Archiwa tagu: horrory z 2016

Siostro

My sweet Audriana (2016)

Audriana Adare mieszka w wraz z rodzicami, ciotką i kuzynką w rodzinnej posiadłości na wsi. Dziewczyna jest całkowicie odcięta od świata zewnętrznego, przed którym chcą ją chronić bliscy.

Wszytko za sprawą tragedii do jakiej doszło przed laty, jeszcze przed jej narodzinami. Audriana nie jest bowiem jedynym dzieckiem swoich rodziców – kiedyś była jeszcze jedna Audriana, która została napadnięta i zamordowana.

Jedynym celem Audriany i jej rodziców jest uczynienie ją równie słodką i nieskazitelną jaką była jej… poprzedniczka. Wpojone lęki sprawiają, że dorastająca dziewczyna nawet chcąc wyrwać się z wiktoriańskiej rezydencji i jej duchów nie potrafi tego zrobić.

Z pewnością znacie najsłynniejsza powieść Virginii Cleo Andrews “Kwiaty na poddaszu”. Jeśli nie samą powieść, to którąś z jej ekranizacji. Być może słyszeliście też o jej kontynuacjach i innych rodzinnych sagach spisanych przez autorkę.

Andrews ma to do siebie, że nie pisze o normalnych rodzinach. Rody w jej historiach naznaczone są mrocznymi tajemnicami pilnie strzeżonymi murami wielkich rezydencji. Nie inaczej jest w przypadku rodziny Adare z powieści “Moja słodka Audriana”.

Samej powieści nie miałam okazji przeczytać, ale dziś opowiem Wam o filmie nakręconym na jej podstawie.

Porównań z książką nie będzie, ale już teraz mogę Wam powiedzieć, że jeśli zamierzacie poznać obydwie wersje, zacznijcie od książki.

Film jest produkcją telewizyjną i jest to wyczuwalne. Aktorstwo nie najwyższych lotów, toporne dialogi, brak głębi, po którą aż prosi się sięgnąć w przypadku tej historii.

Mimo tego produkcję uważam za całkiem niezłą. Ma ciekawy klimat dzięki lokalizacji akcji, scenografii i przede wszystkim pomysłowi zawartemu w scenariuszu.

Historia Audriany i jej rodziny jest nieźle pokręcona. Wyczuwam szóstym zmysłem, że film ją trochę spłaszcza, nie mniej jednak przykuwa uwagę. Co ważne mamy tu do czynienia z dużym fabularnym twistem, który odwraca całą historię do góry kołami. Czy był on jednak potrzebny, czy nie jest zbyt naciągany? Ocenicie sami, ja mam w tej kwestii pewne wątpliwości. Z jednej strony uważam takie zagranie za iście diabelski przewrót, z drugiej myślę, że Andrews trochę popłynęła z tematem. Myślę jednak fani jej twórczości obcując z tą opowieścią będą się czuli jak ryba w wodzie.

Największy ciężar spoczywa tu na obrazie rodzinnego dramatu. Audriana, która żyje w zamknięciu, bez poczucia upływającego czasu od razu wzbudzi współczucie. Jej rodzice wydają się złowrogo szaleni do tego stopnia, że można ich posądzać o największe zwyrolstwo. Do tego dziwna ciotka, wredna kuzynka i ukochany zza płotu.

W roli Audriany zobaczymy śliczną jak stokrotka Indię Eisley. Bez dwóch zdań dostałą tą rolę za urodę, choć aktorsko też jakoś tam sobie radzi. Śledziłam jej poczynania z zainteresowaniem, więc chyba mogę to odnotować na plus.

Na minus, zdecydowanie zbyt duża liczba uproszczeń, schematów i skrótów myślowych. Historia na tym cierpi, ale całość trzyma pion. Niewiele tu horroru, postawiłabym raczej na psychologiczny dramat z elementami thrillera. Do seansu zachęcam przede wszystkim fanów twórczości autorki “Kwiatów na poddaszu”.

Moja ocena:

Straszność:1

Fabuła:7

Klimat:7

Napięcie:7

Zaskoczenie:9

Zabawa:8

Walory techniczne:6

Aktorstwo:6

Oryginalność:6

To coś:6

63/100

W skali brutalności:1/10

Niebezpieczny związek

Mother, May I Sleep with Danger/ Mamo umieram z miłości (2016)


Młoda studentka literatury zakochuje się z wzajemnością w fotografce, Pearl. Niestety nad relacją obu dziewcząt ciążą czarne chmury. Matka Leah jest zdeterminowana żeby córka zakończyła szkodliwą relację. Leah nie daje wiary w to, że Pearl może być niebezpieczna zrzucając obawy matki na homofobię. Nie zdaje sobie sprawy, że jej ukochana jest wampirem.

Jedyne co spodobało mi się w tym filmie to, fragment dialogu pomiędzy Leah, a profesorem, w którym dziewczyna w ciekawy sposób interpretuje fenomen sagi “Zmierzch”. Nie sądziłam, że można o owym fenomenie rzec coś inteligentnego, a jednak.

Niestety zasoby inteligencji twórców na tym się skończyły. Co jest w tym wszystkim najzabawniejsze  całe filmowe przesłanie ogranicza się do próby wmówienia widzowi, że wampiry były złe, nie dlatego, że piły krewkę. Nie, ludzie ich nie lubili bo byli ukrytymi (Dracula), lub jawnymi (Carmilla) homoseksualistami.

mamo umieram z milosci

Produkcja, w której niezwykle aktywnie maczał palce aktor James Franco (jakoś nie lubię typa) nawiązuje do popularnego niegdyś nurtu horrorów wampirycznych , w których silnie podkreślano aspekt homoerotyzmu. Jednocześnie film jest remake obrazu z lat ’90, który z powyższymi nie miał nic wspólnego. Jakby tego było mało, ciesząc oko seansem z tą produkcją jesteśmy skazani na widok łamiącej wszelkie prawa fizyki naciągniętej twarzy Torii Spelling.

mamo umieram z milosci

To nie mogło się udać. I się nie udało. Szybko połapałam się o co idzie i zaczęłam podchodzić do tematu jak do pastiszu i chyba tylko to mnie uratowało.

Film jest naszpikowany niedorzecznymi dialogami, kanciastym aktorstwem i niedorobionymi efektami. Pomysł na całokształt jak zdążyłam pokątnie wspomnieć jest niewypałem okraszonym patosem (“Nocne Wędrowniczki”, oh) i poważnie naciągniętym przesłaniem. Nie mam argumentów na plus, przykro mi.

Moja ocena:

Straszność:1

Fabuła:4

klimat:4

Napięcie:4

Zaskoczenie:4

Zabawa:5

Walory techniczne:5

Aktorstwo:4

Oryginalność:5

To coś:3

39/100

W skali brutalności:1/10

Twój dom będzie nawiedzony

The Good Neighbor/ Dobry sąsiad (2016)

dobry sąsiad

Dwóch chłopaczków kończących liceum marzy o sławie jaką ma im zapewnić udokumentowanie eksperymentu przeprowadzonego na niczego nie świadomym sąsiedzie.

Pomysłodawca Ethan i sponsor Sean montują system monitoringu w domu starszego Pana by przyglądać się jego poczynaniom podczas gdy sami będą prowokować w jego domu serie niewytłumaczalnych zdarzeń. Jednoznacznie planują przekonać Harolda Grainery, że oto jego dom jet nawiedzony.

Bardzo przypadł mi do gustu już sam pomysł zawarty w scenariuszu. Temat eksperymentów paranormalnych jest już tak oklepany i zdarty, że ciężko w tej materii o coś odkrywczego. A tu proszę, wystarczy nieco odwrócić sytuację.

dobry sąsiad

Za cały filmowy projekt odpowiada ekipa bez szczególnego doświadczenia. Na fotelu reżysera zasiadł scenograf, ale raczej nie odczujecie tu amatorki. Zarówno na poziomie technicznym jak i w przypadku warsztatu aktorskiego mamy tu do czynienia z dobrze zrobioną robotą.

Na fabułę filmu składają się bieżące wydarzenia, czyli relacja z kolejnych kroków eksperymentu naszych małolatów, oraz retrospekcje ukazujące fragmenty z życia naszego dziadeczka. Do tego dochodzą przerywniki z sali sądowej jednoznacznie wskazujące, że projekt pt. nawiedzenie zakończył się jakąś tragedią, za którą musi zostać wymierzona kara.

dobry sąsiad

Jednym wobec czego mogę mieć zarzut to niewielka ilość grozy. Ostatecznie jednak mamy tu do czynienia z thrillerem, a racze teen thrilerem więc nie ma chyba co oczekiwać zbyt wiele. Osobiście skupiłam się na warstwie stricte dramatycznej i to chyba jest przepis na całkiem udany seans z tym filmem.

Moja ocena:

Straszność:1

Fabuła:7

Klimat:6

Napięcie:6

Zabawa:7

Zaskoczenie:6

Walory techniczne:8

Aktorstwo:7

Oryginalność:6

To coś:6

60/100

W skali brutalności:1/10

Zła córka

Bad girl/ Buntowniczka (2016)

buntowniczka

Nastoletnia Amy wbrew swojej woli musi przeprowadzić się z dala od swoich przyjaciół i dziewczyny. Zamieszkuje z rodzicami w podmiejskiej okolicy, gdzie jedyną rozrywką są dla niej kłótnie z opiekunami.

Wkrótce poznaje córkę sąsiadów, Chloe która wydaje się być jej całkowitym przeciwieństwem. Zgubny wpływ tej znajomości zaskoczy otoczenie.

“Buntowniczka” to teen thriller, w którym będziecie mieli okazję podziwiać urodziwą Samarę Weaving, znaną Wam pewnie z horroru “Opiekunka“.

Wciela się tu w postać Chloe. Główną bohaterką jest jednak Amy. Dziewczę otwarcie zbuntowane, mające wiele problemów. Jednym z nich jest konflikt z adopcyjnymi rodzicami. Dziewczyna nie zna swojego pochodzenia, a spotkanie z Chloe w pewnym stopniu uświadamia jej jak mocno ciąży jej ten fakt.

buntowniczka

Może Wam się wydawać w toku śledzenia fabuły filmu, że obraz niczym Was nie zaskoczy, ale jest szansa, że będzie inaczej. Wszystko zależy od Waszej wprawy w demaskowaniu filmowych intryg.

Nie powinniście się nudzić w czasie seansu, ale też oczekiwanie czegoś ekstra może przysporzyć rozczarowania.

Film jest całkiem dobry, ale nie rewelacyjny. Mieści się gdzieś w bezpiecznym średniaku.

Z większych plusów wymienić mogę aktorstwo młodych odtwórczyń ról głównych. Większych zgrzytów nie odnotowałam. A więc oglądać można śmiało.

Moja ocena:

Straszność: 2

Fabuła:7

Klimat:6

Napięcie:5

Zabawa:7

Zaskoczenie:7

Walory techniczne:6

Aktorstwo:7

Oryginalność:5

to coś:5

57/100

W skali brutalności:1/10

Nie wracaj do domu

Jack Goes Home (2016)

jack goes home

Jack na kilka dni musi opuścić ciężarną narzeczoną, by powrócić do rodzinnego domu. Tam czeka na niego matka, która w wyniku tragicznego wypadku straciła męża, ojca Jacka. Kobieta pogrążona jest w dziwnym stanie, który w ciągu kilkudniowego pobytu syna w domu pogarsza się.

Żałoba zaczyna przypominać obłęd, który zdaje się udzielać Jackowi, szczególnie gdy udaje mu się odnaleźć stare nagranie pozostawione dla niego przez ojca. Wbrew woli coraz agresywniejszej matki Jack postanawia zmierzyć się z tym co pozostawił po sobie jego ojciec.

Thomas Deker, twórca “Jack Goes Home” wpadł mi w oko już… Hym, dawno. Oczywiście jako aktor, odtwórca ról pięknookich, mrocznych młodzieńców. Wówczas do głowy mi nie przyszło, że jeszcze przed trzydziestką nakręci własny film. Po obejrzeniu go mogę dodać jeszcze, taki dobry film.

Internety głoszą, że “Jack…” to horror. Moim zdaniem z horrorem ma raczej mało wspólnego, chyba, że horror zinterpretujemy jako ciężar warstwy dramatycznej.

jack goes home

Właśnie te wątki, stricte dramatyczne najbardziej przykuły moją uwagę. Nie jest to jednak lekka obyczajówka, pojawiają się elementy thrillera, wątek szaleństwa, kilka scen, w których gości nastrój grozy (sceny na strychu), więc gatunkowo postawiłabym na thriller psychologiczny i jako taki w mojej ocenie sprawdził się świetnie.

Dekerowi udało się namówić na współpracę naprawdę dobrych aktorów. Na ich czele staje odtwórca roli Jacka, młodszy brat Kevina Samego W Domu, który ma zadatki na bardzo solidnego aktora. Wypatrzyłam go już w Nocnym Słuchaczu“.

jack goes home

Partneruje mu rewelacyjna jak zawsze Lin Shaye, która wciela się w postać jego matki. Ta dwójka kradnie całe show. Nie znajdzie się tu miejsce na typowo horrorwe zagrywki w stylu nie wiem, Jamesa Wan’a. Cała potworność tkwi w ludziach i właśnie na ich sportretowaniu skupia się scenariusz.

A historia, kluczowa w tym projekcie, ma do zaoferowania całkiem dużo, jeśli nie trafi na typowo mainstreamowego odbiorcę.

Wszystko opiera się na rodzinnej tajemnicy, wcale nie łatwej do rozwiązania, z którą mierzy się nasz bohater. Tymczasem jego matka wcale nie chce mu tego ułatwić. Może to szaleństwo, a może przestroga.

jack goes home

Między nimi aż kipi od emocji i stanowi to świetny spektakl. W miarę rozwoju fabuły zaciera się granica między rzeczywistością a projekcją.

Finał jest doprawdy mocny. Jeśli macie wątpliwości czy sięgnąć po ten film, mówię Wam, warto.

Moja ocena:

Straszność:2

Fabuła:9

Klimat:8

Napięcie:8

Zabawa:9

Zaskoczenie:7

Walory techniczne:9

Aktorstwo:8

Oryginalność:7

To coś:8

75/100

W skali brutalności:1/10

Cudowna

Prodigy (2016)

prodigy

Doktor Fonda specjalizujący się w psychologii dziecięcej podejmuje się zbadania dziewczynki przetrzymywanej w obiekcie wojskowym z uwagi na swoje niezwykłe właściwości. Ellie okazuje się dużym zawodowym wyzwaniem dla mężczyzny, mimo tego wydaje się on być jedyną osobą widzącą w niej człowieka.

“Prodigy” sklasyfikowany jako thriller sci- fi  jest dziełem duetu filmowców o niewielkim dorobku. Spokojnie można ich nazwać debiutantami.

Obraz zrobiono niewielkim kosztem, choć jak na kino sci-fi przystało doczekamy się tu paru efektów i wcale nie są one najgorsze. Niedobory w budżecie widać szczególnie. Próżno szukać tu gwiazd mogących zwabić widzów przed ekrany. Aktorstwo, zwłaszcza jeśli idzie o postaci z dalszego planu nie jest wybitne. Postaci czołowe radzą sobie lepiej, ale widać, że aktorzy nie maja wielkiej wprawy i nigdy nie przestąpili progów większych studiów filmowych.

Scenariusz nie grzeszy oryginalnością, ale może zainteresować widza.

Rzecz dotyczy badań nad nadprzyrodzonymi właściwościami umysłu małej Ellie, która nie tylko jest wybitnie inteligentna, ale też potrafi wykorzystać swój umysł do czegoś więcej niż słowne utarczki z naukowcami.

Dziewczynka posiada zdolności psychokinetyczne, ale nie jest to największy problem. Największym problem jest podejrzenie, że mała jest psychopatką mogącą wykorzystywać swoje moce do niszczycielskich celów. Zadaniem doktora Fondy jest więc zbadanie małej pod tym kątem.

prodigy

prodigy

Fabuła w zasadzie ogranicza się do przedstawienia przebiegu spotkania psychologa z badaną. Młoda zabawia go rozmową, a on stara się wywnioskować z niej czy jest maszyną do zabijania, czy tylko przestraszonym dzieckiem.

Powiem tak, nie wypada to najgorzej. Dla miłośników poruszanych tu wątków i motywów będzie to zapewne interesujące spotkanie. Jeśli lubicie kino minimalistyczne też może być okej. Sama film oglądałam z zainteresowaniem, choć nie mogę go nazwać wybitnie dobrym. Ot średniak z ambicjami.

Moja ocena:

Straszność:2

Fabuła:7

klimat:6

Napięcie:6

Zabawa:7

Zaskoczenie:5

Walory techniczne:6

Aktorstwo:6

Oryginalność:5

To coś:5

55/100

W skali brutalności:1/10

W noc cmentarnych psot

Boys in the Trees (2016)

boys in the trees

Australia, koniec lat ’90. Nastoletni Corey właśnie kończy liceum i marzy o nauce w Nowojorskiej szkole artystycznej celem rozwijania swojej fotograficznej pasji. Chłopak wyróżnia się na tle bandy swoich kolegów nie mających żadnych aspiracji po za paleniem trawy, jazdą na deskorolce i pukaniem gościnnych w nogach koleżanek.

W noc halloween oddala się od grupy swoich kumpli i napotyka swojego przyjaciela z dzieciństwa Jonaha. Ich znajomość zakończyła się lata temu, obecnie Jonah może liczyć jedynie na szyderstwa i kopniaki zarówno ze strony Corey’a jak i jego zastępu idiotów.

Tej nocy jest jednak inaczej. Corey wpada na Jonaha i daje się namówić na wspólny nocny spacer po miasteczku śladem upiornych opowieści jakie snuli w dzieciństwie w podobny halloweenowy wieczór.

boys in the trees

Wiecie co, po raz kolejny przez swoje uprzedzenia ominęłabym wartościowy obraz. Spojrzałam jednym okiem na plakat, który nieprzyjemnie skojarzył mi się z serialami o nastoletnich wilkołakach, czy innych wampirach, zbyt plastikowy by reprezentować coś, co mogłoby przykuć moją uwagę.

Szczęśliwie przyszedł czas filmowego głodu i z braku laku sięgnęłam po film,który miał być ‘teen padaką’. Zamiast ‘teen padaki’ dostałam nostalgiczny, klimatyczny thriller łączący w sobie kino psychologiczne z opowieściami z dreszczykiem.

boys in the trees

Spodobał mi się przeogromnie zarówno ze względu na treść jak i na swoja formę.

Wszytko to zasługa prawie debiutanta, który sam spisał scenariusz i wyreżyserował obraz. Mimo, że nastoletnie dramaty od dawna nie są już moim udziałem przyjemnie było wybrać się w taką sentymentalną podróż do czasu wielkich wyborów i często też wielkich błędów.

Obraz skojarzył mi się i było to skojarzenie bardzo intensywne towarzyszące mi praktycznie od początku seansu z “Donie’m Darko”, a to chyba dobrze, prawda?

Wszytko zaczyna się od spotkania Corey’a i Jonaha. Wiemy, że ten pierwszy wraz z bandą swoich przygłupich koleżków regularnie dokucza temu drugiemu.Czym zasłużył sobie na to niepozorny chłopaczynka nie wiemy, ale śledząc rozwój wydarzeń w czasie ich spotkania możemy zorientować się, że Jonah to na swój sposób oryginał. Nie przypomina typowego, szkolnego kozła ofiarnego.

boys in the trees

Jonah sprytnie wmanewrowuje Coryea w grę, w którą grali w  dzieciństwie. Nie mogę sobie w tym momencie przypomnieć jej nazwy, była jakaś pokopana. Chłopcy wyruszają na wspólną przechadzkę po mieście odwiedzając kolejne upiorne zdaniem Jonaha miejsca. Towarzyszą temu opowieści chłopca, które wizualizują się przed oczami widza w formie mini horrorów.

Są świetne, a jak głęboka jest ich symbolika dowiecie się na finiszu. Nie będę ukrywać że fabuła skrywa przed widzem pewną tajemnice. Być może domyślicie się sprawy wcześniej, ale nie sądzę żebyście pojęli wszystko.

boys in the trees

Z całej tej filmowej opowieści sączy się smutek. Tak jak lubię najbardziej w filmach grozy. Przesiąknięty jest nim każdy kadr każde filmowego słowo. Kontekst całej sprawy jest niezwykle dramatyczny, myślę że dużo bardziej niż moglibyście się spodziewać.

Jeśli zdecydujecie się na seans z “Boys in the Trees” przygotujcie się na coś czego nie oglądamy codziennie w kinie grozy.

Moja ocena:

Straszność:3

Fabuła:10

Klimat:10

Napięcie:7

Zaskoczenie:8

Walory techniczne:9

Aktorstwo:8

Oryginalność:9

to coś:10

74/100

W skali brutalności:1/10

Ktoś nadchodzi

Inside (2016)

inside

W wyniku wypadku samochodowego ojciec dziecka Sary umiera, a ona samotnie oczekuje narodzin ich potomka. W czasie jednego z samotnych wieczorów kobieta zostaje napadnięta we własnym domu przez nieznaną sprawczynie.

Francuskie “Najście” jest moim ulubionym filmem do polecania kobietom w ciąży 🙂 Jest brutalny, krwawy, a jego fabuła przestawia heroiczną walkę ciężarnej kobiety z psychopatką która wdziera się do jej domu.

Oryginał powstał z dobre dziesięć lat temu, ale remake doczekaliśmy się dopiero niedawno. Jest to film anglojęzyczny, ale reżyserem jest Hiszpan. Facet, któremu nie zabrakło jaj gdy kręcił brutalną “Napaść“, co pewnie spodobało się producentom, który powierzyli mu remake “Najścia”.

Ciekawa jestem na ile facet stracił rozmach a na ile założenia wytwórni związały mu ręce, bo “Inside” z 2016 nie przypomina, ani pełnego gore francuskiego “Najścia”, ani brutalnej hiszpańskiej “Napaści”.

Fabuła z grubsza się zgadza z oryginałem. Jest ciężarna zaatakowana we własnym domu przez inną kobietę.

inside

Problem w tym, że sposób w jaki przedstawiono całą sytuację jest tak pozbawiony dramatyzmu, że ciężko tu choćby marzyć o napiętej atmosferze.

Sceny które porażały w oryginale tu zastąpiono cokolwiek niejasnymi dla logicznie myślącego człowieka rozwiązaniami fabularnymi. Na konto strachu dostajemy nudę.

Co jest w tym wszystkim najgorsze z postaci antagonistki zrobioną ciocię klocie, która mimo wysiłków wkładanych w mimikę nie jest wstanie dorównać oryginalnej szajbusce, która za sprawą scenariusza miała dużo większe pole do popisu.

inside

Fakt, że oprawczyni udało się przyskrzynić ofiarę zawdzięcza tylko jej głupocie. Zupełnie nie ma tu przestrzeni na poważną rozgrywkę, która trzymałaby za gardło, zaskakiwała widza, budziła w nim brutalny sprzeciw. Remake “Najścia” to popłuczyny po oryginale i nic ponad to.

Moja ocena:

Straszność:1

Fabuła:6

Klimat:5

Napięcie:4

Zabawa:5

Zaskoczenie:3

Walory techniczne:6

Aktorstwo:5

Oryginalność:2

To coś:4

41/100

W skali brutalności:1/10

Bajki nie dla dzieci

Beware the Slenderman/ Strzeż się Slendermana (2016)

beware the slenderman

W 2014 roku  w Wisconsin dwie dwunastolatki, Anissa Weier i Morgan Geyser zwabiły do lasu swoją rówieśniczkę i zadały jej dziewiętnaście pchnięć nożem. Pozostawiona na śmierć dziewczynka zdołała doczołgać się do drogi, gdzie została znaleziona nim wykrwawiła się na śmierć. Obie napastniczki zgodnie twierdziły, że zrobiły to dla Slendermana.

Dziś proponuję Wam dokument, zamiast filmu fabularnego. “Strzeż się Slendermana” to produkcja Irene Taylor Brodsky nakręcona dla HBO. Porusza dość medialną sprawę dwóch dziewczynek, które zafascynowane internetowym kultem fikcyjnej postaci zwanej Slendermanem usiłowały zabić swoja koleżankę. Wszytko po to by wkraść się w łaski Slendermana i zostać jego ‘proxy’, czyli posłańcem. Wierzyć się nie chce, co?

beware the slenderman

A jednak. Postać Slendermana podobnie jak wszyscy inni upiorni ‘man’i’ powstała z upiornej legendy, która dzięki sile internetu zaczęła żyć własnym życiem. W sieci możecie znaleźć cały wysyp materiałów, które to rzekomo potwierdzają autentyczność postaci i zachęcają do tropienia go w mglistych lasach gdzie typ ten prowadzi zahipnotyzowane dzieci. Sama nie tak dawno nadziałam się na jakąś grafikę przestawiającą Slandermana i muszę przyznać, że wypada klawo. Oczywiście nie na tyle bym wstąpiła do sekty jego czcicieli, ale gdybym była dwunastolatką z rozwijającą się schizofrenią, to kto wie?

beware the slenderman

Dokument jest mocny. Nie pozostawia złudzeń co do konsekwencji groźnych fascynacji jakimi karmione są młode umysły. Film relacjonuje sprawę Anissy i Morgan, zawiera materiały z przesłuchań dziewczynek, wypowiedzi ich krewnych a także specjalistów. Przybliża też sam kult Slendermana. Jest ciekawie.

Postanowiłam wspomnieć o tym dokumencie słowem nawiązania do tegorocznej premiery horroru pt. “Slenderman”, który budzi spore oczekiwania wśród publiki. Zastanawiam się na ile będzie miał on związek z historią Morgan i Anissy, a na ile będzie kolejnym teen horrorem podkręcającym fascynację miejskimi legendami?

Jak być dobrą niewolnicą

Girl in the Box/ Dziewczyna w skrzyni (2016)

girl in box

Ameryka, rok 1977. Dwudziestoletnia Colleen Stan udaje się w podróż autostopem do przyjaciół. Nigdy jednak nie dociera na miejsce, bo po drodze spotyka młode małżeństwo, Camerona i Janice. Sympatyczna para proponuje jej podwózkę i zabiera do swojego domu. Tam Collen spędzi najbliższe siedem lat jako niewolnica zwyrodniałego sadysty.

girl in box

“Girl in the Box”, pomijając szczegóły, jest historią prawdziwą. Młoda dziewczyna, jakich wiele przepada bez wieści. Jest dorosła, ma kwiaty we włosach więc policja nie szczególnie trapi się jej poszukiwaniem. Tym czasem to miłe stworzeniem jest więzione przez Camerona i jego służalczą żonę, której wyprał mózg zawczasu coby nie protestowała przed spełnieniem jego fantazji. A fantazje te, jak się okaże na pewnym etapie rozwoju fabuły zaczęły się u niego jeszcze w dzieciństwie, gdy z jakiegoś powodu zaczął malować związane kobiety, zamiast biegających psów i tęczy jak podręcznikowo zdrowe dzieci.

girl in box

Film Stephena Kempa stanowi produkcję dla TV, ale nie traci na tym jakość produktu końcowego.

Film jest bardzo dobrze zagrany i obsada stanowi tu bardzo mocny punkt. Na szczególne wyróżnienie zasługują oprawcy. Cameron jest równie czarujący, co odrażający, a jego żona budzi bardzo ambiwalentne odczucia. Z jednej strony możemy jej współczuć, bo kto z nas, tu zwracam się szczególnie do koleżanek, w wieku szesnastu lat nie zapatrzył się na cokolwiek nieodpowiedni okaz męski. Z tym, że w jej przypadku – o czym wnioskuje dość pewnie – zakończenie związku wiązałoby się z zakończeniem życia. Janice robi więc wszytko by zachować pozory normalności i uczynić swoją egzystencję choć trochę znośniejszą. Nie jest  z niej Karla Homolka – słyszeliście, że już wyszła z pierdla? – ale godzi się na to by jej partner pastwił się nad niewinnymi dziewczynami. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta: lepiej one niż ja.

Nasza młoda ofiar również może wydać się Wam ciekawa. Młode dziewczę pożyło tak długo w niewoli, bo łatwo poszło z wypraniem jej mózgu. Cameron przygotował dla niej specjalna historyjkę, a ona w nią uwierzyła, czy to objaw głupoty, czy desperacji sami oceńcie. Podobno pomogła jej wiara w Boga, ale patrząc na to jak Cameron wykorzystywał Biblijne cytaty zastawiam się, czy nie zrobiło jej to czasem większej krzywdy. Ale to już rozkmińcie sami.

girl in box

Rozkminiać jest tu co, bo nie jest to film rodzaju tych, który uwiedzie Was wartką akcją. Wszytko toczy się powoli i mamy dość dużo czasu na namysłu nad fenomenem relacji łączących bohaterów.

Polecam amatorom grzebania w popieprzonych głowach.

Moja ocena:

Straszność:2

Fabuła:7

Klimat:6

Napięcie:6

Zabawa:6

Zaskoczenie:5

Walory techniczne:7

Aktorstwo:8

Oryginalność:6

To coś:6

59/100

W skali brutalności:2/10