęcia:9

Aktorstwo:7

„To coś”:7

Zaskoczenie:6

Oryginalność:7

70/100

Morderca z bankomatu

ATM Trappola mortale/Bankomat (2012)

atm

Troje znajomych po wigilii w pracy wracają do domów. Po drodze zmuszeni są skorzystać z bankomatu przy odludnym parkingu. Tam czai się zakapturzony morderca który obiera ich za swój cel.

Jak mówią mędrcy – pieniądze szczęścia nie dają.

Być może morderca atakujący trójkę naszych bohaterów, gdy Ci postanowili skorzystać z bankomatu, chciał im w ten sposób to dosadnie wytłumaczyć?

Jak to bywa w horrorach typu slasher, nie zbadane są motywy mordercy, możemy się sobie dorobić do jego działalności choćby najbardziej poronioną ideologię. 

 

atm

W filmach tego typu najbardziej dołująca jest głupota bohaterów, ale o tym nie ma co dyskutować, bo gdyby wszyscy byli sprytni, nie mieli byśmy do czynienia z horrorem, a  filmem akcji pełnym kaskaderskich wyczynów bohaterskich postaci.

Nasze ofiary  z „Bankomatu” to prawdziwe ofiary i jak na ofiary przystało zachowują się stosownie do swojej roli.Sprawca ich nieszczęścia dostarcza im nie lada atrakcji podczas gdy oni tkwią w klaustrofobicznym pomieszczeniu bez możliwości ucieczki.


Film nie jest zachwycający, ale jest przyzwoity. Nie nudzi, stara się podtrzymywać napięcie.

Duży plus za zimno:D

Moja ocenia:

Straszność:3

Klimat:7

Aktorstwo:6

Zabawa:6

Dialogi:6

„To coś”: 6

Oryginalność: 6

Zdjęcia: 7

Zaskoczenie:5

Fabuła:6

58/100

Moje noce z Clarą

Mientras duermes/Słodkich snów (2011)

sweet dreams

Aż nie chce się wierzyć, że jest to film reżysera REC’a. Zupełnie inna stylistyka i tematyka choć akcja znowuż osadzona jest w hiszpańskiej kamienicy.Bohaterem filmu jest Cezar dozorca, cierpiący na nieuleczlną anhedonię. Podziwia szczęście innych i szlak go trafia że sam nie jest do takiego stanu zdolny. Jest oschły, sztywny,nieprzystępny.

sweet dreams

Po cichu podkochuje się w jednej z mieszkanek kamienicy, Clarze. Clara to esencja życiowej radości, pewnie dlatego jest nią tak zafascynowany.

sweet dreams

Jego zachwyt zbacza jednak na niebezpieczne tory nienawiści. wierząc iż nie ma szans u promiennej dziewczyny postanawia uprzykrzyć jej życie. Wykorzystuje do tego swoje zawodowe przywileje.

W filmie mamy dobrze przeprowadzoną intrygę, trochę psychologii, ale nie tyle żeby się porzygać. Film budzi niepokój i skłania do zastanowienia.

Moja ocena:

Straszność:2

Klimat:7

Fabuła:9

Zdjęcia:7

Zaskoczenie:7

„To coś”: 7

Oryginalność:7

Aktorstwo:7

Dialogi: 7

Zabawa:7

67/100

Piękna ciężarówka na australijski pustkowiu

Road train (2010)

road train

W otoczeniu pięknych australijskich pejzaży biwakuje grupa znajomych. Ich relacje są dość pokomplikowane, co wcale nie przeszkadza całokształtowi fabuły. Craig i Nina bzykają się radośnie podczas, gdy zakochana w Craigu Liz wyładowuje frustracje na swoim chłopaku Marcusie.

I tak by sobie pewnie dalej pluli jadem, gdyby nie pech, który sprawił iż na praktycznie opustoszałej drodze spotkali tytułowy road train (road train to taka mega wielka ciężarówka,  dlatego jest zwana drogowym pociągiem).

road train

Dochodzi –  powiedzmy – do kolizji i młodzi zostają bez pojazdu na odludziu. Kidy już myślą, że umrą z pragnienia i zgryzoty zauważają, że ich „oprawca” stoi sobie nieopodal. Nie wiele myśląc pakują dupy do ciężarówki i odjeżdżają ku zachodowi słońca. W towarzyszące temu szczegóły nie będę się wdawać, bo co za dużo to nie zdrowo… Finalnie okazuje się, że ciężarówka jest dość… specyficzna, delikatnie mówiąc, ma swoje specyficzne potrzeby, a jej urok oczarowuje podróżujących na tyle, że zaczyna im odbijać.

Wszystko fajnie się rozwija jednak w pewnym momencie zaczyna się robić męcząco… Autorzy chyba nie znali umiaru i nie wiedzieli kiedy skończyć, przez co trochę zmordowali widza.

road train

Niewątpliwym plusem filmu, po za ciekawą choć w pewnym momencie uciążliwą fabułą i pięknymi widokami jest aktorstwo i muzyka. W roli Niny można zobaczyć aktorkę z „Beautiful kate”- świetny film, polecam. Reszta też zagrała w sposób przyswajalny.

Wszystko okraszone dobą muzyką, niezłymi efektami gore i pięknymi australijskimi plenerami.

Sam pomysł z morderczą ciężarówką jest bardzo ciekawy, choć niezbyt oryginalny jeśli przyjrzeć się innym filmowych czarnym charakterom motoryzacji. Muszę jednak przyznać, że mimo pewnych fabularnych dłużyzn ten film przekonał mnie do siebie.

Moja ocena:

Straszność: 4

Fabuła:7

Klimat:7

Aktorstwo: 7

Zdjęcia:8

Zabawa:6

Dialogi:6

„To coś”:7

Zaskoczenie:5

Oryginalność:6

63/100

Umarł król, niech żyje król

Twixt (2011)

twixt

Trzeba przyznać, że Coppola  zaskoczył tą produkcją. Nie jest to jednak miłe zaskoczenie, mimo iż wiele rzeczy podobało mi się w tym filmie.

Pozwolę sobie trochę przybliżyć fabułę… Pisarz z problemem alkoholowym i kryzysem weny trafia do małego sennego miasteczka gdzie ma „promować” swoją książkę. Poznaje tam ekscentrycznego szeryfa, który jara się strasznymi historiami inspirowanymi lokalnymi legendami. Wciąga w to wszytko pisarza, który trochę odlatuje nam w kosmos w tym całym zamieszaniu. Spotyka pewną eteryczną dziewczynkę (młodszą Fanning) o dźwięcznym imieniu Virginia, popija whisky z Edgarem Allanem Poe i pakuje się drobne kłopoty w związku z tajemniczymi morderstwami i próbami ich rozwikłania.

twixt

twixt

Podobał mi się owiany mgłą tajemnicy motyw twórczością Poe’go, podobały mi się pijackie dyskusje mistrza i pisarzyny, podobał mi się nastrój opowieści i fantastyczne zdjęcia. Ale Coppola poległ na polu konstrukcji fabuły.

To zabawne, że opowiadając o autorze, który ma problem ze swoją twórczością sam się tym kryzysem zaraził.

Czegoś mu zabrakło. Polotu? pomysłu?

Moja ocena:

Straszność: 2

Fabuła: 6

Klimat: 8

Dialogi:8

Zdjęcia:9

Aktorstwo:7

Zabawa:6

„To coś”: 6

oryginalność: 7

zaskoczenie: 5

64/100

Z kim przyjaźni sie twoje dziecko?

Stevie (2008)

stevie

Aż dziw bierze, że po obejrzeniu tylu niemal identycznych historii (dziecko, wymyślony przyjaciel, straszne, tajemnicze wydarzenia) nie tracę entuzjazmu wobec tego tematu.

Bohaterami filmu jest małżeństwo borykające się z problemami. Jak to zwykle w takich sytuacjach bywa, para dopatruje się ratunku w nowym członku rodziny. Adoptują więc śliczną jak laleczkę dziewczynkę, która jednak okazuje się mieć pewne problemy. Tu zaczyna się śledztwo bystrej mamuśki. Odkrywa, że Isabela ma wymyślonego przyjaciela, którego obarcza winą za pewne budzące niepokój wydarzenia. Bystra mamuśka w czasie osobistego śledztwa odkrywa co może być przyczyną takiego zachowania córki.

„Stevie” niczym mnie nie zaskoczył. Co prawda pojawia błędny trop i element niespodzianki pod koniec seansu, ale nie urzekło mnie to do końca, nie zmroziło krwi w żyłach.

Moja ocena:

Straszność: 2

Fabuła:6

Aktorstwo:6

Zdjęcia:7

Dialogi:5

„To coś”:6

Oryginalność:4

Zaskoczenie:6

Klimat:6

Zabawa:6

54/100

Śmiej się śmiej zaraz umrzesz

Ladda Land (2011)

ladda land

Film zaczyna się jak tajlandzki odpowiednik amerykańskiego snu. Piękny dom, uśmiechnięci mieszkańcy ( na prawdę, nie wiem jak można się tak bez przerwy szczerzyć to chyba jakieś chemiczne zaburzenia w mózgu), ale jak wiadomo- amerykański sen to bujda, więc i w Tajlandii też się nie sprawdzi:)

Piękny dom okazała się miejscem kaźni. Może przesadzam- dom jak dom, gorzej z sąsiedztwem – tytułową dzielnicą Ladda land. Mieszkańcy skończyli bardzo źle- palce w tym maczały oczywiście azjatyckie duchy.

Przez cały film czekałam z niecierpliwością, aż przyjdzie jakiś azjatycki duch (azjatyckie duchy są najgorsze) i rozkwasi im te uśmiechnięte paszcze, które widzimy na plakacie.

Szczególnie kolesiowi, który zabił kota. (mogę oglądać wszytko, tortury, gwałty, kanibalizm everything, ale NIE ZABIJANIE ZWIERZĄT!!!) po tym zajściu miał już u mnie kilka wyroków śmierci i na fabule filmu za bardzo skupić się nie nie mogłam, taka byłam rządna jego krwi.

ladda land

Skośne kino zazwyczaj odbieram pozytywnie, ale nie w tym przypadku. Tajlandia to jednak nie Japonia, nie Korea. Widziałam wiele lepszych skośnych ghost story z  lepszą historią, z lepszym klimatem i bez zabijania kotów z uśmiechem na ustach.

Moja ocena:

Straszność:4

Fabuła:6

Klimat:6

Zdjęcia:6

Aktorstwo:5

Zabawa:5

Dialogi:6

„To coś”:4

Oryginalność: 5

Zaskoczenie:6

53/100