Archiwa tagu: Najwyżej oceniane

Najlepszy darmowy film grozy 2019 – wyniki głosowania

Głosowanie odbyło się od 13 do 20 października. Zagłosowało 48 osób.

Wyniki prezentują się następująco:

TOP 3 DARMOWE FILMY GROZY

  1. Naznaczony 2010 14%
  2. Shutter – widmo 2004 13%
  3. Pozwól mi wejść 2008 11 %

Poza podium warto wyróżnić Paranormal ActivityNoc żywych trupów, które otrzymały po 8% głosów.

W oparciu o Wasz wybór powyższe tytuły zostaną wyróżnione w zakładce Filmy za darmo.

Szczegółowe wyniki możecie sprawdzić we wpisie, w którym odbywała się ankieta. Jako ciekawostkę mogę ujawnić, że według moich wyliczeń frekwencja wyniosła około 11%.

Głosowanie odbyło się bez zakłóceń, więc wynik testów można uznać za pomyślny. Dziękuję za wszelkie komentarze odnośnie działania systemu.

Głosowanie – najlepszy darmowy film grozy

Dziś w naszym kraju odbywają się wybory parlamentarne, a więc korzystając z okazji chciałbym przetestować system głosowania, który przygotowałem jakiś czas temu dla Biblii Horroru. Osobiście liczę, że pozwoli zaoszczędzić Ilsie czas i zachęci ją do tworzenia kolejnych głosowań. Dlatego wymyśliłem, że możemy zagłosować na najlepszy film grozy, który można obejrzeć zupełnie za darmo i legalnie w polskim internecie. Przypominam, że listę tych filmów znajdziecie w niedawno uruchomionej zakładce bloga Filmy za darmo.

Zasady są takie same, jak w przypadku corocznego głosowania na najlepszy film grozy. Wybieracie z listy trzy tytuły i potwierdzacie wybór klikając w przycisk “Zagłosuj”.

Głosowanie zakończy się równo za tydzień, 20 października o 11 rano.

Najlepszy darmowy film grozy 2019

  • Naznaczony 2010 (14%, 17 głosów)
  • Shutter - widmo 2004 (13%, 15 głosów)
  • Pozwól mi wejść 2008 (11%, 13 głosów)
  • Paranormal activity 2007 (8%, 9 głosów)
  • Noc żywych trupów 1968 (8%, 9 głosów)
  • Głęboka czerwień 1975 (4%, 5 głosów)
  • Opowieści z krypty 1972 (4%, 5 głosów)
  • Wstręt 1965 (3%, 4 głosów)
  • Czarne święta 1974 (3%, 3 głosów)
  • Alicjo, słodka Alicjo 1976 (3%, 3 głosów)
  • Babycall 2011 (3%, 3 głosów)
  • Palacz zwłok 1968 (3%, 3 głosów)
  • Istnienie 2013 (3%, 3 głosów)
  • Ptak o kryształowym upierzeniu 1970 (3%, 3 głosów)
  • Widmo 1955 (2%, 2 głosów)
  • Nosferatu – Symfonia Grozy 1922 (2%, 2 głosów)
  • Sekret jej oczu 2009 (2%, 2 głosów)
  • Ostatni dom po lewej 1972 (2%, 2 głosów)
  • Siedem czarnych nut 1977 (2%, 2 głosów)
  • In fear 2013 (2%, 2 głosów)
  • Dracula: Książę Ciemności 1966 (1%, 1 głosów)
  • Fenomeny 1985 (1%, 1 głosów)
  • Karnawał dusz 1962 (1%, 1 głosów)
  • Dom pani Slater 1983 (1%, 1 głosów)
  • Sklepik z horrorami 1960 (1%, 1 głosów)
  • Krwawy teatr 1973 (1%, 1 głosów)
  • Żony ze Stepford 1975 (1%, 1 głosów)
  • Transsiberian 2008 (1%, 1 głosów)
  • Wilczyca 1983 (1%, 1 głosów)
  • Do szpiku kości 2010 (1%, 1 głosów)
  • Miasteczko Suddenly 1954 (1%, 1 głosów)
  • Pobij diabła 1953 (0%, 0 głosów)
  • Ciemności 1982 (0%, 0 głosów)
  • Proces 1962 (0%, 0 głosów)
  • Proszę nie pukać 1952 (0%, 0 głosów)
  • M - morderca 1931 (0%, 0 głosów)
  • Chirurgiczna precyzja 2012 (0%, 0 głosów)
  • Exorcismus - Opętanie Amy Evans 2010 (0%, 0 głosów)
  • Termin 2009 (0%, 0 głosów)
  • Krwawe wizje 2007 (0%, 0 głosów)
  • Przed burzą 2007 (0%, 0 głosów)
  • Oszukać strach 2006 (0%, 0 głosów)
  • Kot o dziewięciu ogonach 1971 (0%, 0 głosów)
  • Wyspa zaginionych 2009 (0%, 0 głosów)
  • Harry, twój prawdziwy przyjaciel 2000 (0%, 0 głosów)
  • Prażona kukurydza 1991 (0%, 0 głosów)
  • Gabinet doktora Caligari 1920 (0%, 0 głosów)
  • A potem nie było nikogo 1948 (0%, 0 głosów)
  • Cassadaga – Strefa duchów 2011 (0%, 0 głosów)
  • Powrót Wilczycy 1990 (0%, 0 głosów)

Głosowało: 48

Loading ... Loading ...

 

Czego boją się dzieci?

Bunny Lake is missing/ Bunny Lake zaginęła (1965)

Anglia, lata ’60 XX wieku. Anne Lake, młoda, samotna matka czteroletniej córki przeprowadza się wraz ze swoim bratem Stevenem do Londynu. Tu posyła swoją córkę Felicje do miejscowego przedszkola.

Pierwszego dnia w związku z ferworem  przeprowadzki pozostawia swoją córkę pod opieką przedszkolnej kucharki, zbyt spiesząc się by czekać na nauczycielkę. Po południu odkrywa, że Bunny, bo tak matka zwykła nazywać małą Felicję, przepadła bez wieści. Co więcej okazało się, że nikt w placówce nie odnotował jej obecności.

Miałam już poważne obawy, że zdążyłam już wygrzebać wszystkie dobre, stare filmy grozy i już nic ciekawego mi się w tej materii nie trafi. Zupełnie przypadkiem trafiłam jednak na “Bunny Lake zaginęła” i nawet zanikające łącze internetu nie było w stanie oderwać mnie od seansu;)

Historie osób zaginionych, szczególnie dzieci zwykle przebiegają wg. pewnego schematu, jednak są to opowieści nacechowane taką dawką dramatyzmu, że nikt nie śmie oczekiwać od nich jeszcze większych sensacji. Myślałam, że podobnie będzie w przypadku opowieści o zniknięciu małej Bunny.

Owszem, początek nie zwiastuje większej złożoności sprawy, ale już sam klimat- czarno białe kadry, muzyka, obsada ze złotej ery Hollywood, wystarczają by zachęcić do obcowania z filmem. Dalej jest tylko lepiej.

Fabułą rozgałęzia się na kolejne tropy, kolejne podejrzenia. Co się stało z Bunny?

Pierwszy większy skok pojawia się w momencie wprowadzenia na arenę postaci sędziwej matki założycielki przedszkola. Kobiecie bez wątpienia brak piątej klepki, a lubość z jaką przysłuchuje się taśmom, na których dziecięce głosiki opowiadają o swoich lękach może zbudzić co najmniej niepokój.

Idziemy dalej i spotykamy policjanta – świetna kreacja Laurence’a Oliviera – który podchodzi do sprawy od… innej strony. Pojawia się kolejne pytanie, czy Bunny w ogóle istnieje? W końcu nikt, włącznie z widzem nie widział małej…  Tu na arenę wkraczają psychoanalityczne dywagacje, które z każdym krokiem nabierają mocny. Jednak na tym wcale się nie kończy. Dwóch potencjalnych szaleńców to stanowczo za mało.

W takich chwilach można tylko bić pokłony. W czasach, w których nie można było wyłgać się spektakularnymi efektami, a i świecenie golizną przed rewolucją seksualną nie było mile widziane filmowcy wypełniali przestrzeń dobrymi rozwiązaniami fabularnymi, przemyślanymi scenariuszami, inteligentnymi dialogami.

“Bunny Lake zaginęła” to film rangi Hitchcockowskiej, z suspensem, obłędem i tajemnicą. Bierzcie i oglądajcie wszyscy, ja zapuszczam się w czeluście internetu szukać innych filmowych dokonań Otto Premingera.

Moja ocena:

Straszność: 2

Fabuła:9

Klimat:9

Napięcie:8

Zabawa:9

Zaskoczenie:8

Walory techniczne:9

Aktorstwo:9

Oryginalność:8

To coś:9

80/100

W skali brutalności:1/10

Tym razem zginiesz

Escape room (2019)

Sześcioro zupełnie obcych sobie osób dostaje zaproszenie do udziału w rozrywce pt. Escape room. Każdy z nich ma szansę wygrać okrągłą sumkę co dodatkowo zachęca tych, którzy mogliby mieć wątpliwości, czy aby na pewno mają na to ochotę.

Na miejscu przekonają się, że przeszkody uniemożliwiające im bezpieczne wydostanie się z kolejnych pomieszczeń zdolne są wyeliminować praktycznie każdego śmiałka.

Chyba zdajecie sobie sprawę, że jest to już trzeci, powstały w ostatnim czasie film z gatunku noszący tytuł “Escape room”?

Dwa poprzednie – jeden biedniejszy od drugiego, jeśli chodzi o moje zdanie – podobnie jak produkcja Adama Robitela skupiał się na motywie popularnych ‘pokoi ucieczek’.

Z powodu niedawnej tragedii do jakiej doszło w naszym kraju – dziewczyna spłonęła w Koszalińskim escape roomie – nie doszło do polskiej premiery kinowej ostatniego z nich. Jednak w świadomości społecznej pojawiła się myśl paradoksalnie mogąca przysporzyć popularności produkcji- w escape roomie naprawdę można zginąć.

Śmierć czyhająca na bohaterów filmu nie jest jednak wynikiem splotu nieszczęśliwych zdarzeń, lecz efektem przemyślanego działania organizatorów imprezy. W Waszych głowach szybko pojawi się pytanie, dlaczego to właśnie ci ludzi zostali wciągnięci do gry? I otrzymamy na to odpowiedź, banalną, bo banalną, ale jednak.

Muszę wam powiedzieć, bo nie ma co przeciągać sprawy, że ze wszystkich trzech filmowych “Escape roomów”, ten podobał mi się najbardziej.

Jest najlepiej przemyślany jeśli chodzi o pomysł, w tym pomysły na kolejne pułapki, a i technicznie zostawia w tyle swoich imienników.

Bardzo dynamiczna akcja, bez wielu przestoi na rozwinięcie warstwy dramatycznej doskonale trzyma w napięciu. W uwagi na zastosowane tu środki wyrazu zdecydowanie bliżej mu do thrillera niż horroru. Nie mamy tu wielkiego rozlewu krwi, ani wizualnej makabry. Trzeci “Escape Room” Powinien spodobać się fanom produkcji w  typie “Cube

Moja ocena:

Straszność: 2

Fabuła:8

Klimat:7

Napięcie:9

Zaskoczenie:5

Zabawa:9

Walory techniczne:8

Aktorstwo:8

Oryginalność:6

To coś:7

69/100

W skali brutalności:2/10

Wind of psycho change

Wind/ Wiatr (2018)

Ameryka, koniec XIX wieku. Lizzy i jej mąż Isaak zamieszkują odludne, nieustannie smagane przez wiatr tereny Stanów. Ich jedynymi towarzyszami jest para młodych małżonków, Emma i Gideon. Długotrwała izolacja i problemy małżeńskie to nie jedyne zmartwienia Lizzy, nabiera ona bowiem przekonania, że ziemia, na której żyje jest nawidzona przez preriowe demony. Gdy Isaak opuszcza ich dom Lizzy musi stoczyć z owymi demonami samotną walkę. Pytanie, z czym tak naprawdę ma do czynienia?

“Wiatr” jest debiutem dwóch filmowców w spódnicach, Teresy Sutherland- scenarzystki i Emmy Tammi – reżyserki. Dwie kobiety stworzyły horror opowiadany z punktu widzenia kobiety, ale jeśli spodziewacie się ckliwości i na siłę upychanych wątków romantycznych to zapomnijcie o tym.

Krążą pogłoski, że “Wiatr” nie jest zupełnie oryginalnym pomysłem i w dużej mierze opiera się na “Wichrze” z 1928 roku nakręconym przez Szweda, reżysera między innymi “Furmana śmierci“. Jak jest faktycznie nie wypowiem się ponieważ z przykrością muszę stwierdzić, że “Wichru” nie widziałam. Oczywiście mam zamiar nadrobić.

Wracając do tego co wiem: “Wiatr” jest mroczny, miejscami surowy i posiada silny ładunek emocjonalny. Dla mnie bomba. Podobał mi się szalenie.

Klimat w zasadzie buduje się sam, za sprawą samego doboru miejsca akcji i czasów, w których akcja się toczy. Połączenie grozy ze światem zarezerwowanym dla westernu coraz bardziej mi się podoba. Fabuła rozwija się bardzo powoli, pewnie niektórzy będą narzekać, ale ja tak właśnie lubię.

Rozpoczynając seans znajdziemy się mniej więcej w środku tej historii. Lizzy i Isaak grzebią martwą Emmę. Isaak opuszcza farmę obiecując żnie szybki powrót.Co doprowadziło do  śmierci młodej kobiety? Kim jest? Dowiemy się z czasem, za sprawą przywoływanych przez Lizzy retrospekcji przeplatających bieżące wydarzenia.

Jedne i drugie są nie mniej angażujące, choć nie powiem, miłośnicy prostych liniowych narracji mogą odnieść wrażenie chaosu. Co najważniejsze i muszę to podkreślić w filmie pojawiła się scena, która autentycznie mnie zmroziła. SPOILER: Rozmowa Lizzy z demonem pod postacią księdza KONIEC SPOILERA. Nie często się to zdarza, a więc szacun dla miłych pań twórczyń.

Ogólnie sceny nacechowane grozą- są, są – istnieją tu bez wymuszenia, dobrze zmontowane, z rozważnym użyciem efektów.

“Wiatr” ma też w sobie sporo z thrillera, czy horroru psychologicznego, bo interpretacja wydarzeń wcale nie jest oczywista. Charakter zdarzeń, ich kontekst, sposób w jaki przedstawiono nam główną bohaterkę – bardzo ciekawie skrojona postać – daje przestrzeń na domysły. Kreacje aktorskie, szczególnie mam tu na myśli odtwórczynie głównej bohaterki zapadają w pamięć.

Muszę więc z ogromną radością przyznać, że od czasu “Czarownicy” żaden film nie spodobał mi się tak bardzo. Jestem bardzo ciekawa Waszych wrażeń, bo oglądała go w w stanie poczytalności ograniczonej gorączką;)

Moja ocena:

Straszność:4

Fabuła:8

Klimat:9

Napięcie:7

Zabawa:8

Zaskoczenie:6

Walory techniczne:9

Aktorstwo:9

Oryginalność:8

To coś:9

77/100

W skali brutalności:1/10

 

 

Uciekaj dziewczynko

Rust Creek (2018)

Savyer wkrótce kończy studia. Gdy zostaje zaproszona na rozmowę o pracę do odległego Waszyngtonu, bez chwili wahania wsiada do auta i rusza w drogę. Niestety nawigacja wyprowadza ją w pole. Młoda kobieta gubi drogę. Zatrzymując się pośród lasów wpada w oko dwóm miejscowym oprychom, którzy w nachalny sposób próbują namówić ją na wspólną zabawę. Gdy do głosu dochodzą argumenty siłowe ranna Saver jest zmuszona do ucieczki przed siebie, bez planu i bez większych szans na ratunek.

Mówi się, że filmy grozy są dla chłopców. Większość stron o tej tematyce prowadzą faceci, większość twórców, pisarzy, czy tym bardziej reżyserów to faceci. “Rust Creek” Jean McGrowan w hollywoodzkim świecie został obwołany horrorem feministycznym, rzeczą bardzo potrzebną. By podkreślić ów feministyczny wymiar przedsięwzięcia do produkcji zostały zatrudnione głównie kobiety. Jak więc wypada ten typowo kobiecy głos w męskim świecie?

Moim zdaniem wypada bardzo dobrze. I nie koniecznie ze względu na swój feministyczny wydźwięk.Jest po prostu dobrym survivalem ze sporą domieszką thrillera.

Nasza bohaterka, silna i niezależną, siłę kształtuje uprawiając sport, niezależność podkreśla udając się w długą podróż bez informowania kogokolwiek o tym fakcie. Swój los zawierza google maps i nieoczekiwanie ląduje w dupie. Kto nie przeklął w swoim życiu janosika nie pierwszy rzuci kamień. Na jej drodze staje dwóch szemranych typów, którzy ewidentnie chcą z nią zagrać w trójpolówkę. Dziewczę niechętne, więc zapomnijmy o tysiącleciach ewolucji: za włosy i do jaskini. Savyer udaje się uciec, ale instynkt łowiecki samców daje o sobie znać. Żeby nie było, że polują na nią tylko dla zaspokojenia chuci, na plan wkracza wątek kryminalny związany z narkotykami. Jest to wątek dość istotny dla sprawy i powoli zacznie się rozwijać.

Kogo jeszcze spotka Kapturek w stumilowym lesie nie zdradzę, ale mogę Wam powiedzieć, że akcja praktycznie nie zwalnia tempa i z pewnością zaangażuje przynajmniej większość z Was.

Całość przypadła mi do gustu choć nie mogę oprzeć się wrażeniu, że niektóre wątki zostały tu umieszczone tylko po to by podkreślić babskość tego filmu. SPOILER: Narodziny uczucia pomiędzy samotnym wilkiem a kapturkiem. Miłość zrodzona w minifabryczce mefy. KONIEC SPOILERA. Myślę, że film ma szansę zaspokoić apetyty miłośników horrorów survivalowych, ale także thrillerów, więc polecam ze spokojem.

Moja ocena:

Straszność:2

Fabuła:7

Klimat:8

Napięcie:8

Zabawa:8

Zaskoczenie:7

Walory techniczne:7

Aktorstwo:7

Oryginalność:7

To coś:7

68/100

W skali brutalności: 2/10

Vera w krainie burzy

Fatamorgana (2018)

Vera Roy mieszka z mężem Davidem i córeczką Glorią. W wynajmowanym przez jej rodzinę domu kobieta  znajduje stary telewizor, odtwarzacz i stertę kaset video, pozostawionych przez poprzednich właścicieli.

Oglądając stare taśmy Vera dowiaduje się, że owymi lokatorami była pani Lasarte i jej dwunastoletni syn Nico. Wkrótce dowiaduje się, że sympatyczny chłopiec z nagrań zginął w tragicznym wypadku, wkrótce po nagraniu ostatniego filmu.

Vera widząc o tym jeszcze raz ogląda nagranie. Na dworze szaleje burza i w jakiś sposób to zjawisko przyczynia się do nawiązania kontaktu między kobietą, a chłopcem za pośrednictwem telewizora. Vera znając okoliczności śmierci Nico ostrzega go przed niebezpieczeństwem. Nazajutrz okazuje się, że w ten sposób zmieniła nie tylko koleje losu chłopca, ale też swoje. Nic nie jest tak jak było, ale Vera za wszelką cenę chce odzyskać to co straciła.

Fatamorgana, inaczej zwana mirażem to zjawisko, w wyniku którego w odpowiednich warunkach – temperatura, światło, gęstość powietrza – możemy uzyskać złudne wrażenie widzenia bardzo odległego obiektu w postaci obrazu pozornego.

Motyw fatamorgany głównie kojarzonej z pustyniami i doświadczanymi tam przez ludzi złudnymi wizjami bliskiej oazy został wykorzystany w hiszpańskojęzycznym filmie Oriol’a Paolo. Bohaterka filmu znajdująca się w roku 2014 w burzową obserwuje w czasie rzeczywistym wydarzenia z 1989 roku za pomocą telewizora. Poruszona tragiczną historią chłopca spontanicznie ingeruje w zdarzenia i tym samym zmienia ich bieg. Kto oglądał “Efekt motyla”, czy inne filmy do owego efektu nawiązujące wie jak może to wpłynąć na pozornie nie związane z danym zdarzeniem czy historią osoby.

Następnego dnia Vera budzi się w ‘chaosie deterministycznym’, jej działanie wywołało ‘burze piaskową’ i całkowicie zmieniło bieg zdarzeń. Problem w  tym że pamięcią Vera wciąż tkwi w tym, co… nie zdarzyło się, natomiast nie ma dostępu do zaktualizowanych wspomnień.

Powiem Wam, że historia jest zdrowo zakręcona. Nie znaczy to jednak, że nie mamy szansy na uzyskanie klarowności w ocenie sytuacji.

Ze swojej strony mogę Was zapewnić, że dość szybko wyczułam pismo nosem i poniekąd odgadłam jedną z głównych fabularnych zagadek: Kim jest Nico? Gdzie jest ocalony chłopiec?

Mogło mi to zepsuć zabawę, ale tak się nie stało. Z niecierpliwością czekałam na potwierdzenie moich przypuszczeń.

“Fatamorganie” nie można zarzucić nudy, czy braku pomysłowości. Zwolennicy teorii chaosu deterministycznego, pewnie dopatrzą się tu nieścisłości, ale można na to przymknąć oko.

W zasadzie jedyne co można zarzucić tej produkcji to niewielka dawka grozy, nawet jak na thriller. Bliżej mu do dramatu z wątkami sc-fi, nawet dość romantycznego ;), ale nie spotkamy tu nawet domieszki horroru. Nie mniej jednak polecam Wam ten film ze względu na wciągającą i dobrze zagraną historię

Moja ocena:

Straszność: 1

Fabuła:8

Klimat:7

Napięcie:7

Zaskoczenie:7

Zabawa:9

Walory techniczne:8

Aktorstwo:7

Oryginalność:7

To coś:8

69/100

W skali brutalności:1/10

 

Camp slasher, historia prawdziwa

You Might be the killer (2018)

you might be the killer

Chuck właśnie ma kończyć zmianę w sklepie, w którym pracuje, gdy odbiera telefon od swojego przyjaciela Sama. Chłopak jest jednym z opiekunów na letnim obozie dla dzieciaków i stamtąd właśnie telefonuje.

Kompletnie przerażony oznajmia przyjaciółce, że kilkoro z towarzyszących mu opiekunów padło ofiarą zamaskowanego mordercy. Chuck jako specjalistka od świat horroru staje się jego telefonicznym konsultantem od spraw przetrwania w sytuacji rodem ze slashera klasy b. 

Uśmiałam się. Całkiem szczerze uśmiałam się na tym filmie, a to całkiem spore osiągnięcie. Tak jak mało który horror potrafi mnie wystraszyć, tak w niewielu przypadkach jestem skłonna docenić humor sytuacyjny filmów stanowiących parodie horroru.

W zasadzie taki przypadki jestem w stanie zliczyć na palcach jednej ręki. Wliczając nieśmiertelny już cykl “Strasznych filmów”, jestem skłonna do tego grona dorzucić nowszą serię  braci Wayans “Dom bardzo nawiedzony” 1 i 2, Straszny hiszpański film“, “Porąbanych i “Final Girls“, z czego właśnie dwa ostatnie tytuły dotyczą parodiowania shlasherów.

“You might be the killer” mimo że nie przewyższa wymienionych, w mojej ocenie jest całkiem dobrym filmem pastiszowym. Skutecznie obnaża wady konstrukcyjne konwencji, prezentując zarówno punkt widzenia slasherowych protagonistów, slasherowego antagonisty, jak i… widza, bo kimże innym jest Chuck jak nie wszechwiedzącym widzem z memów, który tym razem ma szansę udzielić bohaterowi wskazówek jak wyjść z horrorowej masakry cało?

you might be the killer

Spodobał mi się zamysł i spodobało wykonanie. Camp Clera Vista to miejsce gdzie toczy się akcja oparta na retrospekcji przywołanej w czasie rozmowy telefonicznej, jednej z dwóch czy trzech, bo w końcu Sam musi mieć czas na zrealizowanie zaleceń koleżanki.

Miejsce przypomina dobrze znane z camp slasherów obozy, a rozliczne nawiązania do klasycznych filmów z tego nurtu może odebrać jako swoisty hołd dla gatunku.

Śmieszki śmieszkami, ale tylko podchodząc z szacunkiem do nieśmiertelnych reguł slashera nasz bohater ma szansę wyjść z opresji. Jak… złożone jest jego położenie nie zdradzę, bo po co, bystrzaki jesteście to się połapiecie sami;)

you might be the killer

“You Might be the killer” polecam przede wszystkim osobom rozmiłowanym w podgatunku slashera, oni mają szansę docenić to co oferują twórcy.

Moja ocena:

Straszność:1

Fabuła:7

Klimat:8

Napięcie:6

Zabawa8

Zaskoczenie:6

Walory techniczne:7

Aktorstwo:7

Oryginalność:7

To coś:7

64/100

W skali brutalności:2/10

Nie porzuca się przyjaciół

Animas (2019)

animas

Nastoletni Abraham mierzy się z problemami rodzinnymi. Przemocowy ojciec na skraju bankructwa i pogrążona w depresji matka. Jedyną bliską chłopakowi osobą jest rówieśniczka, Alex, która wspiera przyjaciela jak tylko może. Ich relacja jest jednak zagrożona, gdy chłopak zaczyna spotykać się z Anchi, która dostrzega, że Alex wcale nie pomaga Abrahamowi, wręcz przeciwnie.

“Animas” to horror albo psychologiczny thriller, który pojawił się niedawno na platformie Netflix. Jest to produkcja hiszpańsko języczna nakręcona we współpracy z Belgijskimi twórcami.

Punktem wyjścia tej historii jest wątek dramatyczny ukazujący trudy życia nastolatka w rodzinie naznaczonej patologią. Abraham jest zamknięty w sobie i jedyną relacją jaką udało mu się nawiązać jest przyjaźń z Alex. Pewnego dnia to się zmienia. W życiu Abrahama pojawia się inna dziewczyna, to motywuje Abrahama do walki o siebie i swoje życie. Pytanie, czy będzie w nim miejsce dla starej kumpeli? Im bardziej chłopak oddala się od Alex tym bardziej burzy się jego wewnętrzna stabilizacja. Pojawiają się halucynacje i inne osobliwe doświadczenia.

animas

Główną siłą filmu jest efekt zaskoczenia, który nadaje historii innego wymiaru. Nie jest on trudny do rozgryzienia, ale też nie mogę powiedzieć by twórcy nie odwracali uwagi widza na tyle skutecznie by tajemnica pozostałą tajemnicą wystarczająco długo.

animas

Cała niespodzianka jest udana, choć nie mogę Wam wmawiać, że twórcy zaprezentowali tu coś nowatorskiego i niespotykanego. Temat był już poruszany w wielu produkcjach i powróci pewnie nie raz. Podobał mi się jednak sposób w jaki go wykorzystano. Na poziomie realizacji film daje sobie radę i nie ma się do czego przyczepić.

Ot całkiem dobra oferta, która jeśli już zwróci Waszą uwagę powinna ją skutecznie utrzymać aż do końca seansu.

Moja ocena:

Straszność: 2

Fabuła:7

Napięcie:7

Klimat:7

Zabawa:8

Zaskoczenie:8

Walory techniczne:7

Aktorstwo:7

Oryginalność:5

To coś:7

65/100

W skali brutalności:1/10

Czysty mrok

Possum (2018)

possum

Chmurny mężczyzna imieniem Philip przyjeżdża z wizytą do rodzinnego domu. W niewielkiej podróżnej torbie taszczy ze sobą kukłę pająka z ludzką twarzą. Nazywa go Possum, czystym mrokiem. Philip i jego Possum są nierozłączni, choć Philip wyraźnie pragnie się pozbyć bagażu ten zawsze do niego wraca. W tym samym czasie w okolicy dochodzi do zaginięcia nastoletniego chłopca.

“Possum” to debiutancki horror aktora i pisarza Matthew Holnessa na podstawie jego własnego scenariusza. Ów scenariusz z kolei jest przełożeniem opowiadania grozy wydanego dziesięć lat temu w zbiorze “The New Unncany: Tales of unease”.

“Possum” jest też jednym z dziwniejszych filmów jakie miałam okazję obejrzeć i choć opinie widzów są raczej negatywne, ja filmem jetem zachwycona.

possum

Obecnie mało który horror jest w stanie zrobić na mnie jakiekolwiek wrażenie, a ten nie tylko utrzymał mnie przed ekranem, ale i wywołał niejaki efekt szoku. Okej, oglądałam go w gorączce, a w nocy śniły mi się wielkie pająki spacerujące po oknie, coś to chyba znaczy?

Produkcja jest skrajnie minimalistyczna. Na ekranie widzimy Philipa, dziwnego starca Maurice’a, no i torbę z Possum. Na wstępie historii przewija się też później zaginiony chłopaczek. Philip zaczepia go w pociągu, co z automatu sugeruje nam, że mógł mieć coś wspólnego z porwaniem dzieciaka. Philip wystaje też po szkołą jak rasowy pedofil, a cała jego osoba wskazuje nam że jest z nim coś mocno nie tak.

possum

Odpowiedzi na to możemy szukać w zawartości torby. Philip przechadza się z nią gdziekolwiek idzie. Wyciąga z niej człekopająka, próbuje go zutylizować na wszelkie możliwe sposoby na nic to jednak.

Maurice, starzec będący bodaj jedyną bliską Philipowi osobą budzi bardzo nieprzyjemne uczucia. Naturę ich relacji poznamy jednak później, wtedy wszystko stanie się jasne.

possum

Dla tych, którzy nawet po seansie mają więcej pytań niż odpowiedzi przygotowałam moją interpretacje sprawy w spoilerze. SPOILER: Possum to personifikacja traumy jakiej doświadczył Philip za sprawą seksualnej przemocy ze strony wuja Maurice’a. Torba to taki symboliczny bagaż doświadczeń, której Philip nie jest w stanie się pozbyć. Myślę, że Maurice nie żyje, i jest jedynie wspomnieniem Philipa. W rzeczywistości to Philip porwał chłopaczka, a tocząc walkę z Mauricem o uwolnienie chłopca, tak naprawdę walczy sam ze sobą ze swoimi pedofilskimi skłonnościami. KONIEC SPOILERA.

Bardzo podobała mi się aktorska kreacja Seana Harrisa w roli Philipa i Aluna Armstronga w roli Maurice. Possum też zagrał świetnie;)

To co najbardziej urzekło mnie w tej historii to jej klimat. Widoczne są naleciałości kina starej daty, horrorów metafizycznych z lat ’60 i ’70, kina ekspresjonistycznego. Bardzo surowe kadry, plenery epatujące chłodem i brudem i ogólnym wyniszczeniem idealnie wchodzące w symbiozę z treścią historii. Kilka stricte horrorowych ujęć, dużo metaforycznych rekwizytów, balony, czarny deszcz no i sam pająk…

possum

Oglądałam to jak jeden wielki przygnębiający pejzaż. To nie jest horror, który straszy wprost, ale jakoś dziwnie wgryza się w głowę. Dziwny film dla dziwnych ludzi.

Moja ocena:

Straszność:3

Fabuła:8

Klimat:10

Napięcie:6

Zabawa:7

Zaskoczenie:8

Walory techniczne:9

Aktorstwo:9

Oryginalność: 9

To coś:9

78/100

W skali brutalności:1/10