Archiwa tagu: Szepty recenzja

Nalezy obawiać się żywych, a nie umarłych

The Awakening/ Szepty (2011)

szepty recenzja

Zawsze gdy babcia nabiła mi mała dziecięcą główkę opowieściami o duchach, moja matka kwitowała moje lęki stwierdzeniem: należy bać się żywych, a nie umarłych. Te słowa padają również w tym filmie. I spokojnie można powiedzieć, że stanowią coś w rodzaju puenty całego obrazu.

Anglia, lata 20 XX wieku. Florence jest młodą wykształconą kobietą, która zawodowo zajmuje się demaskowaniem fałszywych spirytystów. Nie wierzy w życie poza grobowe, nie wierzy w duchy. Nie wierzy w nic, choć widać, że bardzo by chciała w końcu w coś uwierzyć.

szepty recenzja 

Film zaczyna się od popisu jej iście detektywistycznych umiejętności. Florence uczestniczy w seansie spirytystycznym bezlitośnie demaskując oszustów chcących wyciągnąć pieniądze od grupki ludzi cierpiących żałobę po bliskich . Pamiętam, że oglądając ten fragment pomyślałam, że jeżeli film – horror zaczyna się od założenia, że coś nie istnieje to finalnie zawsze ta hipoteza zostaje obalona…

Pewnego dnia Florence dostaje propozycje „pracy” w internacie dla chłopców. Nie chętnie przyjmie zlecenie. Jej zadaniem jest zdemaskowanie osoby, która wprowadza zamęt w życie szkoły udając ducha.

szepty recenzja

„Szepty” to nastrojowy horror o duchach. Mimo iż nawiedzenie jest dominującym elementem fabuły to ostatecznie okazuje się że duch jest jedynie objawem togo, co wymknęło się pewnego dnia pewne dziewczynce…

Kiełkujący niemal od progu szkoły klimat tajemnicy trafił na żyzny grunt. Anglicy bowiem świetnie radzą sobie z estetyką gotyku. Doskonale czują się w filmach kostiumowych.

Jeżeli miałabym porównać „Szepty” z jakąś produkcją to postawiłabym na połączenie „Kobiety w czerni” i „Innych”. Fanom zaskakujących rozwiązań fabularnych już zapewne odpaliła się w głowie lampeczka na samo skojarzenie z filmem „Inni”.

Tak, zdecydowanie zakończenie „Szeptów” jest zaskakujące. Wątpię żeby takie rozwiązanie przyszło do głowy nawet największym bystrzakom:)

szepty

Obraz internatu, surowość tego miejsca przywołało skojarzenie z filmem „Kręgosłup diabła”. Ale tylko na poziomie obrazu samotności dzieci będących zsyłanymi do takich miejsc. Klimat jest zupełnie inny. Nie wiem czy to źle, czy dobrze:)

Słyszałam też porównania z „Sierocińcem”. Mimo tych rozlicznych skojarzeń, całość tworzy dość oryginalny obraz.

Zdecydowanie polecam osobom ceniącym niebanalne gotycki klimat,fani wartkiej akcji powinni raczej film ominąć.

Moja ocena:

Straszność:3

Fabuła:8

Klimat:8

Zaskoczenie:9

Oryginalność:6

Aktorstwo:8

Dialogi:7

Zabawa:7

To „coś”:7

Zdjęcia:8

71/100