Wkurzą Jacka takie sprawy, ciągle praca, brak zabawy

The Shining/ Lśnienie (1980) vs The Shining/ Lśnienie [1997)

lśnienie

Jack, Torence aspirujący pisarz i  dość nieprzyjemny typ z problemem alkoholowym, wraz z żoną o paszczy chomika i dość zakręconym synkiem wprowadza się na 5 miesięcy do pięknego hotelu w górach gdzie ma sprawować fuchę zimowego stróża.

W roli głównej mamy niesamowitego Jacka Nicolson’a, który sprawił iż ten film, rzecz jasna mający wiele innych zalet, jeszcze bardziej zapada w pamięć.

 „Lśnienie” jest jednym z moich ulubionych horrorów i obok „Innych” jednym z tych, do których najczęściej wracam.

Kubrick zadbał o wszystko. Mocne, krwawe sceny grozy, klaustrofobiczny, przytłaczający klimat  wpędzają widza w ostrą paranoję. Jest to jeden z tych nielicznych horrorów, które NAPRAWDĘ przerażają.

lśnienie

Grozę budzą zarówno pojedyncze sceny jak i cała wizja twórcy.

Niepokorny mistrz Stanley Kubric dokopał Kingowi tą ekranizacją. Dokopał sowicie i z impetem darując sobie dłużyzny jakie zafundował nam pisarz w swoim dziele, zmieniając niektóre wątki i dodając co nieco od siebie. Cieszę się, że to zrobił bo dzięki temu mamy do czynienia z jednym z najlepszych horrorów wszech czasów. Takie jest moje zdanie z którym z całą pewnością nie zgodzi się żaden ortodoksyjny fan prozy Kinga.

Wszytko w tym filmie jest na swoim miejscu. 

Fabuła jest spójna i trzyma w napięciu, rozwija się powoli ale sukcesywnie, aż następuje wspaniały finał.

Możemy obserwować powolny rozpad psychiki głównego bohatera, który z pijaczka frustrata zmienia się w oszalałą bestię. Nie następuje to z dnia na dzień. Proces ten jest powolny. Bardzo dużym atutem scenariusza jest relacja między Wendy a jej mężem.  Nicolson jest świetnym aktorem, a do tej roli wydawał się być wręcz stworzony:) Kreacja żony- chomika, jest jakby przeciwwagą do jego postaci. Razem tworzą wspaniały duet choć ci którzy dali biednemu chomikowi złota malinę, najwyraźniej nie podłapali koncepcji Kubricka. To obok horroru historia o rodzinnej patologii, współuzależnieniu małżonków, czego skutkiem jest po pierwsze ‚odjazd’ najmłodszego członka rodziny i w reszcie kompletny upadek jego ojca.

Dodatkowym atutem, dla mojej osobistej uciechy jest fakt iż akcja rozgrywa się w czasie zimy, Nicolson w swoim morderczym szale gania ofiary po śniegu. Perspektywa tego ze mogłabym zmarznąć przeraża mnie bardziej niż wizja ognia piekielnego, więc wszystkie horrory „na śniegu” są stworzone dla mnie:)

lśnienie

lśnienie

Fani niemego kina z pewnością rozpoznaję jedną z najsłynniejszych filmowych scen, czyli wywalanie drzwi, żywcem wyciągnięte z „Furmana śmierci”. Scen zapadających w pamięć jest tu zresztą mrowie. Praktycznie każde ujecie jest tu maksymalnie dopieszczone, nawet przejazd małego Danny’ego na rowerku.

lśnienie

Tak czy inaczej mamy tu do czynienia z produkcja perfekcyjną w każdym calu. Jakby komuś było mało, dodam jeszcze iż muzykę robił nasz rodzimy mistrz Penderecki i odwalił kawał dobrej roboty.

Moja ocena:10/10


lśnienie

Jak wspomniałam ortodoksyjni fani prozy Kinga z pewnością nie zapatrują się dobrze na rozliczne cięcia i zmiany w filmie Kubricka względem oryginału napisanego przez Kinga. Dla nich pisarz postanowił nakręcić własne „Lśnienie”, oparte na jego scenariuszu będącym wierny odwzorowaniem tej niemożliwie długiej literatury. Z uwagi na to, że każdy nawet najmniej istotny szczegół książki w oczach jej autora jest elementem niezbędnym ta ekranizacja łącznie trwa jakieś cztery i pół godziny…

Dla nie przebrniecie przez trzy półtoragodzinne odcinki były drogą przez mękę. Heroicznym czynem, na który porwałam się z szacunku dla Kinga. Wnioski z tego seansu są raczej przykre.

King całkowicie nie miał dystansu do swojej historii i ten brak dystansu odbił się na odbiorze. Pierwszy z odcinków to kompletny zastój. Półtorej godzinny wstęp w którym aktorzy, marni z resztą nawet jak na produkcję telewizyjną, wygłaszają wciąż te same kwestie. Dla mnie połowę dialogów można by wyciąć bez straty.

Obsada jest tu obok rozwleczonego scenariusza i bardzo słabej realizacji (zdjęcia, efekty) najsłabszym ogniwem, który konsekwentnie ciągnie tą czterogodzinną landarę ku przepaści. W przypadku filmu Kubricka mieliśmy do czynienia z aktorami mega charakterystycznymi, charyzmatycznymi tu mamy aktorów… ładniejszych. Jeśli chciałbym być złośliwa powiedziałabym, że Stephen specjalnie upiększył Jacka i Wendy gdyż jego „Lśnienie” miało być poniekąd sfabularyzowaną spowiedzią z osobistych błędów. Chyba ubodło go, że Kubrick uczynił z niego pijaka bez talentu a z jego żony pokorną mimozę w dodatku szpetną:)

lsnienie

Młody odtwórca roli Danny’ego to jeszcze gorsza historia. Mogli by tam posadzić kukłę i efekt byłby taki sam.

Nie podobała mi się ta Kingowska wersja „Lśnienia” i uważam, ze King chcąc poprawiać Kubricka strzelił sobie w stopę i ośmieszył się – nie inaczej.

Moja ocena:

3/10

Jazda

Riding the bullet/ Jazda na kuli (2004)

jazda na kuli

Allan jest studentem, który przebywając na kampusie otrzymuje smutną wiadomość. Jego ukochana mama trafiła do szpitala. Chłopak nie zamierza czekać. Czym prędzej pakuje manatki i rusza autostopem w stronę rodzinnego miasteczka. Ta podróż pełna przygód i nadprzyrodzonych zdarzeń będzie w pewnym sensie podróżą w głąb jego największych lęków.

jazda na kuli

„Jazda na kuli” w reżyserii, wprawionego w filmowych ekranizacjach, Micka Garrisa, powstała w oparciu o opowiadanie Stephena Kinga pochodzącego ze zbioru „Wszystko jest względne„.

Opowiadanie robi dużo ciekawsze wrażenie głównie dlatego, że w słowie pisanym łatwiej przemycić retrospekcje, tak aby stały się integralną częścią opowieści. W ekranizacji również są obecne, bo w końcu wspomnienia o matce i nieszczęsny wypad na diabelski młyn zwany ‚kulą’ stanowią bardzo ważny element bieżącej historii, ale jest ich znacznie mniej.

Co się tyczy tego, co w opowieści jest nadnaturalne, to będą to oczywiście ‚przewoźnicy’ Allana, szczególnie jeden, który zażąda od bohatera decyzji z której podjęciem każdy z ludzi miałby ogromny problem.

jazda na kuli

W filmie mamy do czynienia z ciekawym wątkiem wyboru pomiędzy śmiercią swoją, a śmiercią kogoś nam bliskiego.

jazda na kuli

King nie boi się trudnych pytań i decyzji.Może dlatego tak skutecznie przeraża? Rzuca nas w paszczę naszych lęków..


(Postanowiłam zmienić nieco kryterium oceniania horrorów, gdyż głupio wychodzi, gdy dwa filmy, które są od siebie zupełnie różne maja taką samą ocenę. Ta więc teraz oceniać będę w oparciu o 10 elementów: Straszność, bardzo po polsku mi się to napisało…,Fabuła/historia/scenariusz, Zdjęcia, Aktorstwo, Dialogi, Oryginalność/pomysł, Zaskoczenie, Nastrój/klimat, Zabawa i  To „coś”. W skali od 1 do 10.)

Moja ocena:

Straszność: 4

Fabuła:8

Zdjęcia: 7

aktorstwo: 7

dialogi:7

oryginalność:8

zaskoczenie:5

nastrój: 7

zabawa: 7

„to coś”:7

63/100

Sami tworzymy swoje wspomnienia

Syvälle salattu (2011)

body of water

Jest to produkcja fińska, więc spodziewałam się nastoju w stylu „Sauny”, ale mamy tu już coś innego. Fabuła też jakaś taka… amerykańska.

Julia wraz z synkiem postanawia pomieszkać w swojej rodzinnej okolicy, nieopodal malowniczego jeziora. Ma tam pozałatwiać swoje sprawy zawodowe i przy okazji zafundować dzieciakowi fajne wakacje. Praca jednak pochłania ją zbyt bardzo w dodatku powracają dziwne i niejasne wspomnienia z dzieciństwa. Wydaje się, że nikt nie jest chętny by pomóc jej rozwikłać tajemnice z przeszłości, w dodatku Julia zaczyna przeczuwać iż jej synkowi grozi niebezpieczeństwo. Koś tu coś ewidentnie knuje..

body of water

Jedynym wyraźnie narzucającym się plusem tego filmu jest wplątanie w jego fabułę baśni/legendy.  Owa baśń staje się nośnikiem całej historii i motorem napędowym dalszych wydarzeń.

body of water

Mamy tu też całkiem sprawnie poprowadzony motyw psychologiczny, motyw wypartych wspomnień. Wszytko to prowadzi nas do finału, który może zaskoczyć.

Moja ocena: 6+/10

zła dziewczynka

Yulenka/Juleńka (2009)

julenka

Istnieje jeszcze anglojęzyczny tytuł:Deadly lesson, ale to można sobie darować:)

„Juleńka” to niezwykła produkcja. Pod każdym względem. Jest rosyjską odpowiedzią na szereg anglojęzycznych filmów traktujących o „popieprzonych, złych dzieciach”.

julenka

Jest to nastrojową opowieścią osadzoną w realiach rosyjskiej szkoły dla dziewcząt.  Uczęszcza tam niezwykła dziewczynka, Julia Majewska. Nad wiek dojrzała, poważna i rozwinięta intelektualnie.  W Julence jest jednak coś niepokojącego. Czy jest po prostu złą dziewczynką, czy kryje się za tym coś więcej?

W  fabule”Julenki” mamy rozliczne nawiązania do greckiej mitologi, której dziewczynka jest miłośniczką. Swój życiowy plan Julia wciela w życie ze stoickim spokojem i precyzją godną chirurga.

To dziecko otacza przeszywające wszechobecne zło, nawet jej uroda jest niepokojąca.

julenka

Jej nauczyciel dostrzega straszne rzeczy dziejące się w szkole z internatem, do której uczęszcza jego pasierbica Nastia, Julenka i inne dzieci. W tej przedziwnej atmosferze facet zaczyna lekko wariować, bo czy to możliwe żeby grupa małych dziewczynek była zdolna do przemocy, a nawet morderstwa?

julenka

Film jest totalnie nie amerykański, to jego największa zaleta. Groza po rosyjsku, wygląda zupełnie inaczej. Zupełnie inne społeczne i kulturowe uwarunkowania wpływają na tło filmu w znaczny sposób. Niektóre zachowania bohaterów mogą dziwić, ale dla mnie to była miła odmiana.

W „Julence” nawet brutalność jest wysmakowana. Amerykanie lubią dorabiać ideologię do swoich poczynań w stylu „zabijam ludzi bo nikt mnie nie lubi”. Tu wyższa idea, jest naprawdę wyższa. Logika jest może nico pokrętna, ale to dodaje filmowi jeszcze większej wartości i wyróżnia go na tle filmów typu „Case 39” czy „Hurt”, gdzie bohaterami również są dzieci.

Zaletą są również piękne zdjęcia. Aktorsko, można przyczepić się do kreacji nauczyciela, ale on i tak ginie gdzieś w tyle i robi tło dla doskonałej roli Julii. Szczerze mogę polecić, bo to jeden z tych filmów, do których zawsze z przyjemnością wracam.

Moja ocena: 9/10

Amerykaśkie nastolatki i ich wizje śmierci

Final destination 1-5/ Oszukać przeznaczenie  1-5 (2000-2011)

oszukać przzeznaczenie

oszukać przzeznaczenie

oszukać przzeznaczenie

oszukać przzeznaczenie

oszukać przzeznaczenie

Ta seria była kiedyś jedyna w swoim rodzaju. Po raz pierwszy, w roku 2000,  ktoś w tak makabryczny sposób rozprawił się z motywem jasnowidztwa. Teraz „Oszukać przeznaczenie” ciągnie się bez końca, a jemu podobnych filmów powstaje coraz więcej. Nie mniej jednak film zasługuje na uwagę i często oglądam poszczególne części serii z niekłamaną przyjemnością.

Mamy tu do czynienia z typowymi horrorami dla nastolatków i o nastolatkach.

Pozornie wszytko zaczyna się od  tragicznego lotu 180 do Francji w pierwszej odsłonie serii, kiedy to chłopak imieniem Alex cudem ratuje siebie i kilku kolegów od śmierci. Tuż przed wylotem nastolatek ma wizje, w której widzi katastrofę samolotu, którym ma lecieć. So Creepy…

oszukać przzeznaczenie

Wielką zaletą całej serii są właśnie sceny wizji śmierci. Totalnie pojechane motywy. Jednym słowem wielka, krwawa rzeź, ale nie jakieś bezsensowne machanie byle czym, w byle kogo. 

Śmierć ma zamysł. Jest pomysłowa i brutalna. W ‚jedynce’ mamy brawurową katastrofę samolotową. Ci, którym udało się wysiąść z samolotu razem z Alex’em giną po kolei w jeszcze bardziej barwnych i krwawych scenach.

Akcja drugiej części ma miejsce na autostradzie. Grupa małolatów jedzie ‚gdzieś tam’, wanem tatusia głównej bohaterki. Tym razem to Kimberly ma wizję śmierci swojej i swoich znajomych na rzeczonej autostradzie. Nie wiemy czy to kobieca intuicja, czy menstruacja, ale już na początku trasy Kim staje przed oczami wizja śmiertelnego karambolu. 

oszukać przzeznaczenie

Kimberly wpada w panikę, parkuje na poboczu po czym następuje ‚bum’ w którym jednak ona i kilku innych szczęśliwców nie uczestniczą.

Bum jest piękne i spektakularne. Ofiary giną w sposób wymyślny i finezyjny. Podobnie jak ocaleni- w dalszej części filmu.

Głównym nośnikiem fabuły wszystkich części jest właśnie tytułowe oszukanie przeznaczenia. 

oszukać przzeznaczenie

Młodzi kombinują na wszelkie sposoby jak wywinąć się czającej się za plecami śmierci… Czy im się uda? Oczywiście, że nie:)

Dlatego to tak faaajny film:)

Dwójka była nieco mdła w porównaniu z pozostałymi częściami. Jak dla mnie najsłabsza.

Trójka to z kolei moja ulubiona odsłona serii. Może dlatego, że obejrzałam ją jako pierwszą i mam do niej  sentyment, a może dopatrzyłam się jakiejś wyższej sprawiedliwości w durnych landrynach ginących w swoim naturalnym środowisku bytowym? – Co jest zresztą moim zdaniem najlepszym popisem chytrości śmierci z pośród wszystkich odsłon serii.

oszukać przzeznaczenie

Swoją drogą ujęcie przejście z trumien na solarium w trumny na ich pogrzebie jest przezabawne.

Postaci z tej części wydają mi się z resztą najbardziej barwne i interesujące. A sam motyw wizji głównej bohaterki – tym razem Wendy, która podobnie jak ja ma fjoła na punkcie kontroli- czyli śmierć na karuzeli – wyśmienity!

oszukać przzeznaczenie

Autorzy czwartej części „Oszukać przeznaczenie” skorzystali już z dobrodziejstwa 3D. Fabuła miała na szczęście sporo momentów, gdzie 3D można było z powodzeniem wykorzystać.

Akcja dzieje się na torze rajdowym, a ofiarami „planu śmierci” są młodzieńcy i niewiasty z widowni.

oszukać przzeznaczenie

Czarnowidzem znowu jest chłopak, Nick.

Trochę tu więcej pomieszania z poplątaniem niż w poprzednich częściach, ale akurat na plus.

Na pewno fragmentem godnym uwagi jest scena w kinie, gdy dziewczyna Nicka wraz z kumpelą oglądają film w 3D…

oszukać przzeznaczenie

Bohaterów piątej części- na tę chwilę ostatniej- śmierć spotka  na moście. Coś się zarwie, coś zawali… a Wszytko to zobaczy bohater o imieniu Sam. Samotny Sam, nie dość, że pokłócił się z panną to jeszcze ma umrzeć.

Ale po co ma umierać jak w kilku susach może pokonać otchłań uratować swoją brzydką dziewczynę i stać się bohaterem? Albo podejrzanym terrorystą:)

Jest to chyba najbardziej dopracowany z filmów serii. Jeśli chodzi o efekty i sposoby na uśmiercenie bohaterów (połamana gimnastyczka była the best).

oszukać przzeznaczenie

Ze smutkiem muszę dodać iż ta część zamyka serię. Przeznaczenie zatacza krąg i wracamy do początku- To bardzo ciekawy zabieg, choć obawiam się iż przez to już nie powstanie żaden film z serii.

Ciekawostką jest, że każdy z filmów ma swoją „melodię śmierci” co moim zdaniem dodaje sprawie smaczku. Na przykład w dwójce jest to „Hallway to hell”, a w piątce „Dust in the wind„.

Słowem podsumowania, polecam całą serię. Nie są to of course ambitne produkcje, nad którymi trzeba by się zadumać, ale jako horrory w całkowicie spełniają swoją rolę.  Trzymają się jednego utartego schematu, wzbogacając kolejne fabuły wymyślnymi scenami śmierci. Coś dla fanów makabreski

Moja ocena:

Jako całość: 6+/10

Oszukać przeznaczenie: 6/10

Oszukać przeznaczenie 2: 4/10

Oszukać przeznaczenie 3: 8/10

Oszukać przeznaczenie 4: 5/10

Oszukać przeznaczenie5: 6/10

Pozwól jej odejść

They/Dom zagubionych dusz (1993)

dom zagubionych dusz

Oto kolejny przebój na mojej małej liście.

Zarazem kolejny film, który oglądałam w TV jako dziecko i o którym nie mogłam zapomnieć.

Tym razem byłam bardziej kumata i pamiętałam jego tytuł, jednak z wygrzebaniem go był nie lada problem.

Wg. zacnego portalu filmweb film należy do gatunku dramat i jeszcze o zgrozo familijny… Dla mnie to nastrojowy ghost story.

Opowiada o mężczyźnie, który traci w wypadku jedenastoletnią córkę. Obwinia się za jej śmierć. Wierzy, że córka nie może zaznać wiecznego spokoju. Szuka odpowiedzi na dręczące go pytania aż trafia do tytułowego domu zagubionych dusz.

dom zagubionych dusz

Tu poznaje osobliwą staruszkę. W jej domu odnajduje swoją córkę, ale nie tylko ona tu jest. Są tam też inne dzieci, które nie mogą przekroczyć granicy pomiędzy życiem a śmiercią.

dom zagubionych dusz

Biała dziewczynka przysiadająca na drzewie i hucząca jak sowa- To był screen z tego filmu, który najbardziej utkwił mi w pamięci. Wzbudził on zresztą w moim dziecięcym serduszku wielką grozę.

Obraz ma niepowtarzalny klimat, a historia jest smutna i straszna. Polecam gorąco. Puszczać  szczególnie 9 letnim dzieciom:P

Moja ocena: 10/10

Zakochaj się w Mandy Lane

All the boys love Mandy Lane/ Wszyscy kochają Mandy Lane (2006)

all the boys love mandy lane

Ale czy Mandy Lane była wata kochania? Przekonają się tylko ci, którzy przeżyją krwawą masakrę w domku letniskowym jednego z jej wielbicieli…

all the boys love mandy lane

all the boys love mandy lane

Film przywodzi nam na myśl stare shlasery, bo mamy oto grupę podpitych, przyćpanych gnojków w czasie weekendowego wyjazdu. Wszyscy tam obecni mają ochotę zaliczyć piękną nastolatkę imieniem Mandy Lane.

Mandy  dzielnie odpiera ataki na swoją cnotę. Sprawy zaczynają zmieniać kierunek, gdy biesiadnicy zaczynają znikać jedno po drugim.  Kto jest sprawcą krwawego mordu? Czy to któryś z wielbicieli Mandy?

Film trzyma w napięciu i jest dobrze zrobiony.  Klawa muzyka, fajne operacje z kolorami. Aktorstwo  naprawdę daje radę, „najpiękniejsza z całej wsi” faktycznie jest niezła, uwodzicielska w naturalny sposób, zażenowana tym co się w okół niej dzieje . Jest krwawo, straszno i fajnie:)

Żeby bardziej się nim pozachwycać musiałabym rzucać spoilerami, a tego robić nie chcę. Powiem tylko, że zakończenie nie jest tanim, przekombinowanym chwytem, słodkim happyendem, gdzie skromne dziewice wychodzą z opresji obronną ręką, a nędznicy zostają ukarani.

Jest to bez wątpienia najlepszy teen slasher ostatnich lat, przywodzi nam na myśl porządne, klimatyczne produkcje z lat ’80, we współczesnej dopracowanej oprawie.

all the boys love mandy lane

Moja ocena:  8/10

Żywi i umarli spotkają się na końcu wieczności…”

The Others/ Inni (2001)

the others inni

Niezaprzeczalnie i bezapelacyjnie mój number one! Jest to jeden z tych filmów, do których wracam bez końca.

Wszytko w tym filmie jest takie jak być powinno. Dla mnie to wzorcowy horror.

Alejandro Amenabar zrobił kawał  dobrej roboty przywracając mi wiarę w to, że da się po roku 2000 zrobić piękny, nastrojowy film grozy, który wbija w fotel bez zalewania ekranu wiadrem krwi, bez efektu 3D, bez cycków i wielomilionowego budżetu przeznaczonego na efekty specjalne.

Tak, jaram się:)

the others inni

Posągowa Nikole Kidman wciela się w rolę Grace, surowej matki dwójki chorych na fotofobie dzieci, Ann i Nicolas’em- również role warte uwagi. Mieszkają razem w wielkim wiktoriańskim domu na wyspie Jersey .

Akcja dzieję się w czasach krótko po zakończeniu drugiej wojny światowej. Matka i dzieci niecierpliwie wyczekują powrotu ojca z frontu.

W każdym kącie wielkiego ciemnego domu czają się tajemnice.

Kim są ludzie, których Grace zatrudniła w charakterze służby? Gdzie jest mąż i ojciec dzieci Grace? I Wreszcie co stało się pewnego dnia „gdy mama oszalała”…?

the others inni

the others inni

Mamy tu więc nastrój- mroczny, niepowtarzalny, przenikliwy ,aktorstwo na na prawdę najwyższym poziomie, historię, która mimo iż stonowana, brak jej gwałtowności, będzie trzymać w napięciu do ostatniej chwili, wspaniałą oprawę muzyczną,  doskonałe zdjęcia, kostiumy i scenografię. Dopracowany jest każdy detal.

the others inni

the others inni

W filmie, jak na dobry horror przystało nie zabrakło momentów, w których nawet najbardziej odporny koneser gatunku podskoczy na fotelu. Bardzo dobrze po poprowadzony jest też wątek psychologiczny, który często nadużywany jest w horrorach i stosowany w mocno wypaczonych formach.

Moja ocena:10/10

Wesoła podróż pojechanej rodzinki

Dead End/ Droga śmierci (2003)

dead end droga śmierci

Oglądając ten film miałam wrażenie, że mam do czynienia z produkcją z lat ’80. Bardzo lubię stare film, mają specyficzną oprawę, która jednak nie odciąga uwagi od przedstawianych wydarzeń. Taką właśnie estetyką posługuje się „Droga śmierci” mimo iż jest to film powstały już po roku 2000.

dead end droga śmierci

Historia jest dość prosta. kilku osobowa rodzina: mama, tata, nastoletni syneczek, dorosła córka i jej narzeczony wybierają się na święta do babuni.Jadą wieczorem skrótem przez las. Po drodze przyjdzie im się zmierzyć z szeregiem niewytłumaczalnych zdarzeń. Autostopowiczka z dzieckiem na ręku, wózek porzucony na środku drogi i oczywiście czarny samochód pojawiający się co jakiś czas i zawsze będący zwiastunem tragedii.

dead end droga śmierci

dead end droga śmierci

Film jest bardzo specyficzny. Nie wiem jak to inaczej ująć. Jest… psychodeliczny. Oglądając go w pewnym momencie kompletnie traci się rezon. Sceny budzące strach są przeplatane elementami o humorystycznym zabarwieniu. Oczywiście humor ten może niektórych zniesmaczyć.

Bohaterom, którzy znaleźli się w sytuacji bez wyjścia trudno jest znaleźć logiczne wytłumaczenie zaistniałych zdarzeń. Zaczyna im powoli odbijać, a widzowi śledzącego rozwój paranoi wraz z nimi.

dead end droga śmierci

Za tą właśnie mieszankę wybuchową kocham ten film:)

Moja ocena: 8/10

duchy Edgara Allana Poe

Tomb of Ligeia/Grobowiec Ligei  (1964)

tomb of ligeia

Zaczynam od tego filmu nie bez powodu… Był to chyba pierwszy horror jaki oglądałam. A przynajmniej pierwszy, który zapadł mi w pamięć.

Jako dziecko oglądałam go w domu babci (gdybyście widzieli ów dom, wiedzieli byście, że nie ma lepszego miejsca do takich seansów). Nie pamiętałam jego tytułu. Szukałam go przez lata po macku, opierając się jedynie na jednym screenie, który utkwił mi w pamięci. Była to scena w której „martwa” Ligeia leżąc w łożu spogląda na Rowenę. W jej spojrzeniu było coś takiego, czego nie sposób było zapomnieć.

Tytuł natrafiłam przypadkiem, czytając opowiadania Edgara Allana Poe’go. Dzięki temu udało mi się ponownie obejrzeć ten film, po prawie 20 latach:) Nie będę kłamać, że zrobił na mnie takie samo wrażenie jak kiedyś.  BTW…

tomb of ligeia

Film ma te cechy, których próżno szukać we współczesnych tworach. Jest mniej hollywodzki- bardziej teatralny. Wspaniała scenografia, doskonałe operowanie światłem. We współczesnych filmach takie subtelne elementy są przytłoczone masą efekciarskich chwytów.

Na nastrój grozy składa się wiele spójnych i dopracowanych elementów. Wspaniała historia- oglądając remake tego filmu, o którym wspomnę później, wiem, że nawet historię tak wybitną jak ta opisana przez Poe’go da się ściągnąć do poziomu soft porno….

Historia „Grobowca Ligei” jak większość opowieści Poe’go była projekcją wewnętrznego bólu autora po śmierci ukochanej Virginii. Mamy tu więc bohatera o imieniu Verden, który cierpi katusze po śmierci ukochanej żony, Ligei. Wierzy, że mimo iż kobieta zmarła, nadal jest gdzieś obok niego… Okazuje się, że nie jest to tak dalekie od prawdy, gdy do jego posiadłości wprowadza się nowa kobieta, druga żona Rowena…

tomb of ligeia

Co takiego jest w tej opowieści? Jest piękno i jest śmierć, czyli uniwersalny przepis Poe’go na  nastrojową historię.

Moja ocena: 8/10